Mateusz Wróbel Mateusz Wróbel 30.04.2020
Pokaz Assassin's Creed Valhalla to mistrzostwo. Ubisoft świetnie to rozegrał [OPINIA]
11954V

Pokaz Assassin's Creed Valhalla to mistrzostwo. Ubisoft świetnie to rozegrał [OPINIA]

Ubisoft wpadł na coś, co jednym bardzo się spodobało, a drugich odrzuciło. Mowa tutaj o zapowiedzi nadchodzącej gry, Assassin's Creed Valhalla, która w dość nietypowy sposób została zapowiedziana. 

Poniższa treść artykułu to tylko i wyłącznie osobiste przemyślenia autora - nie musicie się z nimi zgadzać.


Już od pierwszych zajawek udostępnionych przez różnych informatorów na bieżąco śledziłem każdy, nawet ten najmniejszy szczegół, o nowej grze z pokochanej przeze mnie, jak i zapewne przez wielu z Was, serii Assassin's Creed. Początkowo nowa odsłona marki miała nosić podtytuł Legion i zabrać nas do Rzymu. Gdy o tym przeczytałem, zrobiłem przysłowiowe „mehhh” i przeglądałem internet dalej. W późniejszym czasie pojawiły się plotki sugerujące, że nowy Assassin rozegra się w czasie, kiedy to żądni walki wikingowie zaczęli podbijać tereny Anglii. I muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej odpowiadała mi ta druga opcja. Dobrych produkcji o brutalnych wojownikach jest jak na lekarstwo.

Ogromny uśmiech na twarzy pojawił mi się wczoraj z samiutkiego poranka po przeczytaniu tweeta od Daniela Ahmada, który przekazał, że francuska firma szykuje na dzisiaj coś dużego. Musiał to być oczywiście nadchodzący Assassin's Creed, który rzekomo miał zostać zapowiedziany na dniach. I tak właśnie się stało - wybiła godzina 14:00, a naszym oczom ukazała się transmisja, na której coś nie grało.

Na tysiącach ekranów zostało wyświetlone szare tło, na którym w ekspresowym tempie pojawił się szkic bohatera odwróconego do odbiorców plecami. Obszar roboczy został podzielony na dwie połowy - po prawej stronie mogliśmy zauważyć niebo o zachodzie słońca rzucającym światło na górzyste tereny pokryte niską trawą. Natomiast po drugiej stronie znalazło się ciemne niebo oraz skaliste wybrzeże. Po minięciu dosłownie paru minut niektórzy zaczęli domyślać się, że Ubisoft tym sposobem chce, abyśmy zgadywali, gdzie i kiedy rozegra się akcja nadchodzącej gry. Z kolei inni, zawiedzeni tym, że nie dostali na tacy minutowego materiału promocyjnego owej produkcji, zaczęli opuszczać streama.

Z każdym kolejnym elementem dodawanym przez BossLogica, zawodowego grafika, sytuacja była coraz ciekawsza. Ważnym momentem było dodanie zamku, który, jak stwierdził jeden z naszych Czytelników, swoim wyglądem przypominał twierdzę położoną na Lindisfarne, wyspie u północno-wschodnich wybrzeży Anglii. To właśnie tam odbył się pierwszy atak krwawych wojowników. Po dodaniu rzeczonej budowli twórca przeszedł na lewą stroną obszaru roboczego, która od samego początku była bardziej tajemnicza. Nie pobył tam długo, bo po lekkiej modernizacji skał powrócił do pracy przy zielonych terenach. BossLogic zaczął dodawać postacie - jedni byli nieuzbrojeni i przypominali biednych żołnierzy, a drudzy mieli na sobie lekką zbroję i miecz lub włócznię. Grafik, nie chcąc zdradzać jeszcze szczegółów, nie dodawał żadnych tarcz, toporków ani znaków na twarzy, czyli przedmiotów charakteryzujących wikingów.

Minęły dwie godziny od rozpoczęcia prezentacji, a nadal nie było wiadomo, co tak naprawdę chce przekazać nam Ubisoft. Przeważająca ilość oglądających sugerowała, że podzielenie arta na dwie części sugeruje podróże pomiędzy Skandynawią a Anglią. Z kolei ta mniejsza grupka graczy łączyła zamek widoczny po prawej stronie z cesarstwem bizantyjskim, którego również dotknęły podboje wikingów. Jeszcze inni mówili, że zostanie oddany nam ważny wybór, w którym będziemy musieli opowiedzieć się za jedną z frakcji (po wybraniu Skandynawii gralibyśmy wikińskim łupieżcą, a po zdecydowaniu się na Anglię - dowódcą wojsk króla). Taki obrót spraw miałby zachęcić nas do podwójnego przejścia produkcji, tak jak było to w przypadku Wiedźmina 2 i ścieżek, które wybieramy po ukończeniu pierwszego aktu. W tym czasie Francuzi zapewne siedzieli na komunikatorze głosowym i wspólnie żartowali z, trzeba przyznać, bardzo kreatywnych pomysłów graczy - może nawet te najciekawsze gdzieś zapisali, aby w przyszłości je wykorzystać. Muszę przyznać, że deweloperzy zadbali o nastrój zapowiedzi, ponieważ przez cały materiał podgrzewali atmosferę świetną muzyką z soundtracków z poprzednich odsłon serii. 

Przełomowym momentem było umieszczenie dwóch drakkarów na wodzie. Wtedy już każdy z nas był pewny, że nowy Assassin's Creed będzie nawiązywał do mitologii nordyckiej. W późniejszym czasie zmodernizowano wygląd wojowników widocznych po prawej stronie - strona atakująca została wyposażona w tarcze oraz topory, a broniąca w jeszcze lepsze uzbrojenie oraz sztandary. Na okrętach łupieżców pojawiły się symbole przedstawiający dany klan (zapewne ten, do którego będzie należał nasz assassino-wojownik). Nad nimi pojawił się kruk Odyna, najwyższego boga nordyckiego, który obserwuje obecną sytuację, aby następnie przynieść swojemu wodzowi najświeższe informacje. 

Ostatnie dwie godziny skupiały się na głównym bohaterze. Dużo osób, po pierwotnym szkicu, sugerując się zbyt wąskimi barkami, stwierdziło, że wcielimy się w kobietę bez możliwości wyboru męskiej postaci. Wywołało to trochę szumu w sieci i niemiłe słowa skierowane w stronę Ubisoftu, mimo tego, że oficjalnie nie zostało nic potwierdzone. Internetowi krzykacze odetchnęli z ulgą, kiedy BossLogic dodał bohaterowi ręce, dosyć dużych rozmiarów, a następnie brodę. Taki obrót spraw automatycznie wykluczył domysły, jakoby głównym charakterem produkcji miała zostać kobieta. Wisienką na torcie był jeden z ostatnich szczegółów, który postanowił wdrożyć pod koniec transmisji doświadczony grafik. Był to wyryty na toporze głównego bohatera znak przedstawiający Bractwo Assassynów. Po obejrzeniu lekko ponad 8-godzinnego materiału mogliśmy ujrzeć infografikę, z której wynikało, że nowy Assassin's Creed będzie nosił przydomek Valhalla. Jego pierwszy zwiastun został zapowiedziany na jutrzejszy dzień.

Niektórzy z Was zapewne zapytają, co ja sądzę na temat tego nietypowego sposobu na zapowiedź gry? Ubisoft totalnie zaskoczył mnie swoją oryginalnością. Zgadywanie, domyślanie się, czytanie opinii innych, analizowanie nowych szczegółów - wszystko to bardzo mi się podobało. Podziałała na mnie z pewnością magia mitologii nordyckiej, którą się interesuje, a także to, że jestem fanem Assassin's Creed od małego. Francuskie studio chciało podgrzać atmosferę przed czymś grubszym, i muszę przyznać, że mnie kupili. Piszę ten materiał kilka godzin po „kursie z Photoshopa”, a nadal jestem pod wrażeniem arta stworzonego przez BossLogica - to wygląda po prostu bosko. 

Co mówi nam zwiastun?

Cztery godziny temu pojawił się w sieci pierwszy oficjalny trailer, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zacznijmy od początku - Ubisoft przedstawia wioskę, której jarlem jest Eivor, wikiński łupieżca, którym przyjdzie nam sterować już pod koniec tego roku. Na pierwszy rzut oka bardzo przypomina Kattegat położony na południu Norwegii. Mieszkańcami są oczywiście głodni walki wikingowie, którzy, najprawdopodobniej przed niebezpieczną podróżą, oddają cześć nordyckiemu bogowi przypominającego Odyna. Po złożeniu ofiary, kapłanka smaruje krwią twarz Eivora, który następnie wraz ze swoją drużyną wyrusza do Anglii. Po dotarciu do celu palą pobliskie wsie, mordują rycerzy, świętują nowe zdobycze, stawiają pomniki bogów, którym następnie dziękują za chociażby szczęśliwą podróż na morzu czy pomyślną walkę. 

Podboje wikingów zauważył chrześcijański król Alfred z Wesseksu. Wnioskuję, że to Alfred, ponieważ bliżej przyjrzałem się listowi z podbitą pieczęcią. Jeśli popatrzymy trochę wyżej, zauważymy słowo „War”, co oznacza „pomówienie z wojownikami w języku, który znają”, a także podpis władcy. Po przyjrzeniu się widać, że pierwsze litery pokazują angielski zapis słowa Alfred, „Ælfrēd”, więc możemy być prawie pewni, że Ubisoft pokazał nam już wizerunek rzeczonego króla. Oddziałami rycerskimi wysłanymi do walki z brutalnymi wojami kieruje jego syn, możliwe, że jest to Edward Wielki, następca tronu.

W kolejnym etapie efektownego zwiastuna widzimy krwawą jatkę pomiędzy łupieżcami a rycerzami. Dramaturgię podkreśla świetnie dobrana muzyka budująca napięcie. W pewnym momencie widzimy, jak przyjaciel Eivora odchodzi z tego świata i udaje się do Valhalli, czyli miejsca przebywania poległych w chwale wojowników, którzy oddali życie w boju. Całą bitwę pomiędzy wojskami naszego głównego bohatera a syna Alfreda obserwuje Odyn, który swoją obecnością podbudowuje morale wikingów, zachęcając ich do jeszcze większego wysiłku. Ostatnie pół minuty trailera to walka na śmierć i życie z mocarnym przeciwnikiem mającym za zadanie przerwać szał zabijania, w który wpadł Eivor. Gdyby nie ukryte ostrze głównego bohatera (charakterystyczne narzędzie assassynów), udałoby mu się wypełnić powierzoną misję. Wszystko to wyglądało świetnie. Nadal przecieram oczy ze zdumienia, ponieważ już dawno nie widziałem tak zjawiskowego zwiastuna filmowego.

Ubisoft zapowiedział, że w trakcie rozgrywki pojawią się polityczne zagrywki, decyzje wpływające na losy naszych wiosek, jak i towarzyszy, chronienie i rozwijanie za pomocą surowców założonych osad, ulepszony system względem poprzednich odsłon modernizacji wyposażenia (standardową bronią naszej postaci będą dwa toporki), wyglądu (będziemy mogli tworzyć np. tatuaże na ciele lub znaki charakterystyczne na twarzy) oraz drzewko umiejętności (sądząc po zwiastunie, jedną z technik będzie rzucanie toporem). Trzeba także pamiętać o świetnie zapowiadających się podróżach drakkarami należącymi do frakcji Eivora - możemy być pewni, że przeprawy do Anglii, a szczególnie te pierwsze, będą bardzo ciężkie. Jak wspomniało osobiście francuskie studio, w Assassin's Creed Valhalla głównym zadaniem gracza będzie  „chronić dom i przyszłość swojego klanu”. Ja jestem jak najbardziej na TAK, a Wy?

Poniżej umieszczam omawiany wyżej materiał.

Tagi: Assassin’s Creed Valhalla Ubisoft