GRIP: Combat Racing zadebiutowało ponad pół roku temu i przez cały ten czas było aktywnie wspierane przez zespół Caged Element Inc. oraz wydawnictwo Wired Productions. Ku zaskoczeniu wszystkich fanów gry oraz stylu rozgrywki jaki sobą reprezentuje, deweloperzy podeszli bardzo odważnie do swojego dzieła i wywrócili je do góry nogami. 

Rollcage: WipEout?

Legendarne Psygnosis to ekipa, która była odpowiedzialna zarówno za markę Rollcage jak i jeszcze lepiej przyjętą serię WipEout, dlatego też gdy autorzy GRIP: Combat Racing wrzucili na media społecznościowe mini zajawkę dodatku Airblades, na której widać było kształt latającego bolidu, fani zaczęli niemalże skakać z radości. Pierwsze domysły graczy były stosunkowo proste - albo twórcy dogadali się z Sony i dostaniemy cross-over z WipEoutem, albo ekipa szykuje nową grę inspirowaną futurystycznymi wyścigami.

Caged Element bardzo dobrze spisało się przy procesie odtwarzania zręcznościowej formuły rozgrywki Rollcage'a, której to nie odważył się dotykać nikt przez ponad 18 lat! Teraz jednak zespół stanął przed znacznie trudniejszym zadaniem dopasowania tego bardzo specyficznego modelu jazdy, do pojazdów anty-grawitacyjnych. Po spędzeniu kilku ostatnich wieczorów z odświeżonym GRIP-em śmiało mogę powiedzieć, że eksperyment ten się udał - oczywiście ma swoje zalety jak i wady, lecz na pewno można go zaliczyć jako sukces.

Z racji na swój ograniczony budżet, producenci zdecydowali się na przerobienie wszystkich 15 obecnych do tej pory samochodów, na ich nowoczesne wersje pozbawione ogromnych kółek, co z kolei pozwoliło na jednoczesną modyfikację naszego doświadczenia, bez rozwalania obecnego balansu rozgrywki. Każdy bolid został zaprojektowany zatem z myślą o tym, aby wiernie odwzorować charakter swojego starszego rodzeństwa, dzięki czemu dotychczasowi fani gry od razu rozeznają się w nowej sytuacji.

Z drugiej zaś strony świeżsi posiadacze wyścigów Wired Productions zostaną uraczeni aż 30 różnorodnymi maszynkami do wyboru, co biorąc pod uwagę niezależność produkcji, jest liczbą dość imponującą. 

WipEout: Rollcage?

Bardzo dobrym ruchem ze strony deweloperów była całkowita integracja anty-grawitacyjnych pojazdów z całą resztą swojego dzieła, co ponownie znacząco odmienia doświadczenia płynące z zabawy zarówno dla nowicjuszy jak i starych wyjadaczy. W menu możemy sobie wybrać, czy chcemy uczestniczyć w wyścigach tylko naziemnych, tylko lotniczych, a może jednak mieszanych.

Niestety ubolewam mocno nad tym, że Caged Element nie pokusiło się o żaden tryb zaprojektowany wyłącznie z myślą o możliwościach nowych maszyn, albowiem przy obecnych trasach te nie zawsze mogą wykorzystać swój pełen potencjał. Jeśli zaś chodzi o sam model latania, ten bardzo trudno jest jednoznacznie i krótko opisać. Na pewno nie możecie się tu spodziewać takich samych wrażeń jakie daje WipEout, F-Zero, czy jakakolwiek inna tego typu produkcja - bolidy wprowadzone przez dodatek Airblades nie są tak lekkie, zwinne, delikatne w prowadzeniu ani intuicyjne.

Z drugiej zaś strony, nie jest to identycznie takie samo doświadczenie, jakie dają nam czterokołowe bestie z podstawowej wersji gry - w tym przypadku sterowanie sprawia wrażenie lżejszego, bardziej nieprzewidywalnego, a jednocześnie prostszego w ujarzmieniu przy "poślizgu".

Można by zatem powiedzieć, że latanie zaserwowane nam przez ekipę Caged Element jest "czymś" pomiędzy klasycznym Rollcagem a współczesnym WipEoutem. Jest to model bardzo dobrze zaprojektowany, wyjątkowy w swojej klasie i z pewnością nauczył deweloperów wielu nowych rzeczy, które mogą wykorzystać przy swojej następnej produkcji.