The Suicide of Rachel Foster najłatwiej jest określić grą przygodową, ale z rodzaju tych posiadających mniejszą ilość interakcji niż typowy przedstawiciel gatunku - zwłaszcza klasyczny. W produkcji przede wszystkim eksplorujemy, okazyjnie wchodząc w interakcję z różnymi przedmiotami. W takich przypadkach pierwsze skrzypce gra oczywiście scenariusz i atmosfera - ale jak te elementy wypadają w praktyce dowiecie się z poniższej recenzji.

Na zewnątrz taka zawierucha, to może ja wynajmę wszystkie pokoje

The Suicide of Rachel Foster - recenzja gry. Korytarz drugiego piętra hotelu

The Suicide of Rachel Foster to tajemnicza opowieść o tytułowym samobójstwie Rachel Foster. Jako Nicole, której dopiero zmarła matka, udajemy się do należącego do rodziny opuszczonego hotelu, aby ocenić jego stan i wystawić na sprzedaż. Jak zwykle bywa w podobnych opowieściach, dzieje się to w niekorzystnym okresie - obszar trawią ogromne opady śniegu, co ostatecznie zmusza Nicole do przedłużenia pobytu. Tym samym prawnik mający pomóc w dopięciu formalności nie może dostać się do posiadłości. Wychodzi więc na to, że Nicole zostaje odcięta od świata, zdana jedynie na siebie - choć jedynie do czasu, bo wkrótce nawiązuje z nią kontakt Irving ze sztabu kryzysowego. Z użyciem telefonu komórkowego asystować ją będzie podczas pobytu.

Jak się można spodziewać, szybko okazuje się, że za tytułowym samobójstwem stoi więcej pytań niż odpowiedzi, Nicole postanawia więc rozwiązać tę zagadkę - i tak przecież zmuszona jest w wielkim hotelu zostać. Protagonistka The Suicide of Rachel Foster, to nieco cyniczna i twarda kobieta, która z początku nie pała zbyt dużą sympatią do telefonicznego towarzysza. Jej nastrój pogarsza również fakt, że wizyta mająca trwać jedynie 20 minut - maksymalnie godzinę - tak bardzo się przedłużyła. Z czasem jednak możemy zobaczyć, że jej stosunek do całej sytuacji nieco się ociepla. Irving, będący z początku wstydliwy, zdający się być przytłoczony silną osobowością Nicole, również zmienia swój styl bycia.

W tej materii mam jeden, niewielki problem. Dialogi, wraz z przybliżaniem się do siebie bohaterów, bywają czasami krępujące - zwłaszcza żarty dwójki postaci, po których wspólnie się śmieją. Przyrównałbym to do zakończeń odcinków niektórych kreskówek dla dzieci, gdzie ktoś rzuci suchą jak pieprz frazą, a następnie wszyscy stojąc w grupie, śmieją się niemal do rozpuku. Na szczęście takich momentów jest bardzo mało.

The Suicide of Rachel Foster miksem Lśnienia i Lolity?

The Suicide of Rachel Foster - recenzja gry. Napis "pig" na ścianie damskiej toalety

Jedną z pierwszych rzeczy jaką widzimy po uruchomieniu The Suicide of Rachel Foster jest prośba, aby osoby cierpiące na problemy związane z wykorzystywaniem seksualnym, nie grały w grę bez nadzoru. Po tym komunikacie spodziewałem się, że będę miał do czynienia z bardzo mocną opowieścią, która poruszy tematy w grach raczej nieobecne - albo jeśli już to bardzo rzadko.

Można powiedzieć, że faktycznie tak jest. To tematyka, z którą zwykle mamy do czynienia w kinie, czy literaturze. Już w pierwszych chwilach dowiadujemy się, że ojciec Nicole wdał się w romans i zapłodnił nastoletnią Rachel, która niedługo przed poczęciem popełniła samobójstwo. Jak wspominałem wcześniej - wkrótce okazuje się, że za tą sprawą kryje się znacznie więcej, co odkryjemy podczas pobytu w opuszczonym hotelu.

Można się spierać, czy podobne scenariusze w grach są potrzebne. Nie mi oceniać co jest potrzebne, a co nie - uważam jedynie, że twórcy powinni mieć wolność twórczą i opowiadać o czym im się podoba. Wszystko oczywiście z umiarem i w granicach dobrego smaku. Po tym jak The Suicide of Rachel Foster pojawiła się na PC zauważyłem, że nie wszystkim podobało się to jak twórcy poruszyli ten trudny temat. Rzekomo zabrakło w tym wszystkim odpowiedniej subtelności i sensu. Osobiście się z tym nie zgodzę.

Nie jest to co prawda mistrzostwo, ale całość jest na tyle angażująca, że ani przez moment nie poczułem się znużony. Wraz z rozwojem opowieści poznajemy oczywiście więcej szczegółów ze wspomnianego romansu, ale wciąż z zachowaniem umiaru i w formie przede wszystkim opisowej. Jedynie niektóre rzeczy są podane bezpośrednio - nie jest to więc poziom kontrowersyjnej "Lolity". Czy to ujma, czy zaleta The Suicide of Rachel Foster - to już każdy musi ocenić samodzielnie.

Myślę, że w tym wszystkim zabrakło po prostu tytułowej Rachel. Nie ma okazji na przeczytanie jej notatek, jakichkolwiek wypowiedzi - trochę tak, jakby w całej dramie brała bierny udział. Nie będę się tego zbytnio czepiał, bo mogła być po prostu osobą, która po sobie takowych śladów nie zostawia. Trzeba też mieć na uwadze, że zwiedzamy przecież hotel, który należał do ojca zamieszanego w romans. Mógł odpowiednio to miejsce uprzątnąć.

Nie ma w tej opowieści też żadnego morału, ale przecież nie zawsze musi jakiś być. Z drugiej jednak strony - bez takowego, jaki jest sens opowiadania takiej historii? Taki sam jak w przypadku każdej innej, zwłaszcza jeśli chodzi o gatunek "mystery thrillerów". Cała zabawa polega na odkrywaniu kolejnych elementów układanki, które niejednokrotnie zaskakują. Podobnie było w tym przypadku - zakończenie może nie spodobać się wszystkim, ale w moim odczuciu jak najbardziej ma sens i dobrze zamyka opowieść The Suicide of Rachel Foster.

The Suicide of Rachel Foster może pochwalić się niepokojącą atmosferą

The Suicide of Rachel Foster - recenzja gry. Zdezelowany korytarz w hotelu

Nawet jeśli pominąć fabułę The Suicide of Rachel Foster, to warto zwrócić uwagę i pochwalić atmosferę, jaką twórcy wykreowali. Gra zaczyna się od czytania listu od zmarłej matki Nicole - to z kolei jest przerywane intrygującymi ujęciami z pogrzebu. Wszystko w akompaniamencie ponurej i nieco melancholijnej muzyki. Już od tych chwil wiedziałem, że o dobry klimat nie będę musiał się martwić.

Kiedy już trafiamy do opustoszałego hotelu, jest dość niepozornie, zwłaszcza, że mamy dostęp jedynie do kilku pomieszczeń. Sytuacja zmienia się jednak dość szybko, bo wkrótce możemy zwiedzać ogromny budynek w całości. Otworem stają przed nami rozległe korytarze, ciemne zakamarki, pralnia, strych, piwnica - każde z nich z charakterystyczną atmosferą. Przez większość czasu słyszymy jedynie wicher za oknem, czy skrzypienie starego budynku.

Dźwięk gra bardzo ważną rolę. Nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, więc nigdy nie czułem się bezpiecznie. Były momenty tak przytłaczające, że chciałem po prostu przerwać granie. Nie jest to oczywiście poziom Silent Hill, ale jedno co łączy te obie gry, to powodowanie w nas strachu przed nieznanym. W dalszej części The Suicide of Rachel Foster są etapy bardziej podpadające pod horror, ale nie chcę psuć nikomu niespodzianek. Myślę, że warto wspomnieć jednak o momencie, kiedy wyłączone zostaje zasilanie, a my zmuszeni zostajemy je przywrócić - i wszystko to w samym środku nocy.

The Suicide of Rachel Foster pod względem rozgrywki to typowy symulator chodzenia

The Suicide of Rachel Foster - recenzja gry. Opuszczony kościół nocą

The Suicide of Rachel Foster najgorzej radzi sobie w temacie rozgrywki - zwłaszcza dla kogoś nieprzepadającego za symulatorami chodzenia. Osobiście nie należę do tego grona, bo od czasu do czasu lubię się w ten sposób zrelaksować. Szkoda, że nie było większej ilości wszelkich notatek, które rzuciłyby trochę światła na przeszłość postaci. Podczas zwiedzania hotelu możemy wziąć do ręki książki, kubki, długopisy i tylko czasami jakieś notatki. Zabrakło jednak możliwości włączenia napisów do takowych - albo, jeśli już tego zabrakło - przybliżenia, dzięki któremu łatwiej byłoby przeglądać dokumenty.

Po pierwszych chwilach z grą miałem też zarzuty do poruszania się. Postać chodzi bardzo powoli i nawet jeśli zaczyna biec, wciąż sprawia wrażenie bardzo ociężałej - nie jest na szczęście tak źle jak w Blackwood Crossing, ale znów gorzej niż w Everybody's Gone to the Rapture. Z czasem oczywiście się do tego przyzwyczaiłem, ale wciąż potrafiło to czasami dawać się we znaki, szczególnie wtedy kiedy przyszło trochę pokręcić się po wielkim pensjonacie. Oprócz podnoszenia przypadkowych przedmiotów nie służących niczemu, jest kilka takich, których faktycznie użyjemy. Niech będzie to choćby latarka dynamo, czy wszelakie klucze otwierające kolejne drzwi.

The Suicide of Rachel Foster zdecydowanie warto sprawdzić

The Suicide of Rachel Foster ma jeszcze całkiem przyjemną ścieżkę dźwiękową. Przeważają utwory w których przewodzi gitara akustyczna, ale znajdują się kawałki bardziej ambientowe i nastawione na budowanie cięższej atmosfery. Dobrze się ich słucha również poza grą, ale cały album trwa zaledwie 40 minut. Nie jest to też nic nadzwyczajnego, ale dobrze wpasowuje się w klimat gry. Jednocześnie grę cechuje też przyzwoita grafika i ciekawy styl artystyczny, który osobiście czasami podchodził mi pod słynne Lśnienie w reżyserii Kubricka. Spadków animacji, czy innych technicznych problemów nie uświadczyłem.

The Suicide of Rachel Foster nie jest niczym przełomowym, czy nadzwyczajnym - również jeśli chodzi o fabułę. Mogło być w tej materii znacznie lepiej, ale nie jest źle. Zabrakło po prostu ciekawych przemyśleń, czy właśnie punktu widzenia Rachel. W cenie standardowej (84zł w PlayStation Store) nie polecałbym zakupu tej produkcji, a raczej poczekanie na stosowną obniżkę. Tym bardziej, że to zabawa na raptem kilka godzin - pierwsze ukończenie gry zajęło mi jakieś 5 godzin, zaznaczając przy tym, że zdarzyło mi się przez kilkanaście minut czegoś poszukać. Niemniej uważam, że to twór godny zainteresowania, o ile oczywiście cenicie podobne doświadczenia.