ARC Raiders w centrum burzy. Deweloperzy szukają oszczędności, gracze wściekli
Gracze tracą cierpliwość! Ich sprzeciw graczy wobec AI w grach wideo przybrał „sensacyjne" rozmiary. Branża gier wideo jest rozdarta. I nie wie, jak rozbroić tę bombę.
Błędy generatywnej sztucznej inteligencji w grach wideo wywołują coraz większą falę oburzenia, podczas gdy deweloperzy masowo wdrażają AI, szukając oszczędności w branży wartej 200 miliardów dolarów!
Gamers are leading the AI backlash as the quality of new tools is not yet good enough to match human developers https://t.co/9o206TFK7B
— Bloomberg (@business) February 25, 2026
Patrick Söderlund, szef Embark Studios odpowiedzialny za niespodziewany hit ARC Raiders, przyznał, że sprzeciwo przeciwko AI stał się już „sensacyjny”. Studio eksperymentowało z AI m.in. przy generowaniu głosów postaci - nie zastępując w pełni aktorów, ale na tyle, że społeczność PC natychmiast to wychwyciła i ostro skrytykowała.
Deweloperzy otwarcie przyznają, że AI pomaga walczyć z rosnącymi kosztami produkcji AAA. Narzędzia jak Midjourney, ChatGPT czy dedykowane modele przyspieszają tworzenie assetów, dialogów, animacji i testowanie. W erze wielomilionowych budżetów to często jedyny sposób na utrzymanie rentowności i szybsze patchowanie.
Efekty? Gracze narzekają na robotycznie brzmiące dialogi, nienaturalne animacje, powtarzalne błędy i klasyczne wpadki AI - sześciopalczaste dłonie w assetach czy dziwne, „martwe” oczy postaci. Wielu uważa, że sztuczna inteligencja odbiera grom duszę i ludzką kreatywność, przez stosowane przez twórców tanie chwyty, a nawet pójście na przysłowiowe skróty.
Kontrowersja pokazuje głęboki podział branży. 47% deweloperów w ankietach martwi się o utratę miejsc pracy artystów, pisarzy i aktorów głosowych. Jedni widzą w AI rewolucję pozwalającą tworzyć większe światy, inni zaś zagrożenie dla jakości. Na razie AI w grach częściej wkurza niż zachwyca.