Samsung Galaxy S26, S26+ i S26 Ultra oficjalnie! Znamy szczegóły, polskie ceny i wszystkie nowości
Na zaproszenie firmy Samsung polecieliśmy do San Francisco na wydarzenie Galaxy Unpacked, aby na własne oczy zobaczyć nową generację flagowych smartfonów. Tegoroczna linia urządzeń stawia na przemyślaną ewolucję w konstrukcji, ogromny nacisk na sztuczną inteligencję oraz przebudowane możliwości fotograficzne w najdroższym wariancie. Szkoda tylko, że jest drożej, niż rok temu.
Zacznę od najdroższego wariantu, bo właśnie tutaj dostajemy najwięcej zmian. Samsung, podczas wydarzenia, pochwalił się, że klienci najchętniej kupują telefony z serii Ultra, dlatego w tym roku firma skoncentrowała się przede wszystkim na ulepszeniu tego modelu. Tak, powraca też rysik i dostajemy sporo zmian, które mogą pozytywnie wpłynąć na komfort użytkowania. Co ważne - wszystkie dostępne nowości otrzymamy na premierę w Polsce, także ze wsparciem naszego języka (to akurat bardzo doceniam).
Samsung Galaxy S26 Ultra napędza układ Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy, będący nieznacznie podkręconym wariantem względem standardowej wersji (o jakieś 10-11%). Jest to jedyny smartfon w tej generacji wyposażony w ten procesor - modele S26 i S26+ na rynku europejskim będą pracować z nowym układem Exynos 2600 (wykonanym w 2 nm, z 39% szybszym przeliczaniem zadań SI). Aby utrzymać odpowiednią temperaturę i stabilność pod obciążeniem, wyłącznie w wariancie Ultra zastosowano znacznie powiększoną komorę parową. Pojemność akumulatora pozostała na dotychczasowym poziomie 5000 mAh, jednak smartfon obsługuje teraz szybsze ładowanie przewodowe o mocy 60W oraz ładowanie bezprzewodowe 25W. Pozostałe smartfony nie dostały aż takich usprawnień. S26+ (4900 mAh) naładujemy z mocą 45W (ale bezprzewodowo także z mocą 25W), z kolei S26... tutaj zostało nam ładowanie przewodowe o mocy 25W i bezprzewodowe 10W.
Konkretną nowością w codziennym użytkowaniu jest ekran prywatny, funkcjonujący na zasadzie wbudowanego szkła polaryzującego. Rozwiązanie to fizycznie ogranicza widoczność treści dla osób patrzących na wyświetlacz pod kątem. Funkcję można przypisać do wybranych aplikacji lub zaprogramować jej automatyczne uruchamianie w newralgicznych momentach, na przykład podczas wprowadzania numeru PIN, korzystania z oprogramowania bankowego czy przy wyświetlaniu powiadomień. Użytkownik ma do dyspozycji tryb podstawowy oraz zaawansowany. Aktywacja wyższego poziomu ochrony całkowicie ukrywa obraz przed osobami z zewnątrz (nawet tymi stojącymi nad naszym ramieniem), ale jednocześnie wpływa na odwzorowanie barw, powodując zauważalne wypranie kolorów, o czym należy pamiętać chociażby podczas podglądu przy robieniu zdjęć. To największa i najfajniejsza, w mojej ocenie, nowość w Galaxy S26 Ultra. Ten ekran dostępny będzie tylko w tym modelu.
W sekcji fotograficznej pozostawiono układ znany z ubiegłorocznych modeli (czyli 200 MP + 50 MP + 50 MP + 10 MP). Z przodu znowu dostajemy 12 MP do selfie. Co jednak istotne, zaimplementowano jaśniejsze obiektywy oraz sprzętową blokadę poziomą, która wykorzystuje żyroskop do stabilizowania nagrań. Oprogramowanie aparatu rozbudowano o tryb wirtualnej blendy, dający możliwość ręcznej modyfikacji kierunku, intensywności i barwy światła. Model ten obsługuje również kodek APV, który pozwala na zapis materiałów wideo w rozdzielczości 8K bezpośrednio na podłączonych zewnętrznych nośnikach pamięci. System uzupełniono o zintegrowaną, niezależną od operatora pocztę głosową. Oprogramowanie potrafi w tle odebrać połączenie i poprosić o nagranie wiadomości. Jej treść jest w czasie rzeczywistym transkrybowana na ekranie, umożliwiając zapoznanie się z komunikatem bez przerywania aktualnych zadań oraz opcję natychmiastowego przejęcia rozmowy.
