Horizon: Forbidden West - piękno (nie)wcielone. Uroda to nie wszystko?

Horizon: Forbidden West - piękno (nie)wcielone. Uroda to nie wszystko?

Krzysztof Grabarczyk | 07.06.2021, 22:00

Kobiecy pierwiastek w grach na przestrzeni tych wszystkich lat wyewoluował nie tylko fizycznie, lecz mentalnie. Pierwsze, wizualnie zarysowane żeńskie sylwetki emanowały głównie cyfrowym seksapilem. Dominująca wówczas, męska większość graczy zdecydowanie opowiadała się za digitalnymi walorami panny Croft, prawdziwego archetypu kobiecej witalności w historii całego przemysłu wirtualnej rozrywki.

Na ukazywanie emocji było jeszcze za wcześnie z racji ograniczonej ilości pikseli. Im więcej lat mijało, tym bogatsza stawała się płeć piękna dzięki deweloperskiej nauce i technice. Dawniej idealizowanie wyglądu postaci o wiele bardziej wpisywało się w gusta odbiorcy, zupełnie inaczej niż dzisiaj. Obecnie promuje się dość odważne tematy politycznej poprawności, natomiast charakterystyka kobiet w grach wypada o wiele mniej schematycznie niż lata temu. Czy to pewnego rodzaju feminizm? Ktoś zorientowany w temacie zatrudnienia "w branży" mógłby stwierdzić, że postępujące zaangażowanie kobiet przy kreacji gier, częściowo przyczynia się do wyrazistszego ujęcia ich natury w owym medium. Być może jest tutaj nieco prawdy. Podobno wygląd nie ma specjalnego znaczenia w oczach dzisiejszego elektoratu graczy. Przypadek Horizon Forbidden West nie do końca weryfikuje ten pozornie oczywisty "standard". 

Wewnętrzny urok

Horizon: Forbidden West - piękno (nie)wcielone. Uroda to nie wszystko?

Docieramy więc do sedna problemu. Ale czy to jest faktycznie kłopot? Czy może narzekanie stało się modne? Pokaz Horizon: Forbidden West teoretycznie, zwalił z nóg. Ilość pojedynczych animacji, efekty cząsteczkowe, feeria barw oraz tropikalne horyzonty w tle i efektowne starcia z ludzkimi przeciwnikami. Słowem, materiał dostarczył zapowiedź wszystkiego czego brakowało jeszcze w Zero Dawn. Na twarz Aloy zwróciłem uwagę dopiero po reakcji niespełnionych wizerunkowo graczy. I zacząłem się zastanawiać czy to jakiś zbiorowy bunt przeciwko poprawności politycznej? Przykład kontrowersji w związku z Abby w sequelu The Last of Us niestety ujmuje na dojrzałości co niektórych odbiorców. Nawet pomimo faktu, że ta postać została napisana w sposób chyba najbardziej autentyczny z możliwych. Granie od zawsze postrzegano jako pewnego rodzaju strefę komfortu, wolną od codzienności, w końcu to rozrywka. Dzisiaj stała się nad wyraz istotnym środkiem przekazu. Czy to źle, że ten przekaz staje się coraz bardziej bliższy realizmowi?

Wciąż na rynku dostępna jest cała masa produkcji z pięknie generowanymi, kobiecymi sylwetkami. Każdy niespełniony zdobywacz kobiecych uczuć zapewne odnajdzie się w niejednej produkcji, a polecam Catherine: Full Body. Czasem urok zewnętrzny nie stanowi o wartości mentalnej. To jedynie punkt zaczepienia. A z Aloy już zdążyliśmy się zapoznać. Przypomina mi się sytuacja z jesieni ubiegłego roku. Na chwilę przed startem nowej generacji, Insomniac zaprezentowało zmienione oblicze Petera Parkera w Marvel's Spider-Man: Remastered. Oczywiście narzekaniom również nie było końca. A przeszkadzał zbyt młodzieńczy wygląd nowego aktora, Bena Richardsa. Zupełnie jakby ludzie zapomnieli, że autotematyczna osobowość Pająka niemal od zawsze krzyżowana była z pierwiastkiem młodości. Pozostaje zatem oczekiwać kolejnej petycji adresowanej do Sony dotyczącej zmiany twarzy Aloy z Forbidden West. Pytanie czy to już nie byłoby przekraczanie dobrego smaku?

Chociaż presja tłumu potrafi zdziałać cuda. Przypomnijmy sytuację z wyglądem Dantego w DmC: Devil May Cry. Nowe Horizon nie czyni jednak tak drastycznych przekształceń. Mamy czerwiec, barwy logo Guerilla Games są tęczowe. Tematy tabu weszły do branży gier z impetem już ubiegłego lata, kiedy Naughty Dog uraczyło nas kapitalnym The Last of Us: Part II. Przypadek niezadowolenia graczy z powodu liftingu twarzy Aloy może jedynie śmieszyć. Nie stanowi podłoża orientacji seksualnej, nie uderza niską jakością wykonania, po prostu kroczy drogą większej autentyczności. Tylko tyle i aż tyle.

Jeszcze nikt nie wygrał z ideałem w głowie każdego człowieka. Z pewnymi decyzjami należy się zwyczajnie pogodzić. I cieszyć się grą. Czy to trudne w dzisiejszym świecie? Horizon: Forbidden West dzięki skromnej aparycji bohaterki jest o wiele bardziej autentyczne niż cały dzisiejszy, wypełniony gwiazdkami Instagram. Wam również to przeszkadza? Wreszcie kobieca natura w grach zyskuje bardziej na całej sferze mentalnej, nie wizualnej. O tym będzie niebawem w kolejnym wpisie.

cropper