Gear.Club 3 Unlimited - recenzja gry. Stwórzmy markę

Gear.Club 3 Unlimited - recenzja gry [NS2]. Stwórzmy markę

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 10:00

Seria Gear Club dotychczas ukazywała się z umiarkowanym sukcesem, zapoczątkowano ją w 2016 roku oferując całkiem niezłą rozgrywkę w stylu arcade, choć autorzy nigdy nie zamierzali konkurować z najsilniejszymi markami dostępnymi na rynku gier wyścigowych. Nacon zapowiedział wydanie trzeciej, recenzowanej przez mnie gry już w ur., czym rozpalił oczekiwania zwłaszcza posiadaczy konsoli Nintendo Switch 2, docelowej platformy Gear Club 3: Unlimited. Dla konsoli Big N będzie to ciekawy test, bowiem rzadko kiedy platformy japońskiej firmy są obierane jako priorytet przez zespoły zewnętrzne tworzące wyścigi. Zapraszam do recenzji. 

Naturą każdej serii gier, niezależnie od gatunku, jest ewolucja. Gear.Club 3 Unlimited bazuje na trybie fabularnym, co jest o tyle interesujące, że dyrektorzy kreatywni już w przedpremierowych wywiadach twierdzili, że w wielu produkcjach wyścigowych wątki fabularne są traktowane zbyt powierzchownie. Jednak sami zapomnieli, że ich gra również sprowadza się do okienek dialogowych z niezbyt wyszukanym tekstem i choć wiem, że piszę o wyścigach, w których sednem zabawy jest po prostu zwycięskie dotarcie do mety, warto pamiętać, że Gear Club 3 Unlimited nie tworzy głębokiej narracji. Bo też nie musi, natomiast spełnia podstawową funkcję: daje satysfakcjonującą rozgrywkę

Dalsza część tekstu pod wideo

Jedynymi wyścigami, w jakie miałem dotychczas przyjemność grać na konsolach Nintendo była seria Mario Kart, dawniej F-Zero, dopóki nie zaprzestano jej produkcji. Z racji mocniejszej architektury Switch 2 warto opisać jak konsola poradziła sobie z technicznie niezłą produkcją studia Eden Games. W tym zakresie jest trochę nierówno, choć miło, że gra oferuje dwa tryby wydajności, o których więcej informacji znajdziecie w poniższej recenzji. Zapnijcie pasy, przyjechało Gear.Club 3 Unlimited. 

Gear.Club 3 Unlimited - witaj w klubie

undefined

Opowieść zaczyna się, jakżeby inaczej, od rozmowy rekrutacyjnej. Akcję gry osadzono w Japonii i Francji, skupiono narrację głównie na tych regionach, podobają mi się liczne ciekawostki uwzględnione na ekranach ładowania, dowiemy się m.in. kiedy zaczęły się nocne wyścigi w Japonii, czy kto uchodzi za jednego z pierwszych drifterów. Zawsze zwracałem uwagę na takie ciekawostki i miło, że autorzy się postarali o ciekawy research. Historia natomiast prowadzona jest klasycznie dla gatunku, mamy kilka kluczowych postaci wprowadzających nas w świat japońskich wyścigów, bo to właśnie od Kraju Kwitnącej Wiśni wszystko się zaczyna. Kupujemy pierwszą furę (ja postawiłem na Subaru BRZ'21) i poznajemy każdy wariant wyścigów. 

Klasyczny wyścig, próba czasowa, czy mój ulubiony, pojedynek z innym kierowcą, to ledwie część z dostępnych wariacji, gdyż odkrywamy je w miarę postępów rozgrywki. Nakierowanie twórców na rozgrywkę dla pojedynczego gracza (dostępny jest również tryb dla dwóch graczy na podzielonym ekranie) pozwoliło na w miarę przystępną cenę gry, zapomnijmy jednak o zawartości rodem z Gran Turimo. Gear.Club to seria z mobilnym rodowodem, ponieważ debiutowała jako produkcja dedykowana smartfonom, więc w ciekawy sposób wyewoluowała. Do wyboru udostępniono blisko czterdziestkę licencjonowanych aut, w tym Alfę Romeo, Mazdę, Buggati i Subaru, każde z nich można modyfikować za pośrednictwem warsztatów w naszej bazie wypadowej. Z tym wiąże się zresztą ciekawy aspekt zarządzania w Gear.Club 3 Unlimited. Klub urośnie w siłę dzięki rozbudowie warsztatów i kolekcji aut, warsztaty można ulepszać do kilku poziomów co wiąże się z jakością serwisu aut i ich ulepszaniu. Jednak, by móc wpływać na moc i szybkość fur musimy zdobywać punkty. 

