Światło było ostoją znanego nam z Destiny świata przez wiele stuleci, jednakże jak w każdej przygodzie przyszedł taki moment, w którym trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że stanęliśmy pod ścianą. Ciemność zalała większość naszej galaktyki pochłaniając przy tym Io, Merkurego, Tytana, Marsa i kilka innych ważnych lokacji - jej siła stała się tak znacząca, że w wielu miejscach Światło przestało po prostu działać.

Sięgnij poza Światło

Jako jeden z naczelnych Strażników musimy zatem wkroczyć do akcji i za wszelką cenę powstrzymać Ciemność oraz nieroztropnie posługującą się nią Eramis - żądną zemsty przywódczynię Upadłych. W powstrzymaniu jej pomagać będzie nam jeden z nielicznych rozsądnie myślących przedstawicieli jej rasy, Variks (znany z pierwszego Destiny), który to będzie wysyłać nam wskazówki dotyczące jej oddziałów, metod działania oraz innych tajemnic Upadłych - wszystko to w jednym wspólnym celu powstrzymania Ciemności.

Żeby nie psuć Wam zabawy z odkrywania tejże tajemnicy, nie będę zbyt wiele wspominał o tym co dzieje się podczas samej kampanii, ale jedno powiedzieć Wam muszę - deweloperzy w rewelacyjny sposób zasiewają w nas ziarno zwątpienia w Światło i samego Wędrowca, często kwestionując jego nieomylność. Całą zabawę w ramach głównego wątku opowieści zaplanowano na około 8-9 godzin, co zależeć będzie głównie od waszych umiejętności oraz determinacji - w przeciwieństwie do poprzednich dodatków wydanych do Destiny 2, Beoynd Light jest dość wymagające i naprawdę potrafi dać w kość. Sam nie miałem żadnego problemu z ukończeniem poprzednich rozszerzeń, a tutaj musiałem zrobić po kilka podejść do konkretniejszych bossów czy rajdów. 

 Na szczęście w recenzowanym dodatku Poza Światłem dostajemy sporo nowego arsenału, jakiego poziom mocy zaczyna się od wartości 1050 punktów. Loot wypada oczywiście bardzo często i dość prędko przekroczycie kolejną setkę bądź nawet i ze dwie.

Destiny 2: Poza Światłem - Intro

Uważaj na Ciemność, Strażniku

Najważniejszą z wprowadzonych obecnie do rozgrywki nowości jest przede wszystkim moc Ciemności, którą to po raz pierwszy mogą władać Strażnicy. Wiele osób powtarza naszej postaci, że zwalczanie ognia ogniem może okazać się zgubne i sprowadzić nas na złą drogę, jednakże to nie jest tak, że nową siłą zastępujemy Światło. Oj nie, Ciemność jest raczej czymś w rodzaju bonusowej zdolności jaką możemy przejąć wyłącznie w określonych momentach fabuły i bawić się nią w sianie ogromnego zamętu w szeregach wrogów.

Z jednej strony to flagowy element historii, z drugiej zaś coś z czego korzystamy relatywnie rzadko, a więc nie mamy czasu by się nią w pełni nacieszyć - przynajmniej jeśli chodzi o tych, którzy z powodu wysokiego poziomu trudności nie zdołają przejść historii. Dopiero po niej bowiem dostajemy na własność nowe mroczne subklasy dla naszych herosów.

Jeśli zaś chodzi o czysto artystyczne decyzje deweloperów, te zdają egzamin wręcz doskonale. Bungie zdecydowało się na powiązanie Ciemności z dość dobrze pasującym do niej mrozem i chłodem, co z odrobiną niebieskawych barw dodanych do całej kolorystyki dodatku, tworzy bardzo spójną i fajnie kontrastującą ze Światłem całość. Oczywiście nie ma róży bez kolców, dlatego nawet tak dobrze zrealizowane rozszerzenie jak recenzowane przeze mnie Destiny 2: Poza Światłem, posiada swoje wady.

Destiny 2: Poza Światłem - Europa

Destiny 2: Poza Światłem - nowe rajdy i najazdy

Niestety z jakości kampanii fabularnej rozczarowani mogą być ci gracze, którzy przyzwyczajeni są do ciągle efektownych i nieco korytarzowych misji z poprzednich DLC - od czasu do czasu zdarzy się bowiem tak, że naszym celem będzie pójście w daną część mapki i zwyczajne naparzanie do wrogów, aż w końcu pojawi się nam jakichś ciekawszy cel. Jeśli jednak to przetrwacie, zostaniecie nagrodzeni emocjonującymi bitwami z generałami oraz doradcami Eramis.

Na początku naszej przygody z omawianym dodatkiem mamy dostęp do ograniczonej liczby rajdów i zadań specjalnych, co może być kolejnym drobnym minusem dla najbardziej wymagających z Was - nie macie się co jednak obawiać, albowiem Bungie regularnie będzie rozpieszczać nas nową zawartością, tak jak robiło to w poprzednich sezonach wypuszczanych do Destiny 2. Same wydarzenia są zaś miejscami ekstremalnie wymagające i uda Wam się je ukończyć tylko posiadając zgraną ekipę.

Czy zatem Destiny 2: Poza Światłem jest warte swojej ceny? Zdecydowanie tak, choć nie jest to na pewno najlepsze z wypuszczanych do tej pory rozszerzeń do gry.