Lenovo Legion 5 - test laptopa z procesorem Ryzen 7 5800H i grafiką NVIDIA RTX 3060

Lenovo Legion 5 - test laptopa z procesorem Ryzen 7 5800H i grafiką NVIDIA RTX 3060

Maciej Zabłocki | 12.01, 11:52

Od kilku tygodni w naszej redakcji trwają testy laptopa Lenovo Legion 5. W środku znajduje się procesor AMD Ryzen 7 5800H, 16GB RAM i układ graficzny NVIDIA RTX 3060. To mocna, a zarazem przystępnie wyceniona maszyna, która sprosta praktycznie każdej współczesnej grze. Jak wypada w testach obciążeniowych i jak radzi sobie z kulturą pracy? Zapraszam na test. 

Lenovo słynie przede wszystkim ze świetnych, przystępnych cenowo laptopów, ale ma w swoim portfolio kilka innych, ciekawych produktów. Osobiście przez długi czas korzystałem z monitora Lenovo L24Q-10, którego wykorzystywałem w różnych celach, zarówno projektowych jak i graficznych i nigdy nie mogłem na niego narzekać. Wierne odwzorowanie palety barw sRGB na poziomie bliskim 100% sprawdzało się w zupełności do moich potrzeb. Elegancki, minimalistyczny design, świetna matryca i doskonała cena mocno mnie skusiły swego czasu i muszę przyznać, że to trochę dewiza obecnie produkowanych sprzętów tej firmy. Dlatego od Lenovo oczekuję zazwyczaj bardzo dobrego współczynnika ceny do jakości, a także wysokiej jakości i sprawnej obsługi gwarancyjnej. Kupując testowanego dziś laptopa możecie liczyć na każdy z tych elementów. 

Lenovo jest chińską marką założoną w 1984 roku. Dzisiaj w bardzo wielu polskich korporacjach korzysta się z laptopów z serii IdeaPad lub cenionych na całym świecie ThinkPadów. Znakomite są także składane Yogi w formie ultrabooków czy tabletów. To doceniane przez Polaków, znane marki, dlatego nie dziwi mnie, że Lenovo tak dobrze sobie radzi w naszym kraju. Do redakcji przyjechały wcześniej potężne modele z serii Legion 7 oraz 5 Pro. Testowany dziś wariant jest nieco słabszy (i tańszy) od powyższych, ale ma przebudowane, nawet do 18% wydajniejsze chłodzenie ze zmienionym rozstawem rurek cieplnych i najwyższe na rynku, maksymalne TGP karty graficznej RTX 3060. 

Specyfikacja techniczna Lenovo Legion 5

  • CPU: ośmiordzeniowy i szesnastowątkowy AMD Ryzen 7 5800H @3,2 GHz (4,4 GHz w trybie Turbo) oraz 20MB pamięci cache 
  • GPU: NVIDIA GeForce RTX 3060 6GB max. TGP 130W (!)
  • RAM: 16GB DDR4 3200 MHz CL22
  • Płyta główna: autorski model Lenovo LNVNB 161216 z chipsetem AMD
  • Dysk: 1TB SSD M.2
  • Matryca: 15,6" IPS 165 Hz o rozdzielczości 1920x1080p ze 100% pokryciem palety barw sRGB (według producenta)
  • Pojemność baterii: 60 Wh
  • Sieć: obsługa standardu WiFi 6 (802.11 ax) i Bluetooth 5.1, LAN 1Gb/s
  • Klawiatura: pełnowymiarowa, podświetlana białym kolorem
  • Waga: 2,40 kg
  • Liczba portów i złączy: 4x USB 3.2, złącze minijack, HDMI 2.1 x1, złącze Ethernet, USB-C (ze wsparciem DisplayPort), USB-C

Cena powyższej konfiguracji oscyluje dzisiaj w okolicach 6500 zł, co w dobie problemów z dostępnością układów nie jest szczególnie wygórowaną kwotą. Dostajemy wydajny, sprawdzony sprzęt z mocnym procesorem, szybką pamięcią RAM, bardzo dobrym ekranem, szybkim dyskiem SSD o dużej pojemności i układem graficznym, który bez problemów poradzi sobie z każdym wyzwaniem. Do tego matryca może być otwarta pod kątem aż 180 stopni, czyniąc ten sprzęt idealnym do pracy w terenie. Do kultury pracy i temperatur, rzecz jasna, przejdziemy w kolejnych akapitach. Teraz zajmiemy się tym, co widać na pierwszy rzut oka - obudową. 

Wygląd, wykonanie i jakość zastosowanych materiałów

Jak widzicie po załączonych zdjęciach, pod względem konstrukcyjnym laptopy Lenovo 5 nie przeszły szczególnie widocznych zmian designerskich. W testowanym dziś modelu dalej wykorzystywane jest charakterystyczne mocowanie ekranu na dwóch, niewielkich zawiasach, które zamieszczono przed wystającą, tylną częścią urządzenia z pełnym kompletem złączy. Uważam to za bardzo wygodne rozwiązanie, które pomaga zachować porządek wśród kabli na biurku. Szczególnie, gdy laptop bardziej służy nam za komputer stacjonarny, a przenosimy go jedynie okazjonalnie. Duże i pozytywne wrażenie zrobiły na mnie liczne otwory wentylacyjne do nowego, potężnego chłodzenia. Ekran osadzony jest bardzo sztywno, ale chodzi dość lekko i możemy go bez problemów otworzyć nawet jedną ręką. Matryca po bokach ma cienkie ramki, na dole widnieje napis "Legion", a na górze znajdziemy kamerkę do wideorozmów o rozdzielczości 720p (HD). W centralnym punkcie pod ekranem ukryto okrągły, wygodny włącznik. 

Klawiatura, podobnie jak u poprzedników, jest pełnowymiarowa, podświetlana jednolitym, białym kolorem, którego jasność możemy wyregulować dwuzakresowo, wciskając kombinację klawiszy "FN+spacja". Przyciski chodzą bardzo miękko, są duże, zaokrąglone na rogach i nieco oddalone od siebie, co zdecydowanie ułatwia pisanie i czyni je znacznie bardziej komfortowym. To chyba najwygodniejsza klawiatura z jakiej korzystałem w laptopach w ogóle. Pisanie czegokolwiek na tym sprzęcie jest bardzo wygodne i ciche. Gdy piszecie szybko, podobnie jak ja, nie popełnicie na tych klawiszach zbyt wielu błędów. Strzałki kierunkowe, co może mieć dla niektórych istotne znaczenie, są duże i sprawdzą się podczas gier wyścigowych. Pod spacją umieszczono sporych rozmiarów touchpad, bez wydzielonych przycisków, ale za to z wyraźnym skokiem pod palcem. Powłoka gładzika jest odpowiednio śliska, co w pozytywny sposób wpływa na kontrolę palcem. 

Obudowa w całości wykonana została z wysokiej jakości plastiku. Dotykając ten sprzęt z każdej strony nie czułem, że mogę go w jakiś łatwy sposób uszkodzić. Nawet osadzenie matrycy na dwóch zawiasach sprawia dobre, porządne wrażenie. Ramki wokół ekranu są cienkie, ale całość zabudowy wyświetlacza pozostaje sztywna. Po prawej stronie, na bocznej ściance, znajdziemy duży otwór wentylacyjny, przełącznik blokady oraz złącze USB. Po lewej stronie z kolei również mamy otwór wentylacyjny i jedno złącze USB-C, a także mini-jack. Zabrakło czytnika kart pamięci SD, ale rozumiem, że dziś nie jest to już tak popularne rozwiązanie. Na tyłach z kolei podłączymy kabel od zasilania, ethernet czy HDMI, a także łącznie cztery USB (trzy duże i jedno USB-C). Jak wcześniej wspominałem, to bardzo wygodne rozwiązanie, które muszę pochwalić, bo pomaga zachować porządek kablowy na biurku.

