Top 10 gier tylko dla dorosłych czyli specjalny Przegląd Eroge [+18]
Jak nie wiecie, to blog +18.
Witam, jak może wiecie, a może nie, jestm twórcą najlepszej serii blogowej na PPE czyli "Przeglądu Eroge" (sam siebie nagrodziłem tym tytułem, więc nie podlaga to dyskusji) i przez te kilka lat (choć przerw było co nie miara) przedstawiłem wam już całkiem sporą sumę gier, mniej czy bardziej wartych uwagi. Dlatego postanowiłem, że zrobię tu takie podsumowanie z tytułami, które wedle mnie są najbardziej warte uwagi. Jak ktoś moje blogi czyta, to może się domyślić co bym tutaj umieścił, ale będę powściągliwy i na 9 z 10 miejsc przecież nie umieszczę gier jednego producenta.
Zakładam, że przez trochę inny tytuł może tu trafić wiele osób, które nie są obeznane z gatunkiem eroge, więc szybko wyjaśnie o co chodzi. Eroge = gra erotyczna, skrót od "erotic game". Co to znaczy? Em, w sumie tylko tyle, że gra zawiera sceny erotyczne. Eroge może być jRPG, gdzie na 100godzin gameplayu mamy parę minut bliskiego kontaktu z płcią przeciwną (lub innym organizmem z odpowiednim otworem), a także gry typu Oppai Academy: Big Bouncy Booby Babes (to prawdziwy tytuł), gdzie gra w całości składa się ze scen seksu. Tak więc widziecie, jest to dosyć szerokie spektrum, prawie jak z autyzmem.
Tak więc podkreślę tu i teraz, gry, które umieszczam na tej liście, to tytuły, które uważam za dobre pod względem gameplayu, fabuły lub obu, nie samych scen erotycznych (e tego, jak chcecie, to mogę zrobić osobny ranking dla... takich gier). W każdym razie, każda gra poniżej została przeze mnie szerzej omówiona w formie pełnoprawnego bloga, hiperłącze w tytule gry (tzn. klikniecie i was przekieruje). Gry opiszę tutaj bardzo skrótowo, jak coś was zainteresuje, to polecam przejść do blogów. Ogólnie to kolejność nie ma większego znaczenia, może poza pierwszą trójcą.
Dobra, to zapraszam do topki, zacznę o czegoś względnie normalnego.
10. Living With Sister: Monochrome Fantasy

Rodzina jest ważna, wie o tym każdy fan Szybkich i Wściekłych czy przeciętny fan imouto. Dlatego jakiś geniusz postanowił stworzyć idealny symulator, symulator życia ze swoją młodszą siostrą w świecie fantasy (wiedzieliście, że ta seria ma dwie gry i sprzedała ponad 1 milion kopii? To więcej niż Concord). Living With Sister, to dosyć prosta produkcja podzielona na dwa etapy. Jest tu etap jRPGowy, gdzie to do wyboru mamy różne rodzaje treningu, jest tu nawet prosty model walki, ale najważniejsza jest przecież siostrzyczka. W drugim etapie dostajemy możemy robić różne rzeczy z siostrzyczką. Rozmawiać z nią, wspólnie czytać książki, a potem nawet wspólnie wyruszyć w podróż nad morze czy do miasta, to trochę taki Tomagotchi (nigdy nie miałem Tomagotchi... oryginalnego). Albo poczekać do nocy i gdy siostrzyczka zaśnie, to przykryć ją kołdrą, w końcu nie może się przeziębić.
Tak, a jak nam uwieży, że jesteśmy kochającym bratem, to można ją nawet przytulić :) albo uprawiać razem seks. Opcji jest multum, a nasze zadanie jest jedno. Zostać najlepszym braciszkiem, jakiego może wyobrazić sobie młodsza siostrzyczka. Pamiętajcie się zabezpieczać tzn. zapisywać grę hihi.
9. The Fairy Tale of Holy Knight RIcca: Two Winged Sisters

Holy Knight Ricca, to gra wyjątkowa z paru powodów. Gra przybiera formę 2.5D trochę platformówki, gdzie to biegnąc przez poziomy walczyć będziemy z hordami wrogów. Gra zawiera przyjemną fabułę, o dziewczynie przyjmującej rolę świętej rycerki, która pokonać musi złooo. Niby schemat oklepany, ale przez to, że jest to gra erotyczna, dostajemy tutaj wątki, których to inne gry poruszyć się po prostu boją. Brutalne gwałty i te sprawy, wiecie, ja to nazywam środą.
Fajnym patentem jest tutaj kreator postaci, możemy dostosować wiele rzeczy, jak wiadomo, oczy, buzie, cycuszki i najważniejsze, kolor skóry (przecież nie może być zbyt ciemna. Uważajcie na słońce!). Gamplay w tej grze daje radę, jest prosty, ale przy tym dosyć przyjemny, więc przemierzanie tych bądź co bądź prostych poziomów nie nudzi, a fabuła jest na tyle ciekawa, że chce się ją śledzić dalej. 
8. FlipWitch - Forbidden Sex Hex
">
FlipWitch, to niezwykle stylowa metroidvania, z pięknym stylem graficznym, a także wspaniałą ścieżką dźwiękową. Wspominając tę grę, zawsze przypominam sobie te bardzo dobre utwory, które się w niej znalazły. Coś wspaniałego.
Jak wygląda metroidvania, każdy widzi, to znaczy wie, chyba. Chodzimy po mapie 2D, zbieramy nowe umiejętności/przedmioty i wchodzimy tam, gdzie wcześniej wejść nie mogliśmy, pod tym względem jest tutaj dość sztampowo. Mamy jednak coś, czego nigdzie indziej nie zobaczycie, pełną i magiczną tranzycję, jednym guziorem zmienić możemy płeć naszej postaci. Czadzioch nie?
Przemierzając te nieźle zaprojektowane światy, natrafimy też na świetnie zaprojektowanych bossów, którzy często są wielkimi, cycatymi paniami z gołym biustem, które bardzo ładnie podskakuje (priorytety). Moim ulubionym bossem była sadomasochistyczna anielica, która miała chyba też rozdwojenie jaźni. Niestety, nie mogę tutaj nic pokazać, przepraszam, ale nie chcę bana.
Tytuł obowiązkowy dla każdego fana metroidvanii i cycatych kobiet.
7. Princess Sacrifice: Adventure of Feena

Może i gra wygląda prosto, może nawet i tandetnie, ale to tylko pozory. Princess Sacrifice, to wyjątkowy jRPG. Fabuła jest dosyć sztampowa i sprowadza się do "tylko my możemy pokonać złego Władcę Demonów" czy jak on się tam nazywał, tu jednak chodzi o gameplay, który jest dosyć niecodzienny. Zacznijmy od tego, że w grze NIE DA się umrzeć, a zamiast tego będziemy obserwować różne konsekwencje naszych działać i na tym polega tu zabawa, na ogromnej nieliniowości. 
Rozgrywka może wyglądać kompletnie inaczej zależnie od tego, co i jak zrobimy, w jakiej kolejności czy w pewnym momencie przegramy walkę lub ją wygramy, mamy tu pełną dowolność działań. Są tu sytuacje, gdzie nieudana próba przejścia pomostu zaowocuje trafieniem do kompletnie nowej lokacji, możemy pójśc w złe miejsce, zostać złapanymi i zmuszonymi do przejścia próby itp. W grze istnieje też ogrom klas postaci, niektóre... dosyć wyjątkowe, one dosyć mocno wpływają na przebieg walk. 
Gra jest wyjątkowym doświadczeniem, wartym zapoznania.
6. Saya no Uta
Saya no Uta, to już prawdziwa klasyka, początek kariery wspaniałego scenarzysty, Gena Urobuchiego (Fate/Zero, Puella Magi Madoka Magica, Psycho-Pass). Powieść nie jest długa (koło 6h), ale to wystarcza, aby osiągnęła to co ma osiągnąć. Opowiada ona historię prawdziwego upadku człowieka, wręcz jego zatracenia w szaleństwie, to wręcz odwrócony Lovecraft. Fuminori cudem przeżył ciężki wypadek i po eksperymentalnej metodzie leczenia, oszalał. Nie widzi świata normalnie, a dostrzega jedynie abstrakcyjne, mieśne twory, zamiast błękitu nieba widzi czarną pustkę. Nawet ludzie przedstawiają mu się jako powykręcane maszkary, samo ich zrozumienie jest dla niego problemem.
Wyjątek jest jeden, tytułowa Saya w jego oczach objawia się jako mała, słodka dziewczynka, jego jedyna radość, jaka została na tym świecie. To nie jest szczęśliwa opowieść, Fuminori z każdym upływającym dniem upada, wręcz traci swe człowieczeństwo i dopuszcza się czynów, które społecznie są więcej niż zakazane.
A przez całą tej historię, toważyszy nam wyjątkowa, nadająca atmosfery muzyka.
5. Midnight Castle Succubus DX

I mamy tutaj kolejną metroidvanię, tym razem mocno odwołującą się do Castlevanii. Powiem tylko, że początkowo chciałem tu umieścić inną grę tego samego studia, Castle in the Clouds DX, ale padło na to, oba tytuły są warte uwagi.
W każdym razie, gra stylistyką, jak i mechanikami mocno inspiruje się kultową serią Castlevania z NESa. Tu dodam, że gra ma również tryb bez treści +18... a nawet z nimi, nie ma tu tego wiele, ale jest ich wystarczająco, aby grę określić jako eroge. Tytuł całkiem niezły, nie wiem co o nim więcej powiedzieć.
Od teraz kolejność ma znaczenie:
4. GalZoo Island
GalZoo Island, to jedna z moich ulubionych gier, nie tylko eroge, ale i ogólnie. No, do top 100 może by wpadła... dobra, bez przesady. Tytuł gameplayowo, to dosyć prosty jRPG Dungeon Crawler, gdzie to zbieramy swoją drużynę... w postaci tzw. "Gal Monsters" czyli dziewczyno potworów, znanych z innych gier Alicesoft (jak np. Rance czy Evenicle). W ich światach one wcale nie są tak straszne, bo potwór dziewczynka może wyglądac, jak słodka pani z kocimi uszkami lub słodka pani pirat. Opcji jest wiele.
Fabuła jest prosta, ale dosyć zabawna. Główny bohater, Leo trafia do innego świata, którym to włada straszny potwór, Baron Squid. Bestia ta pragnie jednego... ŻONY, która da mu silnego potomka, bo wiedzieć musicie, że Baron Squid jest niesłychanie silny, ale tak naprawdę to klątwa. SIłę zyskał, ale zapłacił za to straszną cenę... tylko raz w życiu może ejakulować tzn. zapłodnić tylko jedną kobietę (potwora). To nie jest poważna historia, jest wręcz idiotyczna, a przy tym niesłychanie zabawna i pewna kreatywnych postaci czy zdarzeń.

Dość powiedzieć, że nasza główna baza mieści się na statku Yamato, gdzie to dumnie powiewa dawna flaga Japonii przedstawiająca wschodzące słońce, a jedna z naszych towarzyszek bronii nosi się w mundur jawnie inspirowany oficerami SS. Sam gameplay z pozoru wydaje się dosyć sztampowy, ale nic bardziej mylnego. Gra mocno opiera się na mechanice limitu czasowego, przez co musimy uważać ile czasu spędzimy na przemierzaniu lochów, aby to zdążyć złapać wszystkie panie, za nim zrobi to Baron Squid lub co gorsza, nasza rywalka.
3. Demons Roots
Nieironicznie, jest to jedna z najlepszych gier jRPG, w jaką grałem kiedykolwiek. Niech was nie zwiedzie fakt, że zrobił ją jeden gość w RPG Makerze, ta gra to geniusz pod względem prowadzenia historii czy rozwoju bohaterów (w sensie fabularnym), a nawet i gameplayowo daje radę. Opowieść dzieje się w okropnym świecie, gdzie niewolnictwo jest powszechne, a światem żelazną ręką rządzi Imperator. My jednak nie jesteśmy buntownikami walczącymi o prawa ludu, a kimś innym, demonami, ostatnimi z nich. 
Demony zostały przyparte do muru i po setkach lat życia pod ziemią, zmuszone są wyjść na powierzchnię i przejąć świat ludzi, aby tylko nie wyginąć. To historia niecodzienna, do tego mocno emocjonalna, tak, na zakończeniu płakałem (prawie). Tytuł jest gigantyczny, to parędziesiąt godzin zawartości. To historia, która zostanie z wami na zawsze, prawdziwa perełka gier jRPG.
