WRC 10 - recenzja gry. Czuć zapach palonej gumy i starych konsol

WRC 10 - recenzja gry. Czuć zapach palonej gumy i starych konsol

Mateusz Wróbel | 01.09.2021, 21:58

WRC 10: FIA World Rally Championship pojawi się na rynku już jutro, więc jeśli rzeczoną produkcją się interesujecie, sprawdźcie naszą recenzję przed zakupem.

Fani motoryzacji mają powody do radości - dopiero co na rynek trafiło recenzowane przeze mnie w poprzednim tygodniu RiMS Racing (dla zainteresowanych jednośladami, zostawiam dokładnie w tym miejscu link do recenzji), a teraz mamy okazję usiąść za sterami wirtualnego, generującego sporą ilość koni mechanicznych pojazdu i ruszyć do miejsc, w których odbywają się rajdowe mistrzostwa świata.

Sporo trybów i możliwości

WRC 10 - recenzja gry. Czuć zapach palonej gumy i starych konsol

KT Racing, standardowo, przygotowało dla swoich odbiorców wiele trybów singleplayer, jak i multiplayer. Te pierwsze dzielą się na rozbudowaną karierę, podzielony ekran, zmieniające się co kilkadziesiąt godzin wyzwania, sezon rozgrywany na własnych zasadach, czy też zwykłe, relaksujące zawody, w których możemy przetestować przykładowo samochód, z którym nie mieliśmy jeszcze styczności. Do wyboru, do koloru.

Najistotniejszą rolę odgrywa tutaj oczywiście kariera. Po przejściu testów przedsezonowych wybieramy, w jakiej kategorii, a także w jakim zespole, chcemy się ścigać. Następnie przechodzimy do swojej centrali, w której zarządzamy zespołem - jeśli graliście w poprzednią odsłonę popularnej, licencjonowanej marki, to bardzo dobrze powinniście się orientować, co w niej znajdziecie. A jeśli nie, to już śpieszę z wytłumaczeniem.

Obowiązkiem szefa ekipy jest dbanie o rozwój poszczególnych sekcji. Wyróżniamy tutaj zajmowanie się komponentami samochodu (zwiększanie mocy jednostki napędowej, dołożenie dodatkowych elementów utrzymujących zawieszenie w jednym kawałku na dłużej itp.), odblokowywanie nowych specjalistów (meteorologa potrafiącego przewidzieć pogodę czy inżyniera pomagającego w trakcie rajdu), rozwijanie ekipy zajmującej się naprawianiem samochodu w trakcie rajdów oraz pracami nad niezawodnością danych części. Tego typu ulepszanie to nieodłączony element recenzowanego dzisiaj WRC 10 - jeśli to zaniedbamy, nie mamy szans liczyć na sukcesy w przyszłych zawodach.

Dodatkowo, w siedzibie odpowiadamy na e-maile, dokonujemy napraw, przeglądamy postawione nam cele, zatrudniamy i wymieniamy swój personel, a także zajmujemy się planowaniem kalendarza - to od nas zależy, jak będą przebiegały dni wolne od zawodów. Możemy rzucić pieniędzmi na dodatkowy trening dla mechaników, który przełoży się nie tylko na krótszy czas naprawy, ale także podwyższenie morali pracowników. Z drugiej strony, każdy człowiek chce także odpocząć, więc aktywny dzień wcale nie jest jednoznaczny z zadowoleniem wszystkich osób w zespole.

Wraz z biegiem czasu w siedzibie ekipy przebywamy coraz mniej czasu. Dosłownie po trzech rajdach odczytywałem e-maile, a następnie leciałem do kalendarzu, aby wziąć udział w specjalnym wydarzeniu (to nieobowiązkowe zawody, często bardzo kreatywne, na które jesteśmy zapraszani - to, czy się nimi zainteresujemy, zależy tylko od nas) lub kolejnym rajdzie. Recenzowane WRC 10 to przede wszystkim ogromna frajda z jazdy i oglądanie swojej bryki w garażu w ogóle nie daje radochy. 

Jak nie oni, to inni

WRC 10 - recenzja gry. Czuć zapach palonej gumy i starych konsol

Tak, jak już wspomniałem w powyższym akapicie, dodatkowe aktywności są nieobowiązkowe. Często wsiadamy dzięki nim za stery samochodu dostarczonego przez innego konstruktora (jeśli współpracujemy z Volkswagenem, to na boku często możemy wypróbować bryki dostarczane przez Hyundaia, Skodę czy Toyotę), co sprawi, że u niego "zaplusujemy". Każdy dostawca patrzy na nas inaczej i jeśli będziemy chętni na organizowane przez niego show, zwiększymy szansę na ewentualne przyszłe negocjacje kontraktowe.

To dobre zabezpieczenie na wypadek, gdybyśmy nie zrealizowali celów postawionych przez zespół, z którym obecnie współpracujemy. Jako fan pojazdów produkowanych przez VW, nie mogłem przejść obojętnie obok Polo R WRC. Pierwszy rajd rozgrywający się na Monte Carlo nie poszedł mi za dobrze, co nie spodobało się niemieckiej firmie - opinia o moim kierowcy od razu spadła i VW dał do zrozumienia, że jeśli jeszcze raz, maksymalnie dwukrotnie dam plamy, umowa zostanie zerwana. Na szczęście na boku "romansowałem" z Koreańczykami z Hyundaia, więc w rajdzie Chorwacji aż tak duża presja na mnie nie ciążyła.

Przyjemność płynąca z jazdy w WRC 10 jest ogromna

WRC 10 - recenzja gry. Czuć zapach palonej gumy i starych konsol

Przechodząc do sedna, KT Racing zadbało o bardzo interesujący system jazdy, który spodoba się i amatorom i zawodowcom. Mianowicie, dla tych zaprawionych w boju czeka wiele wyzwań, ponieważ nawet lekkie dodanie gazu sprawi, że nasz tył zacznie uciekać. Nadsterowność i podsterowność zależy od ustawień samochodu, którymi zajmujemy się w przerwie między odcinkami, ale nie możemy zapominać o zwracaniu uwagi na dynamiczne warunki atmosferyczne i dobór opon. Z tymi przeznaczonymi na asfalt nie warto pchać się na szuter i odwrotnie. Z kolei przy ulewie naszym zadaniem jest ocenienie punktów hamowania i przyśpieszenia - im bardziej mokra jest droga, tym łatwiej wypaść z trasy i stracić cenne sekundy.

Dla nowicjuszy deweloperzy skierowali system ABS próbujący utrzymać nas na drodze, a także układ kontroli trakcji zapobiegający uślizgom tylnej osi. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby jedno z wyżej wymienionych udogodnień wyłączyć (szczególnie TCS można się pozbyć, bo przecież w WRC chodzi o to, aby "latać bokiem"), ale jeśli ktoś z wyścigówkami miał mało styczności, może z nich skorzystać i sprawić, że przekroczenie linii mety wcale nie będzie aż tak trudne, jak się pierwotnie wydawało.

W trakcie jazdy możemy skorzystać z wielu kamer (trzecia osoba, maska, kokpit, przedni zderzak), choć fani tegoż gatunku najbardziej docenią TPP i widok ze środka. O ile w pierwszym wyborze nic mnie nie irytowało, tak w przypadku tego drugiego, już tak. Niestety, ale prawie każdy środek pojazdu WRC wygląda strasznie ubogo i mizernie. Doskonale zdaje sobie sprawę, że ich wnętrze jest mało zabudowane, ale jazda z towarzyszącymi nam niskiej jakości teksturami przy wyświetlaczu i desce rozdzielczej nie jest w jakikolwiek sposób przyjemna. 

To, co jeszcze zwróciło moją uwagę - tym razem w pozytywnym sensie - to dźwięki wydawane przez testowane przez nas bryki. Ku zdziwieniu, brzmią one świetnie i są miodem dla uszu fanów motoryzacji. Strzały z rury najmocniejszych wozów (szczególnie Hyundaia), syk turbosprężarki i tzw. "downpipe" są tutaj czymś wyjątkowym i cieszę się, że w recenzowanym WRC 10 nie zabrakło obiektu testowego, w którym możemy swobodnie pojeździć. 

Będąc już przy dźwiękach, KT Racing bardzo dobrze wykorzystało również możliwości kontrolera DualSense. Z wmontowanego do niego głośniczka także wydobywają się dźwięki strzałów z wydechu, ale mając zamknięte oczy możemy poczuć na własnej skórze, kiedy wjedziemy w śnieg, kiedy znajdziemy się w kałuży, czy kiedy uderzymy w wystającą skałę. Przygotowano wiele efektów i cieszę się, że twórcom udało się w pełni wykorzystać możliwości (także pod względem haptycznych wibracji i adaptacyjnych triggerów pozwalających poczuć, kiedy np. zblokujemy koła przy hamowaniu lub je zmulimy przy szybkim ruszaniu) pada PS5.

Problemy, choć sporadyczne, widać gołym okiem

WRC 10 - recenzja gry. Czuć zapach palonej gumy i starych konsol

Niestety, ale WRC 10 najbardziej oberwie ode mnie przez oprawę graficzną. Produkcję testowałem na PS5 (mamy tutaj do czynienia z trzema trybami graficznymi - nacisk na FPS-y i mocne obniżenie grafiki, nacisk na grafikę kosztem FPS, i tryb zrównoważony, gdzie rozdzielczość jest dynamiczna w celu utrzymania stałych 60 klatek na sekundę) i liczyłem, że będę mógł zawiesić na niektórych krajobrazach oko, lecz przez kilkanaście godzin zabawy nic takiego nie nastąpiło. Tak, jak już napisałem w tytule recenzji, najnowsza część popularnej serii wciąż czuje zapach PS4 i XONE, konsol zeszłej generacji, które uniemożliwiły zaoferowanie odbiorcom prawdziwego "next-gena". Nie licząc również bardzo rzadkich wpadek siedzącego obok nas pilota, to jedyne większe minusy tegoż tytułu.

Z racji tego, iż z WRC 10 obcowałem przed oficjalną premierą, nie miałem okazji sprawdzić wszystkich trybów sieciowych. Wiem, że w jednym z nich możemy wcielić się w pilota, ale nie mam jak sprawdzić, jak to wszystko wypada w praniu. Udało mi się wziąć udział jedynie w paru zawodach z innymi graczami i jazda nie różni się niczym od tego, co otrzymujemy w single'u (oprócz tego, że zamiast botów nasz czas jest porównywany do prawdziwych osób).

Jeśli więc interesujecie się WRC 10, grę możecie kupować śmiało. Zastanowić się mogą jedynie posiadacze poprzedniej odsłony serii, bo ta z dopiskiem "dziesięć" nie wprowadza wiele drastycznych zmian przez ograniczenia ze względu na konsole zeszłej generacji. Mimo to, pozycja zaserwowana przez KT Racing to wciąż porządna produkcja, która zasługuje na wiele pochwał.

Ocena - recenzja gry WRC 10: FIA World Rally Championship

Atuty

  • Dobrze zaprojektowane samochody i trasy
  • Dźwięki dobiegające z pojazdów to miód dla uszu
  • Wiele trybów singleplayer i multiplayer
  • Trzy opcje graficzne
  • Wręcz niewidoczne loadingi i świetne efekty na padzie DualSense
  • Syndrom jeszcze jednego odcinka

Wady

  • Oprawa wizualna powinna być lepsza
  • Pilot w sporadycznych momentach podaje błędną informację
  • Ubogi środek większości samochodów
Mateusz Wróbel

Mateusz Wróbel

WRC 10 to porządna produkcja, z którą fani motoryzacji mogą spędzić dziesiątki godzin. KT Racing zaserwowało nam przyzwoity model jazdy i wiele interesujących rozwiązań i gdyby nie ograniczenia spowodowane przez past-geny, rozgrywka na PS5 byłaby zdecydowanie bardziej urozmaicona.
Graliśmy na: PS5

Komentarze (36)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper