Halo: Campaign Evolved - historyczny moment w historii PlayStation

Halo: Campaign Evolved - historyczny moment w historii PlayStation

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 12:07
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google

Bungie. 2001 rok. W przededniu premiery najnowszej gry studia cały zespół czeka w ekscytacji i niepewności. Pomimo tytanicznego wsparcia wydawcy, swobodnej pracy i godnych warunków. Za kilka godzin na rynek wkroczy Xbox, nowy brand w rynku zdominowanym przez japońskie Sony i Nintendo. Obawy studia szybko przygasły. Ich produkt stał się największym tytułem startowym w historii konsolowych debiutów. Przez dekady postać superżołnierza w zielonym, startym skafandrze kojarzono z Redmond, miejscem narodzin korporacji Microsoft. Po 25 latach od tamtej chwili pisze się nowy rozdział w dziejach legendarnej marki zapoczątkowanej w studiu Bungie. 

Wszystko zaczęło się strategicznie i to dosłownie. Gdy Alex Seropian zakładał swoją firmę, Bungie, pracował w swoim pokoju w domu rodzinnym. Pierwsze zaprogramowane przez siebie gry sprzedawał na osiedlu. Od dziecka marzył o byciu przedsiębiorcą, co stanowi ciekawy wyjątek. Młodzi chłopcy częściej marzyli o byciu superbohaterami niż właścicielami biznesów. Seropian wiele lat później, już jako człowiek sukcesu z własnym studiem dostarczył takiego właśnie superbohatera. Był nim John 117, największa broń ludzkości w walce z siłami Przymierza. W 1997 roku, gdy świat kojarzył już studio Bungie dzięki m.in. serii Marathon i Myth, zespół przymierzał się do opracowania strategii czasu rzeczywistego. Właściwie część zespołu bo większość ekipy w Illinois skupiła się na kreacji Mysth II: Soulbrighter. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Koncept gry Halo jako strzelaniny FPP wyewoluował z czasem. W połowie 1998 roku projekt przeobraził się w grę TPP i nie był to jeszcze koniec ewolucji. Wiceprezydent Bungie, Pete Tamte użył kontaktów zdobytych w czasie pracy w firmie Apple i załatwił twórcom audiencję u samego Steve'a Jobsa, który nie krył zachwytów tworzonym projektem. Halo zaprezentowano podczas imprezy Macworld w 1999 roku. Bungie niemal od początku działalności skupiało się na sprzętach Apple'a, więc w tamtej chwili żaden ze zgromadzonych dziennikarzy nie podejrzewał, że dwa lat później Halo: Combat Evolved wystartuje razem z nową konsolą giganta z Redmond.

Niezapomniana przygoda

undefined

W oryginalnym Halo trudno zapomnieć pierwszego lądowania Chiefa na wrogiej planecie. W odróżnieniu od reszty gatunku tutaj strzelania szło w parze z eksplorowaniem rozległych poziomów. Widoczny na niebie pierścień Halo dawał poczucie obcowania z ambitnym uniwersum. Twórcy ze studia Bungie nie przetarli technologicznego szlaku. Wprawdzie gracz celował i poruszał się przy użyciu dwóch gałek analogowych kontrolera Xbox, nie był to pierwszy taki przypadek w dziejach konsol. Na oryginalnym PlayStation w 2000 roku pojawiło się "straszne" Alien: Resurrection, w trzy lata po debiucie filmu Obcy: Przebudzenie (1997). Odpowiedzialne za nie studio Argonaut Games (autorzy klasycznego Star Fox) stworzyło podobny model poruszania się oraz celowania. Bungie nigdy nie tworzyło gier rewolucyjnych. Pomimo wielkiego uznania dla Halo, Halo 2 i Halo 3, trudno opisywać je w kontekście rewolucji. Miały ciekawą narrację, świetny model strzelania i zaawansowane SI wrogich jednostek. Utorowały drogę FPSom na konsolach, pokazały, że szlifowanie mechanik w gatunku nie było domeną kultury PC. Dziesięć lat później legenda powróciła dzięki Halo: Combat Evolved Anniversary, które osiągnęło rekordową sprzedaż. Dzisiaj, gdy piszę te słowa, marka powraca w zupełnie niespodziewanej formie.

