Creative Assembly stara się rozwinąć swoją działalność związaną z marką Total War i oprócz oferowania nam nowych wrażeń osadzonych w niespotykanych wcześniej realiach historycznych, firma postanowiła odświeżyć jeden z kilku swoich największych klasyków w dziejach - Rome: Total War!

Ku chwale Rzymu!

Jeśli interesowaliście się tematyką gier strategicznych - czy to czasu rzeczywistego czy to turówkami - na pewno natknęliście się na swojej drodze na Rome: Total War. Był to pierwszy trójwymiarowy hicior od Creative Assembly, który to zapewnił studiu bardzo mocną pozycję, jaką to trzyma po dziś dzień. Dobrze znana nam obecnie formuła była wtedy jeszcze dość świeża i dopiero nabierała swojego pełnoprawnego charakteru - można by w sumie rzec, że pierwszy Shogun i Medieval były tylko testowymi pierdółkami, w porównaniu do tego, co w 2004 roku zaoferowała nam rzymska opowieść Brytyjczyków.

Dziś dzięki połączonej mocy pracowników Creative Assembly i Feral Interactive (studia znanego z portowania gier na MacOS, Linuksa, Androida czy iOS-a) możemy ponownie zanurzyć się w magicznym, choć mrocznym, świecie podbojów dokonywanych przez niestrudzone rzymskie legiony. Total War: Rome Remastered oferuje nam bowiem pełen pakiet trzech kampanii - podstawki oraz dodatków w postaci Rome: Total War - Barbarian InvasionRome: Total War - Alexander. To oczywiście nie wszystko, albowiem do 22 grywalnych wcześniej frakcji dostępnych na przestrzeni wszystkich trzech modułów, dorzucono 16 kolejnych, które co prawda wcześniej już istniały, ale nie były grywalne.

Dzięki temu po raz pierwszy w historii oficjalnych kampanii Rome: Total War, możemy między innymi zagrać Słowianami i sami napisać nasze dzieje na nowo! Najbardziej na wspomnianym rozszerzeniu zawartości skorzystał jednak dodatek Barbarian Invasion, a nie podstawowa wersja gry. Alexander nie otrzymał żadnej nowej frakcji, ale wynika to z charakteru całej kampanii oferowanej w DLC.

(Re)Tuszowanie zbrodni

Jak na remaster (nie remake!) przystało dostajemy na talerzu wszystkie dania, którymi tak ochoczo zajadaliśmy się w latach 2004-2006, lecz każde z nich zostało przyprawione odrobiną lepszych tekstur i animacji, aby bardziej dostosować grę do dzisiejszych standardów. Solidnego liftingu doczekały się absolutnie wszystkie modele postaci, które wyglądają naprawdę przyzwoicie i mogłyby bez grama wstydu stanąć obok tych z Empire: Total War - oczywiście zachowano przy tym ich oryginalny projekt i charakter. No i żeby nie było, że zapomniałem sprawdzić - tak, atak klonów został już częściowo zażegnany.

Dużo lepiej wygląda także sama mapa ówczesnej Europy. Cała diorama została dopieszczona i oferuje ładniejsze, bardziej kolorowe, żywe tekstury oraz znacząco ulepszoną wodę, której powierzchnia odbija to co jest na brzegu oraz poruszające się po niej okręty. Tutaj warto także wspomnieć o odświeżająco zaprojektowanym interfejsie użytkownika, który pomimo swojego modernistycznego wyglądu, wciąż jest wierny stylowi leciwego oryginału. Jeśli jego ikonki wydają się zbyt małe, w opcjach śmiało możecie całość sobie powiększyć.

Niestety jak to zazwyczaj bywa, nie ma róży bez kolców. O ile sama ulepszona grafika prezentuje się naprawdę bardzo dobrze, tak ma ciężkie do wyjaśnienia problemy optymalizacyjne. Po pierwsze waga gry wprost powala - całość wymaga ściągnięcia aż 40 GB danych, co zważywszy na rozmiar oryginału i dzisiejsze możliwości kompresji danych, jest wynikiem co najmniej zaskakującym. Co prawda można to bez bólu przełknąć, ale zawsze warto odnotować. Znacznie gorszym problemem jest skaczący jak pijany kangur frame-rate produkcji Feral Interactive.

Total War: Rome Remastered bitwa

Początkowo byłem bardzo zadowolony, albowiem na ustawieniach ultra pierwsze bitwy i akcje na mapie pozwalały mi na cieszenie się płynną zabawą w 60 klatkach sekundę - przyjąłem zatem, że takie ustawienia są jak najbardziej w porządku i przy większych bitkach mogę mieć spadki do 30 klatek. Jednakże moje poglądy szybko zweryfikowała pierwsza wojaczka stoczona w nocy - standardowe łojenie dupska buntowników, więc nic wielkiego. Niestety okazało się, że dla recenzowanego Total War: Rome Remastered to już zbyt wiele i o ile w ciągu dnia taka walka nie robiła żadnych kłopotów, tak pod rozgwieżdżonym niebem musiałem borykać się z...7-10 klatkami na sekundę! Naprawdę byłem w niemałym szoku - nie zmieniło się bowiem prawie nic, oprócz pory dnia.

Kolejne problemy gry zaczęły ujawniać się dość szybko, albowiem już podczas pierwszych poważnych oblężeń. Gdy będziecie chcieli wydawać rozkazy zbyt wielu swoim jednostkom w zbyt szybkim tempie, niektóre z nich mogą się w tym bardzo pogubić i po prostu odmówić ich wykonania. Na przykład gdy wrogi cel twojej jednostki będzie znajdować się za daleko, najpierw będziesz musiał przemieścić rzeczony oddział o parę kroków w jakimkolwiek kierunku, a dopiero potem rozkazać atak - inaczej AI nie wie co ma zrobić i stoi w miejscu jak kołek. Podobnie jest w miastach i wsiach - wystarczy parę domków na krzyż, aby AI się zablokowało i stanęło w miejscu, ślepo wierząc jednak w to, że biegnie do ataku.

Total War: Rome Remastered Cytaty

Takich kwiatków i byków jest wraz z biegiem rozgrywki coraz więcej i czasami bywa to naprawdę frustrujące. Ale czy na tyle, aby w ogóle nie sięgać po odświeżonego Total Wara? Jak najbardziej nie! Nierzadko zdarzało się bowiem tak, że gdy usiadłem do gry w celu napisania recenzji, zapominałem o bożym świecie i po 3-4 godzinach musiałem siłą odrywać się od podbijania kolejnych prowincji czy też toczenia następnych bitw na masową skalę. Total War: Rome Remastered po prostu wciąga jak diabli i nie daje o sobie zapomnieć przez długi czas - znów poczułem się jak dzieciak, gdy przed snem planowałem jak tu najechać Kartaginę i dobrać się do skóry Egipcjanom.