Komfort użytkowania, benchmarki i wydajność zastosowanych komponentów

Zacznijmy od samej matrycy IPS, która ma przekątną 15,6", rozdzielczość 1080p i wsparcie dla 165 Hz częstotliwości odświeżania oraz 16,7 mln kolorów. Widoczny jest delikatny backlight bleeding na dole, tuż nad logotypem, ale w niczym to nie przeszkadza. Matryca ma niskie opóźnienia, które oscylują w okolicach 3 ms. Do tego wyświetla blisko 97,7% palety kolorów sRGB, a maksymalna jasność wynosi 290 cd/m2. Zgodnie z oznaczeniem modelowym Lenovo NV156FHM-NY8 widocznym w programie AIDA64, producentem matrycy jest firma BOE. Zagęszczenie pikseli wynosi 142 PPI. Ku mojemu zaskoczeniu, prawie wcale nie występuje tutaj IPS Glow, a wyświetlacz oferuje bardzo dobre kąty widzenia. Powłoka matrycy jest oczywiście matowa, dobrze pochłaniając światło różnego rodzaju.

Przejdźmy do codziennego użytkowania. Tutaj doświadczyłem pozytywnego zaskoczenia, chociaż matryce Lenovo już od dłuższego czasu przyzwyczajały mnie do wysokiej jakości. Ekran wyświetla piękne, żywe kolory, jednak bez przesadnego nasycenia (na szczęście). Czernie są wystarczająco dobre do codziennej pracy, a podczas grania nie doświadczycie tzw. "ghostingu" przy dynamicznych scenach. Płynność działania na 165 Hz ekranie jest oczywiście fantastyczna, szczególnie przy zadaniach biurowych czy podczas przeglądania internetu. Jeśli tylko któraś z gier ruszy w takiej jakości, to można mówić o prawdziwie mistrzowskim komforcie zabawy. Do grania przejdziemy jednak w dalszej części testów, teraz sprawdzimy jak laptop radzi sobie jeszcze z czasem pracy na baterii oraz w zastosowaniach multimedialnych. Skoro już przy tej drugiej kwestii jesteśmy, producent zastosował przeciętnej jakości, dwa 2W głośniki. Grają przyzwoicie, ale nieco cicho. W zupełności wystarczą do grania czy okazjonalnego oglądania filmów, chociaż brakuje im basów, a dźwięki są płytkie i to niezależnie od wybranych tonów. Zdecydowanie bez rewelacji. 

Dużo lepiej sprawdza się za to zastosowane w środku ogniwo o pojemności 60 Wh. Gdy będzie pracować na zintegrowanej karcie graficznej, siedzieć w internecie, oglądać YouTube i słuchać muzyki, bateria powinna wystarczyć na ok. 4,5h ciągłej pracy, a to całkiem przyzwoity rezultat jak na laptopa gamingowego. Jeszcze lepiej sytuacja wygląda, gdy po prostu włączymy film na Netflixie czy innym VOD - wtedy uzyskamy nawet ponad 6h działania bez konieczności podłączania laptopa do prądu. Rzecz jasna, podczas grania na karcie graficznej RTX 3060 nie ma co liczyć na tak spektakularne rezultaty. Tutaj laptop krzyczy o wsparcie ładowarki już po niespełna godzinie zabawy. Wiadomo jednak, że przy tak mocnych komponentach nie ma co liczyć na kilka godzin zabawy bez prądu. Tym niemniej uważam, że Lenovo Legion 5 pod tym względem wypada bardzo korzystnie.

Testy syntetyczne wypadły pozytywnie, zgodnie z oczekiwaniami

Na początek wystartujemy ze sprawdzeniem procesora i karty graficznej w popularnych programach diagnostycznych CPU-Z oraz GPU-Z. Wskazują poprawnie na modele AMD Ryzen 7 5800H oraz NVIDIA RTX 3060, które ma 6GB pamięci VRAM i standardowe TGP na poziomie 80W, rozkręcające się w szczycie do kosmicznych 130W. Na poniższych zdjęciach znajdziecie dokładną specyfikację. Uruchomiłem testy w najpopularniejszych 3D Markach i sprawdziłem procesor w Cinebenchu R20. Pamięć przetestowałem za pomocą AIDA64, a do kompletu odpaliłem też UserBenchmark, który wskazał wysokie wyniki, ale nie potrafił sprawdzić dedykowanej karty graficznej. W lekko przestarzałym, ale wciąż aktualnym teście Fire Strike laptop osiągnął 18163 punkty. Program zasugerował, że Battlefield V na ultra detalach w 1440p działałby na tej konfiguracji z prędkością powyżej 65 klatek na sekundę. W bardziej wymagającym Time Spy były już 8022 jednostki, a w najbardziej morderczym Port Royal licznik zatrzymał się na 4604 punktach. 

Nie mogłem odpuścić testów dysku twardego. W tym celu wykorzystałem program CrystalDiskMark w wersji  - ponad 3400 MB/s przy odczycie i ponad 3080 MB/s przy zapisie. To doskonałe wartości dla SSD na złączu M.2 i praktycznie maksimum, jakie można wycisnąć z szyny PCI-E 3.0. W odczycie losowym w AIDA64 rezultaty nie były już tak spektakularne, a dysk wahał się pomiędzy 1635, a 1130 MB/s. To dalej jednak bardzo dobre rezultaty, które w codziennym użytkowaniu znacznie wpłyną na komfort zabawy podczas wczytywania kolejnych lokacji w grach czy uruchamiania programów do pracy. Producent zdecydował się na model Western Digital SN730 o pojemności 1TB. To wysoka i sprawdzona półka.

W Cinebench R20 procesor AMD Ryzen 7 5800H wykręcił dokładnie 4718 punktów, co daje wyniki lepsze od stacjonarnego Ryzena 7 1700X i zauważalnie wyższe choćby od modelu Intel Core i7-7700K, choć ten procesor ze swoimi 8 wątkami to już trochę przeżytek. Pamięci RAM docelowo powinny działać z prędkością 3200 MHz, jednak mam wrażenie, że ich taktowanie spada podczas obciążenia. W wyniku tego, rezultaty zmierzone w programie AIDA64 nie są szczególnie zachwycające. Przy odczycie widnieje co prawda 42 GB/s, ale zapis to już tylko 33,5 GB/s. Przy tym występują duże opóźnienia (w końcu CL wynosi aż 22). Procesor z kolei w swoim najwyższym "peaku" rozkręca się do 4,42 GHz, utrzymując przeważnie stałe i niezmienne 4,2 GHz. To znakomite rezultaty jak na laptopa i zasługa lepszego chłodzenia, chociaż procesor w stresie potrafił dobić do temperatury nawet 93 stopni. Na szczęście są to wartości akceptowalne. Podczas maksymalnego obciążenia wentylatory generowały 44 dBa, czyli nie był to start jumbo-jeta, ale wyraźny szum. Nie ma w tym natomiast niczego dziwnego, a testowany dziś Legion 5 to jeden z ciszej działających w stresie laptopów w moich testach. Podobnie jak cała, gamingowa rodzina Lenovo z 2021 roku. Obudowa w okolicach klawiatury rozgrzewała się maksymalnie do 31 stopni. 

Testy w najnowszych grach - nie ma mocnych na te konfigurację

Na koniec pozostały mi tylko testy w grach, a w tym celu wykorzystałem pełną paletę najnowszych, dostępnych tytułów. Byłem niezmiernie ciekaw, jak układ RTX 3060 z TGP dochodzącym do zawrotnych 130W poradzi sobie pod maksymalnym obciążeniem. Rdzeń karty rozkręca się w szczycie do 1987 MHz, a pamięci mają standardowe 14000 MHz. Do testów ściągnąłem takie produkcje jak Assassin's Creed: Valhalla, Battlefield V, Call of Duty: Warzone, Cyberpunk 2077, Doom Eternal, GTA V, i bardzo wymagające Horizon: Zero Dawn. Na deser dorzuciłem bardzo wymagające Red Dead Redemption 2 oraz Wiedźmina 3. Łącznie 12 różnych tytułów. Wszystkie gry uruchomiłem w rozdzielczości 1080p przy najwyższych detalach. Poniżej znajdziecie wykres ilustrujący średnią liczbę klatek na sekundę w wybranych, graficznych miejscach testowych. 

Jak możecie się domyślać, nie ma żadnego problemu z odpaleniem najwyższych detali w grach typowo e-sportowych, a Overwatch, Valorant czy League of Legends działają nawet z prędkością 165 klatek na sekundę, co przy identycznej częstotliwości odświeżania matrycy daje doprawdy spektakularne wrażenia. No i ułatwia celowanie, a przy tym czas pomiędzy kliknięciem myszki, a wystrzałem jest odpowiednio niższy, co pozytywnie wpłynie na nasze wyniki w rozgrywce wieloosobowej. Czego chcieć więcej? Dla graczy testowany dziś Lenovo Legion 5 to dobry sprzęt, szczególnie dla tych, którzy częściej wolą grać z żywym przeciwnikiem. 

Podsumowanie - Lenovo Legion 5 to bardzo udana konstrukcja 

Muszę przyznać, że testowany dzisiaj laptop pozytywnie mnie zaskoczył. To bardzo udany, wydajny i co najważniejsze, przemyślany laptop dla graczy z rozbudowanym i zmodyfikowanym chłodzeniem oraz wysoką kulturą pracy. Matryca, zgodnie z obietnicami producenta, ma prawie 100% pokrycie palety barw sRGB. Do tego szybka pamięć RAM, wydajny dysk SSD i szybko, 16-wątkowy procesor od AMD, który rozpędza się nawet do 4,4 GHz. Dzięki wsparciu DLSS, układ graficzny NVIDIA RTX 3060 z TGP dochodzącym do 130W (115W + 15W Dynamic Boost w szczycie) bez problemu obsłuży ray-tracing w tak mocarnych tytułach jak Shadow of the Tomb Raider, Cyberpunk 2077 czy Metro Exodus: Edycja Rozszerzona. 

Testowany dziś laptop kosztuje w sklepach ok. 6500 zł. Chociaż wydaje się to dużo, to w dobie dzisiejszych problemów musimy nieco zweryfikować postrzeganie takich kwot. W zamian dostajecie świetne urządzenie ze sztywno osadzoną matrycą, w eleganckiej, minimalistycznej i mało gamingowej obudowie, z bardzo wygodną, pełnowymiarową klawiaturą. Touchpad również sprawdza się świetnie, jest śliski i wystarczająco duży do komfortowej pracy. W tym przedziale cenowym można co prawda znaleźć bogatą konkurencję, ale jestem pewien, że wysoka kultura pracy i co za tym idzie, również niezwykle wydajna praca podzespołów pozostaną przy Lenovo jeszcze przez długi czas. Dobra robota, bo to jeden z ciekawszych i lepszych laptopów, jakie ostatnio zawitały do redakcji. Tylko te głośniki mogłyby być nieco lepsze.

Ocena - 8+/10

Zalety:

  • Bardzo dobra jakość wykonania, grube i solidne plastiki 
  • Mało gamingowy wygląd, co dla niektórych będzie wielką zaletą 
  • Sztywne, bezpieczne osadzenie matrycy na dwóch zawiasach
  • Wydajne podzespoły, bardzo szybki dysk twardy SSD i pamięć RAM (tylko z dużymi opóźnieniami)
  • Dobrze wykonany układ chłodzenia odznaczający się wysoką wydajnością i znakomitą kulturą pracy (szczególnie w porównaniu do konkurencji) 
  • Wygodna, pełnowymiarowa i podświetlana klawiatura 
  • Prawie 100% pokrycia palety barw sRGB
  • Laptop nie nagrzewa się zbytnio w okolicach klawiatury nawet po długim graniu (max. 31 stopni)
  • Najważniejsze złącza schowano z tyłu, co ułatwia dostęp i prowadzenie porządku wśród przewodów
  • TGP karty graficznej wynosi aż 130W, co przekłada się na wydajność w grach 

Wady: 

  • Delikatnie widoczny backlight bleeding matrycy IPS, co jest niestety problemem samej technologii 
  • Głośniki mogłyby grać nieco mniej płasko i mieć więcej basów
  • Brak złącza mini DisplayPort, ukryte jest tylko w złączu USB-C
  • Procesor rozgrzewa się do 93 stopni, a to dość dużo, chociaż jeszcze znośnie jak na laptopa