Life is Strange: Reunion to pożegnanie, a nie koniec MOCNEJ historii. Gwiazdy z nadzieją patrzą w przyszłość

Gry
188V
Life is Strange: Reunion #8
Grzegorz Cyga | Dzisiaj, 15:46
PS5 XSX|S PC

Coś się kończy i jednocześnie coś się zaczyna w historii serii Life is Strange i co do tego wątpliwości nie mają gwiazdy nowej gry, Life is Strange: Reunion. 

Przed nami premiera Life is Strange: Reunion. Najnowsza odsłona serii wydawanej przez Square Enix ma być zamknięciem historii Max Caulfield i Chloe Price. Jednak to nie oznacza końca marki.

Dalsza część tekstu pod wideo

A przynajmniej takiego zdania jest Hannah Telle. Aktorka, która użycza głosu Max Caulfield od pierwszej części w rozmowie z serwisem Variety, wyznała, iż posiadanie świadomości, że zapoczątkowana ponad 11 lat temu historia dobiega końca, było dla niej ciężkim wyzwaniem.

Podczas tworzenia gry ciążyła mi świadomość, że to ostatni raz, kiedy gram Max. Trudno mi się z nią rozstać i zrozumieć, że dałam z siebie wszystko, włożyłam w to całe moje doświadczenie życiowe, osobistą traumę, ból, miłość i radość. Wszystko, czego doświadczyłam w życiu, włożyłam w nawiązanie kontaktu z nią i przedstawienie jej historii najlepiej, jak potrafiłam. Dlatego skupiam się na tym, jak bardzo jestem wdzięczna, że ​​w ogóle mogłam to zrobić. Musiałam też skupić się na wierze, że uda mi się dokończyć tworzenie gry, nie smucić się i nie przejmować faktem, że to już koniec, i że będę w stanie skupić się i wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafię. To było zdecydowanie trudne.

Byłam przeszczęśliwa, mogąc pogłębić i zgłębić relację między Max i Chloe jako bardziej dojrzałymi ludźmi, którzy mieli czas rozłąki, by odkryć siebie jako odmienne osoby z odmiennymi doświadczeniami, ale także wspólną traumę. To był naprawdę bogaty materiał do zgłębienia. Są dla siebie bratnimi duszami, niezależnie od tego, czy są kochankami, czy przyjaciółkami. Możliwość spędzęnia ze sobą więcej czasu razem dała nam szansę na refleksję nad związkami, które były rozdzielone przez jakiś czas, ale są niezwykle ważne. Kiedy znów się spotykamy, dwoje ludzi się zmienia. I czy obietnica, którą sobie wtedy złożyliśmy, nadal jest obietnicą, którą będziemy sobie składać na zawsze, ponieważ staliśmy się innymi ludźmi?

Nieco mniej zaskoczona wydaje się Rhianna DeVries, która wciela się w Chloe od czasu prequela serii, Life is Strange: Before the Storm. Kobieta przyznała, że za każdym razem, gdy otrzymywała tę rolę, podchodziła do niej tak, jakby to był ostatni raz. 

Nie podeszłam do tego, jak do definitywnego końca, głównie ze względu na wątek Chloe w tej części. To ciekawe, bo za każdym razem, gdy kończyłam grę w tej serii, jak przy „Before the Storm”, myślałam, że Chloe już nie wróci – a potem robiłam sesje mo-cap do kolekcji remasterów. Po prostu cieszyłam się, że mogę to zrobić przynajmniej jeszcze jeden raz. 

Już jutro odbędzie się pożegnanie Max i Chloe w grach. Mimo iż w ostatnich dniach pojawiły się sugestie, że Life is Strange: Reunion może być ostatnią produkcją, po której Square Enix zakończy rozwój marki, z pewnością nie będzie to definitywne rozstanie z dwiema przyjaciółkami z Arcadia Bay, gdyż ich historia zostanie przeniesiona na ekrany widzów Prime Video i ma już nawet wybraną reżyserkę pierwszych epizodów. Z tego powodu Hannah Telle wierzy, że dzięki serialowi marka dostanie drugie życie.

Teraz jest mi smutno, że to się kończy, ale myślę, że te postaci są wieczne. To może być koniec dla mnie i Rhianny grających te bohaterki, ale jak wszyscy wiemy, trwają zdjęcia do serialu Amazona. To będzie serial aktorski, który dotrze do jeszcze większej liczby osób niż wcześniej. Więź między tymi postaciami wpłynie na miliony ludzi w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyli. Supermana grało wielu aktorów i jestem pewna, że będzie wiele Max i Chloe. Ale to był największy zaszczyt w moim życiu i karierze, móc wcielić się w Max Caulfield i jestem za to bardzo wdzięczna. To było dla mnie wszystko.

Źródło: Variety

Komentarze (1)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper