Days Gone

Te dwa studia Sony mnie niesamowicie martwiły. Co się z nimi działo w ramach PlayStation Studios?

Mateusz Wróbel | Dzisiaj, 13:00

Ostatnie State of Play z 12 lutego 2026 roku było, bez cienia przesady, jednym z najlepszych pokazów, jakie Sony zaserwowało nam w ciągu ostatnich lat. Japoński gigant uderzył z ogromną siłą: zapowiedź nowej trylogii God of War, spektakularny gameplay z Control Resonant czy niespodziewana premiera Sons of Sparta sprawiły, że przez chwilę mogliśmy zapomnieć o rosnących cenach dysków SSD czy opóźnieniach PS6.

Mimo tego festiwalu radości, gdy tylko opadł kurz, a ekran mojego monitora zgasł, poczułem w sercu znajome kłucie. Gdzieś pomiędzy kolejnymi wybuchami i zachwytami nad nową oprawą graficzną, liczyłem na coś więcej. W głębi duszy miałem nadzieję na choćby krótki sygnał od dwóch ekip, które między końcówką PS4 a początkiem PS5 stanowiły o sile PlayStation, a dziś wydają się tonąć w morzu milczenia: Bend Studio oraz Bluepoint Games.

Dalsza część tekstu pod wideo

To nie jest zwykłe niecierpliwienie się fana. W oryginalnym tekście pisałem o narastającym niepokoju o to, czy te studia nie padły ofiarą korporacyjnej machiny PlayStation Studios nastawionej ostatnio na sieciowe gry. Bo spójrzmy prawdzie w oczy: sytuacja obu zespołów była obecnie co najmniej zagadkowa, a analiza ich ostatnich pięciu lat działalności przypomina czytanie raportu z placu budowy, na którym od dawna nikt nie widział robotników.

Twórcy Days Gone

Days Gone Remastered
resize icon

Zacznijmy od ekipy z Oregonu. W przypadku Bend Studio sytuacja jest wręcz alarmująca. W kwietniu tego roku minie dokładnie 7 lat od premiery ich ostatniej dużej gry - Days Gone. Siedem lat! W branży gier to cała epoka. To czas, w którym konsole zdążyły się zestarzeć, a trendy w rozgrywce obrócić o nawet 90-180 stopni. Pytanie, czy ta ekipa kiedykolwiek stworzy jeszcze tak świetną i ambitną grę, staje się z każdym miesiącem coraz bardziej zasadne.

Historia ostatnich lat w Bend Studio to niestety pasmo rozczarowań i wewnętrznych tarć. Wszyscy pamiętamy bolesną wiadomość o odrzuceniu przez Sony projektu Days Gone 2. Zamiast dać twórcom szansę na doszlifowanie formuły, która mimo trudnych początków zyskała miliony oddanych fanów, studio zostało wysłane do „kąta”, gdzie miało pełnić rolę wsparcia dla innych, większych graczy.

Przez długi czas Bend Studio funkcjonowało jako ekipa pomocnicza. Brali udział w projektach Naughty Dog, pomagając przy pracach nad (ostatecznie skasowanym) trybem wieloosobowym do The Last of Us. To klasyczny scenariusz „marnowania potencjału”, w którym zespół zdolny do tworzenia wielkich, autorskich światów, zostaje zdegradowany do roli podwykonawcy, łatającego dziury w cudzych ambicjach.

Nie możemy też zapomnieć o ogromnych przetasowaniach kadrowych. Odejście Johna Garvina i Jeffa Rossa, kluczowych postaci stojących za przygodami Deacona St. Johna, wyrwało studiu serce. Trudno oczekiwać zachowania ciągłości wizji, gdy ludzie, którzy przez lata budowali tożsamość zespołu, znikają z pokładu w atmosferze niedomówień i żalu do korporacyjnej polityki wydawcy.

Obecnie wiemy jedynie, że Bend pracuje nad „nowym IP z elementami sieciowymi”, budowanym na autorskim silniku. Brzmi to jak bezpieczna, korporacyjna nowomowa. Fakt, że po tylu latach nie zobaczyliśmy nawet minuty zwiastuna, sugeruje, że projekt albo utknął w „piekle produkcyjnym”, albo był kilkukrotnie restartowany. To nie napawa optymizmem fanów, którzy wciąż wierzą, że studio odzyska dawną chwałę.

Twórcy Demon's Souls Remake

Demon's Souls
resize icon

Przejdźmy teraz do Teksasu, gdzie stacjonują (a dokładniej to stacjonowali, bo studio finalnie zostanie zamknięte w marcu wg słów szefa PlayStation Studios) mistrzowie kodu z Bluepoint Games. Ich przypadek jest nieco inny, ale równie frustrujący. Bluepoint to zespół, który przez lata pracował na miano „królów remake’ów”. Ich praca przy Demon's Souls na premierę PS5 była technicznym arcydziełem, które pokazało światu, na co naprawdę stać nową generację sprzętu.

Od tamtej premiery minęło jednak ponad pięć lat. Po drodze, w 2021 roku, Sony oficjalnie włączyło Bluepoint do rodziny PlayStation Studios, aby 19 lutego 2026 roku ogłosić ich zamknięcie. Wracając jednak do 2021, wtedy też padły dumne deklaracje: studio miało przestać być „odtwórcą” i stać się „twórcą”. Zapowiedziano, że ich kolejnym projektem będzie całkowicie oryginalna gra, oparte na ich własnym pomyśle.

I co zobaczyliśmy od tamtego czasu? Absolutnie nic. Bluepoint Games, zamiast stać się nową gwiazdą w portfolio Sony, rzekomo zniknęło w cieniu innych projektów. Krążyły plotki, że ich niesamowite umiejętności optymalizacji kodu zostały wykorzystane przy produkcji God of War Ragnarok oraz przy pracach nad nowymi rozwiązaniami dla PS5 Pro.

To rodzi pewną bolesną teorię: czy Bluepoint nie stało się w ostatnich latach „więźniem własnego talentu”? Czy Sony nie uznało, że są zbyt cenni jako wsparcie techniczne dla innych studiów, by pozwolić im na ryzykowne tworzenie własnej marki? Jeśli tak się stało, to szkoda, bowiem to ogromna strata dla branży. Studio, które potrafi tak genialnie operować technologią, zasługiwało na własny głos, a nie tylko na szlifowanie cudzych diamentów.

Brak Bluepoint na ostatnim State of Play był dla mnie szczególnie bolesny. Spodziewałem się choćby 30-sekundowego teasera, który potwierdziłby, że ich autorski projekt wciąż żyje. Cisza sugeruje, że przejście z roli studia robiącego remaki do twórcy od zera okazało się znacznie trudniejsze i bardziej czasochłonne, niż ktokolwiek w Sony zakładał. A teraz nie pozostaje nic innego, jak postawić krzyżyk przy Bluepoint Games.

Problem tych dwóch studiów rzuca światło na szersze zjawisko wewnątrz PlayStation Studios. Wydaje się, że Sony w ostatnich latach postawiło wszystko na jedną kartę - na gigantyczne, bezpieczne hity. W tej strategii studia „środka”, takie jak Bend, oraz techniczni magicy z Bluepoint, wydają się pełnić rolę buforów, które są przesuwane tam, gdzie akurat pali się grunt pod nogami u największych deweloperów.

Taka polityka może być zabójcza dla kreatywności. Jeśli Bend Studio po siedmiu latach milczenia wyda grę, która okaże się „tylko poprawna”, jej przyszłość stanie pod wielkim znakiem zapytania. Zresztą, nie wiadomo, czy za kilka miesięcy Bend Studio także nie zostanie zamknięte...

Źródło: Opracowanie własne
Mateusz Wróbel Strona autora
Na pokładzie PPE od połowy 2019 roku. Wielki miłośnik gier wideo oraz Formuły 1, czasami zdarzy mu się sięgnąć również po jakiś serial. Uwielbia gry stawiające największy nacisk na emocjonalną, pełną zwrotów akcji fabułę i jest zdania, że Mass Effect to najlepsza trylogia, jaka kiedykolwiek powstała.
cropper