Recenzja: MXGP The Official Motocross Videogame (PS3)

Recenzja: MXGP The Official Motocross Videogame (PS3)

Jakub Wojtkowiak | 19.04.2014, 16:04

W momencie, w którym Musiol zaproponował mi możliwość recenzji MXGP, stanęły mi przed oczami tytuły, które kiedyś zagrywałem się całymi dniami - stare, lecz świetnie wspominane Motocross Madness z końcówki lat 90, czy też nowsze, ale równie miodne MX vs ATV. Z drugiej strony widzę, że grę robi studio Milestone. Ten sam deweloper, który nie jest sobie w stanie poradzić z licencją WRC. A więc z jednej strony - spore oczekiwania, z drugiej uzasadniona obawa… że to po prostu nie wyjdzie. Wyszło?

Cóż, na samym wstępie mogę napisać, że i tak i nie. Ale po kolei. Gra pozwala nam wziąć udział w mistrzostwach motokrosowych w kategoriach MX1 oraz MX2. Całość jest w pełni licencjonowana, więc zobaczymy prawdziwe nazwiska gwiazd tego sportu, prawdziwe maszyny i realne tory. Oczywiście, głównym trybem gry jest kariera - od “zera do bohatera”, czyli nic nowego. Weźmiemy udział w mistrzostwach na każdym dostępnych torze, domyślnie biorąc udział w sesji treningowej, kwalifikacjach oraz dwóch punktowanych wyścigach. Oprócz tego, możemy wybrać opcję szybkiego wyścigu, krótkich mistrzostw czy trybu online, o którym później.

W MX GP studio Milestone postawiło na bardziej symulacyjne podejście do tematu. I dobrze. Nie ma tu mowy o karkołomnych flipach, trikach i tym podobnych. Zamiast tego, gracz musi się nauczyć wykorzystywać prawdziwe techniki motokrosowe. Ciasne wchodzenie w zakręty, skracanie paraboli lotu, umiejętne balansowanie masą zawodnika i maszyny - to wszystko jest podstawą do opanowania modelu jazdy w produkcji. Początkowo jest ciężko, szczególnie przy całkowitej rezygnacji z asyst, lecz po pewnym czasie całość sprawa sporą frajdę. Czyste okrążenie faktycznie może cieszyć, a przecież o to chodzi. A początkowo, wywrotki i wypadki co chleb powszedni. Źle oceniona hopka, zbyt mocne dohamowanie, złe balansowanie w zakręcie lub w powietrzu oznaczają pewną ”glebę”.

Szkoda, że gra zawodzi w kwestii sztucznej inteligencji. Ta nie stanowi najmniejszego problemu, nawet na wysokim poziomie trudności. Kwalifikacje wygrywałem średnio z około 4 sekundową przewagą - w wyścigu już tak łatwo nie bywało, ale dalej - samotna okupacja początku stawki to nie jest żadna rywalizacja. Niestety, nawet jeśli już dojdzie do faktycznej potyczki z rywalem, to po prostu nie sprawia ona żadnej frajdy. Gra posiada bardzo dziwne strefy wykrywania kolizji, przeciwnicy odpuszczają walkę co nie jest ani satysfakcjonujące ani przyjemne.

Drugą sprawą jest to, że gra jest po prostu brzydka. Tekstury torów, modele zawodników i ich maszyn są zwyczajnie nieestetyczne. Wszędobylskie ząbki przeszkadzają, nawet mimo tego, że jest to produkcja w której mamy średnio dużo czasu na przyglądanie się otoczeniu. Brakuje także zmiennych warunków pogodowych, większych różnic między odmiennymi rodzajami nawierzchni oraz tras, które się zmieniają w trakcie zawodów (przecież powinna to być sprawa oczywista, nawet Motostorm sprzed kilku lat posiadał taki element rozgrywki). Na domiar złego, mimo brzydkiej oprawy graficznej i braku kilku istotnych elementów gra nie trzyma stałej ilości klatek, co przy tak dynamicznej rozgrywce jest, co tu dużo mówić, błędem niewybaczalnym. Ścieżka audio z drugiej strony, jest zupełnie niezauważalna. Motorki sobie “pierdzą”, jakaś tam muzyka w tle przygrywa - nic specjalnego.

Sam interfejs gry jest niestety toporny. Milestone bardzo chciało być jak Codemasters, więc w trybie kariery mamy swój własny pokoik, szafę, komputer i kalendarz z zawodami. Jednakże wykonanie tego elementu jest tragiczne i tylko irytuje potrzebą przeklikiwania się przez tonę niepotrzebnych informacji poprzedzonych brzydkimi animacjami.

Gra posiada również tryb sieciowy - możemy wziąć udział w pojedynczym wydarzeniu lub zapisać się do ligi online. Lecz tutaj pojawia się kolejny problem. Ciężko znaleźć lobby, w którym znajdziemy pełny skład (12 osób). To po pierwsze. Jak już uda się wziąć udział w zawodach, to zazwyczaj zabawę psują lagi i teleportujący na torze gracze. Gracze niekulturalni, co chwilę zrzucający nas z motocykla. Czyli smutny standard. A szkoda, bo potencjał jest. Niestety, rozgrywka wieloosobowa kończy się na trybie sieciowym. Mimo, że formuła tej gry aż prosi się o możliwość rozegrania potyczki ze znajomymi w trybie podzielonego ekranu… nic z tego.

Potencjał był. Jest nisza, która wymaga zapełnienia. Jest licencja. Jest bardzo przyjemna mechanika. Jest tryb wieloosobowy. Jest i Milestone, które nigdy wszystkich wymienionych wcześniej elementów nie potrafi do kupy złożyć i daje ciała w kwestii technicznej. Niedoróbki, problemy z utrzymaniem płynności, zepsuty tryb wieloosobowy i brzydka oprawa graficzna skutecznie psują odbiór tej pozycji.

Ocena - recenzja gry MXGP: The Official Motocross Videogame

Atuty

  • Bardzo przyjemny i satysfakcjonujący model jazdy
  • Pełna licencja serii MX1 oraz MX2
  • Potencjał do wykorzystania w kolejnych odsłonach

Wady

  • Grafika!
  • Brak płynności
  • Zepsuty tryb wieloosobowy

Jakub Wojtkowiak

Mogło wyjść z tego coś dobrego, jednak liczba niedoróbek obecna w grze skutecznie niweluje dobre strony gry Milestone. Do roboty Włosi!

Komentarze (12)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper