Prawidziwie budżetowe AAA

Francuskie studio Spiders znane nam było dotychczas z niezłych pod względem warstwy fabularnej oraz szeroko rozumianego klimatu gier, których największym mankamentem były problemy techniczne i błędy etapu kreacyjnego, których produkcje z większym budżetem zazwyczaj nie posiadają. Zapomnijcie jednak o tym, do czego, o ile w nie graliście, przyzwyczaiły Was poprzednie tytuły developera. GreedFall cechuje się zdecydowanie większym budżetem, co czuć od samego początku, choćby za sprawą trwającego kilka godzin "samouczka", który to jest całkowicie osobną lokacją z własną mapą i architekturą. Zaznaczę od razu, gra nie stara wznieść się w gatunku RPG na piedestał, ponieważ świadomi twórcy doskonale zdawali sobie sprawę, że taka próba zakończy się bolesnym upadkiem. Zamiast tego, Francuzi uznali, że solidna rzemieślnicza robota czerpiąca bardzo wiele z europejskiej szkoły gier fabularnych, to coś, czemu są w stanie podołać. Pytanie, czy rzeczywiście mierzyli siły na zamiary?

Gothic...czy to Ty?

Z początku, może nam się wydać, że fabuła zaprezentowana w GreedFall jest sztampowa do bólu. Oto wyruszamy na Wyspę Teer Fradee, gdzie prócz skarbów, sławy oraz władzy, poszukujemy...lekarstwa na tajemniczą, nieuleczalną chorobę. Spokojnie, nie musicie zaprzestawać lektury po tej linijce, ponieważ fabuła w grze jest na tyle jej mocną stroną, że postaram się zdradzić w recenzji jak najmniej związanych z nią faktów, by każdy mógł kawałek po kawałku odkrywać ją samemu. Nasz bohater lub bohaterka trafia do tzw. Nowego Świata jako wojownik, technik lub mag. Jest to dość standardowy podział na klasy, znany doskonale z całego szeregu innych "erpegów", ale spokojnie, GreedFall nie zmusza nas do podążania w jednym kierunku i zmiana wybieranych podczas rozgrywki perków i umiejętności jest tu znacznie łatwiejsza, niż choćby w przypadku rodzimego Wiedźmina 3: Dziki Gon. Z początku jednak musimy wybrać jeden z 7 atrybutów, a te są czym innym niż wspomniane wyżej umiejętności. To istotny wybór, przede wszystkim ze względu, że znajdywany przez nas ekwipunek ma jasno określone wymagania, więc by nie kombinować potem ze stworzonym buildem bohatera, zastanówcie się w jakich ramach ma on funkcjonować. Atrybuty to:

  • Siła
  • Siła Psychiczna
  • Siła Woli
  • Zręczność
  • Wytrzymałość
  • Celność

Następnie pozostaje nam zdecydować, jakim talentem ma wyróżniać się nasza postać. To ważny wybór, ponieważ niejako określa on rys postaci, który będzie miał na nią wpływ już do końca gry:

  • Charyzma - przydatna w dialogach z postaciami trzecimi i poprawianiu morale naszych towarzyszy.
  • Nauka - dzięki niej stworzymy eliksiry.
  • Wigor - Zwiększa tempo regeneracji punktów zdrowia oraz many. Im wyższa tym łatwiej pokonać część przeszkód oraz wspiąć się na elementy otoczenia.
  • Rzemiosło - dzięki temu talentowi, będziemy w stanie tworzyć i ulepszać bronie oraz pancerze.
  • Intuicja - za jej sprawą, gra pokazuje nam znajdujące się w pobliżu bohatera przedmioty, przejścia. Zdarza się, że uaktywni dodatkowe opcje dialogowe. 
  • Otwieranie zamków - jak sama nazwa wskazuje, pozwala otwierać łatwe zamki oraz wykrywać pułapki.

Następnie pozostaje nam wyruszyć w podróż, która zdecydowanie jest jedną z ciekawszych, jaką odkryłem w ciągu ostatnich lat, na wyspę, której różnorodności może (a wręcz powinien) zazdrościć niejeden większy, głośniej reklamowany świat. Teer Fradee to ciekawa mieszanina krain, jakie zaserwowały nam takie serie jak Risen, Gothic, a nawet momentami Dragon Age oblana własnym, kolonizacyjnym sosem. Nie jest jednak dziwaczny zlepek wszystkiego, jak w przypadku Elexa, w którym nie do końca składniowe elementy zdały egzamin. Tu nie dość, że dokładnie przestudiowano każdą z tych pozycji i wyciągnięto z nich odpowiednie aspekty, to przede wszystkim wszystko dobrze razem wymieszano. GreedFall jest trochę jak Eintopf - treściwa, jednogarnkowa strawa dla wszystkich wygłodniałych rpg-owych doświadczeń graczy. Nie oczekujcie samej zawartości z najwyższej półki, ale też bądźcie spokojni - niczym się tu również nie zatrujecie. 


Open World Action RPG, ale nie do końca

Lubicie długie wędrówki po otwartym, ogromnym świecie? No to w tym tytule tego nie doświadczycie. Owszem, mapa gry jest naprawdę spora, potrafi niejednokrotnie zaciekawić i sprawić, że z czystej ciekawości zagłębimy się w leśną gęstwinę, ale Spiders to nie Bethesda, a GreedFall to nie TES V: Skyrim. I wiecie co, to chyba jedna z lepszych decyzji, jaką twórcy podjęli podczas tworzenia zarysu swojej kolejnej gry. To, za co naprawdę doceniam tę produkcję to konsekwencja przy trzymaniu się wyznaczonej ścieżki. Zapewne znacie uczucie, kiedy gracie w jakiś tytuł i niemalże od początku czujecie, że stoi on w rozkroku. Sam nie wie, czy chciał trafić do nowego pokolenia graczy, czy też uderzyć w grono starych wyg, przez co w efekcie końcowym jest rozwodnionym tworem bez charakteru. Tu tego nie uświadczycie. Świat podzielono na mniejsze mapy, a każda z nich wyróżnia się własnym mikroklimatem, stworami, sekretami i bogactwami strzeżonymi przez bossów. Choć francuska produkcja obiektywnie nie jest piękna, to uwierzcie na słowo, że pastelowe, złote lasy skąpane w ciepłych promieniach słońca to coś, wokół czego po prostu nie sposób przejść obojętnie. Niestety, jest jedno małe "ale" - GreedFall wyraźnie gorzej prezentuje się podczas nocnych wędrówek, kiedy to we znaki daje się brak dziennego oświetlenia, a średniej jakości tekstury wychodzą wówczas na pierwszy plan. W momencie, gdy jest to podmokła jaskinia, gdzie przez skalne szczeliny wpadają snopy światła, gra broni się całkiem nieźle. W przypadku otwartych przestrzeni jest już nieco gorzej. Nie jest to oczywiście poziom wypalający gałki oczne, a sama paleta barw też po prostu trzyma się tu europejskich standardów, zamiast podążać za przejaskrawionym kolorytem rodem z rynku Stanów Zjednoczonych. Po prostu liczę na to, że kolejna gra studia dostarczy w tym aspekcie jeszcze lepszą jakość. 

Pozostając jeszcze w dziedzinie terenów, to musicie wiedzieć, że podczas wędrówek odkryjecie tu obozowiska, które posłużą podczas rozgrywki jako punkty szybkiej podróży. Z tej jednak korzystać nie warto, ponieważ to jeden z tych tytułów, który należy dokładnie badać, sprawdzać i w którym zwyczajnie warto szperać. Do niektórych miejsc dostaniemy się jedynie, kiedy nasza postać ma pozyskaną odpowiednią umiejętność, do innych wrócimy, ponieważ przez godziny nie będziemy w stanie pozbyć się ich z naszej głowy. Uwierzcie, nawet po wielu godzinach grania, GreedFall wciąż potrafił mnie bardzo zaskoczyć. Bioware w swojej obecnej, zatrważającej kondycji powinno przyjrzeć się "pająkom" by zobaczyć, jak należy wypełniać i budować świat gry przy ograniczonych możliwościach. To zresztą nie tyczy się jedynie terenów naturalnych, lecz także każdego z większych miast, do jakich przyjdzie nam trafić. Czuć tutaj barokowy klimat XVII. wieku, a ilość dostępnych atrakcji jest wystarczająca, by przystanąć na chwilę w każdym z nich. 

Jak dają, to bierz. Jak biją, to uciekaj?

Eksploracja to także walka z napotkanymi przeciwnikami i rozwiązywanie wykreowanych przez twórców zadań. Zacznijmy od tego pierwszego elementu, ponieważ walka jest niezaprzeczalnie niezwykle satysfakcjonującym pierwiastkiem GreedFalla. Do naszej dyspozycji oddano duży arsenał w postaci broni białej, broni palnej, magi oraz dodatkowych, zabójczych przedmiotów. Miecze, szable, topory oraz strzelby, pistolety, rewolwery i karabiny - a to wciąż nie są wszystkie typy broni dostępnych w dwóch kategoriach. Jest tego po prostu zatrzęsienie, a sporą część możemy przekuć, usprawnić i rozwinąć tak, by towarzyszyła nam przez całą rozgrywkę, zmieniając przy tym wygląd. Mimo pewnych ograniczeń, mechanika produkcji pozwala nam mieszać style walki, za sprawą czego możemy zbudować przeróżne klasy postaci. Chcecie zostać magiem bitewnym, to nic nie stanie Wam na przeszkodzie. Wolicie cichą eliminację i zastawianie pułapek albo po prostu klasyczne pojedynki przy użyciu rapiera? Proszę bardzo, podczas spędzania kolejnych godzin z grą, miałem wrażenie, że tytuł sam zachęca do kombinowania w tym temacie. Sam system walki z aktywną pauzą jest nie tylko przemyślany, ale też efektowny. Animacji jest sporo, nasz bohater dobrze reaguje na wydawane komendy, a możliwość łyknięcia w przerwie herbatki i taktycznego podejścia do wroga to obecnie element deficytowy w grach z gatunku action - rpg. 

Co łączy walkę i questy? Towarzysze, którzy są w stanie pomóc jednakowo w jednym, jak i drugim aspekcie, a od których to zawsze staram się stronić w "erpegach", chyba że mówimy tu o drużynowych klasykach. Z pewnością zdarzyło się Wam kiedyś zdenerwować, kiedy niskich lotów sztuczna inteligencja, która odpowiadała za sterowanie kompanem, wpakowała Was w tarapaty. Tu natomiast naprawdę nie ma tragedii, a podczas walki 1 z 5 dostępnych pomocników, wie jak reagować, by nie utrudniać nam starć. Co więcej, każdy z nich to również unikalne zadania, odpowiednie rozmieszczenie w głównym wątku fabularnym i ciekawie nakreślony charakter. Wszyscy więc reagują na otaczający świat, a ten reaguje na nich. Pojawi się też opcja na zaliczenie małego romansu, bo przecież nie samym mordowaniem i pieniędzmi człowiek żyje, prawda?  Same zadania w GreedFall również trzymają niezły poziom, zazwyczaj oferują kilka zakończeń, a zdarza się, że podejmują dość niełatwą tematykę. Przypominam, że mówimy tu wciąż o produkcji z segmentu AA, którą od AAA dzieli całkiem spora różnica w sumie dostępnego budżetu. 

Wszystko pięknie, ale...

Niestety, jak lwia część wydawanych na rynku gier, GreedFall także nie uniknął pewnych wad, których część jestem w stanie zrozumieć, a nawet zaakceptować, ale reszty niestety nie. Kiedy ciężko stwierdzić, od czego zacząć, to najlepiej zacząć od początku. W grze nie ma możliwości skakania. Tak, nasza postać wespnie się, przeskoczy i popisze jakimś efektownym "wygibasem", ale tylko w miejscu, gdzie przewidzieli to twórcy. Wiem, że niektórzy nie mogli do tego przywyknąć, a wówczas, cała gra może nie być już tak przyjemna. Ja jednak zdaję sobie sprawę, skąd taka decyzja developera. Jak wspomniałem na początku, tytuł ten zachęca do eksploracji, którą to nieco ogranicza, za sprawą musu posiadania odpowiednich umiejętności. Tu mamy zbyt wysokie skałki, a gdzieś jeszcze indziej zbyt wysokie drzewa - albo to akceptujemy, albo będziemy się cholernie męczyć. To przygoda z lekkimi archaistycznymi naleciałościami i ograniczeniami, które...stanowią o jej pięknie. 

Gra dość często korzysta z kilku kątów kamery podczas prowadzenia dialogów, a wówczas dość szybko zauważycie, że mimika postaci jest dość drewniana, co w parze ze wspomnianymi, średniej jakości teksturami potrafi wywołać na twarzy lekki grymas. Trochę też jest tu bugów, lewitujących postaci i znikającego ekwipunku, co jednak zapewne zostanie wkrótce załatane, a przynajmniej na to liczę, bo w produkcję będę zagrywał się jeszcze długie tygodnie. Bo najważniejszym jest fakt, że podczas zabawy nie natrafiłem na żadne, na tyle poważne błędy i niedopatrzenia, by znacząco wpływały na komfort grania.

Czarny Koń

Tytuł testowałem na PlayStation 4 Pro i nie natrafiłem na żadne problemy techniczne. GreedFall działał płynnie, nie natrafiłem też na żadne niespodziewane spadki. Przez ponad 50 godzin gry, bo tyle właśnie zajęło mi zapoznanie się z większością dostępnych historii, obyło się również bez zawieszeń konsoli. 

To zdecydowanie jedno z ciekawszych RPG, w jakie udało mi się zagrać ostatnimi czasy. Ze wciągającym, dobrze zaprojektowanym światem, sporą ilością stron konfliktu, bogatym systemem rozwoju postaci i ilością dostępnych treści, jakiej zazwyczaj nikt nie wrzuca do gier AA. Nie obyło się bez mniejszych błędów, a i w samej warstwie stricte fabularnej można, jak najbardziej, osiągnąć więcej, ale jeżeli zespół Spiders będzie trzymał się swojego planu, to kolejne IP będzie w stanie zaskoczyć nas jeszcze bardziej. Przymknijcie jednak oko na pewne uproszczenia, zaakceptuje pewne decyzje twórców i przeżyjcie tą świetną, sentymentalną podróż.