Sukces Nintendo Switcha pozwala japońskiej korporacji sięgać po swoje wszystkie największe atuty. Firma oferuje kolejne przygody Mariana, zaprasza graczy na Pokemony, sięga po przeładowane taktyką Fire Emblem, zachęca do kolejnych wystrzałowych walk, pozwala ścigać się po pięknych torach lub nawet inwestuje w nowe IP. W tym gąszczu pewniaków musiała w pewnym momencie pojawić się solowa historia Luigiego, który choć nadal nie może wyjść z cienia swojego brata, to potwierdza jedno - najnowszy Luigi's Mansion to kawał przyjemnej, relaksującej gry. Takie typowe Nintendo.

Luigi Mansion 3 recenzja 1

Luigi's Mansion 3 – historia to wyłącznie tło do prawdziwej akcji

Nintendo nadal nie zdecydowało się zatrudnić kilku poważnych scenarzystów, którzy zaskoczyliby świat oferując dramatyczną historię w świecie Mariana i Luigiego, więc Luigi's Mansion 3 przedstawia bardzo podstawową opowieść. Tym razem bracia z Księżniczką Peach i Toadami otrzymali zaproszenie do hotelu The Last Resort na wakacyjną imprezę. Ekipa więc spakowała się do autobusu i pojechała cieszyć się chwilą, gdy akurat Bowser nie ugania się za miłością Mariana. Po przyjeździe bohaterowie spotykają Hellenę Gravely, która pomaga im w zakwaterowaniu i odebraniu pokoi, ale już od początku coś tutaj nie gra. Sytuacja wyjaśnia się w momencie, gdy Luigi opuszcza swoją sypialnię – zamiast drinków, przekąsek i innych przyjemności, okazuje się, że całe wydarzenie to mistyfikacja wymyślona przez King Boo, który przebrał się za właścicielkę hotelu. Znany przeciwnik złapał wszystkich przyjaciół Luigiego w obrazy, a sam zainteresowany ucieka w ostatniej chwili zsypu. Po chwili protagonista rozpoczyna swoją misję – musi powstrzymać wszystkie duchy, uwolnić swoich przyjaciół i uciec z tego tajemniczego miejsca. Nie jest to oczywiście najbardziej rozbudowana opowieść, ale to wystarczający pretekst, by przez blisko 15 godzin dobrze bawić się wcielając się w mniej znaną ikonę Nintendo.

Twórcy dobrze ubrali okoliczności w gameplay, ponieważ ubrany na zielono bohater przedziera się przez kolejne piętra hotelu, chociaż od początku nie mamy dostępu do wszystkich kondygnacji. Okazuje się, że w windzie brakuje przycisków, a możemy je zdobyć pokonując kolejnego z bossów, więc rozgrywka polega na przeczesywaniu lokacji, rozwiązywaniu łamigłówek, by na końcu zmierzyć się z potężniejszym przeciwnikiem, zyskać „klucz” (w formie wspomnianego przycisku) i móc przejść do kolejnego poziomu. Wszystkich pięter przygotowano 17 pięter (15 głównych), a deweloperzy zadbali o niezwykłą różnorodność – lokacje nie są specjalnie rozbudowane, składają się maksymalnie z kilku pomieszczeń, ale ich tematyka jest bardzo ciekawa i trudno tutaj o nudę. Wpadamy do kina, średniowiecznej miejscówki, na salę teatralną, piracki okręt, dyskotekę, pustynię lub nawet do ogromnego ogrodu – każdy teren jest inny i oferuje własne zagadki. Rozgrywka nie jest przy tym specjalnie wymagająca i wyraźnie czuć tutaj jedno: to produkcja przygotowana dla rodzin, więc nie oczekujcie zaciętych pojedynków oraz wyjątkowo rozbudowanych zgadywanek. Deweloperzy w przemyślany sposób posługują się możliwościami głównego bohatera, by sprawnie wykorzystać je w poszczególnych miejscach i zapewnić przyjemny gameplay.

Luigi nie jest jednak w tej przygodzie osamotniony. Od początku towarzyszy mu Polterpup (pies-duch debiutujący w Luigi's Mansion: Dark Moon), który na pierwszych etapach przygody bardzo pomaga graczowi i potrafi podrzucić cenną wskazówkę dotyczącą rozwiązania napotkanego problemu. Jest to szczególnie ważne, ponieważ gra nie jest specjalnie obładowana podpowiedziami, więc osoby niezaznajomione z serią mogą mieć mały problem z ukończeniem niektórych etapów. Na szczęście przyjaciel głównego bohatera jest na tyle pomocny, że gra trafi w gust także nowych graczy – a pewnie wielu zdecyduje się na poznanie wcześniej wydanych odsłon Luigi's Mansion. Drugim ważnym towarzyszem Luigiego jest Profesor Elvin Gadd, który ponownie otrzymał swoją ważną rolę w całej historii. Po uratowaniu, mózgowiec otwiera swoją bazę zwaną Safe Camp czyli naszą efektowną bazę wypadową. To właśnie w tym miejscu mamy okazję wydać znalezione monety, dokładnie przyjrzeć się mapie lub zerknąć na listę duchów oraz znajdziek – tymi drugimi jest obładowany cały hotel i dosłownie każde piętro. Jeśli zamierzacie wymaksować produkcję, to szykujcie się na wielogodzinne przeczesywanie poszczególnych etapów. Twórcy pomagają w szukaniu za pomocą wspomnianego sklepu, w który możemy znaleźć podpowiedzi, a czasami nawet sam profesor zaprasza gracza do skorzystania ze swoich usług – gra naprawdę dobrze „pomaga” w rozwiązaniu wszystkich, nawet tych podstawowych problemów.

Elvin Gadd ma kilka ciekawych pomysłów, którymi chętnie się dzieli z Luigim, a mowa tu dla przykładu o urządzeniu nazwanym Virtual Boo – nawiązanie do Virtual Boy'a nie jest bezpodstawne, ponieważ sprzęt przypomina gogle Japończyków, ale tym razem nie zapewnia 22 gier, a po prostu pozwala na komunikowanie się dwóch bohaterów. Trzeba przyznać, że autorzy potrafią w zabawny sposób wykorzystać patenty Nintendo i odpowiednio je wprowadzić w świat produkcji – jak wiadomo to nie pierwszy raz, gdy zespół korzysta z takiego rozwiązania.

Luigi Mansion 3 recenzja 1

Luigi's Mansion 3 – odkurzacz do zadań specjalnych

Rozgrywka z Luigi's Mansion 3 to seria cenionych motywów ubranych w nowe szaty lub zaoferowanych w znanej formie. Teraz przeczesujemy lokacje korzystając z Poltergust G-00, potężnego odkurzacza, dzięki któremu od początku radzimy sobie z duchami, ale teraz pojawia się nowa opcja – gdy HP ducha spadnie do odpowiedniego poziomu, możemy wykorzystać nowy atak i zacząć uderzać przeciwnikiem o ziemię lub w innych rywali. Efekt jest prosty do przewidzenia – możemy w ten sposób znacznie zmniejszyć zdrowie oponenta i tym samym zyskać oczekiwaną przewagę w starciu. Rozgrywka z Poltergustem jest bardzo satysfakcjonująca, a samo „łapanie” duchów jest niezwykle przyjemne... Szkoda jedynie, że przez większość historii gra nie stanowi większego wyzwania. Urządzenie otrzymało także funkcje oświetlania wybranych miejsc (Strobulb) oraz pozwala na wyszukiwanie ukrytych przez duchy elementów otoczenia (Dark-Light Device) – tak jak wspomniałem, twórcy opierają rozgrywkę na wcześniej przygotowanych mechanikach.

Poltergust G-00 zapewnia również specjalną falę uderzeniową, dzięki której Luigi odrobinę podskakuje i może przykładowo odrzucić kilku oponentów lub ponownie pozwala strzelać z przepychaczy do toalet. Teraz dodatkowo deweloperzy zadbali o porządny celownik, więc często możemy wykorzystać funkcję podczas rozwiązywania zagadek. Oczywiście guma nie jest w tym wypadku zakończona drewnianym trzonkiem, a kawałkiem liny, który możemy zassać odkurzaczem, by przykładowo otworzyć sobie przejście lub zaatakować przeciwnika. Wśród powracających opcji sprzętu i tym samym głównego bohatera znalazł się także Gooigi – zielony klon Luigiego, którego idealnie można wykorzystać do rozwiązywania niektórych łamigłówek. Postać może przejść przez kraty, wskoczyć do kanalizacji, maszerować przez kolce lub po prostu zwiększa siłę wciągania czy wypychania powietrza – gracz może tak naprawdę kontrolować wyłącznie jedną postać jednocześnie, ale pojawia się opcja wspólnego wykonywania niektórych czynności. Dodatkowo gra oferuje kooperację, w której jeden śmiałek biega Luigim, drugi wciela się w Gooigiego, a gameplay opiera się na wykorzystaniu jednego Joy-Cona.

Jak już się pewnie domyślacie, Luigi's Mansion 3 nie jest ogromną rewolucją. Twórcy korzystają z wielu wcześniej przygotowanych mechanik, ale potrafią je zaoferować w taki sposób, że produkcja zapewnia sporo radości. Zagadki są dobrze ułożone i za każdym razem w ciekawy sposób wykorzystują możliwości protagonisty – zespół odpowiedzialny za balans nie zawiódł i choć wszystkich funkcji nie jest za dużo, to jednak deweloperzy potrafią zaskoczyć wykorzystaniem opcji. Dużym atutem są tutaj same lokacje, które nie są bardzo rozbudowane, więc autorzy oferując inną tematykę, mogli zapewnić pewne odświeżenie w samej rozgrywce.

W produkcji znalazły się także dwa tryby sieciowe. Do gry powraca ScareScraper, w którym razem maksymalnie ośmiu graczy (czterech Luigich i czterech Gooigiów) przeczesuje kolejne piętra budynku, by łapać duchy, szukać monet lub rozwiązywać inne polecenia w pięciominutowych wydarzeniach. Podczas misji musimy działać szybko (limit czasu), wykorzystując kilka nowych ataków – sam gameplay jest trudniejszy od kampanii i jest to zdecydowanie miejsce dla graczy, którzy chcą prawdziwego wyzwania. Z drugiej strony, ScreamPark opiera się na rywalizacji dwóch drużyn (ekipa Luigiego i zespół Gooigiego), które podczas dwuminutowych wyzwań muszą przykładowo złapać jak najwięcej duchów lub znaleźć monety. Oba tryby są dobrymi dodatkami, które trafią w gust fanów, mogą zainteresować nowych graczy, ale ponownie – nie liczcie na rewolucję.

Luigi Mansion 3 recenzja 3

Luigi's Mansion 3 – bez zaskoczenia, z przyjemnością

Grając w Luigi's Mansion 3 nawet przez sekundę nie czułem zaskoczenia. Gra jest stworzona na znanych mechanikach, ale potrafi z nich dobrze skorzystać. Mimo to (co bardzo ważne!) tytuł nie nudzi, bo cały czas oferuje przyjemne wyzwania i potrafi zachęcić do odwiedzania kolejnych lokacji. Mam przy tym nadzieję, że ten tytuł tylko i wyłącznie bada teren – a w przyszłości otrzymamy „Czwórkę”, która zapewni odpowiednie odświeżenie.