Iza Łęcka Iza Łęcka 26.07.2019
Dom z papieru, sezon 3 - recenzja serialu. Rozpoczęła się wojna z systemem
2054V

Dom z papieru, sezon 3 - recenzja serialu. Rozpoczęła się wojna z systemem

Ukraść miliony, oszukać policję i namieszać Hiszpanom w głowach – taki efekt uzyskali złodzieje zakryci maskami z wizerunkiem Salvadora Dalego. Bunt wobec systemu, poparcie wśród ludzi na całym świecie i ogrom bogactwa, które sprawia, że bohaterowie są ustawieni do końca życia, nijak jednak ma się do rzeczywistości, która potrafi się skomplikować... Jak prezentuje się sezon 3 „Domu z papieru” od Netflixa? Zapraszam do recenzji.

I tak lądujemy w sezonie trzecim, gdzie sprawcy jednego z najgłośniejszych napadów w Hiszpanii, wiodą błogie życie w najodleglejszych zakątkach świata. Tutaj bowiem również jest przewidziany plan – plan, który w przypadku ewentualnej wpadki trzeba ponownie zdeformować. A z ową wpadką mamy do czynienia już na samym początku, kiedy to Rio zostaje schwytany przez policję i torturowany. Jak to bywa w rodzinie, trzeba sobie pomagać, więc ponownie ekipa Profesora zbiera się i w planach mając napad na Główny Bank Hiszpanii, realizuje ratunek Rio.

Dom z papieru 3 - To nie jest rabunek

W przypadku tej akcji jest jednak wiele niejasnych szczegółów - Profesor bowiem wychodzi ze strefy komfortu i jedynie dostosowuje nie swój „napad życia” do zaistniałych potrzeb. I o ile niektóre podpunkty, podrasowanego i przećwiczonego wcześniej na sali lekcyjnej (!), schematu gładko zostają zrealizowane, tak dochodzi wiele nieprzewidzianych zwrotów akcji i komplikacji. Zespołowi przyświeca cel – uratować swojego, a jako nagrodę zgarnąć kolejny skarb Hiszpanii, którego kradzież może doprowadzić do rozbicia całego systemu państwa. Mamy jednak mocną ekipę, która zyskuje dzięki nowym członkom na jakości, co więc mogłoby się nie udać?

Główni bohaterowie są dla „Casa de papel” niczym miecz obosieczny – z jednej strony to dzięki nim serial może się podobać, bo wykreowano zacne grono charakterów i osobistości, z drugiej jednak strony rozczłonkowana akcja tego sezonu, w wielu przypadkach pominęła te ciekawe postacie, nie dając nawet chwili na pochylenie się nad ich historiami – aż chciałoby się nieco więcej informacji o Helsinki, Bogocie czy Marsylii.

Poszatkowana fabuła momentami nabiera rumieńców, by za chwilę nieco zwolnić i poddenerwować, jednak to cecha charakterystyczna całego hiszpańskiego serialu.  Powiedziałabym jednak że po powtarzających się dość systematycznie zwolnieniach w tempie akcji, końcówka stanowi atut i wynagradza sporo – oj, dzieje się tutaj na tyle dużo, że w ogólnym rozrachunku sezon 3 zyskuje. Podobnie jak w przypadku finału 1. sezonu „Domu z papieru”, będąc w samym kotle akcji, widz rozkręca się i po chwili ogląda już napisy końcowe.

Chcąc podsumować, powiem tylko, że motywem przewodnim trzeciego sezonu są dla mnie uczucia – a kierowanie się nimi, jak wiemy, nie zawsze prowadzi do osiągnięcia sukcesu...

Dom z papieru 3 recenzja 1

Dom z papieru 3 recenzja 2

Dom z papieru 3 - To nie jest walka z systemem

Z tym sezonem mam niemały problem. Może to wygórowane oczekiwania po wcześniejszych odcinkach, które zwyczajnie mi się podobały albo też chęć otrzymania jeszcze świeższej porcji sałatki w tym daniu głównym jakim jest „Casa de papel” - ale niektóre motywy z trzeciego sezonu mnie drażnią. Nie mówię tutaj o kolejnych nieścisłościach czy naciąganych motywach – tak, one mogą skutecznie odwrócić od ekranu – które dodają znowu nieco pikanterii i szczypty adrenaliny do fabuły, a człowiek nie chce się zastanawiać za bardzo, czy jednak niektóre rozwiązania są możliwe. Denerwuje mnie, sam powód kolejnego napadu, to jak łatwo Rio i Tokio dają się wplątać w kłopoty, mając za sobą doświadczenia i miesiące przygotowań do roboty w Mennicy.

Pomimo wprowadzenia całkiem nowych złoczyńców do ekipy, tylko o Palermo dowiadujemy się czegokolwiek – nie bacząc na całkiem zacne zarysowanie tej charyzmatycznej postaci, która najpewniej miała przejąć w serialu pozycję bezwzględnego Berlina, Palermo dla mnie nie udźwignął swojej roli. Chłop ma oczywiście swoje za uszami, nie jemu w kaszę dmuchać (bo to raczej on dmucha) i podpala się szybciej niż największa raca, jednak jego cechy troszkę charakteryzują postępowania hiszpańskich złoczyńców z maską Dalego podczas napadu na Bank Hiszpanii – opierają się na motywach osobistych, są nieco chaotyczne, wypadają spod kontroli.

Wiecie z czym jeszcze mam problem w przypadku tego sezonu? Co śmieszne, z kobietami i ich przedstawieniem. O ile nowa pani negocjator to całkiem poważna zawodniczka, która niejednokrotnie blefuje i potrafi wyprowadzić w pole samego Profesora, o tyle Tokio i Nairobi nieco nikną w kolejnych odcinkach, a Lizbona i Sztokholm są dla mnie zbyteczne. Zdecydowanie niepotrzebne są również obelgi wobec damskiej części zespołu, umniejszanie im, pomimo że one także mają swoje zadanie do wykonania, a w złowieszczym fachu są całkiem niezłe i znają się na rzeczy. Scenarzyści chcieli nieco zaszokować widzów seksizmem? W moim przypadku ta próba osiągnęła nieco inny efekt.

Fabuła tego sezonu bazuje na utartym schemacie z poprzednich odsłon, co nikogo nie powinno dziwić. Fabularnie przedstawiona walka z systemem nieco blaknie z biegiem kolejnych odcinków, a najpewniej to ona miała być tą namiastką świeżości. Zatem oprócz innego miejsca i kilku nowych bohaterów, otrzymujemy całkiem podobny efekt końcowy, który jeżeli nie podobały się Wam wcześniejsze sezony, nie przypadnie Wam do gustu również i teraz.

Dom z papieru 3 recenzja 3

Dom z papieru 3 - To jest wojna

Czy trzeci sezon „Domu z papieru” był w ogóle potrzebny? Trzeba przyznać, że niczym nowym nie zostaliśmy zaskoczeni. Osobiście liczyłam chyba na gruszki na wierzbie, żądając nieco świeższych motywów, a otrzymałam nowe miejsce napadu z nową formą napadu, jednak ubraną w to samo, pomięte nieco po dwóch sezonach, opakowanie. Wrażenia jednak mam w miarę pozytywne, bo ponownie siedząc przed telewizorem, chciałam by ten skok się udał. Po mocnej końcówce sprawdzę 4. sezon, jeżeli tylko się pojawi, bo twórcy zostawili sobie nieco miejsca do popisu – oprócz mocnych emocji na sam koniec, aż chciałoby się, żeby pociągnąć kolejne historie bohaterów.

Tagi: dom z papieru dom z papieru 3 recenzja

Werdykt
  • + Końcówka to majstersztyk w porównaniu do wszystkich epizodów 3 sezonu
  • + Pomysł na realizację kolejnej rozróby
  • + Postać pani negocjator
  • - Fabuła momentami jest płytka jak kałuża, zbyt pocięta
  • - Wątki się rozmywają
  • - Brak szczypty świeżości
5.0
Iza Łęcka
Iza Łęcka Jest napad, jest dopracowany plan i ekipa rabusiów, którzy ratują swojego. Są emocje, które nierzadko porywają, by później opaść niczym pył. Jeżeli dwa wcześniejsze sezony Was zauroczyły, to i trzeci wciśniecie na kanapie w jedną noc. Nie wiem jednak, czy troszkę nie odbije się to czkawką.