Tiny Tina's Wonderlands

Tiny Tina's Wonderlands – recenzja i opinia o grze [PS5, XSX, PS4, XOne, PC]. Opowieść prawdziwych bohaterów

Wojciech Gruszczyk | 02.04, 16:00

Po trzech głównych produkcjach, wielu dodatkach, milionach pokonanych wrogów i niezliczonej liczbie wyplutych naboi, Gearbox Software powiedziało „dość”, ale całkowicie nie odcina się od swojego IP. Studio wykorzystuje świetną koncepcję i wrzuca graczy w buty prawdziwych bohaterów, by przedstawić nową opowieść. Jaki jest Tiny Tina's Wonderlands? Przeczytajcie naszą recenzję.

Gearbox Software to doświadczone studio, które tym razem postanowiło nie kontynuować swojej głównej serii. Zamiast kolejnej części Borderlandsów, na rynku pojawił się spin-off, który wykorzystuje znaną koncepcję, ponieważ deweloperzy za sprawą dodatku do Borderlands 2 zgłębiało już świat fantasy. Tytułowa Tiny Tina zaprosiła graczy na klasycznego, stołowego RPG-a i po blisko dekadzie Bunkers & Badasses powraca. Teraz jest to jednak pełnoprawna produkcja, która choć nie zaskakuje, to zapewnia sporo dobrego strzelania.

Jednak już na samym początku moich wrażeń muszę to podkreślić: Tiny Tina's Wonderlands to Borderlandsy w przebraniu. Jeśli przez lata nie pokochaliście tej serii, to najnowsza przygoda nie sprawi, że nagle będziecie wysyłać miłosne poematy do Randy'ego Pitchforda. Twórcy w wielu miejscach odświeżają znaną rozgrywkę, ale mimo to od pierwszej minuty w świecie gry czułem, że gram w nowe Borderlandsy... I jest to dobra i zarazem zła wiadomość.

Dawno, dawno temu... W Tiny Tina's Wonderlands

Tiny Tina's Wonderlands - recenzja - Tina Tiny w akcji

Akcja recenzowanego Tiny Tina's Wonderlands nie pozwala graczom przenosić się pomiędzy planetami, ale deweloperzy w dobry sposób wykorzystują koncepcję planszówki. Po krótkim wstępie otrzymujemy dostęp do Overworld – jest to świat gry zaprezentowany w postaci dużej planszy, po której gracz porusza się pionkiem-postacią. Jest to ciekawy dodatek, który w dobry sposób pokazuje, że deweloperzy postanowili nie tylko nałożyć na znaną pozycję nowe szaty, a zadbali o kilka ciekawych elementów. W Overworld możemy wybrać prostą drogę do głównego zadania, ale po drodze łatwo także natrafić na przeciwników lub zapoznać się z wątkiem pobocznym. Niezależnie od sytuacji – gdy musimy chwycić za broń, to akcja ponownie jest prezentowana z oczu bohatera, a my musimy przedostać się przez lokację lub po prostu wybić kilka oddziałów.

Misje jednak nie wprowadzają wielkich zmian względem wcześniej opracowanych schematów. Ponownie trafiamy do dość prostych lokacji, w których przedzieramy się z punktu A do punktu B, by po drodze wyeliminować dziesiątki wrogów i w ostateczności skopać cztery litery większemu przeciwnikowi. Tutaj jednak potwierdziło się moje przypuszczenie – Tiny Tina's Wonderlands korzysta z systemów poprzednich produkcji Gearbox Software na tyle, że ponownie sam gameplay to prawdziwy miód dla palców. Bohaterowie choć biegają po świecie pełnym gnomów, kościotrupów i smoków, ponownie chwytają w łapy giwery, które pod wieloma względami przypominają oręż znany z serii Borderlands – system strzelania jest kolejny raz bardzo satysfakcjonujący i wystarczająco zróżnicowany. Na każdym kroku podnosimy nowe zabawki, które są obładowane różnymi statystykami, by następnie móc skorzystać z kolejnych i następnych zabawek – deweloperzy nie zmienili najważniejszego punktu zabawy i tytuł jest znakomitym przedstawicielem gatunku looter shooterów. Poziom trudności w dobrym momencie rośnie, więc od czasu do czasu pojawiają się większe wyzwania, ale w głównej mierze produkcja po prostu zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę.

Mechanika strzelania, animacje biegania, skoków lub nawet wślizgów powróciły i w trakcie rozgrywki czułem od początku, że postać porusza się w bardzo klasyczny dla serii Borderlands sposób. Nie jest to jednak tak, że deweloperzy niczego nie zmienili, ponieważ teraz przykładowo granaty zostały zastąpione księgami zaklęć. Ta nowość przypadła mi szczególnie do gustu, ponieważ w Tiny Tina's Wonderlands mamy okazję naprawdę dobrze się zabawić rzucając w przeciwników pociskami lub zamrażając ich – system dobrze łączy się również z większym nastawieniem na walkę bezpośrednio. Teraz przemierzając świat natrafiamy na kolejne topory, miecze lub inne młoty, za pomocą których możemy podskoczyć do wroga, by zdzielić go w głowę kawałkiem metalu. Deweloperzy tak naprawdę nie rewolucjonizują gameplayu, jednak przez drobne zmiany nadają mu przyjemnego poczucia świeżości – nie ukrywajmy tutaj nadal najważniejsze jest strzelanie. Deweloperzy nawet specjalnie nie zmienili samego interfejsu użytkownika, ale teraz nasza postać może założyć na siebie amulet oraz dwa pierścienie – każda błyskotka wpływa pozytywnie na rozgrywkę i poprawia statystyki bohatera.

Tiny Tina's Wonderlands i opowieść szalonej nastolatki

Tiny Tina's Wonderlands - recenzja - idą przeciwnicy

Siadając do Tiny Tina's Wonderlands nie wiedziałem w zasadzie nic o fabule, ale wiedziałem, że w tym miejscu się nie zawiodę. Gearbox Software oddało opowieść w ręce nastoletniej Tiny, która na każdym kroku zaskakuje gracza i jako „Mistrzyni Gry” nie zawodzi proponując prostą, ale obładowaną humorem historię. Akcja przenosi nas do kolorowej krainy, która jak się okazuje jest zaatakowana – to klasyczna walka dobra ze złem i naszym głównym przeciwnikiem okazuje się „Dragon Lord”. Potężny nekromanta chce zniszczyć całą krainę i to właśnie naszym zadaniem jest go powstrzymać. Opowieść nie porwie nikogo, ale realizacja przygody to już najwyższa półka, ponieważ Gearbox Software stworzyło historię, która przez swoją niedorzeczność, sztampowość i bezgraniczny humor potrafi przykuć do ekranu. To nadal nie jest historia, która sprawi, że zarwiecie nockę, by dowiedzieć się, co wydarzy się na końcu, jednak ponownie (jak to w serii Borderlands) fabuła nie przeszkadza i pozwala dobrze się bawić strzelając do kolejnych wrogów. Scenarzyści Gearbox Software nie zawiedli w dostarczeniu jednego – znakomitej Tiny, która żartuje, przełamuje czwartą ścianę, stale nagina zasady gry, by wszystko wyszło po jej myśli i podczas rozgrywki złapałem się na tym, że byłem ciekaw, co deweloperzy wrzucili jeszcze do tej małej główki i czym ona mnie zaskoczy.

Twórcy ponownie opracowali bardzo ciekawe postacie, które odpowiednio wpisują się w realia świata. W recenzowanym Tiny Tina's Wonderlands często jesteśmy świadkami pewnego wyśmiewania samego gatunku fantasy, bohaterowie dziwnie reagują na wydarzenia i niektórzy mogą odebrać to jako pewnego rodzaju parodię, która w zestawieniu z Tiną i jej pomysłami daje naprawdę dobre połączenie. Szkoda jedynie, że jest to kolejna pozycja Gearbox Software, która nie otrzymała nawet polskich napisów – twórcy ponownie zadbali o kapitalną pracę aktorów (Ashly Burch, Andy Samberg, Wanda Sykes, Will Arnett), więc pod względem udźwiękowienia naprawdę trudno na cokolwiek narzekać, ale szkoda, że kolejny raz nie możemy liczyć na przynajmniej skromną lokalizację. Jest to o tyle istotne, że do wyłapania niektórych żartów niezbędna jest dobra znajomość angielskiego.

Tiny Tina's Wonderlands nie oferuje przesadnie rozbudowanego wątku głównego, ponieważ finał opowieści zobaczycie już po 14-15 godzinach. To jednak dopiero początek, ponieważ w samym świecie można natrafić na sporo zadań pobocznych, a dodatkowo deweloperzy proponują dobrze zrealizowany end-game. W Chaos Chamber produkcja Gearbox Software korzysta w pewien sposób z gatunku roguelike, ponieważ gracze mają okazję mierzyć się z coraz to silniejszymi bestiami, by w ostateczności zebrać jeszcze potężniejsze uzbrojenie. Autorzy w dodatkowym trybie zadbali o ciekawe modyfikatory, które utrudniają rozgrywkę, ale głównym atutem wariantu są szybkie sesje – maksymalnie 20-30 minut wystarczy, by ukończyć Komnatę Chaosu i móc zebrać kilka ciekawych błyskotek. Deweloperzy pomyśleli nawet o samej progresji i po zdobyciu maksymalnego poziomu postaci (40) pojawia się opcja gromadzenia Myth Rank – jest to dobra zachęta, by dalej walczyć z potworami i szukać coraz mocniejszego sprzętu. Gearbox Software nie mogło zapomnieć jeszcze o jednym istotnym elemencie rozgrywki – kooperacji. W Tiny Tina's Wonderlands ponownie możemy podzielić ekran na cztery (PS5/XSX|S) lub dwa (PS4/XOne) oraz oczywiście połączyć się ze znajomymi przez serwery. Wszystko działa płynnie i nie natrafiłem na niedogodności w tym zakresie. Nie musicie się jednak obawiać, że tytuł nie zapewnia odpowiednich wrażeń dla singlistów – choć tutaj podobnie jak w przypadku serii Borderlands, lepiej biegać po pustkowiach ze znajomym u boku.

Tiny Tina's Wonderlands pozwala wcielić się w prawdziwego bohatera

Tiny Tina's Wonderlands - recenzja - grzybki

Gearbox Software postawiło na walkę za pomocą broni, dorzuciło do zabawy miecze i magię, ale najważniejszym odświeżeniem rozgrywki w recenzowanym Tiny Tina's Wonderlands są klasy postaci. Na początku rozgrywki otrzymujemy szansę stworzenia swojego herosa i w tym wypadku możemy wybrać jedną z sześciu specjalizacji – Brr-Zerker to typowy mięśniak skupiający się na walce wręcz, Clawbringer to mag korzystający z pomocy wywerny, Graveborn jest akolitą korzystającym z uroków czarnej magii, Spellshot to dość klasyczny mag, Spore Warden chętnie czerpie z uroków natury, a Stabbomancer to skrytobójca. Twórcy sięgnęli po sześć klasycznych typów postaci, które choć nie posiadają specjalnie rozbudowanych drzewek umiejętności, to jednak deweloperzy wpadli na ciekawy pomysł – dwuklasowość. Gracz może kombinować łącząc wojownika z magiem lub łotrzykiem – opcji jest naprawdę sporo, a Gearbox Software zachęca nas do zabawy, ponieważ w grze znalazła się opcja resetowania zdolności. To dobry sposób na zapewnienie produkcji dużej żywotności.

Na początku nie byłem przekonany do systemu personalizacji, ponieważ możliwych do odblokowania skilli jest mało, jednak właśnie możliwość dorzucenia na barki dodatkowej specjalizacji pozytywnie wpływa na grę. Twórcy korzystając z okazji rozwijania opowieści w świecie fantasy zadbali także o dodatkowe punkty – gracz przy każdym poziomie doświadczenia ma także okazję zwiększyć przykładowo siłę lub zręczność herosa, by poprawić jego możliwości w trakcie wykonywania kolejnych misji.