Oprogramowanie obu urządzeń w dużym stopniu bazuje na zintegrowanych algorytmach. W codziennej pracy wyróżnia się tu funkcja Now Nudge, pełniąca rolę proaktywnego asystenta analizującego nawyki i bieżące działania użytkownika. Narzędzie potrafi dla przykładu rozpoznać kontekst wymiany zdań w komunikatorze, po czym samodzielnie zasugerować dodanie odpowiedniego terminu do kalendarza oraz wygenerować gotową propozycję odpowiedzi. System operacyjny wyposażono również w Multi Asystenta, który umożliwia między innymi szybkie odczytywanie notatek głosowych i płynną współpracę z zewnętrznymi modułami sztucznej inteligencji. Ponadto fabryczny dyktafon wzbogacił się o użyteczną opcję tworzenia zwięzłych, tekstowych podsumowań zarejestrowanych notatek z poczty głosowej.
Podstawowe modele S26 i S26+ nie doczekały się wielu istotnych zmian. W mniejszym wariancie zastosowano ekran o przekątnej 6,3" (a więc nieznacznie większy, za sprawą odchudzonych ramek wokół wyświetlacza) - ma też większą baterię o 300 mAh (a więc 4300 mAh). Pod względem designu nie uświadczymy znaczących innowacji. Wyspa z aparatami wygląda po prostu nieco inaczej. Ekrany to nadal panele AMOLED z odświeżaniem 120 Hz, a w zestawie dostajemy 8 i 12 GB pamięci RAM. Wszystkie modele z serii Galaxy S26 startują teraz z 256 GB miejsca na dane użytkownika.
Niestety, wycena tych smartfonów to jest jakiś absurd
Najgorzej wyglądają ceny, które są nie tylko wyższe od ubiegłorocznych modeli, ale także wyższe od szalonych wręcz kwot, których Samsung oczekiwał za serię Galaxy S24. Sytuacja wygląda następująco:
- Za bazowego Galaxy S26 w wersji 8/256 GB trzeba zapłacić aż 4499 złotych, a wariant 12/512 GB kosztuje 5399 złotych
- Większy model S26+ to wydatek rzędu 5599 złotych (wersja 256 GB) oraz 6499 złotych (wersja 512 GB)
- Ceny wariantu Ultra są najbardziej niedorzeczne. Najtańsza konfiguracja 12/256 GB startuje z pułapu 6499 złotych. Edycja 12/512 GB została wyceniona na astronomiczne 7399 złotych, a za topowy model z 16 GB pamięci RAM i przestrzenią 1 TB trzeba wyłożyć niewyobrażalne 8699 złotych
To kwoty, których w żaden sposób nie potrafi obronić nawet implementacja nowych rozwiązań sprzętowych czy zaawansowanego oprogramowania. Oczywiście pośredni wpływ na to mają rosnące ceny kości pamięci, których producent nie był w stanie w żaden sposób przeskoczyć. Jak możecie zauważyć, S26+ w wersji 512 GB kosztuje tyle samo, co S26 Ultra 256 GB. Patrząc na zestaw aparatów, możliwości i usprawnień, nie widzę sensu kupowania S26+ w tym przypadku. No chyba, że komuś zależy wyłącznie na ilości dostępnego miejsca na dane. Co natomiast istotne - telefony trafią do sprzedaży w drugiej połowie marca. Na start dostaniemy standardową promocję Samsunga, a więc 2x więcej miejsca dla użytkownika w cenie mniejszego wariantu (ale trzeba się pospieszyć, bo oferta będzie dostępna tylko przez pierwsze dwa tygodnie).
Samsung Galaxy Buds4 i Buds4 Pro
Wraz ze smartfonami na rynku debiutują nowe bezprzewodowe słuchawki, wykorzystujące moduł Bluetooth 6.1, co bezpośrednio przekłada się na zauważalnie lepszy i stabilniejszy zasięg. Podstawowy model Buds4 wyceniono na 849 złotych. Urządzenie oferuje tryb adaptacyjnego słuchania oraz aktywną redukcję szumów, która została zaprogramowana tak, aby inteligentnie przepuszczać kluczowe komunikaty z otoczenia, na przykład zapowiedzi na stacjach komunikacji miejskiej czy sygnały zbliżających się służb ratunkowych.
Dla bardziej wymagających odbiorców przygotowano model Buds4 Pro, za który trzeba zapłacić 1099 złotych. Wersja ta dysponuje dwudrożnymi głośnikami z powiększonym o 20 procent przetwornikiem niskotonowym. Zapewnia szerokopasmową jakość połączeń głosowych. Istotną innowacją w zakresie obsługi jest wdrożenie nawigacji za pomocą gestów głowy. Oprogramowanie precyzyjnie odczytuje ruchy użytkownika, pozwalając na odebranie przychodzącego połączenia prostym skinieniem, a także na jego odrzucenie poprzez zdecydowane potrząśnięcie głową. Można też skorzystać z komend głosowych, np. prosząc o zatrzymanie muzyki czy przejście do kolejnego utworu.