Batman: Mroczny mściciel (2024) - recenzja 2. sezonu serialu [Amazon]. Granice reinterpretacji

Batman: Mroczny mściciel (2024) - recenzja, opinia o serialu [Amazon]. Granice reinterpretacji

Piotrek Kamiński | Dzisiaj, 21:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Postępująca korupcja na każdym szczeblu władzy w Gotham oznacza, że Batman jest potrzebny miastu jak nigdy. Kiedy bandyci, tacy jak Rupert Thorne mogą zostać uniewinnieni nawet mimo miażdżącego materiału dowodowego zgromadzonego przeciwko nim, czas na uczciwą grę dobiega końca. Lecz kazda moneta ma dwie strony i tam gdzie działa Batman, niechybnie pojawi się w końcu i jego mroczne odbicie. 

Pierwszy sezon "Mrocznego mściciela" to był absolutny dysonans poznawczy. Z jednej strony dostajemy "ten" styl graficzny, piękną, orkiestrową ścieżkę dźwiękową, dzięki której oryginalny "the animated series" do dziś jest aż tak ikoniczny, oraz pełne złożonych postaci i trudnych decyzji fabuły, z drugiej przesadnie duży nacisk położony został na postacie poboczne, przez co nigdy nie mieliśmy okazji poznać Batmana jako postaci, jako człowieka pod maską. Masa ikonicznych postaci została "przemalowana" w imię oryginalności i by móc powiedzieć, że idzie się z duchem czasu, a nie ponieważ miało to jakikolwiek sens. I wiesz co? Drugi sezon jest pod tym względem jeszcze lepszy/gorszy! 

Dalsza część tekstu pod wideo

Już sam początek sezonu idealnie obrazuje PRAWIE wszystko to, o co mi chodzi. Z jednej strony mamy bardzo prostą historię Batmana starającego się uratować życie księgowego mafii, którego zeznania mogą posadzić bardzo ważnych ludzi za kratkami. Bez przesadnych wybuchów i supermocy - po prostu przyziemna historia o mieście i jego mieszkańcach, z bardzo dobrym, słodko-gorzkim zakończeniem. Narracyjny majstersztyk, szybko przypominający widzowi wszystko, co musi wiedzieć o poszczególnych postaciach, by móc w spokoju cieszyć się resztą sezonu. Z drugiej strony, tenże księgowy nazywa się Julian Gregory, czyli tutejsza wersja Juliana Daya, znanego również jako Calendar Man. I na tego tutaj również tak właśnie wołają, ale nie dlatego, że jest on psychopatą mordującym ludzi w bardzo konkretne, symboliczne dni, ale ponieważ... Dobrze idzie mu liczenie? To zwykły typek od liczb, w żaden sposób nie powiązany z klasyczną wersją postaci. Spokojnie! Będzie gorzej... 

Batman: Mroczny mściciel (2024) - recenzja, opinia o serialu [Amazon]. Something wicked this way comes

Fabuła sezonu jako jednolitej opowieści jest ciekawa. Szybko dowiadujemy się, że za kulisami powoli w życie swoje plany wciela klauni książę zbrodni, Joker, tutaj grany przez znanego z roli Larysa w "Rodzie smoka" Matthew Needhama. O tym, dlaczego uważam tę wersję postaci za niezbyt udaną opowiem za chwilę. W każdym razie, bardzo sympatycznie wypada fakt, że praktycznie każda z tych pomniejszych historii w tym sezonie jest częścią czegoś większego i ostatecznie składa się w logiczną całość.

Na poziomie poszczególnych odcinków bywa już jednak różnie i absolutnie nie chodzi tu o jakieś niedostatki scenopisarskie ekipy odpowiedzialnej za serial, ale właśnie o te nieszczęsne zmiany w obrębie poszczególnych postaci, które są... Bo są. Już w pierwszym sezonie narzekałem trochę na tutejszy design Harley Quinn, która nijak nie kojarzyła mi się z klasykiem z lat dziewięćdziesiątych, ale powiem ci, że wtedy naprawdę nie było jeszcze na co narzekać. Co powiesz na Szalonego Kapelusznika, który tym razem jest kobietą prowadzącą telewizyjny talk show, nijak nie związaną z kryminalnym podziemiem Gotham? Mało? To może Mr Freeze, który jest wielkim, czarnym mordercą, komunikującym się ze światem przez jakieś dziwne ustrojstwo na szyi, lubującym się w zamrażaniu swoich ofiar, co uważa za sztukę? Chyba najbliższa oryginałowi jest Poison Ivy, tutaj przedstawiona jako alter ego cichej i spokojnej córki kwiaciarza, zamordowanego bezsensownie przez... Riddlera. "Uuuu, ciekawe jak?!" mógłby pomyśleć sobie jakiś fan Człowieka Nietoperza. Czy musiał uciec z zastawionej pułapki rozwiązując jakąś zagadkę i po prostu nie zdążył? Nie. Został zastrzelony. Ten tutejszy Riddler nie ma absolutnie żadnego związku z zagadkami - to zwykły gangster, który przypadkiem lubi zieleń i fiolet. Tragedia.

