Kod i krzem #5 - Dzień, w którym Voodoo zmieniło wszystko.
Współczesny rozwój grafiki w grach to powolna ewolucja, dopieszczanie tego co już mamy. Kolejne generacje kart graficznych oferują nam te same zmiany od lat czyli % więcej klatek na sekundę, nieco sprawniejszy Ray Tracing czy nową wersję algorytmów upscalingu. Choć wizualnie gry stają się coraz doskonalsze, według mnie brakuje w tym procesie prawdziwego wstrząsu. Ostatnim większym skokiem w tej ewolucji było wprowadzenie Ray Tracingu. I choć dzisiaj różnica między RTX ON a OFF jest zauważalna to pamiętamy początki RT. Analizowanie czy ten Ray Tracing to widać czy nie widać, a jeśli widać to czy na pewno jest lepiej z nim czy bez.
Aby zrozumieć, czym jest prawdziwa rewolucja, musimy cofnąć się do drugiej połowy lat 90-tych ubiegłego wieku, do momentu w którym 3dfx swoimi akceleratorami VooDoo na zawsze zmienił definicję cyfrowej rozrywki. Rewolucję w której miałem szczęście uczestniczyć.
Krótka historia
Swoją przygodę z grami zaczynałem na przełomie lat 80 i 90-tych. Automaty do gier, potem jak to nazywam “stare czarne gry telewizyjne”. Po nich przyszedł czas Commodore 64 które do dzisiaj leży w szafie czy pierwsza styczność z PC-tami na szkolnym kółku informatycznym, zbudowanymi na bazie 486DX2. Na tamte czasy to był standard a takie tytuły jak Doom, Duke Nukem 3D czy Quake choć robiły wrażenie to dało się policzyć każdy piksel na monitorze a okno z grą zmniejszaliśmy do rozmiaru kartki pocztowej aby cieszyć się w miarę płynna rozgrywką.
I wtedy nadszedł rok 1998, rok w którym na moim biurku stanął pierwszy PC. Choć procesor Pentium 200 z instrukcjami MMX który zadebiutował trochę więcej niż rok wcześniej był potężną bazą dla komputera to nie on był tutaj głównym bohaterem. Prawdziwym królem, ukrytym wewnątrz obudowy, był akcelerator 3dfx Voodoo2 podłączony do karty graficznej S3ViRGE. Przesiadka ze szkolnego 486DX2 z kartą graficzną 2D wyposażoną w 1MB pamięci to nie był krok naprzód, to był skok w zupełnie nowy świat gamingu niespotykany nigdy wcześniej ani jak do tej pory później.
Do dziś mam w głowie to “piknięcie” przekaźnika na akceleratorze w momencie uruchomienia gry wspierającej Glide (niskopoziomowe API graficzne stworzone przez 3dfx dla akceleratorów VooDoo). Był to sygnał że procesor właśnie oddaje stery potworowi, a na ekranie zaraz wydarzy się coś, co wykraczało poza granice dotychczasowej wyobraźni. Voodoo2 nie wyświetlało obrazu, ono go malowało z taką gracją, że siedziałem przed monitorem z otwartymi ustami. To, co na 486DX2 było „pokazem slajdów” w niskiej rozdzielczości, tutaj stało się płynnym, bajecznie kolorowym doświadczeniem.

Dlaczego to największy szok w historii?
Przeskok na granie z komputerem wyposażonym w akcelerator z serii Voodoo był większy niż cokolwiek, co widziałem w gamingu aż po dzień dzisiejszy. To była zmiana jakościowa, która całkowicie unieważniła „erę software renderingu” kiedy to procesor odpowiadał za generowanie grafiki 3D.
Grając na komputerze bez akceleracji każda ściana była zbiorem wielkich, brzydkich kwadratów. Gdy podchodziłeś blisko wszystko wyglądało jak kasza. Dzięki filtrowaniu tekstur w Voodoo2, ściany stały się idealnie gładkie. Można było podejść do muru w Quake II i on nadal wyglądał jak jednolita powierzchnia. Na zwykłych kartach graficznych korytarze w grach były szare, jednolite. Światło było albo włączone albo wyłączone. Na VooDoo światło zaczęło żyć. Gdy wystrzeliłeś rakietę w ciemnym tunelu jej żółty blask przesuwał się po ścianach w czasie rzeczywistym. Jaskinie mieniły się odcieniami błękitu a woda przestała być niebieską, nieprzeniknioną plamą. Nagle stała się taflą przez którą widać było dno. Do tego płynność. Przejście z 10-15 klatek na zwykłych kartach graficznych do 60 na VooDoo2 oczywiście też mocno wpływało na odbiór gry.
Gry których grafika wgniatała w fotel
W tamtym okresie było sporo gier które robiły oszałamiające wrażenie ale chciałbym wymienić klilka z nich:
- Unreal
Wyjście z mrocznego statku Vortex Rikers na otwartą przestrzeń planety Na Pali to był największy szok. Kolorowe niebo, gigantyczne wodospady i ta nieprawdopodobna “gładkość”

- Quake II
Każdy strzał z blastera, każdy wybuch granatu oświetlał otoczenie tak realistycznie że w tamtym momencie robiło to niesamowite wrażenie.

- Need for Speed III: Hot Pursuit
Te odbicia na karoseriach lśniących samochodów, deszcz na wirtualnej kamerze, światła radiowozów odbijające się w mokrym asfalcie... Nieporównywalne doświadczenia.

- Tomb Raider 1-3

VooDoo nie było jedyne
Jeśli spojrzymy na historię PC przez pryzmat najważniejszych momentów, to kilka modeli kart graficznych dosłownie zdefiniowało nową erę. Nie były to tylko poprawki wydajności o 10% czy 20%. To były skoki, po których gry wyglądały jak z innej generacji.
Oto karty, które zapewniły największe wizualne rewolucje:
1. 3dfx Voodoo (1996) / VooDoo2 (1998) - Od pikseli do wygładzania.
"Wielki wybuch" w grafice gier video. Przed Voodoo gry były renderowane programowo (przez CPU), co oznaczało kanciaste, migoczące piksele.
Co się zmieniło: Voodoo wprowadziło filtrowanie bilinearne. Nagłe ściany w Quake’u przestały być zbiorem wielkich kwadratów, a stały się gładkimi powierzchniami. Do tego doszły efekty przezroczystości wody i mgły.
Kultowe gry: Quake, Tomb Raider, Unreal, Need for Speed 3, Half Life
2. NVIDIA GeForce 256 (1999) - Era T&L (Transform and Lighting)
Pierwsza karta nazwana „GPU”. Zanim się pojawiła, procesor musiał wyliczać każdy trójkąt, z którego składał się świat gry. To moment w którym karta graficzna przestała być pomocnikiem procesora a stała się jego szefem.
Co się zmieniło: Wprowadzenie sprzętowego Transform & Lighting (T&L). Pozwoliło to na drastyczne zwiększenie liczby detali (poligonów) na ekranie. Postacie nagle "zdjęły rękawiczki" i zyskały palce u rąk zamiast, a otoczenie stało się znacznie bardziej złożone.
Kultowe gry: Quake III Arena, Unreal Tournament, Half Life, Deus Ex
3. ATI Radeon 9700 Pro (2002) - Fotorealizm (prawie)
To był moment, w którym grafika komputerowa przestała wyglądać jak „plastikowe 3D”, a zaczęła przypominać filmy.
Co się zmieniło: Pełne wsparcie dla DirectX 9.0 i zaawansowanych programowalnych shaderów. To dzięki niej zobaczyliśmy niesamowite efekty załamania światła na szkle, realistyczną wodę i dynamiczne cienie. NVIDIA ze swoją serią FX była wtedy lata świetlne z tyłu.
Kultowe gry: Half-Life 2, Doom 3, GTA III, Battlefield 1942
4. NVIDIA GeForce 8800 GTX (2006) - Próg współczesności
Nie jestem pewien czy swoją legendarność zawdzięcza przepotężnej architekturze czy też... Crysisowi.
Co się zmieniło: Unified Shaders (ujednolicone jednostki cieniowania). Pozwalało to na generowanie efektów, które wcześniej były zarezerwowane dla renderów filmowych. Obraz stał się niesamowicie ostry, a oświetlenie nabrało głębi.
Kultowa gra: Crysis (to na tej karcie po raz pierwszy uruchomiliśmy ten tytuł z godnością).
5. GeForce RTX 2080/2080Ti (2018) - Ray Tracing
Dzięki tej technologii światło w grach przestało być jedynie „namalowanym” efektem, a zaczęło naturalnie reagować z otoczeniem, lustrami i przezroczystymi powierzchniami.
Co się zmieniło: Fizycznie poprawne śledzenie promieni świetlnych, co pozwoliło na generowanie fotorealistycznych odbić, miękkich cieni oraz globalnego oświetlenia w czasie rzeczywistym.
Kultowa gra: Cyberpunk 2077
Moja osobista refleksja
Patrzę na dzisiejsze karty graficzne, na te wszystkie RTX-y i DLSS-y, i choć są imponujące, to brakuje im tej magii, którą miało Voodoo2. Dzisiaj spieramy się o detale natomiast przeskok w grafice który zapewniły akceleratory Voodoo to był jedyny raz w historii, kiedy grafika zmieniła się tak fundamentalnie. I szczerze? Wątpię, czy cokolwiek i kiedykolwiek w oprawie graficznej gier tak bardzo mnie zachwyci jak to co zobaczyłem po pierwszym "piknięciu” przekaźnika na Voodoo2 w 1998 roku.
A Ty który moment wspominasz za najbardziej epicki? Zapraszam do ankiety poniżej oraz komentowania.