Gear.Club 3 Unlimited - podwójna jazda

undefined

Najważniejszy aspekt recenzowanej gry, czyli model jazdy wypadł zaskakująco dobrze. Po pierwsze, to zasługa w doświadczeniu studia odpowiedzialnego za projekt, firmę Eden Games, autorów cenionej serii Test Drive. Gear.Club 3 Unlimited wydało Nacon, co przełożyło się na dobrą promocję gry w mediach. Jak całość wypadła pod kątem jakości? O dziwo, Switch 2 poradził sobie tutaj nadwyraz dobrze, deweloperzy oferują dwa tryby: wydajności, gdzie koszt ponosi rozdzielczości i jakości, z blokadą do trzydziestu klatek na sekundę, z bogatszą paletą detali. Różnice są widoczne gołym okiem, natomiast zdecydowałem się na przejechanie kampanii w pierwszym wariancie ustawień. Koniec końców, Gear.Club 3 Unlimited to wyścigi, w których liczy się prędkość, nie podziwianie tekstur. Do graficznej różnicy szybko przywykłem, a modele aut i tak godnie się prezentowały, niezależnie, czy grałem w trybie przenośnym, czy z konsolą zdokowaną do odbiornika. 

System ocenia nas za wszystko: trzymanie się trasy, kolizje, utratę bądź odzyskanie lokaty podczas rywalizacji, wymijanie pojazdów na trasie. Co do ostatniego z wymogów przygotowano ciekawy tryb, Highway, polegający na wymijaniu samochodów nocną porą na ruchliwej autostradzie, i to właśnie tutaj gra testuje umiejętności. Całe to ocenianie kierowcy, wysoki poziom trudności SI i naprawdę porządnie wykonane modele aut przypomniało mi o DriveClub, choć to inna liga, tak wspomnienia wróciły, oczywiście piszę to z mojego, subiektywnego punktu widzenia. Ilość zdobywanej kasy mnoży się, jeśli tylko utrzymamy specjalny wskaźnik, Unlimited (przy jakimkolwiek zderzeniu tracimy jego część, choć nie całość). W kwestii tras jest w czym wybierać, bo tory są mocno zróżnicowane, od pełnej zakrętów trasy nad rzeką Tadami po zagęszczone od aut, tokijskie tunele. Szkoda, że mamy tak niewielką ilość utworów do wyboru podczas jazdy, lecz zakładam, że większość budżetu pożarły koszty związane z licencjami poszczególnych marek pojazdów. Za pomyślne ukończenie wyścigu otrzymujemy punktu i nagrody związane z m.in. rekrutacją nowych członków do zespołu mechaników. Samo ulepszanie aut jest mocno uproszczone, nie wymaga grzebania w statystyk ani studiowania historii motoryzacji. Gear.Club 3 Unlimited bardzo dobrze sprawdza się jako tytuł do szybkich sesji. Pomimo dość skromnej zawartości twórcy zrekompensowali całość solidną, angażującą rozgrywką. 

Gear.Club 3 Unlimited - zapnijcie pasy

undefined

Czy warto się zainteresować recenzowaną produkcją? Gear.Club 3 Unlimited oferuje naprawdę duże wyzwanie, wystarczy wskazać standardowy poziom trudności. Bardzo często jednak zdarzało się, że gra nie ujęła mi punktów za kolizję, np. na zakręcie. Same trasy nie oferują bogatego krajobrazu, widać, że twórcy w wielu momentach musieli powielić drzewa, aby trasy nie wydawały się zbyt puste, choć niestety takimi właśnie są. Tradycyjnie produkcja oferuje kilka trybów kamery, ja zawsze korzystam z widoku z oczu kierowcy i w trybie wydajności w lusterkach praktycznie nie widać, czy ktoś nas dogania. Sam kokpit kierowcy nie błyszczy jakością, wszystko jest po prosty wygładzone, choć jakość tekstur pozostawia trochę do życzenia. W trybie promującym grafikę jest oczywiście lepiej. Dla osób niespecjalnie chcących się angażować w rozgrywkę fabularną przygotowano możliwość rozgrywania pojedynczego wyścigu i jazdy free roam. Zdecydowanie polecam jednak tryb Story w Gear.Club 3 Unlimited, został on dobrze skonstruowany pod kątem progresji gracza, nie wrzuca na głębokie wody i pozwala zaznajomić się z podstawami. Przy czym nie jest to produkcja, którą będziecie męczyć miesiącami, głównie z powodu braku rozgrywek online, braku przynależności do klubów stworzonych przez graczy, choć nie taka idea przyświecała twórców. Mi jechało się jednak dobrze. Wam też powinno. 

Ocena - recenzja gry Gear.Club Unlimited 3

Atuty

  • Oprawa w trybie jakości
  • Gameplay
  • Satysfakcjonujący czas gry
  • Dobra polonizacja

Wady

  • Gra, niezależnie od trybu gubi klatki animacji
  • Problemy z poprawną detekcją kolizji
  • Mimo wszystko nieduża zawartość

Gear.Club 3 Unlimited nie redefiniuje wyścigów, stawia natomiast na dobrą zabawę w trybie dla pojedynczego gracza. Rozgrywkę na podzielonym ekranie należy traktować jednak jako ciekawostkę. Dla fanów ścigałek spędzających dużo czasu z Nintendo Switch 2, gra studia Eden Games do bardzo ciekawa propozycja.
Graliśmy na: NS2

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper