Super Mario 3D World + Bowser’s Fury – recenzja gry. Nintendo sięga po pewniaka

Super Mario 3D World + Bowser’s Fury – recenzja gry. Nintendo sięga po pewniaka

Wojciech Gruszczyk | 10.02.2021, 15:01

Japończycy kontynuują strategię dostarczania na rynek odświeżonych hitów z Nintendo Wii U. Marian powraca tym razem z dodatkową historią i ponownie jest spisany na sukces. Jak wypada Super Mario 3D World + Bowser's Fury? Przeczytajcie naszą recenzję kolejnej produkcji, która zawładnie sercami wielu graczy.

Big N ma ogromne plany na 2021 rok, a na dobry początek właściciele hybrydowej platformy mogą zapoznać się z kolejną pozycją, która już raz podbiła rynek. Super Mario 3D World trafił na półki sklepowe w 2013 roku, został ciepło przyjęty przez graczy oraz dziennikarzy, co skutecznie zachęciło Japończyków do przypomnienia o przygodzie Mariana, oferując ulepszone wydanie gry, które w dodatku zostało wzbogacone o drugą produkcję. Teraz po włączeniu tytułu zostaniecie przywitani przez menu, dzięki któremu zapoznacie się z Super Mario 3D World lub Bowser's Fury. Obie propozycje są niezależne, nie zostały w żaden sposób połączone, nie rozwijają własnych historii i oferują w pewien sposób zupełnie inny gameplay. Jak to wszystko wypada w praniu? Poznajcie nasze wrażenia z Super Mario 3D World + Bowser’s Fury.

Super Mario 3D World to ponownie ta sama... Fantastyczna gra

Super Mario 3D World + Bowser’s Fury - recenzja - czterech bohaterów w Super Mario 3D World

Podstawa recenzowanego Super Mario 3D World nie zmieniła się znacząco od 2013 roku. To nadal trójwymiarowa platformówka, w której gracze kontrolują między innymi Mario – główny bohater serii tym razem musi uratować wróżki porwane przez złego Bowsera. Fabuła jest jednak wyłącznie pretekstem, by śmiałkowie wskakiwali do kolejnych plansz w następnych światach, biegając z punktu A do punktu B, po drodze rywalizując z napotkanymi przeciwnikami i omijając przeszkody. Ponownie mamy okazję zwiedzić osiem głównych i cztery dodatkowe światy – podczas rozgrywki ponownie przekonałem się, jak znakomitą robotę wykonali projektanci w kreowaniu poszczególnych poziomów. Tytuł wyróżnia się fantastycznie opracowanymi lokacjami, które na każdym kroku bardzo pozytywnie zaskakują, dzięki czemu czuje się, że deweloperzy wykorzystali wieloletnie doświadczenie w gatunku i całej serii, by zapewnić zróżnicowane i co najważniejsze – ekscytujące wyzwania.

Jak smakuje Super Mario 3D World po kilku latach od premiery? Platformówka nawet w najmniejszym stopniu się nie zestarzała i zapewnia mnóstwo przyjemnej rozgrywki. Japończycy fantastycznie rozwinęli serię, oferując nie tylko wielopoziomowe lokacje, ale dorzucając od początku kilku bohaterów, którzy lekko różnią się stylem gry, i pozwalając odblokować kolejnych protagonistów. Marian jest najbardziej zbalansowany, Luigi skacze najdalej, Peach potrafi przez chwilę unosić się w powietrzu, Toad jest najszybszy, a w zabawie pojawili się jeszcze Rosalina oraz Captain Toad. Świetnie sprawdzają się także wszystkie zróżnicowane power-upy, wśród których swego czasu największą furorę robili Cat Mario oraz Double Mario... Co więcej, trzeba pamiętać, że w pozycji nie zabrakło klasycznego Super Mario, Fire Mario oraz bardziej ekstrawaganckich Tanooki Mario, Boomerang Mario czy tez Cannon Boxa.

Super Mario 3D World jest w zasadzie znakomitym potwierdzeniem, jak Nintendo potrafi przygotowywać pozycje, które pomimo lat bardzo dobrze smakują, a powiedzmy sobie szczerze, tytuł jest rozwinięciem wcześniej znanych i cenionych koncepcji, ale nawet sporym upływie czasu i następnych reinkarnacjach potrafi zapewnić mnóstwo frajdy.

Super Mario 3D World otrzymał kilka interesujących ulepszeń

Super Mario 3D World + Bowser’s Fury - recenzja - Mario i koty

Nintendo już wcześniej pokazało, że nawet przenosząc pozycje z Nintendo Wii U na Nintendo Switcha dba o pewne ulepszenia. Nie inaczej jest w przypadku Super Mario 3D World – nowa wersja recenzowanej produkcji otrzymała szereg ciekawych poprawek, które w ostatecznym rozrachunku usprawniają doświadczenie.

