Tales of Vesperia ukazało się w Japonii i Ameryce Północnej w 2008 roku, jednak Europejczycy na swoją wersję musieli poczekać rok dłużej. Produkcja Bandai Namco zadebiutowała na Xboksie 360 w czasie, gdy Microsoft łudził się jeszcze, iż zdoła przyciągnąć do siebie japońskich graczy, dlatego wiele tytułów z tamtego okresu w pierwszej kolejności można było ograć na amerykańskim sprzęcie. Trzynaście miesięcy później w Japonii ukazała się także edycja na PlayStation 3, która - niestety - nigdy nie opuściła granic tego kraju. Szkoda tym bardziej, że gra na platformie Sony została wzbogacona o szereg dodatków, takich jak nowe elementy w rozgrywce, rozbudowane dialogi, większą liczbę grywalnych postaci czy dodatkowe lochy. "Lepiej późno niż wcale" - w związku z tym, iż seria w ostatnich latach wyraźnie utraciła swój blask, a producent dość ostrożnie podchodzi do tematu kolejnej odsłony, w tzw. międzyczasie zdecydowano się wypuścić remaster Vesperii. Nie bez powodu wydawca odświeżył akurat tę pozycję, gdyż ToV uchodzi za najlepszy epizod cyklu Tales, w dodatku na Zachodzie znany głównie posiadaczom X360. Po sprawdzeniu wersji na PS4, cieszę się, że tym świetnym jRPG-em akcji mogą cieszyć się również właściciele współczesnych platform Sony, Nintendo oraz PC.

Tales of Vesperia Definitive Edition Recenzja 1

Tales of Vesperia Definitive Edition Recenzja 2

Grywalne anime

Akcja Tales of Vesperia rozgrywa się w uniwersum Terca Lumireis, w którym ludzie wykorzystują źródło energii znane jako blastia w wielu dziedzinach życia, mniej więcej na tej samej zasadzie, co surowiec ragnite w świecie Valkyria Chronicles. Priorytetem dla każdego miasta jest jednak użycie tej technologii do wytworzenia specjalnej bariery, która chroni mieszkańców przed zagrożeniami z zewnątrz, przede wszystkim potworami. Głównym bohaterem gry jest były rycerz Imperium, Yuri Lowell, posiadający cząstkę wspomnianej energii. Pewnego dnia w Zaphia, rodzinnym mieście protagonisty i stolicy Imperium, jeden z elementów blastii kontrolującej przepływ wody pitnej zostaje uszkodzony. Młody mężczyzna decyduje się przeprowadzić prywatne śledztwo w tej sprawie i odszukać winnego. Niestety, Yuri zostaje posądzony o bezprawne wtargnięcie na teren prywatny, a następnie wtrącony do lochu, który znajduje się bezpośrednio pod pałacem. Lowellowi udaje się wydostać z celi, po czym spotyka tajemniczą Estellę, pretendentkę do tronu Imperium, która za wszelką cenę chce skontaktować się z człowiekiem o imieniu Flynn, by ostrzec go, iż ktoś czyha na jego życie. Okazuje się, że Yuri zna Flynna - nasz awatar i blondwłosy rycerz są przyjaciółmi z dzieciństwa. Dwoje młodych ludzi decyduje się zaufać sobie nawzajem i wspólnie opuścić stolicę w poszukiwaniu przyjaciela Lowella oraz skradzionego elementu blastii. Po drodze dołączają do nich inni młodzieńcy: łowca potworów Karol Capel, ekscentryczna naukowiec Rita Mordio, zgorzkniały alkoholik Raven, tajemnicza Judith czy trudniąca się piractwem Patty Fleur. Z upływem czasu bohaterowie dowiadują się nowych rzeczy o otaczającym ich świecie, lecz nie mają pojęcia, że na skutek dużego zbiegu okoliczności znaleźli się w centrum wydarzeń, które mogą doprowadzić do zniszczenia nie tylko Imperium, ale i całej planety.

Zespół scenarzystów, pełnymi garściami czerpiący z poetyki anime, nie miał szczególnie dużych ambicji, mimo wszystko przedstawioną w grze historię o ratowaniu świata śledzi się z zainteresowaniem, głównie za sprawą kilku zaskakujących zwrotów akcji oraz plejady charakternych postaci. Skrypt nieformalnie podzielony został na trzy części, z której każda posiada swoisty wstęp, rozwinięcie i zakończenie - dwie pierwsze są bardzo interesujące, posiadają przy tym świetne tempo. Szczególnie pozytywnie wypada rozdział drugi, gdzie wyeksponowano motyw walki o wyższe dobro nieprawymi metodami, więc tym bardziej szkoda, że ostatni akt prezentuje wyraźnie niższy poziom. Vesperia nie byłaby jednak kolejną odsłoną serii Tales, gdyby bohaterowie nie mieli wpisane w DNA stylistyki anime, w grze nie mogło zatem zabraknąć tajemniczego nieznajomego, silnej heroiny, postaci kobiecej nieświadomej swojej seksualności czy przemądrzałego dzieciaka. Pomimo to praktycznie wszystkich członków drużyny można polubić, projekty postaci odpowiadają ich charakterom, a interakcje między nimi potrafią wrzucić na usta szeroki uśmiech. Na tle bohaterów pozytywnych stosunkowo blado wypadają złoczyńcy, w lwiej części jednowymiarowi i pozbawieni interesujących motywacji. Autorzy snują tę opowieść przy pomocy sekwencji na silniku gry, klasycznych animowanych cutscenek oraz popularnych w serii Skitów, czyli scenek w stylu "gadających głów", w tej odsłonie zabawnych jak zawsze, jednak nie tak dynamicznych, jak w ostatniej odsłonie serii. I choć rzeczony erpeg nie jest aż tak cukierkowy, jak mogłoby się wydawać, Vesperia jest dobrą propozycją dla fanów japońskich animacji niemal w każdym wieku. Odpowiedni klimat buduje też oryginalna ścieżka dialogowa, choć jeśli ktoś nie ma ochoty śledzić tekstu na ekranie telewizora, może włączyć angielskie głosy.

Tales of Vesperia Definitive Edition Recenzja 3

Tales of Vesperia Definitive Edition Recenzja 4

Dobrze naoliwiona maszyna

Tales of Vesperia jest przedstawicielem starej japońskiej szkoły, gdzie wątek główny jest całkowicie liniowy, a gracz nie ma żadnego wpływu na decyzje postaci. Stosunkowo szybko uzyskujemy dostęp do klasycznej mapy świata, po której przemieszczamy się głównym bohaterem, a z czasem podróżujemy różnymi środkami lokomocji, co sprawia ogromną przyjemność, gdyż świat gry jest duży, zróżnicowany tematycznie, pełen sekretów i dodatkowych atrakcji. Po rozpoczęciu starcia z widocznym na mapie przeciwnikiem, przenosimy się na pole bitwy, a akcję obserwujemy z boku, niczym w bijatyce 3D. System walki w tej odsłonie nazwany został Evolved Flex-Range Linear Motion Battle System, będąc w istocie kolejnym łańcuchem w ewolucji znanego i lubianego mechanizmu bitewnego w czasie rzeczywistym. Na polu walki kierujemy bezpośrednio jedną postacią, z kolei trójka towarzyszy sterowana jest przez konsolę lub - opcjonalnie - przez innych graczy w kooperacji lokalnej. Grając w pojedynkę, możemy wcześniej zaprogramować zachowania członków drużyny, jak również przypisać ataki niegrywalnych wojowników do prawej gałki analogowej. System w ToV jest niezwykle elastyczny, pozwalając łączyć szlagi w bardzo długie kombinacje, żonglować licznymi umiejętnościami postaci, puentować serie ciosów Fatal Strike'ami, a także swobodnie przemieszczać się po miejscu batalii. Wisienką na torcie są charakterystyczne dla każdego bohatera Mystic Artsy, czyli dewastujące, świetnie animowane ataki specjalne. Każde starcie jest punktowane, a zdobyte w ten (i inny) sposób przedmioty można łączyć, tworząc coraz potężniejszy oręż. Walka w Vesperii nie nudzi się wcale, a jedyne felery, jakich się dopatrzyłem, to "takie sobie" zachowanie sztucznej inteligencji, gdy atakuje nas zatrzęsienie adwersarzy, jak również nieco przepakowany główny bohater.

Ukończenie wątku fabularnego to zadanie na co najmniej pięćdziesiąt godzin, a to i tak zaledwie wierzchołek góry lodowej. Zatrzęsienie opcjonalnych questów, kilkunastu ukrytych bossów, mnóstwo dodatkowego oręża do zdobycia czy rozbudowane New Game Plus pozwalają spędzić w świecie Vesperii dwa albo i trzy razy więcej czasu! Ponadto Definitive Edition względem zachodniej wersji z Xboksa 360 oferuje mnóstwo dodatków, usprawnień oraz poprawek, uwzględniając zarówno te zaimplementowane już w japońskiej edycji na PS3, jak i wprowadzone dopiero teraz. Wszystkie sekwencje w wątku fabularnym oraz kilka misji pobocznych otrzymało pełny voice-acting, znakomita ścieżka muzyczna autorstwa Motoiego Sakuraby i Shinjiego Tamury została wzbogacona o dwanaście nowych utworów, dodano kilka efektów dźwiękowych, skrócone opisy zdobywanych przedmiotów, trzydzieści dziewięć świeżych Skitów, kilka cutscenek dla Flynna i Patty, nowe typy oręża oraz zbroi, dwie nieznane lokacje (Waterway of Oaths i Lenenthra Hollow), dwa opcjonalne lochy, dwóch przeciwników z kategorii Giganto Monsters, dwunastu nieobligatoryjnych bossów, mnóstwo skilli do broni głównych, wiele nowych strojów i tytułów, rozbudowano loch Ragou's Manor, zmodyfikowano intro (dodając Patty), zmieniono wiele ujęć kamery w scenkach przerywnikowych czy - co dla niektórych jest szczególnie istotne - poprawiono stronę wizualną i techniczną gry. Geometrię obiektów i więkość tekstur pozostawiono bez zmian względem jedenastoletniego oryginału, podciągnięto za to rozdzielczość do Full HD, a wersja na PlayStation 4 działa w płynnych sześćdziesięciu klatkach na sekundę. ToV na współczesnym sprzęcie prezentuje się godnie głównie dzięki wysokiemu budżetowi produkcji oraz wizji artystycznej, która skutecznie ten tytuł "zakonserwowała", choć nie ma rzecz jasna mowy o poziomie Ni no Kuni II czy DQ XI.