SKLEP
Roger Żochowski Roger Żochowski 05.05.2019
Avengers: Endgame to nie koniec. Co dalej z Marvel Cinematic Universe?
12793V

Avengers: Endgame to nie koniec. Co dalej z Marvel Cinematic Universe?

Marvel Cinematic Universe to dla Disneya i Marvela kura znosząca złote jaja. A takiej jak wiadomo szkoda ubić. Mimo iż Avengers: Endgame to koniec pewnej ery, z częścią bohaterów z pewnością się jeszcze zobaczymy. Jak będzie wyglądała czwarta faza Marvel Cinematic Universe?

Wiemy już, że trzeciej fazy MCU nie zakończyła ostatnia odsłona Avengersów. Zrobi to dopiero Spider Man: Daleko od domu, który będzie rozgrywał się zaraz po zakończeniu walki z Thanosem. Jak żartują niektórzy fani - będzie to najdłuższa scena po napisach ever. Pytanie jest następujące - co dalej?

UWAGA SPOILERY

Potwierdzone i spekulowane filmy z uniwersum 

Osobiście nie mam wątpliwości co do tego, że Marvel i Disney będą kontynuować przygody części znanych nam bohaterów w czwartej fazie MCU. Zwłaszcza, że doskonale wiemy, iż część filmów już powstaje bądź została zapowiedziana. Choćby dzięki informacjom w kontraktach aktorów. 

Poza trzecią odsłoną Spider Mana najciekawiej zapowiada się domknięcie trylogii Strażników galaktyki. Po pokonaniu Thanosa ekipa rusza na kolejną kosmiczną przygodę, a co więcej, dołącza do nich sam Thor. Dodajmy, że wersja Gamory, która została przeniesiona do obecnej linii czasowej nie pamięta Quilla. Nie ma jej na statku w końcowej scenie i pewnie trzecia część Strażników rozpocznie się od jej poszukiwania. No i potencjał historii, w której o przywództwo grupy walczą Quill i Thor jest naprawdę ogromny i osobiście nie mogę się doczekać co wymyślą producenci. Zaś jeśli chodzi o Thora - może się okazać, że w tej roli zastąpi go  grana przez Tessę Thompson Valkyrie, co sugeruje jedna ze scen ostatnich Avengersów. Z chęcią zobaczyłbym też przygody nowej wersji Hulka, zwłaszcza, że jego solowy film był bardzo dawno i nie należy do moich ulubionych. A warto wiedzieć, że nowa osobowość Hulka nie wzięła się z sufitu i była również inspirowana komiksami. 

Mniej entuzjastycznie podchodzę do kolejnych odsłon przygód Czarnej Pantery i Kapitan Marvel. Jeśli wierzyć kontraktom wcześniej czy później powstaną. Podobnie jak kolejne dwie osłony perypetii Doctora Strange'a oraz trzecia część Ant-Mana. Plotki mówią też o planach na stworzenie filmu, którego głównym bohaterem byłby Nick Fury, ale tutaj przenieślibyśmy się raczej do początków tworzenia T.A.R.C.Z.Y. Póki co Nicka zobaczymy na pewno w nowym Spider Manie, gdzie być może postara się wypełnić Parkerowi lukę po stracie Tony'ego Starka. Nick bez wątpienia będzie musiał szukać nowych obrońców ziemi - czy więc za jakiś czas np. na zakończenie czwartej fazy MCU, doczekamy się Avengersów w nowym składzie? Tak daleko chyba nie ma co wybiegać, ale wiedzcie jedno - znając komiksy spokojnie można zadbać o wroga, który zapewni większy rozpiernicz niż Thanos i powoli przygotowywać fanów na kolejne wielkie starcie.  

Kogo już nie zobaczymy

Jeśli oglądaliście już najnowszą odsłonę Avengersów, a skoro czytacie sekcję ze spoilerami to obstawiam, że tak, wiecie doskonale, że pożegnaliśmy dwie największe gwiazdy uniwersum. Tony Stark, czyli Iron Man, dzierżąc wszystkie sześć Kamieni Nieskończoności zamienia Thanosa i całą jego armię w pył, ale sam ginie. Jego na 99% już nie zobaczymy a była to z pewnością jedna z najbardziej wyrazistych postaci.  Nie oznacza to, że nie zobaczymy już w ogóle stroju Irona Mana. Ten może założyć choćby jego córka. Ciekawa teoria dotyczy Harleya Keenera. Chłopak występował w Iron Manie 3 i pojawił się również na pogrzebie Starka w Avengers Endgame. Czy to on przejmie teraz rolę Iron Mana? Cóż  Robert Downey Jr. był w tej roli znakomity i bardzo ciężko będzie go zastąpić. 

Problemem jest też Kapitan Ameryka. Podróżując w czasie na samym końcu Avengers: Endgame miał za zadanie zwrócić kamienie nieskończoności i wrócić na platformę czasową. Widzimy go jednak jako starego człowieka, który w innej pętli czasowej żył ze swoją miłością, Peggy Carter. Oddaje też tarczę Samowi Wilsonowi (Falcon) a warto wiedzieć, że podobna sytuacja miała miejsce w komiksie, kiedy to prawowitemu Kapitanowi Ameryce usunięto gen superżołnierza i mógł się zestarzeć. Zresztą - aktor wcielając się w Steve'a Rogersa potwierdził już wcześniej, że po raz ostatni zakłada strój Kapitana Ameryki.

Jest jeszcze Czarna Wdowa, która umiera w zamian za kamień duszy, choć zapowiedziany film z jej udziałem może oznaczać, że nie wszystko stracone. Czy w zamian za oddanie kamienia jest szansa, że dziewczyna powróci zza grobu? Może. Większe prawdopodobieństwo jest takie, że film będzie po prostu prequelem Avengersów. 

Co by nie pisać - pozbycie się Kapitana Ameryki jak i Iron Mana to spory problem dla Disneya. I to nie jeden. 

Multiwersum to również problem

Podróże w czasie i tworzenie alternatywnych wymiarów to z jednej strony zaleta, bo wszystko da się jakoś wytłumaczyć, z drugiej strony problem, który generuje duży chaos. Wiedzą to doskonale fani komiksów, którzy wypadając trochę z obiegu i wracając do kolejny raz zrestartowanej historii, w której spotykają się wersje tych samych bohaterów z różnych wymiarów, mają mętlik w głowie. 

Wydarzenia z ostatnich Avengersów mogły jak najbardziej stworzyć alternatywne światy. Nie zapominajmy o Lokim - jego alter ego z 2012 przez zbieg okoliczności zdobywa Tesseract i gdzieś się przenosi, co może zbudować zupełnie nową linię czasową. Tony Stark podczas podroży w czasie spotkał się choćby z ojcem, a jego rozmowa z nim mogła wpłynąć na to, że gdzieś w innej wersji świata Tony wychowany został na zupełnie inną osobę. Nachodzi nas też cała masa pytań - czemu nie można kolejny raz użyć kamieni w celu naprawienia ewentualnych szkód w przyszłości, czy mając cząsteczki Pyma bohaterowie będą mogli znowu podróżować w czasie by naprawić swoje błędy? Raz otworzona furtka podróży w czasie w przypadku kontynuowania wątków w czwartej fazie MCU może okazać się dla Marvela bardzo problematyczna i żeby nie popaść w coraz większe dziury logiczne trzeba będzie zatrudnić do tego tęgie głowy.  

Co z serialami?

Disney tworzy swoją własną platformę pokroju Netfliksa i z pewnością będzie chciał wcisnąć tam jakieś seriale Marvela. Skoro powstają już takie twory związane z Gwiezdnymi wojnami i na Marvela przyjdzie czas. Oczywiście mogą to być produkcje pokroju Daredevila, niezwiązane bezpośrednio z wydarzeniami w MCU, ale właśnie zakończenie Avengers: Endgame daje tutaj spore pole do popisu.

Można wykorzystać do tego nowego Kapitana Amerykę i pokazać trudności z jakimi Falcom musi się borykać w nowej roli obrońcy świata. Podobnie można pociągnąć wątek żony Starka, która zakłada w końcu kombinezon a teraz będzie musiała radzić sobie na dwa fronty - roli superbohaterki i matki w jednym opłakującej śmierć męża.  A co powiecie na A-Force - żeńską wersję Avengersów znaną z komisów, do której należy choćby Kapitan Marvel? W Avengers: Endgame jest nawet scena, w której dziewczyny przez chwilę walczą razem u boku. Jest też w końcu Hawkeye, który w filmie zamienia się w Ronina, co również nawiązuje do komiksów. W dobrze poprowadzonym serialu mógłby łączyć życie rodzinne z walką z przestępcami i szkoleniem następcy. No i jest jeszcze Zimowy żołnierz, ale jakoś za nim osobiście nie przepadam i nie widzę tu potencjału. Zresztą - Marvel ma bogate uniwersum i można sięgnąć po jakąś świeżą krew. 

Disney może wszystko

Oczywiście równie dobrze Disney może zrobić z bohaterami Marvela co tylko chce. Zrestartować serie z nowymi bohaterami, tworzyć filmy niepowiązane wspólnym uniwersum, tudzież klepać na potęgę kolejne seriale na platformę Disney+, która ma być konkurencja dla Netfliksa. To byłaby chyba najgorsza z możliwych opcji, ale nie zapominajmy, że to korporacja - jeśli hajs będzie się zgadzał, nawet płacz hardkorowych fanów niewiele tu zdziała. 

Warto przeczytać

Miesięcznik PSX Extreme