Jędrzej Dudkiewicz Jędrzej Dudkiewicz 23.07.2019
Wielkie kłamstewka, sezon 2 – recenzja serialu. Destrukcyjne kłamstwo
1239V

Wielkie kłamstewka, sezon 2 – recenzja serialu. Destrukcyjne kłamstwo

Są takie produkcje, które powinny się kończyć po pierwszym sezonie, zwłaszcza gdy od początku były planowane jako mini serial. Długo miałem wątpliwości, czy kontynuacja przeboju HBO Wielkie kłamstewka ma sens i czy nie będzie rozczarowaniem. Na całe szczęście okazało się, że nie miałem racji, bo drugi sezon stoi na bardzo wysokim poziomie. W recenzji są spoilery z pierwszego sezonu!

Minął rok od wydarzeń podczas balu, w wyniku których zginął mąż Celeste, Perry. Piątka zamieszanych w tę sytuację kobiet jeszcze bardziej się do siebie zbliżyła, jednak życie w kłamstwie powoli staje się nie do zniesienia. Jakby tego było mało, śledztwo w tej sprawie wciąż nie zostało oficjalnie zakończone, a do Monterey przybywa Mary Louise, matka Perry’ego, która bardzo chciałaby dowiedzieć się, co tak naprawdę spotkało ukochanego syna.

Wielkie kłamstewka, sezon 2 recenzja 1

Wielkie kłamstewka, sezon 2 recenzja 2

Wielkie kłamstewka – wciągająca, emocjonująca i głęboka historia

W sumie to całkiem ciekawe, że wszystkie odcinki pierwszego sezonu, których jednym z głównych tematów była toksyczna męskość wyreżyserował Jean-Marc Vallee, a w drugim za kamerą stanęła Andrea Arnold, skupiając się, dla odmiany na tym, że kobiety też mogą być toksyczne. Zdecydowanie najważniejszym wątkiem nowych siedmiu odcinków jest starcie między Celeste i Mary Louise. Ta pierwsza mimo wszystko zdaje się tęsknić za Perrym, chociaż jak sama mówi, skupia się na dobrych rzeczach i momentach, do wszelkiego zła wracać by nie chciała. Mary Louise z kolei jest tak przekonana o wyjątkowości swojego syna, że absolutnie nie przyjmuje do wiadomości, iż mógł on zrobić cokolwiek złego, nie mówiąc już o przemocy domowej i gwałcie. To, w jaki sposób usprawiedliwia zachowania Perry’ego, twierdząc, że wszyscy dookoła musieli go źle zrozumieć, sprowokować jest zwyczajnie paskudne i potworne. Mary Louise obwinia ofiary, insynuując kolejne rzeczy, bez chwili wahania czy pomyślunku. Ostatecznie stawką starcia jest opieka nad dziećmi Celeste i Perry’ego, którym Mary Louise jakoby chce zapewnić bezpieczeństwo. A w rzeczywistości zapewne wychować tak samo, jak swojego syna i wbić im do głów, że był aniołem. Temperatura tego starcia nie spada ani na moment, są tu sceny tak poruszające i wywołujące tak skrajne emocje, że czasem zwyczajnie trzeba chwilę odpocząć od tego, co dzieje się na ekranie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio aż tak zaangażowałem się w serialową fabułę.

Co istotne, chociaż jest to oś drugiego sezonu, pełno jest w nim również innych ciekawych wątków. Każda z głównych bohaterek ma swoje problemy i dylematy. Jane zaczyna się spotykać z przesympatycznym i bardzo wyrozumiałym chłopakiem, ale trauma, jaką wciąż w sobie nosi i od której nie potrafi się uwolnić przeszkadza w budowaniu bliskości i normalnego związku. Renata zalicza potężny kryzys nie tylko w małżeństwie, ale przede wszystkim w tym, jak wygląda jej życie. Nagle okazuje się, że z dnia na dzień może stracić swoją niezwykle uprzywilejowaną pozycję, z której tak bardzo lubi, w mniejszy i większy sposób, korzystać. Bardzo źle dzieje się też w rodzinie Madeline, która musi naprawić relacje ze swoim mężem Edem. Bonnie zaś coraz bardziej cierpi w związku z decyzją, którą została ujawniona pod koniec pierwszego sezonu, a jakby tego było mało, odwiedza ją matka, z którą ma bardzo złożoną relację. Wszystko to jest doskonale poprowadzone, mocno się ze sobą łączące i zdążające do wspólnego celu. Każda z postaci przechodzi prawdziwy rozwój psychologiczny i często dzieje się w związku z tym tak wiele, że materiału starczyłoby co najmniej na pracę licencjacką (myślę, że Wielkie kłamstewka to bardzo wdzięczny temat na zaliczenie studiów. I to z różnych kierunków). Dużo jest tu też o destrukcyjnej sile kłamstwa, które prędzej czy później zatruwa życie wszystkich zamieszanych w nie osób. A także, znów, o kobiecej solidarności i przyjaźni ponad podziałami (klasowymi, kulturowymi). Serial HBO spokojnie można oglądać kilka razy, bo nie dość, że jest niesamowicie wciągający, to jeszcze zawsze znajdzie się jakieś ciekawe zagadnienie do przeanalizowania i przemyślenia.

Wielkie kłamstewka – wielkie aktorstwo

Drugi sezon, co nie jest żadnym zaskoczeniem, może pochwalić się też niesamowitym wprost aktorstwem. To nie przypadek, że aż troje wykonawców dostało Złote Globy za swoje role w pierwszym sezonie (Nicole Kidman, Laura Dern i Alexander Skarsgard). Byłoby doskonale, gdyby tym razem wyróżnienia te powędrowały do Reese Witherspoon i Shailene Woodley, a może też Adama Scotta. Jest tylko jeden „problem”. W drugim sezonie prawdziwy koncert aktorstwa daje Meryl Streep jako Mary Louise. Wydaje mi się, że to jej najlepsza rola od lat, prawdziwie fenomenalna kreacja. Z jednej strony jej bohaterka jest odpychająca, często zachowuje się w sposób straszny i zwyczajnie można się nią brzydzić. Z drugiej nie jest jednowymiarowym potworem. Momentami da się ją lubić, a nawet próbować rozumieć i współczuć. To człowiek z krwi i kości, wywołujący naprawdę skrajne emocje. Oglądanie aktorskiego pojedynku między Streep a Kidman – za którą notabene nie przepadam, ale jestem w stanie docenić jej zachwycający występ – jest przyjemnością samą w sobie. Bardzo dobrze, że więcej czasu dostała też Zoe Kravitz jako Bonnie, czym udowodniła, że również w niej drzemią spore umiejętności.

Wielkie kłamstewka, sezon 2 recenzja 3

Wielkie kłamstewka są więc produkcją, w której perfekcyjnie łączą się reżyseria, scenariusz i aktorstwo. To wciągająca, emocjonująca, wielowymiarowa opowieść, obok której nie da się chyba przejść obojętnie. Często można narzekać, że w kinie coraz bardziej brakuje oryginalnych, dobrze napisanych historii. Są one obecnie na szczęście w serialach takich, jak Wielkie kłamstewka. Jeśli okaże się, że będzie trzeci sezon (a zakończenie sugeruje taką możliwość), nie popełnię już błędu zwątpienia i będę czekać z niecierpliwością.

Tagi: HBO recenzja Wielkie kłamstewka Wielkie kłamstewka 2

Wielkie kłamstewka, sezon 2 – recenzja serialu
  • + Świetnie napisana, wciągająca i wielowymiarowa fabuła;
  • + Ogromne emocje;
  • + Wielkie aktorstwo;
  • + Świetna reżyseria
  • - Nie znalazłem
10
Jędrzej Dudkiewicz
Jędrzej Dudkiewicz Drugi sezon Wielkich kłamstewek tylko potwierdza, że jest to jeden z najlepszych i najciekawszych seriali ostatnich lat.