Huntdown to ukłon w stronę klasycznych gier akcji. Mamy tutaj 20 krótkich misji, trzy postacie do wyboru i prostą fabułę o likwidowaniu złoczyńców. Świat opanowany jest przez gangi, którym stawić czoła boi się nawet sama policja, czy wojsko. Jedynymi, którzy mogą zmienić sytuację są łowcy głów. Są to kolejno 32-letnia najemniczka Anna Conda (już za samo to imię należy się plusik), 148 letni cyborg John Sawyer oraz droid zwiadowczy Mow Man. Zadaniem wybranego przez nas bohatera jest zlikwidowanie gangów, które opanowały kolejne dzielnice.

Sama fabuła jest prosta i nie ma tu nic imponującego, ale przecież nie o to chodzi. Jeśli w ogóle można to nazwać brakami, to i tak wynagrodzone są z nawiązką za sprawą świetnego humoru, który przejawia się w wypowiadanych kwestiach, czy w samych przydomkach przeciwników. Podczas grania kilkukrotnie przypomniała mi się w związku z tym seria Borderlands, która słynie ze specyficznego humoru.

Huntdown to świetny ukłon w stronę klasyki zręcznościowych strzelanek

Huntdown to przede wszystkim wciągająca rozgrywka. Mamy tu proste zasady: skaczemy, strzelamy, robimy wślizgi i chowamy się za osłonami. Każdy z protagonistów ma określoną broń, różniącą się siłą rażenia i szybkością. Oprócz tego mają też specjalny atak, który potrafi czasem uratować skórę. Wszystkie te elementy wystarczą w zupełności, żeby gra wciągała jak bagno. Nie zliczę ile razy siadłem do gry tylko na chwilę, a kończyłem po kilku, nawet 5 godzinach.

Czas płynie jeszcze szybciej jeśli gra się z dobrym znajomym. Wtedy gra staje się oczywiście łatwiejsza, bo można się wzajemnie reanimować - pod warunkiem, że zdążymy na czas. Nie znaczy to jednak, że w kooperacji gra staje się łatwa, bo nawet na poziomie normalnym w ostatnich poziomach może być ciężko. Ukończenie gry na tym poziomie zajęło mi około 10 godzin, co uważam za dobry czas. Mówię tutaj oczywiście o zwykłym przejściu, bez starania się o zrobienie wszystkiego co gra proponuje: przejście każdego poziomu bez zgonu, zabicie wszystkich przeciwników i zebranie każdej znajdźki.

Huntdown jest dobre zarówno dla fanów kooperacji jak i zabawy w pojedynkę

Huntdown na szczęście w żadnym stopniu nie frustruje, bo prawie wszystko działa tu jak powinno. Zabrakło mi tutaj takich rzeczy jak strzelanie pod skosem, czy do góry, bo to by trochę rozgrywkę przyśpieszyło i urozmaiciło. Dziwnie krótki jest też czas, kiedy po trafieniu nasza postać jest nietykalna - były sytuacje, w których umierałem od jednej serii i nie dlatego, że atak w domyśle odbierał wszystkie pozostałe mi punkty życia. Na normalnym poziomie trudności nie przeszkadzało to jakoś szczególnie, ale już wyżej czasem sprawia to problemy.

Poziomów trudności jest kilka: Easy, Normal, Hard oraz Badass, który odblokowuje się po ukończeniu gry. Na normalnym poziomie trudności mamy 5 punktów HP, na trudnym już tylko 3, a na najwyższym tylko 1 - dodatkowo nie ma tutaj opcji reanimowania kolegi. Trzeba więc opanować grę niemal do perfekcji, co zasługuje na uznanie, bo trochę takich produkcji dzisiaj brakuje. Zwłaszcza tak udanych.

Huntdown może być mniejszą grą, ale bawi lepiej niż niejedna ogromna

Huntdown nie ma może najlepszej oprawy pod słońcem, ale wygląda naprawdę przyzwoicie. Zwłaszcza jeśli lubimy podobną stylistykę i klimaty. Otoczenie mimo wszystko jest dość szczegółowe, ładnie prezentują się tez efekty wybuchów, czy rozpadających się na kawałki przeciwników. Gdyby komuś przeszkadzała pikseloza, można skorzystać z trybu CRT, co znacznie wygładza grafikę. Sam uważam, że w tym trybie gra prezentuje się ładniej, ale znajomy stwierdził, że jednak mniej wtedy widzi, bo niektóre elementy są mało widoczne. Trzeba otwarcie powiedzieć, że z widocznością jest czasem ciężko, bo zdarzało mi się, że danego przeciwnika czy strzału po prostu nie widziałem. Nie jest to wina chaosu panującego na ekranie, a po prostu kompozycji niektórych lokacji. Problem jest nieco bardziej dotkliwy, kiedy gra się ze znajomym - gubienie swojej postaci i patrzenie na postać drugiego gracza to tutaj wręcz norma.

Duży plus dla Huntdown należy się za muzykę. Ścieżka dźwiękowa sięga oczywiście po elektronikę retro i gatunek synthwave, co świetnie współgra z nastrojem gry i projektami lokacji. Nie zabrakło też bardziej gitarowych kompozycji, które oczywiście też świetnie tutaj pasują. Ubolewam nad faktem, że ścieżki dźwiękowej nie ma póki co na Spotify, bo z pewnością wróciłbym do tych dźwięków już poza grą.

Dla kogo jest Huntdown?

Huntdown na pewno poleciłbym fanom klasyki, bo znajdą tutaj wszystko to co być powinno: wysoki poziom trudności (zwłaszcza jeśli chcemy zdobyć platynowe trofeum), wciągającą rozgrywkę, humor, grafikę retro i świetną ścieżkę dźwiękową. Można pograć też ze znajomym, ale niestety tylko na kanapie - lub dzięki funkcji Share Play, poprzez wybranie opcji "Zagrajmy razem". Jestem jednak skłonny stwierdzić, że produkcja spodoba się również osobom, nie mającym zbyt wiele doświadczeń z klasyką. Gdyby nie wyżej wspomniane niedoróbki, dałbym grze solidne 9, bo w swojej kategorii to prawdziwa perełka.