My Hero Academia to, bez cienia wątpliwości, jedna z najgłośniejszych serii anime na świecie. Dla poparcia moich słów posilę się statystykami z portalu MyAnimeList, gdzie zarówno komiks, jak i jego ekranizacja (pierwszy sezon) znajdują się na dziesiątych miejscach w swoich kategoriach, pod kątem popularności. Doskonale pokazuje to, do jak dużych liczb trafia ów tytuł. Osobiście, jako fan, nie jestem zaskoczony- Akademia Bohaterów doskonale zapełnia pustkę po dawnych hegemonach (Naruto, Bleach, Dragon Ball itp...). 

Gdy tylko zapowiedziano sequel adaptacji tego anime w świecie gry, wiedziałem, że będę musiał dorwać moją kopię. Zdążyłem zapomnieć o pierwszej, a mój pociąg do produkcji bardzo potęgował emitowany obecnie, czwarty sezon serialu. Co więcej, jak tylko dowiedziałem się, jaki okres przedstawi omawiana gra, wszystkie przeszkody uniemożliwiające ogranie jej wyparowały. Zacznijmy jednak od początku.

Zostać bohaterem

My Hero One’s Justice 2 to druga (cóż za zaskoczenie) odsłona bijatyki arenowej w 3D, która oparta jest na uniwersum wspomnianym we wcześniejszych akapitach. Od debiutu pierwszej części mięło w zasadzie zaledwie 1.5 roku, ale biorąc pod uwagę średni wydźwięk poprzedniczki, chęć zrobienia nowej gry nie może dziwić. Nie zdziwiłbym się, gdyby rozważano nawet zmianę nazwy, byle tylko zaliczyć świeże otwarcie. Cóż, tego nie zrobiono. I dobrze, bo nawet dodanie dwójki do tytułu to działanie trochę naciągane, ponieważ obcując z nim, czuję się troszkę jak w dużym DLC do pierwszej części. Choć może byłoby to lekkie niedopowiedzenie. To jednak jeszcze nie sequel, ale już nie rozszerzenie

my hero one's justice 2  walka 1

Nie mogę się w tym wszystkim wyzbyć tego, że dostaliśmy kolejny projekt w portfolio Bandai Namco Entertainment, zrobiony na to samo kopyto, który można odhaczyć. Wyszło świetne anime, zrobiliśmy jedną grę, potem drugą (niedługo trzecią zapewne) i cyk- zaliczone. Nawet od momentu wydania pierwszej części My Hero One's Justice, spod skrzydeł wydawców wypłynęło w sumie aż 12 pozycji opartych o anime z gatunku shönen (dla odbiorców płci męskiej) i większość bardzo podobna

Ten sam cukierek

Wróćmy jednak do samego recenzowanego tytułu. Podobnie, jak miało to miejsce poprzednio, dostaliśmy cztery główne typy rozgrywki- Tryb Fabularny, Arcade, Misje oraz Swobodne Pojedynki. Pierwszy daje możliwość wzięcia udziału w całej sadze kręcącej się wokół Overhaula (większość czwartego sezonu animacji) i właściwie pozwala jedynie toczyć potyczki, które znamy z serii. Wszystko to przeplatane jest klatkami scen, więc nie robi duż… Wcale nie robi wrażenia

Drugi model, Arcade, daje możliwość rozegrania serii pojedynków każdą z postaci (bez większej fabuły wokół naszych działań), więc właściwie jest to tryb walki z nieco mniejszą swobodą. Pozostaje forma Misji, gdzie na jednym pasku życia zmuszeni jesteśmy walczyć z kilkoma przeciwnikami z rzędu. I tu także możemy dobierać odpowiednią postać (którą kupujemy za walutę w grze) oraz jej ewentualnych pomocników. Podsumowując, wszystko sprowadza się do walki. Jakkolwiek by tego nie udekorować, mamy tego samego cukierka, w różnych opakowaniach. Smakuje identycznie, a smak po jakimś czasie robi się mdły.

Walka do znudzenia

I pewnie zadajecie sobie teraz pytanie, ile można tak naparzać przeciwników. Odpowiem krótko: w tym przypadku całkiem długo! Ogromną zaletą jest bez wątpienia efektowność pojedynków i ich długość (są bardzo szybkie i dynamiczne). Co więcej, dodatkowa pula wojowników zachęca do walk. Zamiast 23 postaci, tym razem do użytku oddano nam ich aż 41 (w tym Namu do oddzielnego zakupu/w przedsprzedaży). Jest to prawie dwukrotny wzrost, więc szanse na znużenie są stosunkowo niższe. 

my hero one's justice 2 bohaterowie

Niemniej, gdy przeszedłem całą fabułę (a to zabawa na zaledwie 4-5 godzin), zacząłem zajmować się misjami oraz trybem Arcade. I o ile w tym pierwszym przebrnąłem przez kilkanaście pierwszych, zanim dopadło mnie znużenie powtarzalnością, o tyle w drugim zaliczyłem ścieżki dwóch postaci i na tym koniec. Nie powiem, że porzucę przygodę w My Hero One’s Justice 2, ale na pewno potrzebuję przerwy, bo po tych 8-9 godzinach w grze złapałem zadyszkę i czuję spory przesyt. Na pewno nie jest to Super Smash Bros. Ultimate, gdzie można zostać na setki godzin.