Tiny Tina's Wonderlands - recenzja - kooperacja

Tiny Tina's Wonderlands naprawdę nie odkrywa nowego gatunku serwując graczom wcześniej niedostępne doświadczenie, ale Gearbox Software w mistrzowski sposób wykorzystało najlepsze elementy z serii Borderlands, by ubrać je w nowe szaty. Najnowsza produkcja ponownie wyróżnia się kapitalnym systemem strzelania, który został upiększony przez magię oraz nowe zabawki do walki wręcz i kolejny raz jesteśmy zasypywani nowym sprzętem. Na każdym kroku możemy zgarnąć nową giwerę lub inną kuszę, by żonglować ekwipunkiem i biegać po kolejnych mapach eliminując potwory. Gdzieś pod koniec gry miałem świadomość, że Tiny Tina's Wonderlands prezentowałoby się znacznie lepiej, gdyby deweloperzy zadbali o dwie dodatkowe mechaniki, które ożywiłyby zabawę i dodały do niej kolejnej warstwy rozbudowania, ale nawet w tej sytuacji – naprawdę dobrze się bawiłem przy tym tytule.

Na uwagę w przypadku pozycji Gearbox Software zasługuje jeszcze oprawa, ponieważ deweloperzy sięgnęli po swoją wizytówkę – cel-shading starzeje się bardzo powoli, więc Tiny Tina's Wonderlands nawet za kilka lat będzie prezentować się przyzwoicie, a już teraz otrzymujemy ładne, kolorowe lokacje, które zwiedza się z dużą przyjemnością. Podczas całej rozgrywki nie napotkałem na spadki animacji, ale kilkukrotnie musiałem na chwilę wskoczyć do menu, by NPC zareagował – błąd nie jest specjalnie irytujący, bo w grze często natrafiamy na save'y (notabene wyglądają niemal identycznie jak maszyny z serii Borderlands), ale czasami trudno zorientować się, że akurat wpadliśmy na bug i wykonać zrobić reset.

Czy warto sięgnąć po Tiny Tina's Wonderlands?

Odpowiedź na zadane powyżej pytanie jest tym razem bardzo prosta – uwielbiacie serię Borderlands? W recenzowanej Tiny Tina's Wonderlands spędzicie przynajmniej kilkanaście godzin i będziecie naprawdę dobrze się bawić. Gearbox Software nie wymyśla koła na nowo, ale zapewnia nową felgę, dorzuca kilka kolorków i sprawia, że każdy ruch wywołuje salwę śmiechu. Jeśli jednak nie należycie do grona entuzjastów tego IP, to nie macie tutaj czego szukać. Stwierdzenie, że twórcy „czerpią garściami” z wcześniej opracowanych mechanik najlepiej podsumowuje projekt, ale jednocześnie przez całą rozgrywkę nie czułem, by deweloperzy nie zapewnili odpowiedniego odświeżenia. Świat, moce, humor, cała przygoda – twórcy w dobry sposób odświeżyli uniwersum.

Tiny Tina's Wonderlands to shooter od fanów dla fanów Borderlandsów.

Ocena - recenzja gry Tiny Tina's Wonderlands

Atuty

  • Borderlandsy w nowej skórze? To naprawdę się udało!
  • Znakomity system strzelania, który ponownie nie zawodzi
  • Przyjemny zmiany w rozgrywce (nowi bohaterowie, magia)
  • Bieganie po planszy to dobry dodatek
  • Tona humoru, który pasuje do koncepcji
  • Przemyślany end-game

Wady

  • W pewnym momencie brakuje 2 dodatkowych mechanik
  • Część misji na dłuższą metę jest mocno powtarzalna
  • Zdarzają się problemy z zadaniami
  • Brak polskich napisów
Wojtek Gruszczyk

Wojciech Gruszczyk

Bez rewolucji, bez zaskoczenia, bez niespodzianek, ale z toną przyzwoitego humoru, znakomitym strzelaniem, mnóstwem broni i dobrą zabawą w kooperacji. Tiny Tina's Wonderlands w dobry sposób odświeża rozgrywkę.
Graliśmy na: PS5

Galeria

Komentarze (31)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper