Fani od lat mówią „po prostu zróbcie Half-Life 3”. Były scenarzysta Valve wyjaśnił, czemu to koszmar
Half-Life 3 od lat funkcjonuje już nie tylko jako wymarzona kontynuacja, ale wręcz jako osobny fenomen popkultury. Wokół tej gry narosło tyle teorii, oczekiwań i wyobrażeń, że dla wielu osób sam pomysł jej stworzenia wydaje się czymś oczywistym - wystarczyłoby przecież po prostu ruszyć dalej z historią Gordona Freemana. Problem w tym, że właśnie przy takich markach wszystko wygląda dużo prościej z zewnątrz, niż w rzeczywistości.
Teraz bardzo jasno powiedział o tym Chet Faliszek, były scenarzysta Valve pracujący między innymi przy Half-Life 2: Episode One, Episode Two, Portal i Left 4 Dead. Odnosząc się do opinii, że zrobienie Half-Life 3 byłoby „banalnie proste”, stwierdził wprost, że wcale tak nie jest. Podkreślił przy tym, że nie sugeruje żadnych prac nad grą, a jedynie wraca myślami do tego, jak już lata temu w Valve próbowano uporządkować całe lore serii, by wszyscy twórcy rozumieli je w spójny sposób. I właśnie wtedy miało wyjść na jaw, jak bardzo zawiła i niejednoznaczna stała się ta historia.
Faliszek nie owijał też w bawełnę, jeśli chodzi o własne podejście do takich kontynuacji. Przyznał, że każdy sequel to dla niego „koszmar”, bo przy markach obudowanych wieloletnim lore zawsze pojawia się presja, ryzyko pomylenia szczegółów i świadomość, że fani pamiętają ten świat czasem lepiej niż sami twórcy. Krótko mówiąc - według byłego autora Valve problem z Half-Life 3 nie polega na samym wymyśleniu „co dalej”, ale na tym, że przez wszystkie te lata seria obrosła tak wielkim bagażem znaczeń, iż ruszenie jej z miejsca wcale nie byłoby łatwe, tylko piekielnie niewdzięczne.