Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 10.01.2021
Posiadam PS5 od półtora miesiąca, ale konsola od kilkunastu dni się jedynie kurzy
17890V

Posiadam PS5 od półtora miesiąca, ale konsola od kilkunastu dni się jedynie kurzy

Nie będę oryginalny - nie mam już w co grać na PlayStation 5, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że zakup next-gena można było spokojnie odłożyć na bliżej nieokreślony termin.

PS5 to pierwsza konsola, która pojawiła się na mojej komodzie już w dniu oficjalnej, europejskiej premiery. Niektórzy z Was zapewne powiedzą, że mam spore szczęście, bo mogę sobie pograć na next-genie przygotowanym przez Sony. Poniekąd zgadzam się z tym stwierdzeniem - raczej nie ma nikogo, kto nie chciałby poznać na własnej skórze doświadczenia płynące z użytkowania innowacyjnego DualSense'a - ale chcę Was również uspokoić. Nie kupując PlayStation 5 w poprzednim roku kalendarzowym nie straciliście niemalże nic.

Gry, gry, gry...

Problemem nowego systemu PlayStation nie jest nieznośna kultura pracy sprzętu, brak miejsca na dysku, czy źle działające menu, bo te elementy wypadają na tle PlayStation 4 bardzo, ale to bardzo dobrze. Boli mnie natomiast (można rzec, że koniec końców poczułem uczucie osób, które złożyły przedpremierowe zamówienie na PS4, choć zdaję sobie sprawę, że w aspekcie, o którym zaraz wspomnę, miały one jeszcze trudniejszą sytuację) brak... gier, przez co moja konsola się po prostu kurzy.

Warto w tym momencie przypomnieć sobie, jakie tytuły AAA otrzymaliśmy na premierę next-gena "niebieskich" - biorę pod uwagę oczywiście wersje przygotowane z myślą o nowych sprzętach, aniżeli te działające w ramach wstecznej kompatybilności: Watch Dogs LegionAssassin's Creed ValhallaMarvel's Spider-Man: Miles MoralesDemon's Souls (PS5)Borderlands 3Call of Duty: Black Ops - Cold War czy nawet NBA 2K21

Lista jest spora, a dodając do niej jeszcze minimum 10 produkcji, na które przeznaczono mniejszy budżet (mam tutaj na myśli chociażby Observer: System ReduxManeater, Devil May Cry 5: Special Edition. czy DiRT 5), można bez żadnego zastanowienia się uznać, że PlayStation 5 będzie ciągle działało na pełnych obrotach. W moim przypadku, nie do końca.

PC zagarnął wszystko dla siebie

Największym problemem w wyborze, choć w tym przypadku lepiej zabrzmi: wyszukaniu odpowiedniej dla mnie pozycji, którą z ogromną ochotą ograłbym na PS5 była blokada w postaci zapoznania się z danym tytułem już w przeszłości, mimo tego, iż był on stosunkowo nową grą na rynku - tak, patrzę przede wszystkim na Assassin's Creed Valhalla, którego poznałem od A do Z na komputerze osobistym, a to dlatego, iż zajmowałem się przygotowaniem obszernego poradnika mającego na celu pomóc Wam m.in. ukończyć najcięższe etapy misji głównych. Zresztą, do tego worka mogę śmiało wrzucić Watch Dogs Legion, które byłoby bardzo interesującym doświadczeniem na konsoli zważywszy na to, iż zwiedzałbym Londyn wraz z technologią śledzenia promieni.

Więc teraz role się odwróciły - to ja zazdroszczę osobom (szczególnie tym, którzy uwielbiają zwiedzać przepiękne, tętniące życiem światy w grach wideo), które mogą obcować z wystarczającą na nawet 100 godzin rozgrywki Valhallą dopiero na PS5, a co za tym idzie, dobrze zapoznać się z PS5 świetnie przy tym się bawiąc. Nie będę pisał tego samego o najnowszej odsłonie hakerskiej serii Ubisoftu, bo skłamałbym.

Teraz przejdźmy do odgrzewanych, opanierowanych (ulepszonych graficznie) kotletów. Ktoś, kto chce być na bieżąco z - można śmiało rzec - ciekawymi produkcjami, piątą część Devil May Cry, Observera, czy Borderlands 3 już dawno ma za sobą i są to raczej gry, które zainteresują jedynie odbiorców, dla których PlayStation 5 lub Xbox Series X będzie pierwszą konsolą w życiu. Jest to jak najbardziej zrozumiałe i takie osoby nie powinny mieć jakichkolwiek powodów do narzekania.

Uratowała mnie wsteczna kompatybilność

Nigdy nie sądziłem, że to napiszę, ale cieszę się, że Sony zadbało o wsteczną kompatybilność w swoim najnowszym sprzęcie, ponieważ bez niej moja konsola kurzyłaby się na komodzie już od początku grudnia (wtedy też ukończyłem Immortals Fenyx Rising, czyli ostatnią produkcję oferującą next-genową wersję), bo po zapoznaniu się z przed chwilą wymienionym tytułem, pozytywnie zaskakującym Astro's Playroom i najnowszym Milesem Moralesem, odłożyłbym DualSense'a na dobre.

Dzięki "wstecznej" udało mi się nareszcie ukończyć Star Wars Jedi: Upadły zakon (jak to się mówi, do trzech razy sztuka), Mirror’s Edge Catalyst, czy kupione już pewien czas temu SOMALate Shift oraz Layers of Fear. Co więcej, w małych ilościach dawkowałem sobie także F1 2020, które zostało już (tak jak się spodziewałem) zalane graczami chcącymi tylko popsuć zabawę normalnym, wirtualnym kierowcom nieczystymi zagrywkami.

Teraz nie pozostaje mi chyba nic innego, jak cierpliwie czekać na premierę Returnal, bowiem do połowy marca bieżącego roku nie zadebiutują żadne produkcje, które by mnie zainteresowały - no, oprócz The Medium, ale je mogę ograć wyłącznie na PC.

Tagi: next-gen PlayStation 5 PS5 Sony