Dla wielu najważniejszą nowością będzie możliwość rozgrywki kooperacyjnej do czterech graczy za pomocą lokalnego połączenia bezprzewodowego lub Nintendo Switch Online – teraz bez problemu znajdziemy chętnych do gry. Jeśli jednak chcemy się podzielić Joy-Conami, to na jednym ekranie możemy pobiegać z drugim znajomym. Twórcy przyspieszyli ruch bohaterów, w niektórych lokacjach zadbali o drobne modyfikacje (między innymi Propeller Platforms zostały zastąpione zwykłymi windami), a wcielając się w postać Kota można wyżej się wspinać. Obecnie w Captain Toad's Adventures mamy okazję pobawić się ze znajomymi (maksymalnie cztery osoby) i wcielić się w „Brygadę Toada”. Entuzjaści zdjęć mogą zająć się przygotowaniem efektownych fotek, które są nawet ulepszane przez kolorowe znaczki-grafiki, a deweloperzy nie zapomnieli o wsparciu Amiibo. W grze pojawia się także White Cat Mario, który w zasadzie nie różni się znacząco od zwykłego „Kota” – dodaje jednak bohaterowi nieśmiertelność.

Musicie jednak wiedzieć, że nie są to zmiany, które wprowadzają inną jakość rozgrywki. To detale poprawiające odczucia, nic pokroju "pięciu nowych światów z wieloma lokacjami". Twórcy dobrze ubarwiają gameplay, jeśli jednak mieliście okazję zagrać w oryginał, nie poczujecie wielu istotnych nowości. W zasadzie część fanów serii na pewno ucieszy się z rozbudowanej kooperacji czy też samego przyspieszenia rozgrywki, jednak trzeba mieć świadomość, że podstawy nie zostały w tym wypadku odmienione.

Bowser's Fury to zupełnie nowa przygoda

Super Mario 3D World + Bowser’s Fury - recenzja - Mario vs Bowser

Gdy kilkanaście dni temu rozpocząłem sprawdzenie Super Mario 3D World + Bowser's Fury do recenzji, od razu wskoczyłem do zupełnie nowej gry. Wcześniej specjalnie nie interesowałem się „wściekłym Bowserem”, więc w pewien sposób zostałem zaskoczony koncepcją – tutaj nie mówimy już o platformówce zamkniętej w lokacjach, a deweloperzy rzucają śmiałków do dużej, otwartej miejscówki, której kolejne regiony są odkrywane wraz z rozwojem akcji. Również i w tym wypadku nie możemy mówić o wybitnej historii – Mario musi pomóc młodemu Bowserowi uratować ojca, który terroryzuje Lake Lapcat.

Gracze muszą zdobywać Cat Shines, które wyznaczają progres gry. W tytule znajduje się 12 głównych wysp, a w zależności od sytuacji, czasami na jednej możemy zdobyć dwa, innym razem trzy lub nawet pięć „znaczków”, które są niezbędne, by móc oczyścić lokację z czarnej mazi i jednocześnie rywalizować z tytułowym Bowserem. Teraz główny antagonista uniwersum jest znacznie większy, natomiast tajemnicza substancja zrodziła w nim wściekłość, więc gdy pojawi się na mapie, atakuje wszystko falami ognia, rzuca kamieniami lub wpada w Mariana niczym dzik w kasztany. Mario może jedynie uciekać lub, po odblokowaniu odpowiedniej liczby Cat Shines, ma opcję transformacji w Giga Cat Mario – do uzyskania wielkiej formy niezbędne jest oczyszczenie Giga Bell ze wspomnianej substancji. Jeśli nam się już uda, to możemy stanąć do bezpośredniej walki z Bowserem. Ta jest odrobinę przydługa, ponieważ musimy zbierać coraz więcej wspomnianych kocich świecidełek, jednak dużo wynagradza poziom rozgrywki.

W Bowser's Fury potrzebujemy znaleźć 50 ze 100 Cat Shines, by móc ostatecznie pokonać rywala i przywrócić spokój na wyspach – ukończenie gry zajęło mi około 7-8 godzin. Nie śpieszyłem się specjalnie i zdaję sobie jednocześnie sprawę, że mogę spędzić w tym tytule jeszcze sporo dodatkowych godzin – w końcu przy pierwszym podejściu nie zdobyłem wszystkich świecidełek. Co jednak dość istotne: na początku Cat Shines są łatwe do zgarnięcia, gdyż czasami musimy po prostu wdrapać się na dobre miejsce, innym razem gonimy kota, walczymy z Fury Shadows, niezbędne jest wejście do zamkniętej lokacji, odnalezienie klucza... Im dłużej gramy, tym pozostają nam już tylko coraz większe wyzwania, a niektóre misje potrafią wymęczyć, ponieważ deweloperzy dobrze znają swoją markę i wielokrotnie szaleją, przykładowo wprowadzając sekwencje platformowe.

Bowser's Fury to dobre uzupełnienie zestawu

Super Mario 3D World + Bowser’s Fury - recenzja - zdobywanie znaczków w Bowser’s Fury

Bowser's Fury istotnie różni się od Super Mario 3D World, bo choć nadal musimy dostać się do wyznaczonego celu, to jednak swoboda wykonywania misji jest naprawdę przyjemna. Twórcy ubarwiają zabawę przez dorzucenie kooperacji – Mario cały czas może współpracować z młodym Bowserem, a też nic nie stoi na przeszkodzie, by drugi gracz kontrolował postać. Bowser Jr. posiada większy dostęp do różnych części lokacji, ponieważ unosi się w powietrzu, a atakowanie rywali przychodzi mu z łatwością – decydując się na rozgrywkę single-player możemy nawet wybrać, jak dokładnie ma zachowywać się nasz kompan. Co ciekawe, na mapach znajdują się specjalne miejsca, w których towarzysz może namalować coś swoim pędzlem, by odblokować dla Mario kolejne power-upy.

Główny bohater serii może gromadzić Super Mushroom, Fire Flower, Boomerang Flower, Super Bell, Lucky Bell, czy też Super Leaf, by w dogodnym momencie wykorzystać ulepszenie i móc przykładowo pod postacią kota szybciej dostać się do miejsca, gdzie został ukryty Cat Shines. Gameplay nie należy do specjalnie wymagających, ale muszę przyznać, że pod koniec rozgrywki musiałem się ostro namęczyć, by zdobyć niezbędne świecidełka. Spore wrażenie robi sama zmiana scenerii, bowiem gdy Bowser atakuje gracza, słoneczna pogoda dynamicznie przekształca się w porywistą burzę, a naszej uwadze nie mogą umknąć agresywne, czarne koty, które biegają po niektórych wyspach. Twórcy w znacząco odmieniają oprawę, przez co muszę przyznać, że klimatycznie prezentuje się świat, który jest oświetlony promieniami ognia wystrzeliwanymi przez antagonistę. Ze względu na samo umiejscowienie wydarzeń (otwarty świat) produkcja działa w 30 klatkach na sekundę w wersji przenośnej, ale podczas rozgrywki nie uświadczyłem najmniejszego błędu.

Po ujrzeniu napisów końcowych zdałem sobie sprawę, że Bowser's Fury to świetny dodatek do Super Mario 3D World, który pomimo oferowania identycznych podstaw, dzięki nowemu umiejscowieniu wydarzeń, zapewnia znakomitą rozgrywkę. Pod względem rozmiaru produkcji oraz nawet samej jakości (gameplay jest w pewnym momencie bardzo mocno powtarzalny) nie jest to na pewno skala Nintendo, ale jako dodatek – to solidna propozycja.

Super Mario 3D World + Bowser's Fury to prosty przepis na sukces

Pierwsze tygodnie 2021 roku rozpoczęły się dość niemrawo, ale Nintendo właśnie rozpoczyna ofensywę. Super Mario 3D World + Bowser's Fury osiągnie wielki sukces, ponieważ już oryginał z 2013 roku zachwycał graczy, tymczasem otrzymaliśmy produkcję z ulepszeniami oraz drugą pozycję. Entuzjaści platformówek mogą zacierać ręce, bo spędzą z tymi przygodami dobre kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt godzin, czerpiąc garściami z kolejnych plansz lub wyzwań przygotowanych przez japońskich deweloperów. Zestaw dwóch gier wypadł naprawdę dobrze i choć niektórzy mogą kręcić nosem na brak dużych nowości w głównej produkcji, to jednak reszta (w szczególności sympatycy wirtualnej zabawy, którzy ominęli Wii U) będzie wprost zachwycona.

Ocena - recenzja gry Super Mario 3D World + Bowser’s Fury

Atuty

  • Super Mario 3D World ponownie nie zawodzi i oferuje sporo zabawy
  • Super Mario 3D World przyspiesza!
  • Przemyślane ulepszenie Super Mario 3D World
  • Bowser's Fury jest przyjemnym dodatkiem

Wady

  • Przydałyby się duże nowości do Super Mario 3D World
  • W Bowser's Fury od pewnego momentu brakuje różnorodności

Wojciech Gruszczyk

Super Mario 3D World + Bowser's Fury to zestaw obowiązkowy dla posiadaczy Nintendo Switchów. Japończycy rozpoczynają rok od kolejnej mocnej pozycji... A trzeba mieć świadomość, że to dopiero początek.
Graliśmy na: NS

Komentarze (51)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych