EA Sports UFC 3 - recenzja gry. Ambitna symulacja, nie jakaś tania mordobitka

EA Sports UFC 3 - recenzja gry. Ambitna symulacja, nie jakaś tania mordobitka

Arkadiusz Pawłowski | 05.02.2018, 22:30

UFC. Trzy litery, które znaczą tak wiele. Spełnienie marzeń każdego, kto kiedykolwiek wszedł na treningową matę, a później do ringu czy klatki. Realizacja zawodniczych ambicji, szansa na konkretne pieniądze i oczywiście sława czyhająca za rogiem. Uda się nielicznym, a jeszcze mniejsza liczba fighterów będzie mogła uznać swój pobyt w federacji za udany i ugruntować swoją pozycję w świecie MMA. Droga na szczyt jest długa, a spaść z niego można raz, dwa. Na szczęście nie każdy fan dyscypliny musi wkładać rękawice, żeby być blisko akcji i poczuć się jak krewki zabijaka. Wystarczy sypnąć groszem na nowe EA Sports UFC 3 i voila – możesz się naparzać z ludźmi z całego świata nie ruszając czterech liter z kanapy. I o ile ww. cztery litery się nie zmęczą, to dla kciuków będzie to ostra przeprawa.

Wcześniejszą odsłonę gry uznałem za bardzo dobrą, głównie ze względu na odwzorowanie całej otoczki towarzyszącej zmaganiom zawodowych wojowników, spędziłem nad nią wiele godzin i paradoksalnie jej największa wada była największą zaletą. Chodziło o nieprzewidywalność i pewną frustrację, irytację, gdy nic nie idzie po naszej myśli i każda obrana strategia okazuje się być tą złą i zostajemy zdominowani przez przeciwnika nie mając nic do gadania. Z jednej strony gracz chce mieć kontrolę nad tym co się dzieje i oczekuje, że po pewnym włożeniu pewnej ilości czasu i trudu w opanowanie sterowania, technik, etc. będzie w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji, z drugiej przecież to walka, podczas której może zdarzyć się wszystko, więc powinien się cieszyć z realizmu... Ale jak tu się cieszyć z tego jak to twórcy dobrze oddali nieprzewidywalność walki kiedy Twój zakapior dostaje oklep w klinczu, albo tapuje po duszeniu?

Życie to walka

Od początku widać, że EA spędziło sporo czasu nad tą częścią gry, co bardzo cieszy, biorąc pod uwagę, że zdarza im się iść na łatwiznę i robić zmiany czysto kosmetyczne i liczyć sobie za „nowy” produkt jak za zboże. Tutaj zmiany są realne i widać je od pierwszego momentu walki. Fani stójki będą w siódmym niebie, bo system walki na stojąco został unowocześniony. Jeśli preferujesz bezczelny i arogancki styl, prowokowanie rywali i ryzykowną grę w kotka i myszkę (albo unikniesz ich ciosu i będziesz miał wolną rękę do ataku, albo źle wyczujesz ich intencję i zostaniesz za to brutalnie skarcony, wiadomo jak to jest, nie ma wytrzymałych, są tylko „źle trafieni”) to będziesz zachwycony. Nowy system oznacza więcej elastyczności, płynności i daje nowe możliwości kombinacji. Możesz cały czas być w ruchu, zbliżyć się do rywala, uchylić się przed ciosem i wyprowadzić swój atak – niby zawsze była taka możliwość, ale dopiero teraz wygląda to spójnie, a nie topornie, budowane klocek po klocku. Nie ma też co ukrywać, że satysfakcja jest ogromna, gdy przeciwnik „nabije się” na cios, który krzywdy by mu nie zrobił, ale przy takim, a nie innym ułożeniu głowy powoduje nokaut. Gorzej, gdy to my się nabijemy – Kali znokautować dobrze, Kalego znokautować źle (prywatne serdeczne pozdrowienia dla naszego Kalego z PE :)).

EA Sports UFC 3

EA Sports UFC 3

Jeśli byłeś fanem stójki w UFC 2 to przygotuj się na duże zaskoczenie i ładnych parę godzin treningu żeby ogarnąć podstawy. Nie będzie to czas stracony, a po przestawieniu się na nowy system raczej za starym nie zatęsknisz. W tym roku spędzam najwięcej czasu na pojedynkując się na stojaka, bo jest to zdecydowanie najbardziej satysfakcjonująca metoda walki. Czy to oznacza, że system poddań działa źle? Nie do końca, ale ponownie, tak jak w zeszłym roku, zakładanie i wyrywanie się z dźwigni wydaje się być czasem loterią. Przewiduję, że wielu graczy będzie rzucało padami w ataku frustracji, gdy ich wirtualny odpowiednik będzie klepał w matę, pomimo pozornego zrobienia „wszystkiego jak należy”. Mi osobiście gul skoczył kiedy moja świeża zawodniczka nie dała rady wydostać się z duszenia cokolwiek bym nie robił, a ta sytuacja powtarzała się wielokrotnie i później już świadomie nie wchodziłem w tarzanie się, wolałem wymianę ciosów w stójce. Być może potrzeba po prostu więcej cierpliwości (która ogólnie jest mega mile widziana w tej grze, bo, uwierzcie mi, początki będą naprawdę trudne), ale momentami gracz rzeczywiście może odnieść wrażenie, że wirtualny przeciwnik ma nieuczciwą przewagę. Pozostaje zacisnąć zęby i liczyć, że następnym razem się uda.

Paaaanie, jakie to je piękne!

Mówiąc o nowej jakości jaką niesie ze sobą EA Sports UFC 3 nie można nie wspomnieć o grafice i płynących za nią doznaniach estetycznych. W końcu gale UFC to nie tylko wielkie emocje sportowe, ale i spektakularne widowisko, obok którego nie można przejść obojętnie. Z grą jest podobnie – zarówno samą walkę jak i wszystko co dzieje się przed nią można oglądać z zapartym tchem chłonąc magiczną otoczkę największej federacji MMA na świecie. Naprawdę ciężko będzie się zbliżyć jeszcze bardziej do oryginału– gra wygląda naprawdę świetnie.

Dźwięk oraz ogólny feeling stoją na równie wysokim poziomie – każde uderzenie, trafienie, zbicie, zamachnięcie wyglądają i brzmią bardzo realistycznie. W ciosach jest dużo „mięsa”, czuć ich siłę i widać efekty, jakie wywołują na naszym zawodniku lub przeciwniku. Na samym początku możesz biegać za przeciwnikiem i atakować niczym króliczek z baterią Duracell w tyłku, ale to się bardzo szybko skończy i później największym wrogiem nie będzie Twój oponent, ale siadająca kondycja, bez której będziesz jedynie głaskał przeciwnika zamiast brutalnie na niego napierać. Taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka – to jest gra, w której ustalenie sensownej strategii walki i przygotowanie pod konkretnego rywala jest koniecznością, a przypadkowe mashowanie przycisków przyniesie szybko ujemny rekord dla naszego fightera.

Mocna ekipa to podstawa

Wiemy już mniej więcej jak wyglądają zmagania, ale wiadomo, że nie chodzi tylko o to jak się naparzamy, ale i kim się naparzamy. W tym roku nie ma szału, jeśli chodzi o roster dostępnych zawodników. Ilość co prawda robi wrażenie, ale umiejętności fighterów nie zawsze wydają się być w punkt, chociaż to oczywiście kwestia subiektywna. Tak jak fani WWE będą się kłócić o to, że Brock Lesnar powinien mieć lepsze atrybuty od Romana Reignsa, tak fani NBA będą się kłócić na linii Curry-James, a futbolu na przykładzie pary Ronaldo-Messi. Najwyżej notowany jest Demetrious Johnson (93.5) co jest odzwierciedleniem jego genialnej, rekordowej passy obron pasa mistrzowskiego wagi muszej i z taką wersją wydarzeń ciężko się kłócić.

EA Sports UFC 3

Jeśli chcesz przynieść dumę naszej ojczyźnie – będziesz miał/a taką okazję. Joanna Jędrzejczyk i  Karolina Kowalkiewicz z kobiet oraz Jan Błachowicz po stronie mężczyzn to skromna, ale sensowna reprezentacja polskiej szkoły MMA. Szczególnie dziewczyny są w grze bardzo mocne i można nimi sporo namieszać. W trybie kariery, o którym więcej za chwilę, grałem właśnie Kowalkiewicz i z całego serca polecam.

Z ciekawostek, w grze można zawalczyć jako Bruce Lee. Obecnie takie dodatki nie robią już wielkiego wrażenia, ale warto o tym wspomnieć i jest to oczywiście dodatkowa, choć krótkotrwała radocha.

 

Kariera fajtera

Nic nie przyciąga przed konsolę i nie utrzymuje przed nią na długie godziny jak rozbudowane tryby rozgrywki. EA nie obijało się i dało nam sporo możliwości i wolności w ustalaniu zasad pojedynków. Pomiędzy katorżniczymi zmaganiami w walkach o najwyższą stawkę możemy się wyluzować arkejdowymi walkami z paskami energii jak w bijatykach (Knockout Mode), walką tylko w stójce bez grapplingu, czy też taką, która może zakończyć się tylko przez poddanie.

Powyższe to tylko dodatek tudzież przystawka, a daniem głównym jest bez wątpienia tryb kariery, który pozwala nam zostać G.O.A.T (Greatest Of All Time), czyli niekwestionowanym najlepszym z najlepszych. Naszym celem jest pobicie jak największej ilości rekordów, a dokonamy tego oczywiście poprzez obicie jak największej ilości twarzy. Zanim jednak będzie nam dane doświadczyć blichtru UFC i zapełniać wielkie hale przyjdzie nam mierzyć się z ogórkami na malutkich galach federacji rozwojowej. Prędzej czy później dostaniemy jednak szansę na sukces w największej organizacji MMA, a resztę historii napiszą wyniki naszych walk. W tym roku kariera jest podzielona na kilka etapów, przejdziemy więc dobrze znaną drogę od pucybuta do milionera ubraną w mało ekstrawagancką, czy nowatorską formułę, ale powiedzmy sobie szczerze – po tylu latach ciężko oczekiwać wielkich fajerwerków i rewolucyjnych pomysłów w trybie kariery, chyba, że pod względem fabularnym, ale tutaj developerzy nie poszli w tym kierunku.

EA Sports UFC 3

EA Sports UFC 3

Pomiędzy walkami będziemy musieli trenować, pracować nad umiejętnościami, movesetem, a także dbać o naszą obecność w sieci i kontakt z fanami. W dzisiejszych czasach popularność często jest stawiana nawet ponad wynikami sportowymi, a w tegorocznej edycji zadaniem gracza jest umiejętne żonglowanie jednym i drugim. Poświęcisz za dużo czasu na trening – będziesz wygrywał, ale zainteresowanie walkami będzie znikome. Będziesz się skupiał na rozdawaniu autografów i streamowaniu gier – zacieśnisz relacje z fanami, ale rekord może ucierpieć. Ogólnie tryb kariery wyciągnie wiele godzin z życiorysu każdego gracza i pomimo tego, że po jakimś czasie staje się mocno powtarzalny (w pewnym momencie po prostu odwalasz walkę za walką, żeby dobić do kolejnego kamienia milowego) jest to kolejny pozytywny aspekt tegorocznej edycji.

Kasa, misiu, kasa...

Cytat śp. Janusza Wójcika idealnie pasuje na tytuł tego akapitu, niestety niechlubnego, mimo że dotyczy on bardzo fajnego trybu gry, poza trybem kariery chyba najważniejszego w tej części serii. Uwielbiam tryb Ultimate Team i wszystkie pokrewne. W każdej grze sportowej spędzam przy nim najwięcej czasu i uważam, że jest najbardziej ekscytujący, a gdy trafi się ta wymarzona karta z paczki radości nie ma granic. Tutaj jest niestety spora rysa na szkle, która może odebrać animusz graczom takim jak ja, którzy chcą mieć radochę i w pełni doświadczyć możliwości trybu, ale nie chcą pompować w to miliona monet.

Zamysł trybu jest fajny, a wykonanie o wiele lepsze niż w zeszłym roku, gdzie dostaliśmy produkt płytki, z niewielkimi możliwościami. Tworzysz drużynę z pięciu zawodników z różnych kategorii wagowych (realnych, ale i swojego własnego, stworzonego wojownika czy wojowniczkę) i podejmujesz różnorakie wyzwania, stajesz do zmagań turniejowych z komputerem i oczywiście innymi graczami z całego świata. Za zdobytą walutę kupujesz kolejne paczki, w których znajdujesz nowych zawodników, wszelkiego rodzaju upgrade'y i rozwijasz swój dream team. Szafa gra? No nie do końca.

Zawodników spotkasz w różnych wersjach i wariacjach i nawet jeśli wyłapiesz wielką gwiazdę dyscypliny istnieje szansa, że będzie to jego uboga wersja z niskimi umiejętnościami i słabym movesetem. Ulepszyć go można oczywiście kartami wyciąganymi z paczek, a te można kupić nie tylko za wirtualne monety, ale i za te prawdziwe. W tym momencie są ludzie, którzy mają już swoje prawie wymaksowane składy w które włożyli sporo kasy i nie ma tutaj mowy o równej walce – w przypadku ewentualnej konfrontacji zostaniesz rozjechany jak walec. Osiągnięcie tego, co wybrani kupili sobie w jeden dzień jest kwestią wielu miesięcy żmudnego grindowania, dzień w dzień – a to chyba nie o to chodziło?

Tutaj nie ma filozofii – fajny tryb, który dla wielu został zrujnowany przez mikrotransakcje. Można pograć, ale mając świadomość, że bez wkładu finansowego nie ma podjazdu do czołówki.

EA Sports UFC 3

Plus i minus to jedyne co widzę...

Nie da się zaprzeczyć, że EA Sports UFC 3 jest bardzo dobrą grą, lepszą niż poprzedniczka i taką, w której doskonale odnajdą się maniacy tematu, wielcy fani marki UFC i samej dyscypliny. Zastanawiam się jednak nad graczami casualowymi, takimi, którzy szukają dobrej mordoklepki i dochodzę do wniosku, że nie jest to raczej tytuł dla nich. UFC 3 jest grą trudną, żmudną, trzeba włożyć wiele godzin i być gotowym na to, że w którymś momencie dopadnie nas frustracja. Jednocześnie jest naprawdę wierną symulacją, która w ogromnym stopniu oddaje klimat zmagań w Oktagonie i jeśli chcesz tytułu, który Cię zmęczy i momentami zirytuje, ale da poczucie spełnienia gdy osiągniesz postawione przez siebie cele – dobrze trafiłeś.

To brzmi trochę jak growy masochizm, ale cóż. Oberwać po japie w prawdziwej walce to też nic przyjemnego...

 

Autorem recenzji jest Arkadiusz Pawłowski – ring announcer i działacz polskiej federacji pro wrestlingu – Kombat Pro Wrestling. Z autorem recenzji można się zapoznać i skontaktować na FaceBooku - https://www.facebook.com/MrPawlowski.

Ocena - recenzja gry EA Sports UFC 3

Atuty

  • Atmosfera rodem z UFC
  • Usprawniony system walki w stójce
  • Rozbudowany, choć niespecjalnie rewolucyjny tryb kariery

Wady

  • Mikrotransakcje w Ultimate Team paraliżują ten tryb
  • Wrażenie, że CPU czasem "oszukuje" przy poddaniach
  • Nieprzystępna dla nowicjuszy i niedzielnych graczy

Arkadiusz Pawłowski

Wierna symulacja oddająca blaski i cienie bycia zawodnikiem UFC. Niełatwa, nieprzystępna dla żółtodziobów, ale na swój sposób miodna.
Graliśmy na: PS4

Komentarze (68)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper