Gry w które grałem w 2025
W co grałem 2025 roku
2025 rok był pod względem growym był dosyć udany. Grałem zarówno najnowsze premiery jak i starsze tytuły. Bez zbędnego przedłużania opowiem wam w jakie gry grałem 2025 i krótko opiszę moje wrażenia z tych gier. Zaczynamy. A pod tekstem wersja wideo z gameplayami.
2025 przywitałem z Sly2 : Band of thieves a właściwie dokończyłem to grać bo samą grę zacząłem ogrywać jeszcze w poprzednim roku. Trzeba przyznać że jest to bardzo porządny tytuł. To platformówka 3d z otwartymi poziomami łączące mechaniki platformówki z skradaniem. Bogactwo mechanik, zmienne style rozgrywki i wyraziste lokacje sprawiają, że gra do dziś zawstydza wiele współczesnych tytułów swoją kreatywnością i różnorodnością jeśli chodzi o zadanie. Misje skradankowe, misje z samochdozikami, misje eskorotowe i wiele innych i 3 postacie wyraziste różniące od siebie umiejętnościami postacie między którymi trzeba się przełączać i to wszystko ubrane w celdashingową grafikę. Świetnie się bawiłem
Kolejny tytuł na mojej liście to the Mute House. Klasyczny survival horror zrobiony przez zaledwie klika osób mający premierę właśnie w 2025 roku. Całkiem porządna gra taka na 7/ 10. Chodzimy tu po wielkiej posiadłości tak jak w Resident Evil, zabijamy zombiaki jak w resident evil i rozwiązujemy zagadki szukając kluczy od otwarcia drzwi, Wszystko jak w klasycznych residentach tylko trochę gorzej i bez mapy ale generalnie polecam.
Po The Mute House przyszła mi ochota grać metroivanie a akurat miałem zdobytą za free na epic games store..F.I.S.T.: Forged in Shadow Torch. Mroczny, dieselpunkowy świat pełen antropomorficznych zwierząt, w którym industrialne miasto żyje własnym, ciężkim rytmem. Znakomita budowa poziomów, gęsty klimat i świetnie wykorzystane klasyczne mechaniki metroidvanii to wszystko zawiera Fist. Moim zdaniem bardzo tytuł od Chińczyków z królikiem w roli głównej
Jako trzydziestopięcioletni gracz doceniłem A Plague Tale: Requiem za dojrzałą, emocjonalną fabułę, która potrafi naprawdę przytłoczyć i zostać w głowie na długo po napisach końcowych. Gęsty, mroczny klimat średniowiecznego świata oraz rozwinięte mechaniki skradania ws stosunku do jedynki i walki sprawiają, że rozgrywka jest nie tylko angażująca, ale też naturalnie wspiera opowiadaną historię. No i też postać samej głównej bohaterki będącą w niektórych momentach maszynką do zabijania.
Świetnie się bawiłem przy Marvel Guardians of Galaxy. Zachwyciła mnie przede wszystkim świetnie napisaną fabuła, która łączy humor z momentami naprawdę emocjonalnymi, oraz znakomitym polskim dubbingiem dodającym dialogom naturalności i charakteru. Na plus działa też powracające jak bumerang słowo „Flurpa”, które z czasem staje się uroczym, wewnętrznym żartem bohaterów i idealnie oddaje ich luźny, niepoważny styl. Oprawa graficzna robi ogromne wrażenie dzięki kolorowym lokacjom i dopracowanej reżyserii scen, a gameplay to dynamiczna, drużynowa akcja oparta na wydawaniu rozkazów kompanom i płynnej strzelaninie, która może lekko odstawać od reszty gry, ale pozostaje przyjemna i satysfakcjonująca.
Pokemon Sun na 3dsa , to prostu kolejne pokemony z niewielkimi zmianami, więcej stworków, grafika tym razem bardziej 3d zmiany w zdobywaniu oznak i chyba dwie nowe mechaniki i tyle. Czy to źle? Dla mnie bo lubię te stare pokemony i mi się to podoba, bawiłem się świetnie.
Potem grałem w Luigi’s Mansion 2. Dla nie wtajemniczonych to trochę taki survival horror dla dzieci z eksploracją nawiedzonych miejsc i walką z duchami. To solidna, ale wyraźnie słabsza odsłona serii w porównaniu do pierwszej części, głównie przez pocięcie rozgrywki na krótsze, misje etapy zamiast jednego spójnego nawiedzonego dworu. Mimo tego gra wciąż oferuje dużo uroku, pomysłowe zagadki, charakterystyczny humor Luigiego i przyjemną rozgrywkę, dzięki czemu pozostaje po prostu całkiem dobrą i wartą ogrania produkcją
Maid of Sker to taki horror, który bardzo chce straszyć, ale częściej tylko grozi palcem niż faktycznie robi „buu”. Klimat jest, pomysł z nasłuchującymi przeciwnikami był już w milionach innych grach, jednak rozgrywka szybko zaczyna kręcić się w kółko, a strach ustępuje miejsca lekkiej irytacji i myśli „okej, już to widziałem”. Krótka, poprawna przygoda na jeden–dwa wieczory, której już nawet za bardzo nie pamiętam i którą da się przejść bez bólu, ale bez zachwytów — uczciwe 6/10, taki horrorrowy odpowiednik herbaty bez cukru: da się wypić, ale szału nie ma.
Saints Row: The Third Remastered tu od pierwszych minut jest jasny komunikat: „logika zostaje w domu, tu liczy się zabawa”. Jej humor jest głupi, przerysowany i kompletnie bezwstydny — i właśnie dlatego działa, bo strzelanie z absurdalnych broni, wybuchy na pół miasta i dialogi Trzeba przyznać ten klon gta przyniósł mi dużo frajdy ale na sam koniec już mnie trochę znudził. Największy absurd jest na samym końcu gry po wymordowaniu połowy mieszkańców miasta członkowie Saint row zostali ogłoszeni bohaterami bo zapobiegli wysadzenia mostu.
South of Midnight urzeka przede wszystkim przepiękną, silnie stylizowaną oprawą graficzną i gęstym klimatem, który czerpie garściami z mrocznych legend Luizjany — bagna, folklor i magia tworzą naprawdę wyjątkową atmosferę. Fabuła wciąga swoją baśniową, trochę niepokojącą narracją, a muzyka jest absolutnie zajebista i robi ogromną robotę, budując emocje oraz tożsamość świata. Niestety, pod tym wszystkim kryje się zbyt prosty gameplay typu actio-adventure i dość nudni, powtarzalni przeciwnicy na jedno kopyto, którzy wypadają blado na tle świetnie zaprojektowanych bossów, przez co sama rozgrywka nie zawsze dorasta do jakości oprawy i klimatu
Post Trauma tutaj się zawiodłem. Do połowy gry wszystko działa jak należy i łatwo złapać się na tym, że chce się iść dalej, głównie dzięki bardzo mocnej, intrygującej fabule. Nie wiemy gdzie się na początku znajdujemy czy to zaświaty czy po prostu japońskie metro Niestety w drugiej części twórcy serwują mocno labiryntowe poziomy, które zaczynają męczyć, spowalniają tempo i częściej frustrują niż budują napięcie W ogóle walki to jest tu bardzo mało twórczy bardziej się skupili na eksploracji. Taki Silent hill dla ubogich i słabo optymalizowany, przez radości z rozrywki była mniejsza.
Clair Obscur: The Expedition 33 Dla mnie to gra tego roku i jedna z najlepszych gier ostatnich lat. Coś niesamowitego, nigdy nie sądziłem, że system turowy, mnie tak wciągnie a to dzięki dodaniu tych dynamicznych elementów. Przede wszystkim świat mnie zachwycił swoją malarską stylistyką, surrealistycznym klimatem i konsekwentną wizją, która wyróżnia grę na tle współczesnych RPG-ów. Fabuła jest intrygująca, pełna melancholii i tajemnicy, a motyw Ekspedycji nadaje całej opowieści ciężaru i emocjonalnej stawki., muzyka przepiękna. I chyba początek najbardziej emocjonujący początek gry w świecie gier.
Po tej świetniej grze w The First Tree czyli w taki symulator chodzenia z lisem w roli głównej z niby ambitną fabułą rozgrywająca się na dwóch poziomach. Lisicy szukającej swoich młodych (to ta grywalna część) i w tle o facecie próbującym nawiązać kontakt z swoim ojcem. Tak w skrócie biega się lisicą po pustych lokacjach i zbiera się świecidełka. Na szczęście całość trwa jakieś dwie godziny. Nie polecam.
Na koniec nie tego roku lecz części filmu Haunting Ground. Survival horror od mistrzów horrorów Capcomu. Gra stawia na bezradność, ucieczkę i ciągłe bycie śledzonym, co w połączeniu z gotyckim zamkiem, dusznym klimatem i relacją z psem Hewiem buduje wyjątkowo stresującą atmosferę. Nie ma tu walki tylko ciągle uciekamy przed kimś albo chowamy i zagadki rozwiązujemy. I graficznie jak na ps2 to chyba wyciska wszystkie soki konsoli. No i Haunting Ground był zwiastunem dokąd zmierzają growe horrory w sensie w ucieczkę i skradanie a nie w walkę. Jeszcze dodam, że momentami gra jest nieco zboczona. A i można kopać w jaja.
To będzie na razie na tyle to jest dopiero połowa gier w które grałem w 2025. Będzie jeszcze druga część, Dajcie znać w komentarzach w co wy graliście w 2025
Poniżej wersja wideo wzbogacona o gameplaye