Czego nauczyła nas porażka gry Marvel's Avengers?

Czego nauczyła nas porażka gry Marvel's Avengers?

Krzysztof Grabarczyk | Dzisiaj, 11:00

Komiksowi superbohaterowie nie zawsze zwyciężają. W medium gier często ponosili porażkę przez miernej jakości tytuły bazujące na uniwersach, w których występują. Ze wszystkich zespołów akurat w sukces Crystal Dynamics wierzyłem od samego początku, gdy na jaw wyszły prace nad Marvel's Avengers. Tytuł rodził się w czasie wielkiego boomu na gry superbohaterskie. Cykl Batman: Arkham, Spider-Man od Sony ustandaryzowały nową jakość w branży. Krytycy nie pozostawili na grze suchej nitki wskazując, monotonną rozgrywkę, kiepski scenariusz i problemy technicznie w okresie premiery. 

Pokaz gry w trakcie targów E3 2019, zupełnie niechcący symbolizował porażkę gry. Oto grupa znanych herosów przegrywała bitwę o utrzymaniu Golden Gate. Materiał w zgodzie z przeznaczeniem był widowiskowy, robił niezłe wrażenie. Między wierszami dorzucę, że wielu widzów poczuło się zaskoczonymi, bo spodziewali się kolejnej odsłony popularnego cyklu Tomb Raider.  

Dalsza część tekstu pod wideo

Historia zna przypadki gier opartych na zbieraninie ikon komiksów Marvela. Wystarczy chwilkę poszperać, aby z tumanów kurzu wyciągnąć Captain America and the Avengers, wydane na SNESa w 1991 roku. Steve Rogers nie widniał tam jako jedyny, grywalny (super)bohater. Udział wzięli również Iron-Man, Vision czy Hawk Eye. Zagościli klasyczni bossowie na czele z Ultronem. Przed grą Crystal Dynamics względną popularność zyskały trzy odsłony Marvel Ultimate Alliance, czyli gry skupionej bardziej wokół uniwersum Avengers, niż na samych jego bohaterach. Crystal Dynamics obrało sobie za cel ujęcie nowej historii z perspektywy gwiazd Marvela. Zapowiadało się epicko, jak na Avengersów przystało.

Walka o bohaterstwo

undefined

Wszystko zaczyna się sypać. Nastaje A-Day, który ostatecznie, kosztuje życie jednego z ulubieńców publiczności. Avengers mierzą się z dewastującym świat zagrożeniem przybywającym pod postacią mgły. Z czasem ten świat, który setki razy nie krył wdzięczności za odpieranie kolejnych inwazji, obarczył teraz winą drużynę A. Historię napisaną przez Crystal Dynamics poznaliśmy na miesiące przed oficjalnym debiutem gry, 14 sierpnia, 2020 roku. Studio na wstępie zapowiedziało systematyczne uzupełnianie fabularnej zawartości. Praktyka antykonsumencka, lecz przy okazji Shadow of the Tomb Raider, również nie szczędzono kolejnych grobowców do splądrowania, oczywiście odpłatnie. Sceptyczne nastroje uspokajał Shaun Escayg, dyrektor kreatywny Marvel's Avengers. „Krótka odpowiedź brzmi 'tak', zatem spodziewajcie się interesującego rozwinięcia. Kampania stanowi oryginalną historię Avengers z udziałem Kamali Khan próbującej rozwikłać tajemnicę wydarzeń podczas A-Day” - przed debiutem wielu fanów liczyło na mocne uderzenie.

Square Enix przejęło Eidos w 2009 roku, więc również Crystal Dynamics. Po czterech latach doczekaliśmy się nowej trylogii Tomb Raider. Szefostwo firmy odpowiedzialnej za sukces Final Fantasy wybrało to studio w jasnym celu. „Crystal Dynamics od początku stało się firmą tworzącą gry action-adventure. Z tego względu pomyślałem, że powierzenie im prac nad Marvel's Avengers będzie trafnym wyborem” - twierdził jeszcze w 2019 roku szef Square Enix, Yosuke Matsuda. Wystarczył rok, aby brutalnie zweryfikował te słowa. Marvel's Avengers w dniu premiery borykało się z problemami technicznymi. Od pierwszych minut nie brakowało czystej akcji, pokazowej walki z udziałem każdego z Avengersów. Fanom nie do końca przypasowała aparycja bohaterów, ponieważ wielu spodziewało się Chrisa Evans'a, Scarlett Johanson, czy samego Chrisa Hemsworth'a. Przedstawiciele studia wyjaśnili, że to próba naśladownictwa komiksów, bez sprowadzania do świata gry gwiazd MCU. Rozgrywka wybrzmiewała jednak filmowością. Sytuację uratował dubbing, powszechnie chwalony w ogólnie nieprzychylnych recenzjach.

Wielka przegrana

undefined

Czy Marvel's Avengers naprawdę było aż tak źle napisaną grą? Przysiadłem do sesji z lekkim uprzedzeniem. O dziwo, sterowanie wypadło poprawnie, natomiast walka, choć niespecjalnie skomplikowana, była angażującym doświadczeniem. Do czasu. Marvel's Avengers cierpiało na konieczność grindu. Nie zrozumcie mnie źle. Należę do grona zwolenników gier grinderskich, lecz koncepcja opracowana przez Crystal Dynamics zupełnie do tego nie pasowała. Odniosłem wrażenie, że grind zarzucono tutaj na siłę. Powtarzanie misji, by nabić punkty doświadczenia? Taka polityka o wiele lepiej sprawdza się w produkcjach na modłę Destiny niż historiach napisanych z myślą o jednym graczu. Grze zaaplikowano sieciowe komponenty, lecz traktowałem je w ramach ciekawostki, do tego zbędnej.

Natrafiliśmy na liczne utrudnienia zwłaszcza pod koniec produkcji, do czego mocno przyczyniła się pandemia i konieczność pracy zdalnej” - tłumaczyli się twórcy gry. Oburzenie wywołało dodanie w październiku, 2020 roku, możliwości kupna XP i dopałek za realne pieniądze. Marvels' Avengers, choć z ambicjami na historię dla pojedynczego gracza, stało się niechlubnym przykładem korporacyjnej chciwości, skażonym mikrotransakcjami. Szkoda, bo liczyliśmy na projekt dorównujący możliwościom Insomniac Games. Słabe przyjęcie gry było również jednym z powodów sprzedania Crystal Dynamics do Embrace Group. Obecnie studio pracuje nad rozwojem serii Tomb Raider, i słusznie. 

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Marvel's Avengers.

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
Weteran ze starej szkoły grania, zapalony samouk, entuzjasta retro. Pasjonat sportów siłowych, grozy lat 80., kultury gier wideo. Pisać zaczął od małego, gdy tylko udało mu się dotrwać do napisów końcowych Resident Evil 2. Na PPE dostarcza weekendowej lektury, czasem strzeli recenzję, a ostatnio zasmakował w poradnikach. Lubi zaskakiwać.
cropper