Mortal Kombat 11 Ultimate – recenzja gry. To już jest koniec?

Mortal Kombat 11 Ultimate – recenzja gry. To już jest koniec?

Wojciech Gruszczyk | 29.11.2020, 21:15

NetherRealm Studios wykorzystuje nadejście nowej generacji, by wrzucić na rynek trzech kolejnych wojowników, dopieścić produkcję i zaoferować (prawdopodobnie) ostatnie pudełko ze swoją cenioną bijatyką. Jak wypada Mortal Kombat 11 Ultimate? Przeczytajcie naszą recenzję.

Mortal Kombat 11 Ultimate jest tak naprawdę zdumiewającym produktem, ponieważ część nowej zawartości jest dostępna za darmo, a każdy gracz może w zasadzie „złożyć” Ultimate. W zestawie znajdziecie podstawkę (tutaj poznajcie naszą recenzję), pierwszy Kombat Pass, Mortal Kombat 11: Następstwa (tutaj nasza recenzja) oraz trzech nowych bohaterów. Twórcy wykorzystują sytuację i dorzucają ulepszenia, które są dostępne dla wszystkich – niezależnie od posiadanej wersji MK11. W rezultacie, mając do napisania recenzję z najnowszego Mortala, przedstawię wrażenia dotyczące najnowszych postaci (płatne) oraz ulepszeń (bezpłatne). Zacznijmy jednak od początku...

Mortal Kombat 11 Ultimate wprowadza drugi Kombat Pass

Mortal Kombat 11 Ultimate - recenzja - zestaw postaci

NetherRealm Studios zapowiedziało „Ostateczną” wersję Mortal Kombat 11, prezentując trzy postacie: powracającego po perypetiach Raina, oczekiwaną od dawna Mileenę oraz gościa pod postacią Johna Rambo. Nie jest to pełny Kombaat Pass (pierwszy zawierał aż sześć postaci), ale za trzech wojowników zapłacimy 63 zł, co oczywiście nie jest wymagane, jeśli chcemy odebrać ulepszenia do nowej generacji, by móc cieszyć się Mortalem na PlayStation 5 i Xboksach Series X|S. Jeśli jednak zdecydujecie się wydać pieniądze na dodatek lub sięgniecie po wydanie Ultimate, zachęcam do sprawdzenia na początek niepowtarzalnego Johna Rambo.

Fikcyjna postać urodzona 6 lipca 1947 roku w Bowie w stanie Arizona i bohater serii filmów dla największych twardzieli zaskakująco dobrze wpisuje się w realia recenzowanego Mortal Kombat 11 Ultimate. Wojownik jest dosłownie idealną postacią „na początek”, ponieważ łatwo można okiełznać jego ruchy, by wykonać kilka efektownych combosów, a dzięki sprawnemu wykorzystaniu sprzętu John potrafi zaskoczyć rywali. Strzelanie z łuku, zastawianie pułapek, a może zabawa nożem? Nie sądziłem, że Rambo wniesie tyle świeżości do świata rządzonego przez krwawe walki. Podczas kreowania postaci twórcy zdecydowali się na nawiązanie współpracy z Sylvestrem Stallone – w grze widzimy jego twarz z pierwszego „Rambo”, a dodatkowo zadbano o kilka wypowiedzi, które nadają charakteru i podkreślają naturę tej postaci. John pojawił się w Mortal Kombat w naprawdę dobrym stylu – choć trzeba przyznać, że jego personalizacja jest mocno ograniczona, ponieważ deweloperzy pozwalają zmieniać przykładowo opaski, noże i łuki, jednak każdy z tych elementów jest często mało widoczny na arenie.

Mortal Kombat 11 Ultimate - recenzja - Mileena Fatality

Znacznie lepiej pod tym względem wypada Mileena – ulubienica społeczności została niemal wybłagana przez fanów, którzy od premiery Mortal Kombat 11 zasypywali zespół wiadomościami i prośbami o przygotowanie klona Kitany. To udało się dopiero pod koniec życia bijatyki, ale trzeba przyznać, że wojowniczka odnajduje się znakomicie w świecie wykreowanym przez Eda Boona. Pomiędzy walkami możemy zdobywać jej nowe maski, rękawice czy też dostosowywać kolejne sztylety sai, podziwiając, jak podczas pojedynków wojowniczka ponownie korzysta między innymi z szybkiego teleportu połączonego z mocnym kopem, drapieżnie i kusząco przedstawia publiczności pazury, od czasu do czasu zatapiając w przeciwnikach swoje kły. Mileena nie jest najprostszą do opanowania z nowych postaci, ale jeśli dobrze znacie realia Mortala, to szybko opanujecie jej ciosy, a to zostanie nagrodzone wieloma widowiskowymi kombinacjami.

Największy problem z opanowaniem „świeżaków” miałem w przypadku Raina. Bohater pojawił się w serii już w 1995 roku (Ultimate Mortal Kombat 3) i ponownie, wykorzystując wodę, stara się okiełznać sytuację we wszystkich pojedynkach. To on wystrzeli w Twoją stronę mokre pociski, sam zamieni się w płynną postać, by uniknąć ataków, ale także z łatwością podbije rywala, by zapoczątkować mocne combo. Mam jednak z tym niebezpiecznym jegomościem mały problem, ponieważ tak jak Rambo i Mileenę bardzo łatwo okiełznać, Rain wymaga dłuższej pracy. Także i on posiada widowiskowe ataki, lecz zdecydowanie najwięcej czasu spędziłem, by móc umiejętnie przeprowadzić sensowną wymianę ciosów podczas sieciowych pojedynków. W jego przypadku NetherRealm Studios zadbało o kilka estetycznie wyglądających masek czy też dodatkowe bronie – sympatycy personalizacji powinni być zadowoleni.

Rambo, Mileena i Rain w Mortal Kombat – ale czy warto?

Mortal Kombat 11 Ultimate - recenzja - Rain Fatality

Tym razem twórcy Mortal Kombat zapewnili tylko trzech nowych bohaterów, wśród których wciąż brakuje mi Reptile'a – mój faworyt najwidoczniej nie pojawi się już w obecnej odsłonie, więc pozostaje czekać do Mortal Kombat 12. Czy jednak warto zainteresować się drugim Kombat Passem? Mam wrażenie, że deweloperzy z Edem Boonem na czele w naprawdę umiejętnie podeszli do tego zestawu, ponieważ za mniejsze pieniądze otrzymaliśmy trzech wojowników, którzy nie są niezbędni do gry oraz do zaktualizowania produkcji do next-genowego wydania. Prawda jest tak, że jeśli jesteście fanami Mileeny lub Rambo, to nie będziecie się zastanawiać. Jeśli od zeszłego roku wciąż męczycie paluchy na kolejnych combosach, to najpewniej z przyjemnością sprawdzicie nowych wojowników, a gdy wcześniej nie mieliście okazji – po prostu możecie ich zdobyć za sprawą wersji Ultimate. Twórcy tym razem nie dodali nowych trybów, nie zadbali o rozbudowę kampanii, a recenzowany Mortal Kombat 11 Ultimate jest w zasadzie zbiorem wszystkich wcześniejszych dodatków – z dorzuceniem trzech postaci, które jednak możecie dokupić do wcześniej zdobytych wersji.

Dzięki dodatkowym postaciom, Mortal Kombat 11 Ultimate stał się pewnym fenomenem, bo jest to jedyna bijatyka, w której możemy uczestniczyć w pojedynkach: Rambo vs. Terminator, Terminator vs. RoboCop czy też Rambo vs. RoboCop – trzeba przyznać, że w tym przypadku wykorzystanie licencji zostało zrealizowane całkiem pomysłowo, dzięki czemu otrzymujemy nie tylko rozbudowany zestaw postaci, ale i szansę na jeszcze bardziej widowiskowe pojedynki. Wszyscy wojownicy śmiało wkroczyli w świat Mortal Kombat, posiadają unikalne, dopasowane ataki, a jednocześnie deweloperom udało się pokazać ich krwawe oblicza, dzięki czemu, niezależnie od pierwotnego wizerunku, dobrze ogląda się ich obok takich fighterów jak Scorpion czy Sub-Zero.

Mortal Kombat 11 wygląda lepiej niż kiedykolwiek

Mortal Kombat 11 Ultimate - recenzja - Rambo Fatalty

Jestem jednak pewien, że najlepsze w tym wypadku zostało nam zaproponowane za darmo. Mortal Kombat 11 otrzymało next-genowe ulepszenia, dzięki którym na nowych konsolach działa w dynamicznym 4K, a oprawa każdej areny czy dwóch historii została podrasowana. Podczas walk efektownie prezentuje się odbijająca tafla wody, odbijające się od postaci światło lub jeszcze lepiej zaznaczone zniszczenia na strojach. To wszystko już było, ale dzięki poprawionej grafice jeszcze bardziej mogą uwagę przyciągała chociażby krew pojawiająca się na ciałach postaci –szczególnie mocno dostrzeżemy to podczas dłuższych pojedynków, gdy wojownicy są coraz bardziej zmęczeni i poobijani, a ich ciało "ozdabiają" kolejne krople juchy. Zbliżenia skupiające się na postaciach równie mocno przykuwają wzrok – czy to w fabule, przy atakach, czy też podczas Fatality. NetherRealm Studios oferuje stabilniejsze 60 klatek na sekundę, jednak to odświeżona oprawa zrobiła na mnie największe wrażenie i pamiętajcie, że akurat te przyjemności są oferowane za darmo.

Deweloperzy niestety nie wykorzystali potencjału DualSense – kontroler nie oferuje świetnie dopracowanych wibracji, choć dzięki haptykom po prostu odczuwamy, z której strony jest atakowana nasza postać. Od czasu do czasu z głośnika pada wydobędzie się odgłos broni czy też samego wojownika, jednak ekipa autorów wyraźnie nie wyczerpała możliwości najlepszego elementu PS5. Gra oczywiście wczytuje się znacznie szybciej – mecz rozpoczyna się po 6 sekundach (od wybrania postaci/mapy) – zapewniono także możliwość przeskoczenia pomiędzy trybami dzięki Kartom PlayStation 5, ale w tym wypadku jest to zdecydowanie mniej przydatny bajer.

Mortal Kombat 11 Ultimate to sporo darmowego dobra i trzy opcjonalne postacie

NetherRealm Studios przeszło długą drogę z Mortal Kombat 11, co się jednak opłaciło, bowiem produkcja okazała się gigantycznym hitem. Nic więc dziwnego, że start nowej generacji okazał się kolejnym dobrym momentem do rozbudowania gry o kilka dodatków i zapewnienia graczom nowych atrakcji. Teraz najlepsza zawartość przychodzi za darmo, co więcej, fani mogą sprawdzić trzy kolejne postacie – szczególnie polecam Rambo.

Mam przy tym jednocześnie pewność, że recenzowany Mortal Kombat 11 Ultimate jest prawdziwym skarbem dla entuzjastów bijatyk, którzy wcześniej nie mieli okazji zagrać w najnowszą pozycję Eda Boona. W chwili obecnej otrzymacie 37 wojowników, dwie fabularne kampanie oraz mnóstwo zawartości. To produkcja na wiele długich godzin.

Ocena - recenzja gry Mortal Kombat 11 Ultimate

Atuty

  • Rambo świetnie wpisuje się w realia gry
  • Mileena jak zawsze nie zawodzi
  • Mortal Kombat 11 nigdy nie wyglądało tak dobrze (ta krew!)
  • Szybkie czasy wczytywania (nie ma czasu na przećwiczenie combosów na sucho)
  • Ultimate to mnóstwo atrakcji

Wady

  • Brak sensownego wykorzystania DualSense
  • Przydałby się jeden/dwa nowe tryby (Team Battle?!)
  • Gdzie jest Reptile? ;(

Wojciech Gruszczyk

Mortal Kombat 11 Ultimate to dopakowana treścią produkcja. Nie chcesz kupować nowych wojowników? Sprawdź MK11 na next-genach, by doświadczyć brutalniejszych scen. Ten tytuł wygląda kapitalnie. To jak.. Who's Next?
Graliśmy na: PS5

Komentarze (40)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych