High on Life 2 - recenzja i opinia o grze [PS5]. Jakoś brzydko to wygląda
Pierwsza odsłona szalonych strzelanek od Squanch Games zadebiutowała na pecetach i Xboksach w grudniu 2022. Później gra trafiła również na konsole Sony. Teraz wychodzi sequel. Ląduje on jednocześnie na wszystkich platformach. Gra, w której non stop ktoś gada, jakoś do mnie nie przemawia. Ale po kolei. Oto recenzja High on Life 2 na PlayStation 5.
Fabuła nie była najmocniejszym elementem pierwszego High on Life. Wydaje mi się, że druga część oferuje jeszcze bardziej sztampową i oklepaną historię. Mamy ocalić ludzkość przed zagładą ze strony międzygalaktycznej korporacji farmaceutycznej. Nasze główne zadania opierają się na znajdowaniu drogi do przedstawicieli firmy i eliminowaniu tych delikwentów. I tak przez parę godzin. Szczerze mówiąc, w warstwie fabularnej nie było nic, co mogłoby mnie zaciekawić.
Wizytówką serii stał się groteskowy wygląd broni i NPC-ów. Tak jak miało to miejsce w poprzedniej odsłonie, w High on Life 2 mamy do dyspozycji tylko kilka spluw, które jednakże różnią się od siebie znacząco. Inaczej się nimi strzela, a dodatkowo każda ma jakąś dodatkową właściwość, jak na przykład chwilowe zamrażanie lub przyciąganie przedmiotów. To daje ciekawe możliwości w obszarze rozgrywki. Do walki wręcz służy nam natomiast żądny krwi nóż, który czasem przemienia się w linkę.
High on Life – gameplay, świat i deskorolka
Samo strzelanie do przeciwników jest czystą przyjemnością. Podobnie jak pierwsza część, także i sequel oferuje prostą, niczym nieskrępowaną rozwałkę w barwnej scenerii. Zwiedzamy niewielki, ale za to dopracowany w najdrobniejszych szczegółach świat, który zachwyca różnorodnością i groteskowością: zarówno otwarte, jak i zamknięte lokacje przyciągają wzrok.
Poza strzelaniem, w recenzowanym High on Life 2 rozwiązujemy różne zagadki środowiskowe. W dużej mierze polegają one na odkrywaniu sposobów na otwarcie drzwi, ale czasem pomysłowość twórców zaskakuje. Nowością w cyklu jest możliwość poruszania się po mapie przy użyciu deskorolki. Dreptanie na piechotę bywało frustrujące i niepotrzebnie spowalniało rozgrywkę. Teraz postać zyskuje superprędkość, a dodatkowo można sobie skakać lub grindować po rurkach.
Niestety niepotrzebnie połączono ten element z walką – czasem musimy ścigać wroga i walczyć z nim, jadąc na desce. Sęk w tym, że nie działa to za dobrze – kamera niekiedy nie nadąża i nietrudno o dezorientację. Walka na deskorolce wprowadza niepotrzebny chaos do rozgrywki.
Jakie to (nie)śmieszne
Bronie nieustannie coś mówią. Głównie komentują wydarzenia i produkują dziesiątki wulgaryzmów, ale nie tylko. Po godzinie gry zaczęła mnie boleć od tego głowa. Przyznam szczerze, że parę razy wyłączałam głośniki, bo dla mnie tego słowotoku było aż za dużo.
Zresztą część żartów czy komentarzy w High on Life 2 po prostu trzeba puszczać mimo uszu, bo trudno koncentrować się na słuchaniu dowcipów i spostrzeżeń błyskotliwych inaczej, gdy na ekranie rozgrywa się dynamiczna walka. W sumie chyba niewiele straciłam, bo te żarciki, które pomimo wartkiej akcji udało mi się wyłapać, zanadto mnie nie rozśmieszyły. Ale ja nie jestem fanką Ricka i Morty'ego (dla przypomnienia: twórcą tej serii gier jest autor serialu Justin Roiland). A nawet jeśli bym była: ile razy można śmiać się z tego samego?
Przy okazji warto nadmienić, że recenzowany tytuł nie ma polskiego tłumaczenia. Przy takiej liczbie dialogów i zaawansowaniu slangu rodzime napisy wyjątkowo by się tu przydały. Wydaje mi się, że nawet zaznajomieni z angielszczyzną gracze mogą mieć problemy ze zrozumieniem niektórych kwestii dialogowych. Ale to i tak nie jest największa wada tej strzelanki. Najgorzej produkcja wypada w kwestiach technicznych.
Chrupie i zgrzyta
Po pierwsze, High on Life 2 ma jakiś dziwny problem z optymalizacją. Wiele wyjaśnia fakt, że tytuł stworzono w oparciu o Unreal Engine 5. Wersja na PS5 często spowalnia, chrupie i krztusi się. To, co widziałam, zdawało się dalece odbiegać od stabilnych 60 FPS, a chyba nie trzeba wspominać, jak ważna jest płynność w tak dynamicznych produkcjach.
Po drugie, gra na chwilę obecną wygląda po prostu brzydko. I nie chodzi o styl wizualny, bo takie cukierkowe kolorki i groteskowość postaci i broni mocno przypadły mi do gustu. Chodzi o to, że praktycznie wszystko, co widzimy naokoło, jest rozmyte i niewyraźne. Chyba tylko bronie, które główny bohater trzyma tuż pod nosem, prezentują się „jakoś”.
High on Life 2 okazuje się technicznym koszmarkiem
Problem nie leży w indywidualnych ustawieniach; wszystko, co można tu było zmienić, zmieniłam, jednak niewiele to dało (tak, przetarłam też okulary). Coś ewidentnie zgrzyta w kwestii rozdzielczości. Co ciekawe, w opcjach dostępne jest ustawienie „skali renderowania”, ale przesuwanie suwaka nic nie zmienia. W takim przypadku nawet najcudowniejszy i najpiękniejszy styl graficzny nic nie da. Kwestie techniczne całkowicie to psują.
Znalazłoby się tu jeszcze parę innych błędów i problemów. Przykładowo ścigając jakiegoś przeciwnika na deskorolce, główny bohater niekiedy ląduje tam, gdzie nie powinien – na przykład we wnęce za tunelem – i tam blokuje się na amen. Z pułapki nie można wydostać się w żaden sposób i konieczny bywa restart od ostatniego checkpointa. Na szczęście twórcy pomyśleli o tym, by te ostatnie rozlokować całkiem sensownie.
High on Life 2 na PS5 nie korzysta z adaptacyjnych triggerów ani wibracji DualSense. Tytuł robi jedynie użytek z mikrofonu w padzie. Liczyłam na dużo więcej w kwestii kontrolera; gra aż się prosi o to, by dodać jakieś fajne efekty haptyczne do mechanik strzelania.
High on Life 2 – czy warto zagrać?
W PS Store High on Life 2 wyceniono na premierę na ponad 250 złotych. Moim zdaniem, to trochę za dużo jak na tak niedopracowaną produkcję, która na chwilę obecną ma problemy z płynnością i ustawieniami rozdzielczości. Na korzyść gry przemawiają całkiem satysfakcjonujące mechaniki walki oraz styl wizualny. No i humor – jeśli oczywiście ktoś tego rodzaju żarty lubi (ja niezbyt). Czy to wystarczy? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam, zanim zrobią to za niego złotouste spluwy.
Ocena - recenzja gry High On Life 2
Atuty
- nieskomplikowana, satysfakcjonująca walka
- parę ciekawych zagadek środowiskowych
- kolorowe i zróżnicowane lokacje
- jak zawsze: wygląd broni i NPC-ów
- możliwość jazdy na deskorolce usprawnia przemieszczanie się po świecie
Wady
- spadki płynności rozgrywki
- problemy z rozdzielczością
- niezbyt oryginalna fabuła
- słabe żarty
- brak polskiego tłumaczenia
- brak wykorzystania haptyki DualSense
W przeciwieństwie do broni z High on Life 2, ja nie jestem zanadto gadatliwa. Na koniec powiem więc tylko tyle: szału nie ma.
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (14)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych