Fałszerz (2026) - recenzja filmu [Netflix] Gangster-artysta w oku politycznego cyklonu
W zeszłym tygodniu do oferty Netflixa trafił włoski film “Fałszerz”. Luźno oparta na faktach historia tytułowego bohatera, nie tylko współpracującego z włoskimi organizacjami przestępczymi lat 70’, ale także nagle znajdującego się w centrum najważniejszych wydarzeń politycznych, okresu powszechnie znanego jako “lata ołowiu”.
Wspomniana już na początku, niechlubna era w historii XX. wieku doczekała się licznych tekstów publicystycznych i opracowań, a także nawiązań w wielu włoskich produkcjach, choćby z nurtu poliziottesco, ale także wielkich dzieł filmowych. Szczególnie często podejmowano temat, bodaj najważniejszego wydarzenia tej epoki, czyli porwania i zabójstwa byłego premiera Aldo Moro. Wymienić tu należy przede wszystkim “Witaj, nocy” Marko Bellocchio, pokazujące owe wydarzenia z perspektywy porywaczy, dużo wcześniejsze “Il Caso Moro” Giuseppe Ferrary, a pośrednio również słynnego “Boskiego” Paolo Sorrentino, koncentrującego się na postaci późniejszego przywódcy rządu Giulio Andreottiego, oskarżanego o kontakty ze światem przestępczym. Teraz na ten już dobrze wydeptany teren wchodzi Stefano Lodovichi. Twórca z o wiele skromniejszym dorobkiem i takimi też ambicjami, wprowadzający jednak na arenę niezwykle interesująca postać.
Antonio Giuseppe Chichiarelli, znany pod pseudonimem Toni to bowiem jedna z najciekawszych postaci tego okresu. Człowiek, o którym już w najmłodszych latach krążyły legendy, że z lokalnego średniowiecznego kościoła ukradł dwa cenne obrazy, motywowany wyłącznie przyjemnością płynącą z ich późniejszego skopiowania. Po odsłużeniu w wojsku przeniósł się do Rzymu, gdzie po raz pierwszy został oskarżony o kradzież broni, a w późniejszych latach nawiązał relację z jednym z wpływowych członków słynnej przestępczej organizacji Banda Della Magliana, o której losy luźno oparto znakomity serial “Romanzo Criminale”. Tam bardzo szybko poznano się na jego niezwykłym talencie, dlatego też obok podrabiania cennych dzieł sztuki zajmował się również falsyfikowaniem przeróżnych dokumentów. Zapewniło mu to sławę w kryminalnym półświatku, ale również okazało się źródłem licznych problemów i prawdopodobnie, ostatecznie doprowadziło do jego tragicznej śmierci w 1982 roku. Wcześniej bowiem Chichiarelli znalazł się w samym centrum najważniejszych, wspomnianych już wcześniej, politycznych wydarzeń.
Film Stefano Lodovichiego, do którego scenariusz napisał duet Lorenzo Bagnatori - Sandro Petraglia (drugi z nich pracował przy skrypcie do “Suburry”) stanowi całkiem zgrabną, ale też bardzo luźną wariację na temat niezwykle zawiłych losów głównego bohatera, granego tu przez Pietro Castellitto. Przeróżne opcje ideowe, do których wcześniej przynależał, zdają się w nim reprezentować jego dwaj przyjaciele: ksiądz Vittorio (Andrea Arcangeli), a także reprezentujący Czerwone Brygady, Fabione (Pierluigi Gigante). W centrum stoi zaś nie tyle wręcz błyskawiczna kariera Toniego w świecie przestępczym, czy też jego związek z właścicielką galerii Donatą (Giulia Michellini), a przede wszystkim pewne zlecenie, które Toni otrzymuje od tajemniczego Krawca (Claudio Santamaria). Mającego powiązania nie tylko z kryminalnym półświatkiem, ale również sceną polityczną, zajmującego się kwestią porwania wpływowego polityka.
“Fałszerz” to dość przeciętna produkcja, zwłaszcza jeśli zestawimy ją z wcześniej przywoływanymi dziełami, jak również licznymi serialami gangsterskimi. Sama w sobie jednak może stanowić dobry przykład tego co najlepszego oferuje obecnie, wypluwający z siebie tydzień w tydzień nowe produkcje, streaming Netflixa. Zaledwie pobieżne zaznajomienie się z bogatą biografią Chiciarelliego daje wgląd w to jak zmarnowany został potencjał tej niezwykłej i enigmatycznej postaci. A mimo tego “Fałszerza” ogląda się bez poczucia nudy, a nawet z pewną dozą prawdziwej przyjemności, bo czuć, że film tworzą artyści bardzo dobrze znającymi włoskie realia, na każdym kroku ubarwiający narrację: a to jakimś odniesieniem do sztuki, a to odwieczną kwestią o konflikt w piłkarskim Mediolanie albo pojedynczymi zgrabnymi linijkami dialogowymi.
Film Lodovichiego jednocześnie bardzo mocno przypomina wiele ostatnich polskich produkcji i podobieństwo zasadza się zwłaszcza w dwóch aspektach. Pierwsza to rzecz jasna sama formuła “Fałszerza”. Bardzo mocno kojarzącego się z widowiskami spod znaku “Jak zostałem gangsterem”. Ekstremalnie skupionego na drodze głównego bohatera, przebojach i podbojach, bo wspomnieć należy również o dość frywolnie wybieranych muzycznych utworach, towarzyszących widzowi w oglądaniu kolejnych przygód Toniego, jak również fabularnej klamrze spinającej całość.
Niemal kompletny brak charyzmy głównego bohatera naprowadza zaś na drugi z wcześniej wspominanych aspektów, przywołując na myśl serial “Ślepnąc od świateł”. Konkretnie zaś kontrowersyjną decyzję twórców, by w głównej roli obsadzić odtwórcę wyraźnie odstającego od pozostałych członków szacownej obsady, by w ten sposób oddać również w jak mocny sposób bohater nie pasuje do środowiska w jakim się znalazł. Oczywiście Pietro Castellitto jest zawodowym aktorem, znanym ostatnio choćby z “Diva Futura”, ale jednocześnie odtwarza swą postać w bardzo podobny sposób, przez większą część filmu sprawiając wrażenie biernego uczestnika dramatycznych wydarzeń, co wydaje się uzasadniać decyzję twórców, by - wbrew życiorysowi prawdziwego Toniego - uczynić go postacią pozostającą niejako poza światem przestępczym, nie pasującego do stereotypu charyzmatycznego gangstera, jakże rozpowszechnionego w filmowej popkulturze XX i XXI wieku.
Czuć, że materiał, który posłużył scenarzystom “Fałszerza”, mógłby stanowić podstawę wciągającego serialu. Również osadzonego w Rzymie XX wieku, podobnie jak wspomniane już “Romanzo Criminale” czy też niedawna netflixowa “Suburra” koncentrującego się wokół zawiłej relacji pomiędzy trójką głównych bohaterów. W tym wypadku dwójki pozostającej po przeciwległych stronach barykady, a także osoby duchownej, spełniającej rolę klasycznego łącznika. Produkcji, która obok wartkiej akcji, oferowałaby więcej nawiązań do różnych aspektów włoskiej kultury. Ostatecznie otrzymaliśmy jednak całkiem zgrabny, dobrze się oglądający film, mogący stanowić dla wielu pretekst do sięgnięcia po inne - niekoniecznie audiowizualne - materiały, ze szczegółami opowiadające o tym niezwykle interesującym okresie w historii Europy.
Atuty
- Liczne nawiązania do włoskiej kultury
- Solidna warstwa audiowizualna
- Umiejętnie dobrani aktorzy, zwłaszcza do ról drugoplanowych
- Bardzo ciekawy bohater
Wady
- którego prawdziwe losy zostały tu jednak zmarnowane
- Sam bohater jest mało wyrazisty
- Materiał mógłby posłużyć za podstawę lepszego filmu lub serialu
“Fałszerz” to całkiem niezła produkcja, która jednak marnuje potencjał, zarówno głównego bohatera, jak i niezwykle interesującego okresu w historii Włoch.
Przeczytaj również
Komentarze (2)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych