Soulcalibur 6 jest 11 produkcją z serii Soul, jednak deweloperzy dopiero teraz postanowili uporządkować ten wielki bajzel, dlatego najnowsza odsłona jest uważana przez samych deweloperów pod względem fabularnym za reboot. To naprawdę dobry moment na zamknięcie kilku otwartych wcześniej wątków, przedstawienie opowieści w ciekawy sposób, a zarazem zaprezentowanie akcji, która będzie interesująca dla wyjadaczy oraz nowicjuszy. Tym elementem Project Soul promowało produkcję, jednak czy faktycznie udało się zapewnić produkt dla bardzo szerokiego grona odbiorców? 

Zacznijmy wszystko od początku

Project Soul stanęło przed ciekawym wyzwaniem. Twórcy postanowili w jednej produkcji zebrać najważniejsze wątki z całego uniwersum i przedstawić je w interesujący sposób. Fabularny tryb nosi tym razem nazwę Soul Chronicles - za jego pomocą poznajemy główną historię serii jednocześnie otrzymując pokaźną dawkę informacji o poszczególnych bohaterach. Wydarzenia rozgrywają się w latach 1583-1590, a zainteresowani otrzymają również tonę dodatkowych konkretów, poznają przygody poszczególnych postaci i to bez wątpienia świetne kompendium wiedzy, które w dodatku zostało zaprezentowane w pomysłowy sposób. Po krótkim wprowadzeniu otrzymujemy dostęp do wielkiej tablicy z wypisanymi imionami bohaterów, by wybrać jedną z postaci i poznać jej opowieść. Podczas wydarzeń bierzemy udział w licznych bitwach, a wszystkie zdarzenia są układane na osi czasu – ten z pozoru banalny pomysł to wielki ukłon w stronę oddanych fanów marki, którzy nie tylko mogą ponownie wcielić się w ulubieńców, ale przede wszystkim cała wiedza zostaje w końcu odpowiednio uporządkowana. Jednocześnie Soulcalibur 6 może tym samym zainteresować graczy, którzy wcześniej nie znaleźli czasu na dogłębne poznanie Soul Edge oraz Soul Calibura.

Soulcalibur 6

Soulcalibur 6

Teraz ta opowieść jest dostępna, ale niestety deweloperzy nie skorzystali z doświadczenia kolegów z Tekkena i cały Soul Chronicles jest obładowany tekstem (brak tłumaczenia) oraz licznymi ilustracjami. Od czasu do czasu pojawia się krótka animacja, jednak nie możecie liczyć na dynamiczne przejście do walki. Pojedynczy epizod składa się z tekstu, obrazków i pojedynku, jednak wszystko jest podzielone przez ekrany wczytywania. Ma to swój urok (ponowny ukłon w stronę fanów) i nie należę oczywiście do graczy, którzy nie lubią zagłębiać się w teksty, jednak jestem przekonany, że całą historię można przekazać w znacznie ciekawszej formie. W dodatku często samo czytanie dialogów oraz loadingi trwają dłużej niż sam pojedynek – poziom trudności rośnie z upływem czasu, ale początkowe walki nie będą wyzwaniem nawet dla graczy, którzy pierwszy raz zetkną się z tym uniwersum.

Gameplay w Soul Chronicles nie różni się w zasadzie niczym szczególnym względem fabularnych trybów poprzednich części – wskakujemy przykładowo w buty Siegfrieda, na jego drodze pojawiają się kolejne postacie z uniwersum, bohater rozmawia ze sprzymierzeńcami, obija mordy rywali, w ostateczności poznajemy jego dokładny związek z całym uniwersum. Twórcy wpadli na ciekawy pomysł wrzucenia do gry Geralta – CD Projekt RED pomógł w przygotowaniu bohatera - możemy poznać jego historię w fabularnym trybie, ale nie oczekujcie wielowątkowej przygody. Biały Wilk trafia do produkcji przez znane wszystkim portale, a jego historia jest... Płytka i krótka. Bohater jest oczywiście połączony z mocą Soul Calibura, jednak traktujcie Wiedźmina wyłącznie jako dodatek.

Wielka mapa pełna wyzwań

Na szczęście Project Soul korzysta z koncepcji znanej między innymi z Soulcalibur III – w najnowszej odsłonie pojawia się Libra of Soul, czyli w zasadzie drugi fabularny tryb, w którym na początku przygody tworzymy własnego bohatera. Tutaj możemy wybrać jedną z ras, personalizujemy wygląd, wybieramy styl walki, a następnie podróżujemy po wielkiej mapie pełnej przeciwników. Standardowo naszym zadaniem jest uchronienie świata przed złem i zniszczeniem, a w trakcie rozgrywki nie tylko mamy okazję oklepać kolejne znane postacie, ale pozwala się nam zmierzyć się ze stworzonymi w edytorze wojownikami. Podczas opowieści pojawiają się nawet decyzje wpływające na bohatera i choć nie są to oczywiście wybory zmieniające cały świat to widać, że autorzy próbowali w różnorodny sposób rozwinąć projekt.

Heros zbiera doświadczenie, powiększa pasek zdrowia, ale twórcy nie zaryzykowali i szeroko zapowiadane elementy RPG nie zostały odpowiednio rozbudowane. Za zwycięstwa zbieramy złoto, mamy okazję kupować potężniejsze bronie, a nawet specjalne przedmioty ulepszające oręż, ale... Do pewnego momentu rozgrywka jest zdecydowanie za łatwa. Dopiero po kilku godzinach na naszej drodze stają potężniejsi rywale, którzy wykorzystują najmniejsze błędy i od tej chwili zaczyna się prawdziwa zabawa – odpowiedni dobór miecza i „kamyków” z ulepszeniami zapewnia tę małą, ale jednocześnie niezwykle istotną, przewagę. Fabuła w Libra of Soul nie jest specjalnie odkrywcza – jest zły, trzeba go pokonać, mamy sprzymierzeńców, a po drodze ubijamy następnych rywali – ale podczas akcji mamy okazję wziąć udział w wielu dodatkowych misjach. Czasami nasza karawana jest napadana, a autorzy korzystają ze znanych dla serii urozmaiceń, przykładowo: walkę musimy zakończyć wybranym atakiem, zablokowane zostaje wyrzucenie z areny, oponent jest systematycznie leczony lub na naszej drodze staje cały zespół.

Soulcalibur 6

Soulcalibur 6

Twórcy bawią się formą i w zasadzie cały Libra of Soul jest sporą ciekawostką, ponieważ w grze znalazła się nawet opcja karmienia bohatera (jedzenie zapewnia różne ulepszenia) lub wynajęcia pomocnika – w tym wypadku współtowarzysz broni rozpoczyna walkę i stara się zbić pasek zdrowia rywalowi, a gdy zostanie pokonany, my wkraczamy na arenę. Deweloperzy wpadli nawet na pomysł wysyłania awatarów, z których później skorzystają inni gracze, ale przed debiutem tylko raz udało mi się zaprosić do zabawy wykreowaną postać. Standardowo w grze mamy okazję odblokowywać kolejne stroje, więc po kilku godzinach z mojego jaszczura mogłem zrobić pseudo pirata-księżniczkę... Szkoda jedynie, że deweloperzy nie zdecydowali się w tym miejscu na rozszerzenie zabawy i zapewnienie fatałaszkom odpowiednich statystyk. Warto też wspomnieć, że bez najmniejszego problemu możemy stworzyć kilku bohaterów lub przekwalifikować wojaków i dobierać dla nich inne style.

Libra of Soul może i nie jest idealnym trybem, ale nawet w takiej formie zapewnia sporo frajdy. Niektóre elementy można wciąż ulepszyć, jednak jest to dobre przedłużenie Soul Chronicles, bo zachęci wielu graczy do siedzenia przed konsolą i tworzenia własnych wojowników... A co najważniejsze – od pewnego momentu poziom trudności faktycznie rośnie w odpowiednią stronę i każde starcie to spore wyzwanie.