W sumie w tej topce mocno pomijam mówienie o seksie, bo w sumie nie zawsze jest o czym. W tym tytule 99% z nich jest dostępna w pobocznych i opcjonalnych trybach, w samej fabule występuje parę razy i za każdym razem są istotne fabularnie. Warto nadmienić, na Steam/GOG dostępna jest wersja ocenzurowana, która urywa się w połowie, potrzebny jest patch od wydawcy przywracający całą zawartość (na GOG jest to darmowe DLC).
2. Dohna Dohna: Let's Do Bad Things Together
Walka była zacięta... trzeciego miejsca z drugim znaczy się, ale w końcu wybrałem. Dohna Dohna, to tytuł cudowny artystycznie, stylistycznie czy muzycznie. Dzieje się ona w dystopijnym mieście, gdzie ludzie są kontrolowani przez korporacje w każdym aspekcie swojego życia. Jednak jak można się tego domyślać, istnieją ruchy oporu, które im się przeciwstawiają, my prześledzimy losy jednego z nich. Oczywiście, jest to druga gra Alicesoft na tej liście (zaraz po GallZoo Island) i uznaję ją za podobnie zabawną i wciągającą, choć jest tu wiele mroczniejszych motywów.
Gameplay, jest podzielony na dwie części, przemierzanie lokacji, gdzie to walczyć będziemy z wrogami, a także łapać... piękne kobiety. Druga część gry, to proste zarządzanie pojmanymi niewiastami i zmuszanie ich do czynów wiadomych. Mimo kilku lat od kiedy w tytuł ten grałem, dalej jestem zachwycony jej stylem artystycznym, a przede wszystkim ścieżką dźwiękową. Ciężko mi tu wybrać ulubiony utwór.
W każdym razie, Dohna Dohna wciąz pozostaje w moim sercu. Widzicie tę lolitę na dole? Nazywa się Porno. Aj ci Japończycy, nie zmieniajcie się nigdy (mam nadzieję, że nic się nie zmieniło i panowie moderatorzy dalej akceptują takie treści w moich blogach).
1. Seria Rance (bo jest tak dobra, że nie mogę wybrać ulubionej części)![]()
Seria Rance, jest tak wyjątkowa, że to dzęki niej zacząłem tworzyć serię blogową "Przegląd Eroge". To coś czego zrozumieć się nie da, przed zagraniem, często ze względu na uprzedzenia czy różne wyobrażenia wobec gier erotycznych. Rance, to seria jRPG z krwi i kości, do tego powstająca przez niemal 30 lat (od 1989 do 2018) co czyni ją jedną z najdłużej powstających serii gier wideo w ogóle.
Opowiada ona o przygodach... wyjątkowego protagonisty. Człowieka parodii, największego przeciwieństwa typowego protagonisty z jRPG. Jaki jest taki protagonista? Uczciwy, waleczny, dzielny, dbający o interesy innych. Rance taki nie jest, to erotoman, buc, brutal, egoista, szowinista, feminista, seryjny morderca, homofob, transfob, seryjny gwałciciel, zbrodniarz wojenny, złodziej, ale spokojnie, ma też wady (np. nie jest zbyt mądry).
Każda odsłona serii, to coś kompletnie innego. Od klasycznej japońskiej przygodówki, bo Dungeon Crawler, na Grand Strategy i taktycznym jRPG w stylu Fire Emblem skończywszy. Seria zaskakuje nie tylko pod względe fabularnym, ale i gameplayowym. To seria gigantyczna pod względem samego rozmiaru. Coś co polecam każdemu (kto tylko jest w stanie strawić te "sceny dla dorosłych" i co bardziej czarny humor serii). 
Nie chcę mówić po raz setny tego, co mówiłem już nie raz, więc przejdę do sedna. To pierwsze miejsce, więc po krótce przedstawię wam trzy odsłony, które najbardziej przypadły mi do gustu. Kliknijcie w tytuł gry, aby przejść do pełnego bloga:
Rance VI
O tej grze stworzyłem swojego pierwszego bloga. Gra przymuje formę dosyć typowego Dungeon Crawlera, gdzie to eksplorować będziemy różne lokacje wraz z grupką kompanów. Fabuła zaprowadzi nas do Zeth, państwa pełnego nierówności, gdzie to czarodzieje traktują zwykłych ludzi, jak niewolników pozbawionych praw.
Sengoku Rance (Rance VII)
To najpopularniejsza odsłona serii, dodatkowo pierwsza z angielskim tłumaczeniem (wtedy jeszcze fanowskim, teraz jest nawet oficjalne). Gra tym razem jest miksem RPG z grą strategiczną, gdzie to Rance wraz ze swoją niewolnicą Sill wyrusza do Nippon (w oryginalne "JAPAN" piszane caps lockiem), gdzie to dołączy d oklanu Oda, a wszystko to po to, aby uprawiać seks z ładnymi paniami... tzn. oczywiście, aby zakończyć wojnę domową... i uprawiać seks. Choć wiele odsłon Rance jest raczej liniowa, tym razem dostajemy coś wyjątkowego, strategię z masą różnych odnóg fabularnych, grę różniącą się za każdym podejściem.
Rance Quest Magnum (Rance VIII)
Tym razem Rance trochę przegiął i został przeklęty przez królową Kalar (takie elfiki troche), od teraz jego konar już nigdy nie zapłonie, straszne! Wyrusza więc na masę przygód, aby znaleźć te jedyne silne kobiety (tzn. z dość wysokim levelem, bo poziom postaci istnieje w tym świecie i każdy o nim wie), bo tylko one mogą przeciwstawić się potwornej klątwie. Gameplay jest prawie typowym jRPG... prawie, bo zamiast jednej linii fabularnej, dostajemy tutaj ogromną ilość mniejszych questów, gdzie każdy opowiada jakąś historię (choć wiadomo, jest tu wątek główny), a sama rozgrywka choć z pozoru typowa, mocno opiera się na zarządzaniu umiejętnościami i postaciami. Każda postać ma ograniczoną ilośc użycia danej umiejętności, więc przy trudniejszych questach musimy wręcz żonglować postaciami (jest ich ponad 60). 
Magnum, to dodatek do Rance Quest, który nie tylko mocno poprawił podstawkę, ale i dodał masę nowej zawartości w tym nowy główny wątek, który ma związek z kościołem Alicizmu i walką o to, kto zostanie papieżem. Nie ma co się o tym dodatku rozpisywać, bo od zawsze był częścią angielskiej wersji gry.
I to by było na tyle. Może nie jest to najlepsza topka gier kiedykolwiek zrobiona, bo w połowie nie chciało mi się już pisać (przepraszam, ja się nigdy nie zmienię), ale zrobić to musiałem.
Tak już trochę "off topic":
Co z tym przeglądem eroge? Bo coś mało go tworzyłem ostatnio, już wyjaśniam. Po pierwsze mi się nie chciało, po drugie nie miałem zbyt wiele ciekawych gier do tego (po prostu nie grałem ostatnio w eroge zbyt wiele), a po trzecie, to w sumie napisałem parę przeglądów, ale ich nie opublikowałem. Mam taki plan, że napiszę ich z 10 i dopiero wtedy zacznę je publikować, aby to było bardziej regularne. No, na razie mam trzy chyba.
Przyznam, że to top 10 próbowałem już napisać parę razy i zawsze mi się po czasie nie chciało, teraz jakoś to skończyłem, bo miałem ważny powód. Ogłosić, że Rance w końcu zawita na Steam (dla mnie to ważne i zaskakujące... choć nie tak samo, jak fakt, że Rance 10 manga była oficjalnie wydana w Polsce).
A pamiętacie, jak się kiedyś chwaliłem Fumo wersją Sayi? No to ma od niedawna koleżankę:
To Reset z serii Rance i ileż ona przygód nie przeżyła, pół świata zwiedziła, bo ktoś w Mangagamer źle przepisał kod pocztowy, więc miesiąc szła do Polski, potem się zawróciła i miesiąc wracałą do USA, a po kontakcie z supportem wysłali mi ją ponownie i teraz oto jest taka mała, słodka kruszynka. Szkoda, że nie fumo, ale pluszynka wciąż piękna i dobrze wykonana.
Miałem też zrobić krótkiego bloga o fizycznych wydaniach eroge od Mangagamer, może zrobię, może nie, w każdym razie są spoko, a do tego obecnie wydają je na pendrajwach na USB, więc jak nie macie napędu DVD, to i tak możecie się cieszyć wersjami fizycznymi DRM-Free całej serii Rance, Evenicle, Euphoria czy z normalnych VN jest także choćby Higurashi czy Umineko.
UWAGA!!! Ten blog to EARLY ACCESS tzn. nie chce mi się teraz literówek poprawiać, pewnie jakieś są, poprawie potem teehee.