Plus Ultra!

Myślę, że nie ma sensu w dalszym ciągu opisywać założeń samej gry. Pozwolę sobie przejść do aspektów technicznych. Walki są bardzo widowiskowe- to fakt. Widać w nich ten „sznyt” wszystkich produkcji wydawanych przez Bandai Namco. Jest rozwałka, szybkie kombinacje ciosów i trójwymiarowe areny otoczone niewidzialnymi ścianami. Bohaterowie wyglądają całkiem ładnie, choć jest to mocno subiektywne zdanie. Wiem, że ta formuła wielu graczom nie przypada do gustu i osobiście jestem w stanie zrozumieć takie stanowisko. 

Dla fanów produkcji opartych na anime i mandze oraz takich, którzy zwyczajnie lubią uniwersum autorstwa Pana Horikoshi’ego, nie będzie to jednak stanowiło przeszkody. Największa frajda płynie bowiem z możliwości wejścia w buty ulubionych bohaterów i odtwarzania znanych pojedynków oraz kreowania zupełnie nowych (bo kto nie chciałby zobaczyć walki Todorokiego ze swoim ojcem). 

my hero one's justice 2  misje

Tym, co także warto podkreślić, jest udźwiękowienie. Bardzo cieszy fakt, iż w ramach licencji, słyszymy oryginalne głosy postaci. Po prawdzie są to raczej pojedyncze zwroty i krótkie zdanka, ale dodaje to pewnego „realizmu” (jeśli określenie to, nie będzie w tym przypadku nadużyciem). Świetnie wypada także muzyka. Muszę przyznać, że twór na wzór soft-rocka, wpada w ucho i bardzo dobrze komponuje się z ekranowymi wydarzeniami. Kilka razy złapałem się na tym, że włączałem menu gry i zwyczajnie słuchałem muzyki.

Dwie gry, jedno przeznaczenie

Przyznam, że od początku tej recenzji mam lekką zagwozdkę, w jaki sposób podejść do ostatecznego wyniku. Zastanawiam się, czy ocenić ją w porównaniu do poprzedniczki, czy może jako grę na licencji. Może jeszcze inaczej- po prostu, jako bijatykę w 2020 roku? Twardy orzech do zgryzienia, ale chyba spróbuję podejść do tej sprawy ze wszystkich stron. Jak zdążyłem napisać we wstępie, ciężko mi z pełnym przekonaniem przekazać, że jest to sequel. Oficjalnie może tak, ale gdyby wyszło to w formie płatnego, dużego DLC z paczką nowych postaci, byłoby to bardziej fair. I jasne, same walki też są poprawione, ale tyle dałoby się zrobić poprzez aktualizacje. 

Jeśli spojrzeć na My Hero One’s Justice 2 z perspektywy gry na licencji anime, to jest standardowo. Dosłownie- nie spodziewałem się niczego więcej ani niczego mniej. Wiedziałem, że dostanę produkcję bardzo podobną do Jump Force, One Punch Man: A Hero Nobody Knows czy wielu innych. Gdybym chciał spojrzeć na to, jak na bijatykę na miarę 2020 roku, uśmiechnąłbym się jedynie pod nosem. Przy najlepszych tytułach (nawet tych w 2.5D) jest mocno średnio i to naciągając. Fanatycy „naparzanek” nie zaspokoją swojego pragnienia- a na pewno nie przed tym, zanim zdążą się zirytować. 

my hero one's justice 2  todoroki

Reasumując, sequel gry o świecie pełnym ludzi z super darami jest typem produkcji, która kierowana jest wyłącznie do fanów serii. Osoby, które nie mają z nią po drodze (a tym bardziej z japońską popkulturą i tamtejszymi, charakterystycznymi aspektami) nie powinny sięgać po ten tytuł. Jestem przekonany, że zarówno twórcy, jak i wydawcy, doskonale wiedzieli, że celem będzie konkretna nisza. Ja również wiem, że w naszym kraju o One’s Justice 2 nie będzie głośno. Czy to jakaś strata? Nie. Kto zagrać ma, ten zagra- pozostali nie powinni żałować. Czy tytuł zdałby test na zawodowego bohatera? Może tak, ale z podobnym wynikiem, jak ja WOS na maturze