Capcom zalicza pierwszą WPADKĘ od dawna? Nowe DLC do Resident Evil Requiem w ogniu krytyki
Przy serii Resident Evil oczekiwania wobec dodatkowej zawartości są zawsze bardzo konkretne. Fani tej marki od lat mają swoje ulubione tryby, a gdy Capcom zapowiada nowy bonus po premierze, od razu pojawiają się nadzieje na coś, co realnie przedłuży życie gry. Właśnie dlatego wokół Resident Evil Requiem zrobiło się teraz tak głośno, bo studio niespodziewanie wrzuciło darmową aktualizację z nowym trybem Leon Must Die Forever, dostępnym po ukończeniu głównej historii.
Problem w tym, że pierwszy odbiór tej nowości nie jest szczególnie ciepły. Z opublikowanych opisów i wrażeń wynika, że tryb stawia na bardziej roguelike’ową, bojową formułę z trudniejszymi przeciwnikami, losowymi ulepszeniami i dużym naciskiem na przetrwanie, ale część graczy uważa go za niedopracowany i zwyczajnie mniej satysfakcjonujący, niż oczekiwano. Pojawiają się głosy, że nie jest to zawartość warta samego powrotu do gry, a w mediach społecznościowych można trafić na sporo wpisów określających ten dodatek jako półśrodek albo słabszą wersję podobnych pomysłów z wcześniejszych odsłon serii.
I chyba właśnie stąd bierze się najwięcej frustracji. Część społeczności otwarcie daje do zrozumienia, że zamiast eksperymentu pokroju Leon Must Die Forever wolałaby po prostu powrót Mercenaries, czyli trybu, który przy Resident Evil regularnie wraca w dyskusjach fanów jako najbardziej oczywisty kandydat na popremierowe wsparcie. Krótko mówiąc, Capcom dorzuciło coś za darmo i teoretycznie powinno zapunktować, ale tym razem wygląda na to, że samo "więcej zawartości" nie wystarczyło, by naprawdę przekonać graczy.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Resident Evil Requiem.