Przymierze to inwazyjna, przeciwna frakcja UNSC naprzeciw której wyszedł Master Chief. Seria zmieniła dotychczasową trajektorię w 2021 roku, gdy pojawiło się Halo: Infinite, ostatnia gra studia 343 Industries pod oryginalną nazwą dewelopera. W 2010 roku przekazano im pieczę nad rozwojem cyklu - Halo 4 (2012), Halo 5 (2015), Halo: Master Chief Collection (2015) oraz Infinite. Ostatnia z wymienionych gier średnio poradziła sobie z oczekiwaniami graczy i wywoływała kontrowersje od chwili pierwszego pokazu. Ceniłem jednak próbę powrotu do oryginalnej stylistyki znanej fanom Halo: Combat Evolved. Nie należę przy tym do grona fanatyków trylogii Bungie. Uważam wkład 343 Industries za cenniejszy. W Halo 4 protagonista wyglądał lepiej, zyskał na mobilności, stał się herosem dopasowanym do swoich czasów. Ciągłość dla "buntowniczego" wizerunku Chiefa zapewniło Halo 5: Guardians przez część dziennikarzy określanego mianem "nowego Halo 2" - wynikało to z podziału rozgrywki na role. Johnem 117 grywaliśmy w wybranych fragmentach historii. 

Nowy początek

undefined

Twórcy zwrócili się w stronę materiału źródłowego tworząc Infinite i jednocześnie ruszyli współczesnym trendem w projektowaniu otwartych światów. I choć oryginalnego Halo nie grzeszyło liniowością i sprawiało wrażenie gry obszernej, Infinite korzystało ze schematów kojarzonych z m.in. produkcji Ubisoftu. Spotkałem się kilka lat temu z trafną diagnozą sedna problemu Halo: Infinite. Grę zrównano z filmem Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy (2015). Gdy całe zło galaktyki zostało przezwyciężone pojawiło się nowe stylizowane na wzór dawnych demonów. Kylo Ren zastąpił Dartha Vadera. Pod pretekstem nostalgii stworzono obraz na podobieństwo Nowej Nadziei. Halo: Inifnite dobrze wpisuje się w ten kontekst - stylistyką, historią, jej bohaterami i antybohaterami.

Medialność Halo: Infinite zdążyła już zajść kurzem, gdy wewnątrz studia 343 Industries doszło do zmian na szczeblach zarządczych. Pierwsze zaskoczenie przyszło w 2024 roku. "Jeśli cenicie Halo, w tej historii przewinęły się dwa istotne rozdziały. Rozdział 1 - Bungie. Rozdział 2 - 343 Industries. Sądzę, że nasz obecny elektorat chce więcej. W związku z tym pragniemy nie tylko zwiększyć skuteczność produkcji, lecz zmienić receptę, według której tworzymy gry z serii Halo. Więc dzisiaj rozpoczynamy kolejny rozdział" - napisał Pierre Hintze, szef nowo utworzonego Halo Studios. Jeszcze tego samego dnia fandom poznał Project Foundry, ni nową grę, ni demo techniczne, a raczej pokaz ambicji całego zespołu. Od tamtej pory mocą sprawczą deweloperów został popularny silnik Unreal. Pierwszy raz w historii marki jej obecni opiekunowie skupili się na zewnętrznej technologii. Pierwsze efekty wyglądały imponująco pomimo części głosów niezadowolenia z powodu obranej drogi. Z czasem okazało się, że był to zalążek prac nad Halo: Campaign Evolved, drugiej co do kolejności próby odtworzenia oryginalnej historii Master Chiefa walczącego z Przymierzem.

Nie to było jednak największym zaskoczeniem dla wszystkich obserwatorów. Po zmianie polityki wydawniczej w Microsoft na konsolach PlayStation zaczęły pojawiać się tytuły wyprodukowane przez studia należące do giganta z Redmond. Zarządcy Xboxa postanowili zwiększyć zasięgi. Tym samym dostaliśmy odpowiedzi na nurtujące od lat pytanie. Dlaczego Phil Spencer coraz częściej wypowiadał się o zakończeniu konsolowych wojen? Gdy czytacie te słowa, na łamach portalu już wisi recenzja Halo: Campaign Evolved. "Halo: Campaign Evolved to kawał świetnie odświeżonej przygody, która z dużym szacunkiem podchodzi do oryginału, ale jednocześnie potrafi wykorzystać możliwości współczesnych technologii. Znakomity gunplay, kapitalna atmosfera, efektowna oprawa oraz rozsądnie wprowadzone zmiany sprawiają, że powrót Master Chiefa naprawdę ma sens" - pisze Wojtek Gruszczyk. Dzisiaj możemy rozegrać dzieło zapoczątkowane przez Bungie i dostrojone do współczesnych standardów także na PlayStation. Nie sądziłem, że tego dożyję.  

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źrodeł Google
Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper