Pierwsze włączenie FIFA 19 podsumowuje wielką walkę wygraną przez Electronic Arts. Na dobry początek nie zobaczycie menu, nie wskoczycie w buty Lewandowskiego, a otrzymacie możliwość wysłuchania hymnu Ligi Mistrzów, by po chwili walczyć o ten najważniejszy puchar w europejskiej piłce. EA „wraca do domu” z licencją, na którą od dawna ostrzyła sobie ząbki, bo kontynuacja Pucharu Europy Mistrzów Krajowych pasuje do produkcji EA Sports w każdym najmniejszym calu. To w zasadzie ukoronowanie wieloletnich starań i rewolucji zapoczątkowanej kilka lat temu.

Sezon 1998/1999, Manchester United – Bayern Monachium 2:1

Jeśli na przestrzeni ostatnich lat czegokolwiek brakowało w kolejnych odsłonach piłki nożnej od Electronic Arts, to bez wątpienia były to europejskie puchary. Liga Mistrzów, Liga Europy oraz Superpuchar Europy trafił do rąk twórców Fify i możecie mieć pewność, że firma nie wypuści tego skarbu przez wiele długich lat. Twórcy zintegrowali te rozgrywki ze swoimi wszystkimi wariantami zabawy i pod tym względem FIFA 19 to najbardziej kompletna odsłona od wielu lat. Tego po prostu brakowało, bo gdy Alex Hunter rozpoczynał swoją historię dwa lata temu, oczywiście nie mógł jeszcze sięgnąć po najważniejszy puchar Starego Kontynentu, jednak mógł – a może nawet powinien? – walczyć ze swoim zespołem i po dramatycznym meczu odpaść z rozgrywek. Deweloperzy nie mogli zagwarantować graczom takiej traumy, ale na szczęście dla fanów produkcji Elektroników – teraz wszystko znajduje się na odpowiednim miejscu. Europejskie Puchary mają swój unikalny tryb, w którym możemy rozpocząć zmagania od grup, by w ostateczności obserwować radujących się piłkarzy, bez problemu rozegramy również same finały. Oczywiście nie zapomniano o tym dodatku w karierze oraz Drodze do sławy.

FIFA 19 recenzja

FIFA 19 recenzja

W pewien sposób FIFA 19 została zbudowana na nowej licencji, ale czy jest to dla kogokolwiek choćby najmniejszym zaskoczeniem? Electronic Arts na poletku licencji zgarnęło ostatni element układanki, który pozwala teraz w ciekawy sposób rozwijać produkcję i oferować nowe pierwiastki. Już w najnowszej odsłonie Liga Mistrzów została bardzo dobrze wykorzystana, ale mam świadomość, że to dopiero początek. Kojarzycie to uczucie, gdy po kapitalnym meczu we wtorkowe oraz środowe wieczory mieliście ochotę chwycić pada i rozegrać mecz „na swoich warunkach”? Ja już wczoraj po starciu Liverpoolu z Paris Saint-Germain rozegrałem ten mecz ponownie, ale tym razem zadbałem o wyższy wynik The Reds – Szejki do domu... Lub do McDonald'sa. 

Największą integrację europejskich pucharów widzimy oczywiście w Drodze do sławy. Alex Hunter powraca w zakończeniu trylogii i w końcu ma okazję założyć koszulkę Realu Madryt – już w swojej pierwszej odsłonie marzył o tym, jednak dopiero po dwóch kolejnych sezonach mógł usiąść w szatni Los Blancos i skupić się na kolejnym kroku w wielkiej karierze. Bez wątpienia tego tutaj brakowało, a Elektronicy nie zapomnieli o ciekawym rozwoju trybu – teraz poznajemy nie tylko historię Alexa, ale również mamy okazję pokierować historią Danny'ego Williamsa oraz Kim Hunter. Już wcześniej deweloperzy pozwalali poznać bohaterów z lepszej strony, ale tym razem nie są to małe epizody. Podczas rozgrywki otrzymujemy możliwość kierowania jedną z trzech ścieżek fabularnych, które przeplatają się ze sobą oferując zupełnie inne wydarzenia. Jest to naprawdę interesujący zabieg, ponieważ scenarzyści zadbali o zaakcentowanie różnic w karierach, a w całej opowieści nie brakuje mocnych zwrotów akcji – może i wszystko jest trochę bardziej przewidywalne względem poprzednich części, ale szczerze? To nadal fantastyczna przygoda, którą poznaje się z zainteresowaniem. Deweloperzy ponownie dają możliwość udzielania licznych wypowiedzi, a podczas wyborów mamy okazję podjąć kilka kluczowych decyzji wpływających na dalsze losy przygody – nie jest to może jeszcze poziom największych RPG-ów, ale widać że ekipa odpowiedzialna za scenariusz dobrze bawi się formą.

Muszę na pewno zaznaczyć jedno – nadal głównym bohaterem trybu jest Alex, którego opowieść jest najbardziej rozbudowana. To właśnie on na samym początku w Realu ma okazję rozegrać dwa mecze 11 na 11, dzięki którym drużyna z Madrytu zostaje podzielona na dwie części, a my możemy wybrać swoich „mentorów” - w jednej grupie znajduje się Modrić, Marcelo, Kros, Varane oraz Isco, a w drugiej Ramos, Asensio, Bale, Casemiro oraz Carvajal. Decyzja ma znaczenie dla rozwoju postaci, ponieważ szkolenie się pod okiem przykładowo Toniego Krossa pozwoli dopracować dalekie podania, a Isco wyszlifuje nasze wykończenie. Jest to naprawdę ciekawe odświeżenie rozgrywki, ponieważ nawet przed rozpoczęciem meczu możemy wybrać nowe opcje – teraz nie tylko kierujemy Hunterem, całym zespołem, ale istnieje możliwość skupienia się wyłącznie na Alexie i mentorze lub zaproszenia do gry innych graczy. Niezależnie od podjętej decyzji, podczas zmagań budujemy relację z naszymi kompanami – system raczkował już poprzednio, jednak teraz został w ciekawy sposób rozbudowany. Standardowo pomiędzy meczami mamy okazję wziąć udział w treningach, dzięki którym postacie zwiększają swoje statystyki – twórcy częściej korzystają z mini-spotkań na małe bramki lub pozwalają rozegrać sparingi wewnątrz drużyny.

FIFA 19 recenzja

FIFA 19 recenzja