Batman: Mroczny mściciel (2024) - recenzja, opinia o serialu [Amazon]. To ma być Kiler?! To jakaś popierdółka, a nie Kiler!

Najbardziej zabolał mnie jednak Joker. Needham gra go ciekawie, zdecydowanie wczuwając się w rolę i cedząc każde słowo z rozwagą i odpowiednią mocą, ale... To nie jest Joker! To znaczy jest, ale na tej samej zasadzie, co poważny Joker z komiksu " Trzech Jokerów" Geoffa Johnsa - niby ktoś to wziął i napisał, ktoś inny narysował i zostało to oficjalnie wydane, ale publiczność praktycznie natychmiast stwierdziła, że sam pomysł jest po prostu niedorzeczny i na dłuższą metę nieudany. Dlaczego Joker jest szalenie poważnym facetem, który przybywa do Gotham by "dać mu lekcję", ale jednocześnie wciąż maluje się białą farbą i farbuje włosy na zielono? Przecież to nie ma absolutnie nic wspólnego z nim jako postacią - wizja Tima dosłownie kłóci się sama ze sobą. Do tego ktoś wymyślił żeby dać mu coś na wzór niemieckiego akcentu, który raz słychać wyraźnie, a kiedy indziej prawie wcale. Jeśli chcemy rozmawiać o nim wyłącznie jako godnym przeciwniku dla Człowieka Nietoperza, to działa on całkiem nieźle - choć Batman radzi sobie z nim zdecydowanie zbyt łatwo i zbyt szybko - ale jako nowa wariacja ikonicznej, być może nawet najbardziej ikonicznej postaci złoczyńcy ze świata komiksu, jest on pełnym i bezapelacyjnym zawodem. 

Jak już wspominałem wyżej, audiowizualnie serial wciąż rymuje się z klasykiem z wczesnych lat dziewięćdziesiątych i zazwyczaj wygląda i brzmi pierwszorzędnie. Kanciaste modele postaci męskich, znacznie bardziej obłe i ponętne kobiety - zwykle, bo w paru momentach artyści zdecydowanie za bardzo poszli w "dzisiejsze standardy", jak kiedy z niewiadomych przyczyn postanowili dorzucić do interesującego projektu Poison Ivy najbardziej, hmmm, przystojną twarz, jaką w życiu widziałem. Czemu to miało służyć? Nie chcieli żeby wyszła zbyt ponętnie? W serialu, w którym ludzie regularnie dostają kulkę między oczy? Myślę, że widownia jakoś by sobie z tym poradziła. Aby jednak nie kończyć zbyt negatywnie, wypada zaznaczyć, że serial ponownie aż pęka w szwach od wszelkiego rodzaju odniesień do klasyki - od stroju młodziutkiej Carrey Kelley, po nazwisko Napier w nazwie budynku. Jeśli masz ochotę na czysty nostalgia trip, to jest szansa, że będziesz bawić się całkiem nieźle. 

Koniec końców, drugi sezon "Mrocznego mściciela" jest dla mnie bardzo trudny w ocenie. Z jednej strony, fabuły kolejnych odcinków mogą się podobać, a strona audiowizualna to absolutnie najwyższa półka, z drugiej, jeśli jestem fanem marki, przyzwyczajonym do pewnych jej standardów, oferta Bruce'a Tima może być ponad twoje możliwości. Jako serial dla fanów Człowieka Nietoperza, jest to raczej dziwny eksperyment, nie do końca udany. Ale jako produkcja zawieszona w próżni, samowystarczalna i swoja własna, nie do wielu jej elementów można się przyczepić. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie - jakim typem widza się jest. 

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement

Atuty

  • Świetna, wzorowana na serialu z lat dziewięćdziesiątych animacja;
  • Piękna, orkiestrowa muzyka;
  • Fabuły poszczególnych odcinków składają się w logiczną całość;
  • Kilka ciekawych, trudnych tematycznie wątków;
  • Wiele odniesień do klasyki.

Wady

  • Jeszcze bardziej zmienia znane i lubiane postacie, zmieniając w nich praktycznie wszystko, co się da;
  • Dziwny, trochę zmarnowany Joker;
  • Niektóre wątki poprowadzone w bardzo "nowoczesny", irytujący i oczywisty sposób.

"Batman: Mroczny mściciel " w drugim sezonie jeszcze mocniej miesza w ustalonym kanonie, czym raczej nie kupi sobie przychylności najwierniejszych fanów. Myślałeś, że Schwarzenegger jako Nr Freeze to był absurd? Poczekaj aż zobaczysz tego tutaj.

6,0
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper