Pijane treści

pisane bez alkoholu

drunkparis drunkparis 29.04.2021, 12:13
Samuraj, który potrafi umierać
757V

Samuraj, który potrafi umierać

Bez rewolucji i drastycznych zmian, ale z nowymi pomysłami na nową produkcję w stylu Dark Souls z otoczką japońskiej kultury, Team Ninja raz jeszcze udowadnia, że dobrze się czuje w gatunku typu soulslike.

Już na samym początku tytułu istotną zmianą w porównaniu do części pierwszej jest konieczność kreacji własnego awatara przy wykorzystaniu dość rozbudowanego kreatora. Co prawda nie mamy możliwości, aby wcielić się ponownie w postać Williama, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby taką personę wykreować. Zresztą sam kreator pozwala na dużą swobodę w kwestii aparycji twarzy, oraz innych atrybutów. Oczywiście nie ogranicza nas także odnośnie do wyboru płci, co tylko powoduje, że już na samym początku zabawy spędzimy kilkanaście minut w celu kreacji własnego bohatera. Całość jest na tyle elastyczna, że pozwala na edycję wojownika nawet w późniejszym etapie gry bez żadnych konsekwencji.

Na pierwszy rzut oka druga część prezentuje się dokładnie tak samo, jak gra z 2017 roku. Przy dłuższym jednak obcowaniu da się dostrzec kilka nowości oraz usprawnień względem poprzedniczki. Nie są to zmiany rewolucyjne, ale dobrze działające mechaniki, które bardziej urozmaicają tę produkcję.

Fabularnie cofamy się do 1555 roku, co oznacza, że jesteśmy świadkami wydarzeń poprzedzających fabułę pierwszej odsłony. Historia gry czerpie garściami z okresu Azuchi-Momoyama, gdzie w połowie XV wieku do władzy dochodził Nobunaga Oda. Protagonista lub też protagonistka to pół-człowiek, pół demon, którego pochodzenie nie jest do końca jasne. Głównym zadaniem postaci jest eliminacja wszelkich potworów z japońskich wierzeń, nie wnikając tym w życie pozostałych mieszkańców. Zwrot akcji następuje wskutek rutynowego polowania na mityczne Yokai, gdzie nieświadomie główna postać bierze udział w samym centrum wojny domowej. Tam też poznamy niejakiego Tokichiro, handlarza kamieniami dusz demonów, który pragnie zapisać się na kartach historii bez względu na konsekwencje. Małym rozczarowaniem jest niestety fakt iż wykreowana postać jest typowym bezimiennym bohaterem bez słowa, który podczas całej gry nie odzywa się ani jednym słowem. Opowieść jest angażująca ze względu na zakorzenienie w prawdziwym świecie. Miejsca, postacie, bitwy — wszystko te wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości, a wzbogacone zostały mistycyzmem w postaci demonów, kamieni dusz czy duchach. Osoby posiadające sporą wiedzę w dziedzinie kultury z Kraju Wschodzącego Słońca z pewnością wychwycą wszystkie tego typu smaczki. Tak jak w przypadku serii Dark Souls, tak i tutaj zrozumienie osi fabularnej, to konieczność eksploracji mapy w celu szerzenia wiedzy w formie wspomnień, pojawiających się notatek, a nawet rozwijanie zadań pobocznych.

System walki bazuje na dobrze już znanym mechanizmie z jedynki opierającym się na ogromnym wachlarzu broni, pozycji i sztuczek ninjutsu. Nowością jest tutaj dodatkowy fioletowy pasek pełniący funkcję wskaźnika Animy, który zapełnia się poprzez atakowanie wrogów czy też korzystanie z odpowiednich przedmiotów, tylko po to, aby móc później zyskać dostęp do unikatowych zdolności demonów. Te zaś otrzymujemy za udane potyczki z najtrudniejszymi wrogami gry, następnie znajdując się w charmie, możemy dostrajać zdobyte zdolności. Metamorfozy Yokai są niesamowicie efektowne oraz efektywne. Demoniczna natura głównego bohatera nadaje rozgrywce dodatkowej głębi, której brakowało w części pierwszej. Kolejnym novum jest kontra rozprysków, którą należy wykonać w momencie, gdy przeciwnik przechodzi do ataku za pomocą mocy Yokai i wokół niego pojawi się czerwona poświata. W przypadku odpowiednio wykonanej czynności blokujemy atak oponenta oraz zadajemy kilkukrotnie wyższe obrażenia. Walka w dalszym ciągu jest dość wymagająca i kontrolować trzeba dosłownie wszystko — poprzez ataki silne, lekkie, impuls odnawiający Ki na odpowiednim blokowaniu ciosów przeciwnika kończąc. Wszystko to w ciągu kilku sekund, co sprowadza gracza do bardziej rozważnego planowania, a opanowanie impulsów ki oraz kontrowanie rozprysków to klucz do zwycięstwa. Zresztą, zginąć można bardzo łatwo, a brak rozwagi kończy się nerwowym powrotem do miejsca zgonu, by odzyskać zgromadzoną Amritę, czyli: punkty doświadczenia. Co prawda możemy się wspomóc umiejętnościami innego gracza, wykorzystując zdobyte kubki ochoko, a te otrzymujemy po ukończonych walkach ze zjawami, które pozostały po poległych graczach przy dobrze już znanej kapliczce, jednak samodzielne rozprawienie się z danym adwersarzem to mnóstwo satysfakcji. Tutaj także pojawiła się mała zmiana względem pierwszej części, gdyż gracze posiadając odpowiedni do tego przedmiot mogą pozostawić po sobie nagrobek ducha akolitów, aby inny użytkownicy mogli wykorzystać jego awatar do pomocy w danej konfrontacji.

Całkiem nieźle zaprojektowany został design oponentów, którzy są różnorodni i posiadają swoje charakterystyczne animacje poruszania się. Przykładowo dowódca wrogiej armii korzystał będzie z potężnego ducha opiekuńczego oraz pakietu trzech różnych broni i ataków elektryzujących, natomiast innym razem trafimy na nasze odbicie lustrzane. Kolejno, walki z bossami to nadal najtrudniejsze potyczki oferując przy tym sporo adrenaliny i zostały zrealizowane z dużym rozmachem i pomysłem, a każda taka konfrontacja jest unikalnym doświadczeniem. Niestety natrafić możemy również na starych znajomych z pierwszej części w praktycznie takiej samej strukturze, co może negatywnie wpływać na zabawę dla osób, które bardzo dokładnie ograły wersje z 2017 roku.

Kapitalnie wygląda kwestia uzbrojenia, gdzie do dyspozycji gracza oddano naprawdę pokaźny zestaw broni. Wszelakie topory, katany, glewie czy łuki, to tylko niektóre z narzędzi do wykorzystania w trakcie walk. Każdy oręż posiada własne drzewko umiejętności rozwijane w miarę użytkowania rynsztunku w charakterystyczny sposób jak w serii Elder Scrolls. Oczywiście do całości dochodzą standardowe trzy postawy z różniącym się od siebie wachlarzem ciosów oraz to, że niektóre narzędzia walki zostały naznaczone przez yokai co sprawia, że nakładają specjalny status na wrogów, ale i po naładowaniu specjalnego paska przemawiają do naszej postaci.

Rozwój bohatera, to tradycyjne likwidowanie kolejnych przeciwników, dzięki czemu zdobywamy ich dusze, będące tutejszymi punktami doświadczenia. Nowe poziomy przekładają się z kolei na ulepszanie parametrów, które nie wyróżniają się niczym szczególnym względem innych gier RPG, mają one wpływ na kilka czynników takich jak: zadawane obrażenia, punkty życia lub szybkość. Co więcej, w każdej chwili można zresetować wszystkie punkty i za pewną opłatą rozdać je ponownie.

Rozgrywka również została delikatnie zmodyfikowana. Podczas eksploracji natrafić możemy na obszary Królestwa Ciemności, w których to przeciwnicy są znacznie potężniejsi, a nasza postać ma ograniczone możliwości bojowe. Póki gracz nie upora się z najsilniejszym yokai, nie będzie miał możliwości skorzystania z chramu oraz nie uzyska dostępu do skrzyń ze skarbami. Niszczenie tych obszarów, podczas eksploracji jest ciekawym zajęciem, tym bardziej że wspomniane nagrody zazwyczaj są tego warte. Minusem może okazać się ten sam chaos w ekwipunku co poprzednio oraz często mało przydatny loot wypadający z pokonanych przeciwników. Mniej kolorowo jest także w kwestii zadań pobocznych, które do bólu potrafią być powtarzalne i nudne, a pominięcie ich to strata sporej ilości niezbędnego doświadczenia.

W kwestii poruszania się po świecie samurajów robimy to poprzez regiony, wykonując zadania główne, gdzie do ukończenia mamy 20 głównych misji oraz wybierając z poziomu mapy aktywności poboczne m.in. w formie zbierania kodamów, zapewniając sobie specjalne bonusy czy poprawiać umiejętności bojowe w Dojo. Punkt startowy każdej misji, doczekał się niewielkiej rozbudowy w postaci chaty, w której to przejrzeć można ilustracje oraz informacje dotyczące ważnych postaci, przeciwników, czy raz jeszcze zobaczyć filmy przerywnikowe. Oczywiście na brakuje systemu wytwarzania przedmiotów, który jest identyczny, jak w przypadku oryginału i w zasadzie nawet sama postać kowala, jest dobrze znajoma.

Mimo że lokacje zyskały więcej żywych kolorów i w początkowych fazach fabuły są znacznie bardziej różnorodne stylistycznie, to niestety podczas pełnej przygody kilka razy trafimy do bardzo podobnych miejsc, co może lekko nużyć. Ten recykling nie tyczy się tylko danych obszarów, ale także i napotkanych wrogów co było jednym z głównych minusów części pierwszej. W tej kwestii w zasadzie jest bardzo podobnie.

Grafika to w zasadzie drobne szlify poprawiając tekstury czy otoczenie, które teraz wygląda bardziej szczegółowo i nie kłuje po oczach. Jest lepiej, ale to nadal ten sam silnik gry. Wersja konsolowa oferuje dwa tryby rozgrywki — stałe sześćdziesiąt klatek z nieco obciętymi efektami lub trzydzieści klatek na sekundę z pełnym wachlarzem grafiki, mowa oczywiście o Playstation 4 PRO. Całość dopełnia muzyka, która wyraźnie utrzymana jest w bardziej dojrzałym dźwięku i świetnie urozmaica atmosferę gry. Zainspirowana okresem Sengoku wypełnia trudne pojedynki z bossami oraz klimatycznie wprowadza w świat gry.

Moduł wieloosobowy gry pozwala przyzwać innych graczy do pomocy w newralgicznych momentach lub też tworzenie własnej drużyny, z którą to od początku do końca będziemy mogli ukończyć dostępne misje. Niestety system bywa mocno archaiczny i zaproszenie losowego gracza bywa często bardzo trudne, tym bardziej że takowy użytkownik w tym czasie nie może wykonywać żadnych czynności.

NiOh 2 to po prostu więcej tego samego, co oferował oryginał, ale z kilkoma dodatkami, które idealnie pasują do tej artystycznej wizji świata. Nowe dzieło Team Ninja to świetny sequel, ale taki, który nie próbuje wymyślać koła na nowo.

Tagi: Nioh 2 Remastered – Edycja kompletna

Oceń notkę
+ +17 -

Oceń profil
+ +103 -
drunkparis
Ranking: 103 Poziom: 68
PD: 40495
REPUTACJA: 12210