Electronic Arts od kilku lat rozwija gry z serii Star Wars i opinie na temat działań Elektroników są różne. Czasami na produkcje czekaliśmy za długo, innym razem byliśmy zaskoczeni przyjętym modelem rozwoju, ale już Star Wars: Jedi Fallen Order pokazał, że EA ma w swoim zespole deweloperów, którym można zaufać. Kanadyjskie Motive Studios dotychczas nie otrzymało wielu szans na zaprezentowanie swojego kunsztu, ale jestem pewien, że to właśnie ta ekipa powinna otrzymać pieniądze, czas oraz możliwości na rozwój nowych produkcji z tego IP. Star Wars: Squadrons to nie jest najmocniejsza propozycja ostatnich lat, ale tytuł jest przeładowany potencjałem.

Star Wars: Squadrons to (niestety!) mniejszy projekt

Star Wars Squadrons - recenzja - kokpit kampania

Próbkę możliwości Motive Studios otrzymaliśmy już w 2017 roku, bo to właśnie ten zespół był odpowiedzialny za fabularną kampanię do Star Wars: Battlefront 2. Twórcy już trzy lata temu nie zawiedli, ale poprzednia opowieść cierpiała na jedno: czas rozgrywki. W recenzowanym Star Wars: Squadrons przyjęto zupełnie inną perspektywę, jednak ponownie trudno mi już od początku nie wspominać o właśnie tym elemencie, ponieważ skala projektu determinuje całe wrażenia. Kanadyjczycy wcześniej otrzymali szansę opowiedzenia skromniejszej historii, a teraz niestety przedstawiają mniejszy projekt – ich tytuł od premiery jest dostępny w niższej cenie, co nie ma nic wspólnego z jakością gry, ale z zaoferowaną zawartością.

Po zapowiedzi Star Wars: Squadrons pojawiły się głosy, według których EA szykuje dla graczy pozycję nastawioną na sieciowe walki PVP, ale twórcy z Motive ponownie pozwolą zainteresowanym zapoznać się z mniejszą opowieścią – typowym wprowadzeniem do zabawy. Po spędzeniu z produkcją kilkunastu godzin jestem jednak pewien, że opowieść jest w pewien sposób niestety główną częścią produkcji. I podkreślam słowo „niestety” nie z powodu jakości przygotowanej opowieści czy też formy podania, ale twórcy proponują 7-godzinną historię, która z mojej perspektywy powinna trwać przynajmniej 2 razy dłużej.

Star Wars: Squadrons zaprasza graczy na gwiezdną przejażdżkę

Star Wars Squadrons - recenzja - walka w przestworzach

I nie chcę tutaj brzmieć, jak typowy gracz, który chce „więcej i więcej”, ale Motive Studios ponownie pokazuje, że potrafi w sensowny sposób zaproponować fanom uniwersum Star Wars dobrą rozrywkę, lecz kolejny raz wszystko kończy się zdecydowanie za szybko. Kampania została podzielona na 16 misji, podczas których mamy okazję uczestniczyć w wydarzeniach w dwóch perspektywach – Imperium oraz Nowej Republiki. Akcja została umiejscowiona tuż po opowieści z Gwiezdne wojny: część VI Powrót Jedi i jest to bardzo przewidywalna przygoda, w której Sojusz Rebeliantów próbuje stworzyć potężną broń, a druga strona za wszelką cenę chce zniszczyć ten plan. Pod względem fabuły nie jest to najmocniejsza opowieść z uniwersum, ale twórcy w bardzo ciekawy sposób prezentują sprawę.

Gracze obserwują fabułę z dwóch stron konfliktu i podczas rozgrywki nie brakuje sekwencji przypominających kontynuację zdarzeń, jednak na początku jesteśmy „dobrymi”, by następnie uczestniczyć w przygodzie jako „źli”. Może brzmieć to dziwnie, jednak to pomieszanie akcji było dla mnie najlepszym elementem całego Star Wars: Squadrons, ponieważ ciekawym doświadczeniem było naprawiać swoje czyny. Gdy w jednej misji atakujemy wrogie statki, tak w drugiej musimy zmierzyć się z konsekwencjami – ale już z perspektywy drugiej frakcji. Choć historii brakuje wybitnych momentów, o których moglibyśmy rozmawiać ze znajomymi, to jednak całość została podana w bardzo przystępny sposób. Całą opowieść łyknąłem na jednym posiedzeniu  – i chciałem zdecydowanie więcej.

Star Wars: Squadrons wystarcza na jeden raz?

Star Wars Squadrons - recenzja - tie fighter w hangarze

Nie chcę być monotematyczny, ale właśnie tutaj pojawia się największy problem Star Wars: Squadrons, ponieważ z mojej perspektywy jest to produkcja na jedną sobotę. W opowieści nie znajdziecie rozbudowanych wątków, których moralne wybory zachęcałyby do pięciokrotnego ukończenia gry. Szczerze mówiąc nawet na drugie podejście może zabraknąć chęci, ponieważ tytuł nie charakteryzuje się wybitną regrywalnością. Projekt jest przeładowany kapitalną atmosferą, a podczas wielu misji można poczuć „Moc” Gwiezdnych wojen, co jest możliwe dzięki fantastycznej oprawie oraz kapitalnemu udźwiękowieniu, ale podczas rozgrywki, a szczególnie po ukończeniu, poczułem, że twórcy nie wykorzystali potencjału.

Ciekawym zabiegiem są rozmowy w hangarze, w których niestety gracz nie może uczestniczyć. Trudno wytłumaczyć ten zabieg, jednak deweloperzy wpadli na pomysł, by rozbudowywać wydarzenia lub czasami nawet tłumaczyć niektóre wątki przez dyskusje niezależnych bohaterów, ale my nie możemy zabrać w nich głosu. W zasadzie przysłuchujemy się jedynie dyskusjom innych osób, co nie jest moim zdaniem dobrą decyzją. To właśnie w tym miejscu moglibyśmy otrzymać opcje dialogowe, które w ostateczności wpłynęłyby na historię, ale zamiast tego każdy dialog możemy pominąć.

Star Wars: Squadrons ma jednak prawdziwą Moc

Star Wars Squadrons - recenzja - fabularna wstawka dynamiczna akcja

Jednego Star Wars: Squadrons nie mogę odmówić: kapitalnej rozgrywki. Pilotowanie wszystkich ośmiu statków z kampanii (po cztery na stronę) daje inne wrażenia, ale niezależnie od tego czy kontrolujemy statek nastawiony na walkę czy też wsparcie – za każdym razem czujemy Moc. Deweloperzy postawili na obserwowanie akcji z perspektywy pierwszej osoby, więc za każdym razem widzimy kokpit maszyny i choć pierwotnie nie rozumiałem tej decyzji, to jednak w ostateczności trudno mi nie wychwalać pomysłu. Twórcy wykorzystują kabinę maszyny do zaprezentowania wszystkich poszczególnych elementów interfejsu użytkownika – otrzymujemy tutaj informacje o przyspieszeniu, zdrowiu, amunicji, widzimy radar oraz wskaźniki systemów, które zostały zintegrowane z wyglądem statków i wygląda to świetnie. Jest to naprawdę przemyślane, ponieważ TIE Reaper, T-65 X-Wing, RZ-1 A-Wing, UT-60D U-Wing, TIE Fighter, TIE/SA Bomber, BTL Y-Wing, TIE/IN Interceptor, TIE/RP Reaper nie tylko oferują inne doznania podczas ruchu, ale wyglądają w środku zupełnie inaczej. Maszyny posiadają inne bronie, tarcze czy też silniki, więc rozgrywka jest mocno zróżnicowana.

Bardzo pozytywne doznania są możliwe dzięki dopracowanej mechanice lotu. Maszyny działają początkowo odrobinę ociężale, ale dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu systemów możemy uwypuklić pełny potencjał pojazdów. Deweloperzy pozwalają nam zadbać o atak, dynamiczniejszy ruch lub obronę, a dobre przełączanie układu jest często niezbędne do wykonania misji, ponieważ w trakcie wydarzeń żywiołowo przelatujemy obok obiektów, walczymy z licznymi wrogami lub jesteśmy celem ataków – i za każdym razem niezbędne jest wybranie odpowiedniego trybu, by móc zadbać o potrzebne wsparcie. To właśnie dzięki różnym statkom oraz systemom podczas rozgrywki nie narzekałem na fakt, że w głównej mierze misje w recenzowanym Star Wars: Squadrons polegają na prostym „przyleć i atakuj”. Twórcy dobrze obudowali wydarzenia, bo choć w głównej mierze wykonujemy podobne czynności, to jednak od początku do końca historii nie miałem poczucia znużenia. Niestety, w samej kampanii kilkukrotnie musiałem zresetować misje, ponieważ akcja stanęła – miałem podróżować za statkiem, który jednak nie ruszał się z miejsca. Na szczęście automatyczny save działa bez zarzutu i nie musiałem powtarzać większych fragmentów zadań.

W opowieści zabrakło większej progresji, więc tak jak wspomniałem – jest to raczej przyjemność na jeden raz. Na uwagę na pewno zasługują kapitalne miejscówki, które pokazują prawdziwy potencjał tego uniwersum – nawet w przestrzeni kosmicznej można stworzyć piękne lokacje. Twórcy dorzucają do tego odpowiednie efekty (wizualne i dźwiękowe), by znacząco poprawić nasze doświadczenie. Fani wirtualnej rzeczywistości powinni jeszcze zanurzyć się w świecie VR i poznać całą historię z goglami na głowie, a dodając do zestawu porządny HOTAS znacząco zwiększą oni swoją imersję. Choć mam pełną świadomość, że na taki pełen zestaw pozwolą sobie nieliczni – ze względu na skalę projektu, nie jest to dla produkcja, dla której kupiłbym VR i porządny kontroler.

Star Wars: Squadrons pokazuje prawdziwy charakter w walce PVP

Star Wars Squadrons - recenzja - rywalizacja często kończy się efektownymi scenami

Zdecydowanie największym (jedynym?) problemem recenzowanego Star Wars: Squadrons jest zawartość. Dwa tryby PVP oraz sześć map? Powiedzmy sobie szczerze: w wielu beta testach otrzymujemy znacznie więcej atrakcji. Twórcy nie mają także planów na rozbudowę gry za pomocą rozszerzeń lub sezonów, więc nie możecie liczyć na nowe warianty rozgrywki, kolejne lokacje czy też nowe statki. To „pełen produkt”, który choć debiutuje w niższej cenie, to jednak trudno mi nie odnieść wrażenia, że skala projektu to największy błąd Electronic Arts. Dlaczego? Bo Star Wars: Squadrons pod względem rozgrywki nie zawodzi, a rywalizacja PVP to fantastyczne doświadczenie, od którego trudno odejść. Każdy fan Gwiezdnych wojen chciałby zatopić się w trybach, progresji, rozwoju, ale wszystko jest w minimalnym rozmiarze, więc już po kilku pierwszych godzinach można chcieć czegoś innego.

Gracze mogą wyruszyć na typowe mecze Team Deathmatch (Kosmiczny Pojedynek), w których dwa pięcioosobowe zespoły walczą o uzyskanie 30 punktów lub możemy także sprawdzić Bitwy flot i w tym wypadku naszym zadaniem jest wykonanie kilku celów. Znacznie więcej czasu spędziłem w przypadku tego pierwszego trybu, bo choć założenia są proste, to jednak rywalizacja z innymi graczami nabiera tutaj wyjątkowego charakteru. Starcia są szybkie, możemy wykorzystywać elementy otoczenia, by ukryć swoją maszynę i cały czas należy pamiętać o systemach – stawiamy na atak podczas eliminowania celu, ale wzmacniamy pancerz, gdy to my jesteśmy po drugiej stronie celownika. Akcje w Star Wars: Squadrons są często iście epickie i w ten tytuł po prostu gra się z dużą przyjemnością... I to właśnie jeszcze bardziej przekonuje mnie, że podjęto fatalną decyzję w przypadku skali gry.

Star Wars: Squadrons to ekscytujące starcia i zabawne skórki

Star Wars Squadrons - recenzja - potężny statek (kampania)

Znacznie bardziej rozbudowanym trybem są Bitwy Flot, w których również uczestniczy dziesięć osób, ale dodatkowo na ekranie pojawiają się statki sterowane przez sztuczną inteligencję. Naszym zadaniem jest zniszczenie flagowego okrętu wrogów, ale by móc wykonać misję musimy zmierzyć się z mniejszymi celami, a jednocześnie dbać o pasek na ekranie – nasza formacja rozpocznie atak dopiero w momencie uzyskania odpowiedniego wskaźnika. W trakcie jednego meczu możemy przykładowo niszczyć mniejsze maszyny, zaatakować większe statki, bronić swoje cele, by w ostateczności móc zmierzyć się z głównym przeciwnikiem. Śmierć to dobra szansa na wybranie innego statku, który w lepszy sposób pozwoli nam reagować na wydarzenia. Starcia są ekscytujące, ponieważ cele stale się zmieniają, mamy okazję wykonywać inne zadania, a jednocześnie rywalizacja jest przesiąknięta satysfakcją – ubicie 2-3 wrogów w krótkim czasie daje prawdziwego kopa.

Po zakończonym meczu otrzymujemy punkty w rankingu oraz dwie waluty – w recenzowanym Star Wars: Squadrons nie znajdziemy żadnych mikrotransakcji, ale twórcy wpadli na dość zabawny pomysł. Za część monet ulepszamy maszyny i dzięki temu wpływamy na ich możliwości, co ma oczywiście sens, ponieważ gracze mogą faktycznie zmieniać działanie statków. Zmiany są duże, ale nie odczułem, by system był niesprawiedliwy – szybko można odblokować potrzebne modyfikacje, by zwiększyć atak lub przyspieszenie maszyny. Trudno jednak nie uśmiechnąć się szeroko widząc spory zestaw elementów do personalizacji statków, które jednak mają mizerny sens. Tak jak wspomniałem całą akcję obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby, więc nie mamy okazji oglądać swojej maszyny. W dodatku ostrzeliwanie wrogów odbywa się na takich odległościach, że w zasadzie nie mamy okazji przyjrzeć się statkom przeciwników. Nieźle wyglądają opcje upiększania kokpitów i pewnie tutaj znajdzie się wielu amatorów różnych „desek”, ale wydawanie zarobionej waluty na kolorki do samych pojazdów lub pilotów wydaje mi się średnio sensowne.

Star Wars: Squadrons to jeden wielki niewykorzystany potencjał

Star Wars Squadrons - recenzja - bohaterka

Electronic Arts ma w rękach kapitalną grę, która już na starcie nie otrzymała swojej szansy. Recenzowany Star Wars: Squadrons kupicie w mniejszej cenie, pewnie za chwile wpadną oferty za „stówkę”, ale jestem przekonany, że większość, a może nawet wszyscy fani uniwersum Gwiezdnych wojen rzuciliby w deweloperów większą kwotą, gdyby otrzymali odrobinę dłuższą historię i znacznie bardziej rozbudowany tryb PVP. Już nawet zostawmy tę opowieść, która w ostateczności jest dobra (ocena: 8), ale przydałyby się tutaj przynajmniej cztery dodatkowe warianty rozgrywki do rywalizacji z innymi graczami. Chciałbym grać w Star Wars: Squadrons przez kilka kolejnych miesięcy, ale nawet najlepszy gameplay nie zapewni odpowiedniej publiki, gdy zawartość nie jest dobrze rozbudowana.

Star Wars: Squadrons pod względem rozgrywki oferuje kapitalne wrażenia, ale niestety w tym wypadku zdecydowano się na mniejszy projekt.