SKLEP
Wojciech Gruszczyk Wojciech Gruszczyk 18.04.2019
Razer Turret Xbox One – recenzja sprzętu. Genialny zestaw prezentujący ewolucję
2519V

Razer Turret Xbox One – recenzja sprzętu. Genialny zestaw prezentujący ewolucję

Microsoft od kilku lat systematycznie zbliża Xboksa do komputerów osobistych. Kolejnym krokiem wielkiej integracji było nawiązanie współpracy z Razerem, na mocy której producent miał zapewnić zestaw do konsoli. Owocem tej miłości jest nowy Razer Turret, z którym spędziłem dobre kilkanaście dni. Po tym czasie mogę powiedzieć jedno: posiadacze Xboksów One otrzymali kolejny „elitarny” sprzęt.

Romans Microsoftu z Razerem trwa nie od dzisiaj. Ta druga firma przygotowała już kilka lat temu pierwszą wersję Razer Turreta, jednak po latach możemy powiedzieć, że w tamtym czasie nasza branża nie była jeszcze gotowa na taką współpracę. Korporacja z Redmond nie zapełniła odpowiedniego wsparcia, a urządzenie w zasadzie zniknęło na blisko trzy lata z radarów. Razer w tym wypadku nie dbał o systematyczne ulepszanie propozycji i dopiero w 2019 roku zawitała na rynek nowa edycja przeznaczona specjalnie dla Xboksa One. Od wspomnianej premiery wiele się zmieniło, a najlepszym potwierdzeniem tych słów jest właśnie nowy Turret, który może bez najmniejszego problemu stanąć na półce obok Xbox One Elite Controller, ponieważ oba urządzenia prezentują dosłownie najwyższą klasę w swoim segmencie.

Razer Turret Xbox One – na początku jest pomysł

Nowy Razer Turret nie rewolucjonizuje koncepcji swojego pierwowzoru. To nadal klawiatura z podstawką do myszki, którą podłączamy za pomocą USB do konsoli lub komputera. Jednak na koncepcji kończą się jakiekolwiek porównania, ponieważ w każdym kolejnym miejscu, najnowsza propozycja przewyższa poprzednika o przynajmniej kilka klas. Teraz podstawą urządzenia jest sporej wielkości konstrukcja – 194 mm X 390 mm X 36,93 mm (długość x szerokość x wysokość) – którą można podzielić na trzy strefy: u góry wylądowała aluminiowa płyta, na środku znajduje się plastik, a na końcu gruba guma zabezpieczająca sprzęt przed poruszeniem. Z prawej strony pojawił się specjalny zaczep, który po odblokowaniu pozwala wysunąć podkładkę, na której ląduje myszka – po rozbudowie szerokość wzrasta do 600 mm. Muszę jednak już w tym miejscu zaznaczyć jedno: Razer przygotował niezwykle solidny zestaw, który choć waży około 1,8kg, to jednak podczas rozgrywki nie sprawia najmniejszych problemów. Inżynierowie zadbali o dobre rozłożenie ciężaru, a nie można też narzekać na jakiekolwiek trzeszczące elementy, ponieważ całość jest zbitą, mocną konstrukcją. To pozytywne wrażenie pojawia się bez wątpienia z jednego powodu: na froncie klawiatury znajduje się metalowa płyta, która nie tylko dodaje całości charakteru, ale również znacząco zwiększa wytrzymałość całego zestawu.

Razer Turret Xbox One - Recenzja 001

Zadziwiające jak w zaledwie kilka lat firma zrozumiała potrzeby graczy i potrafiła je odpowiednio zrealizować, ponieważ znacznie lepszym pomysłem jest właśnie wysuwana podkładka (poprzednik posiadał składany układ) oraz zastosowanie mechanicznej klawiatury. Sprzęt jest jednocześnie większy, posiada miejsce na nadgarstki, a samo działanie jest bezproblemowe. Przez blisko dwa tygodnie systematycznie korzystałem z nowego Razer Turret i sprzęt nie ma najmniejszych śladów użytkowania. Za dnia zdarzyło mi się pracować na klawiaturze, która lądowała na moim biurku lub nogach, a wieczorami sprawdziłem kilka tytułów – w obu sytuacjach nietrudno docenić układ oraz wykorzystanie poszczególnych elementów. Inżynierowie w przemyślany sposób zadbali o drobne detale, ponieważ sprzęt jest oczywiście bezprzewodowy i łączy się z Xboksem One lub komputerem za pomocą małego adaptera – można go schować do wnętrza myszki. Nawet w przypadku ładowania nie ma większego problemu, bo choć tym razem nie zdecydowano się na ładowarkę z podstawką (poprzednik taką posiada), to jednak gracz może skorzystać z dwóch kabli – oba montujemy na górnym boku, po lewej dbamy o zasilanie klawiatury, a po drugiej stronie znajduje się miejsce na przewód dla myszki. Co ciekawe, inżynierowie potrafili wykorzystać nawet sytuację i podczas ładowania myszki możemy użyć mniejszego przewodu (0,15 m), który po prostu nie pląta się, a dobrze spełnia swoje zadanie – pozwala na dobry ruch ręki na podkładce.

Wspominając o samym ładowaniu na pewno muszę nadmienić o samej żywotności zestawu. Myszka korzystając z pełnego podświetlenia potrafi przeżyć około 10-11 godzin, a klawiatura bez problemu działa na jednym ładowaniu około 30 godzin. Mało? Bez problemu można znacząco rozszerzyć czas – wystarczy wyłączyć podświetlenie i w tej sytuacji gryzoń śmiga po podkładce około 44 godziny, a klawisze będą reagować na drobny ruch naszych paluchów przez blisko 50 godzin. Obie wartości – niezależnie czy korzystacie z kolorów, czy też z nich zrezygnujecie – są w pełni satysfakcjonujące, bo powiedzmy sobie szczerze: raczej mało kto może pozwolić sobie na ponad 10 godzinne sesje, a nawet jeśli macie taki komfort i możecie zafundować sobie takie maratony, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby właśnie wyłączyć światełka lub po prostu grać na kablu.

Razer Turret Xbox One - Recenzja 002

Razer Turret Xbox One – trzy słowa o klawiaturze

Razer oferuje klientom odrobinę zmodyfikowaną Razer BlackWidow. Tutaj klawisze są całkowicie wysunięte do góry, ale nie jest to większym problemem, ponieważ – przynajmniej w założeniu – sprzęt leży na naszych kolanach, więc poszczególne przyciski znajdują się na idealnej pozycji. Firma zdecydowała się na własne, zielone przełączniki oferujące żywotność do 80 mln kliknieć, które charakteryzują się wyraźnym odgłosem, siła aktywacji wypada na 50G, punkt aktywacji wynosi zaledwie 1,9mm, maksymalny dystans to 4,0mm, a różnica pomiędzy uruchomieniem i resetem to 0,4mm. W prostych słowach? Firma stawia na wyraźne dotknięcie, które podczas rozgrywki „czujemy”, ale bez problemu możemy grać „delikatnie”, ponieważ urządzenie dobrze odczytuje łagodne ruchy palców.

Sprzęt wyróżnia się od swojego standardowego modelu przyciskiem Xbox, który znalazł się obok strzałek – to za jego pomocą możemy dynamicznie wskoczyć do menu konsoli. Jest to niezbędne podczas rozgrywki, mały dodatek pozwala na pełną kontrolę nad urządzeniem. Firma daje możliwość szybkiej zmiany gry, wysłania wiadomości do znajomych czy po prostu nawigowania po menu. W trakcie rozgrywki docenia się miejsce pod przyciskami, ponieważ zadbano tutaj o sporą przestrzeń, na której bez problemu lądują nadgarstki. W tej sytuacji ciało nie znajduje się w powietrzu, a my możemy cieszyć się nawet wielogodzinną sesją. Podczas testów najdłużej używałem Razer Turret bez przerwy przez jakieś 14 godzin (praca + rozgrywka) i w zasadzie skończyłem te przyjemności jedynie ze względu na obowiązki.

Firma nie zapomniała o podstawach – 10-klawiszowa funkcja roll-over anti-ghosting, tryb gaming (PC) czy też możliwość nagrywania makr (PC) to przyjemności, które dobrze znamy z innych klawiszy Razera. Podobnie zresztą jak wykorzystanie Razer Chroma (16,8 mln kolorów) z najróżniejszymi trybami podświetlenia – wspominam o tym nie bez powodu, bo choć pewnie niektórzy nasi czytelnicy nie lubią „kolorków”, to jednak producent nie zapomniał o Xbox Dynamic Lighting czyli funkcji, dzięki której deweloperzy mogą wykorzystać podświetlenie podczas rozgrywki. Krwawisz? Klawisze świecą na czerwono. Wygrywasz? Przyciski żywo reagują. To taki mały bajer, ale może zostać w ciekawy sposób wykorzystany przez deweloperów.

Razer Turret Xbox One - Recenzja 003

Razer Turret Xbox One – trzy słowa o myszce

Producent postanowił specjalnie nie kombinować, więc w przypadku myszki otrzymujemy w zasadzie najlepszą, bezprzewodową propozycję – jest to najnowszy model wychwalanego Razer Mamba. Razer jednak nie mówi tego wprost, ponieważ urządzenie zostało podpisane jako „Razer Turret for Xbox One”, ale sam wygląd zdradza wiele – dwa główne, duże przyciski z parą mniejszych, ustawionych nad długą i przyjemną w dotyku gumą, która znalazła się również po drugiej stronie. Fantastyczne wyprofilowanie upiększone przez najlepszy w swojej klasie Razer 5G Advanced Optical Sensor z prawdziwym 16,000 DPI, maksymalna szybkość IPS wynosi aż do 450 cali na sekundę (akceleracja 50), a dla znawców tematu nie będzie raczej zaskoczeniem, że inżynierowie wykorzystują tutaj przyciski Hyperesponse ze swoimi autorskimi przełącznikami, których żywotność została określona na 50 mln kliknięć.

Rolka nie tylko oferuje wyczuwalny opór, to jeszcze została odpowiednio podświetlona. Kolorki to ponownie 16,8 mln opcji od Razer Chroma ze wsparciem Xbox Dynamic Lighting. Niektórzy pewnie skorzystają także z Hybrid On-Board Memory oraz Cloud Storage do zapisywania ustawień. Gryzoń został wyprofilowany dla praworęcznych, a jego wymiary – 125,70 mm X 70 mm X 43,20 mm (długość x szerokość x wysokość) – sprawiają, że urządzenie bardzo dobrze leży w dłoni. Firma zadbała także o wagę, bo choć mówimy tutaj o bezprzewodowej myszce, która może wytrzymać nawet do 50 godzin na jednym ładowaniu, to sprzęt waży zaledwie 106 g. Nie mogę nie docenić tego projektu, ponieważ Razer Mamba to moim zdaniem jedna z najlepszych propozycji dla graczy.

Razer Turret Xbox One - Recenzja 008

Tagi: razer razer turret razer turret xbox one recenzja xbox xbox one

Przejdź do strony

Miesięcznik PSX Extreme