Tales of Arise - Beyond the Dawn Edition - recenzja wersji na Nintendo Switch 2. Idealna przygoda na początek

Tales of Arise - Beyond the Dawn Edition - recenzja i opinia o grze [Switch2]. Idealna przygoda na początek

Wojciech Gruszczyk | Dzisiaj, 08:17

Nintendo Switch 2 rozgościł się już na rynku, więc jest to idealny moment, by na platformie pojawiały się gry, które nie mogły dobrze działać i wyglądać na poprzedniej hybrydzie japońskiej korporacji. Jak jednak radzi sobie Tales of Arise - Beyond the Dawn Edition na najnowszej konsoli? Poznajcie nasze wrażenia.

Seria Tales of od lat zajmuje bardzo ważne miejsce w świecie japońskich RPG-ów. To marka, która nie zawsze przebija się do absolutnego mainstreamu na poziomie największych gigantów gatunku, ale ma oddaną społeczność i bez wątpienia potrafi zachwycić swoimi podstawami - drużynowe przygody, dużo dialogów, stylistyka anime, dynamiczna walka i historie o bohaterach, którzy często na naszych oczach stają się prawdziwymi liderami. Tales of Arise w tym gronie zajmuje szczególne miejsce, bo dla wielu graczy stało się najlepszym punktem wejścia do całej serii.

Dalsza część tekstu pod wideo

To znakomita propozycja zarówno dla nowych odbiorców, jak i wiernych fanów gatunku. Nowicjusze dostają tutaj nowoczesną oprawę, efektowny system walki, czytelnie poprowadzoną historię i świat, który nie wymaga znajomości poprzednich odsłon. Weterani japońskich RPG-ów mogą natomiast docenić klasyczne fundamenty serii: rozbudowaną drużynę, relacje między bohaterami, długą przygodę, rozwój postaci i mieszankę melodramatu, akcji oraz wielkich tematów, z których Tales of słynie od lat.

Teraz najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej: jak ta ceniona produkcja radzi sobie na najnowszej konsoli Nintendo? Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition trafia na Nintendo Switcha 2 jako kompletne wydanie z podstawową grą i fabularnym dodatkiem, więc na papierze brzmi jak idealna propozycja dla fanów długich, przenośnych RPG-ów. Po latach od premiery nie sprawdzam już tylko, czy to dobra gra, bo…  to wiemy od dawna. Tym razem najważniejsze jest to, czy ta wielka, efektowna i bardzo dynamiczna przygoda dobrze odnajduje się na hybrydowym sprzęcie Nintendo.

Tales of Arise to opowieść na ponad 100 godzin

undefined

Chcąc podejść do recenzji Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition, nie mogę pominąć podstaw, bo to właśnie fabuła i bohaterowie od początku stanowią jeden z najważniejszych filarów tej przygody. Historia przenosi nas do świata podzielonego między Dahnę i Renę - dwie cywilizacje, z których jedna przez setki lat wykorzystywała drugą, odbierając jej wolność, zasoby i godność. To klasyczny dla japońskich RPG-ów punkt wyjścia, ale Tales of Arise nie stawia wyłącznie na globalny konflikt… to przede wszystkim historia o ludziach, którzy próbują wyrwać się z narzuconych ról.

Na pierwszym planie znajdują się Alphen i Shionne. On jest tajemniczym mężczyzną w masce, który nie pamięta swojej przeszłości i nie odczuwa bólu, ona pochodzi z Reny i nosi klątwę sprawiającą, że każdy dotyk kończy się cierpieniem. Już samo zestawienie tych dwóch postaci tworzy ciekawą relację, bo twórcy budują ich relację na kontraście, nieufności i stopniowym zbliżaniu się do siebie. Z czasem do drużyny dołączają kolejni bohaterowie, a każdy z nich wnosi do opowieści własny bagaż doświadczeń, emocji i spojrzenie na konflikt między światami. Dzięki temu recenzowany Tales of Arise nie jest tylko historią o walce z opresyjnym systemem, ale także opowieścią o przełamywaniu uprzedzeń, bólu i odpowiedzialności za innych.

Największą siłą tej fabuły jest właśnie drużyna. Tales of Arise potrafi bardzo dobrze pokazać, jak bohaterowie uczą się sobie ufać, jak zmieniają się pod wpływem kolejnych wydarzeń i jak powoli zaczynają patrzeć na świat szerzej niż przez pryzmat własnych ran. Nie wszystkie wątki są równie dobre, a część rozwiązań można przewidzieć wcześniej, niż twórcy pewnie by chcieli, ale całościowo to nadal bardzo angażująca opowieść. Jest w niej dużo emocji, dużo rozmów, dużo dramatycznych momentów i ten charakterystyczny dla serii Tales of ton.

undefined

Beyond the Dawn pełni natomiast rolę epilogu rozgrywającego się po wydarzeniach z podstawowej gry. Dodatek pokazuje świat, który formalnie przeszedł ogromną zmianę, ale w praktyce wciąż musi zmierzyć się z konsekwencjami dawnych podziałów, uprzedzeń i ran. Ważną postacią jest tutaj Nazamil, dziewczyna związana zarówno z Dahną, jak i Reną, a jej historia pozwala spojrzeć na nową rzeczywistość z trochę innej perspektywy. Szczerze mówiąc to nie jest rozszerzenie, które wywraca Tales of Arise do góry nogami albo dodaje zupełnie nowe fundamenty rozgrywki, ale jako dodatkowy rozdział dla osób, które polubiły bohaterów i świat, sprawdza się naprawdę przyzwoicie.

I choć moje wrażenia dla głównej historii i dodatku są pozytywne, to jednak muszę wspomnieć o istotnym szczególe. Tales of Arise potrafi wciągnąć, potrafi zaangażować i potrafi sprawić, że naprawdę zależy nam na drużynie, ale jednocześnie nie da się ukryć, że całość bywa trochę rozciągnięta. Niektóre fragmenty mogłyby być krótsze, część dialogów powtarza znane już myśli, a tempo w późniejszych godzinach potrafi lekko siąść. Z drugiej strony dla wielu graczy właśnie ta długość będzie ogromnym atutem - to pełnoprawna, długa przygoda, w której można spędzić dziesiątki godzin. A największy atut (hybrydowy charakter) Nintendo Switcha 2 pomaga w doświadczeniu. Możemy pchać fabułę w łóżku, rozwijać postacie w podróży, eksplorować świat krótszymi sesjami albo po prostu wracać do Dahny i Reny wtedy, gdy mamy chwilę.

Tales of Arise zachęca do gry... walką

undefined

Pod względem rozgrywki Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition nadal potrafi dać naprawdę dużo satysfakcji, ponieważ twórcy postawili na dynamiczny i niezwykle przyjemny system walki. To nie jest klasyczne, turowe JRPG, w którym spokojnie wybieramy komendy z menu - tutaj cały czas jesteśmy w ruchu, łączymy podstawowe ataki z kolejnymi specjalnymi umiejętnościami, budujemy combowy, podbijamy przeciwników, unikamy ciosów i szukamy momentu, by odpalić mocniejsze zdolności. Znakomicie w tym wszystkim wypada współpraca całej drużyny, bo każda postać ma swoje zastosowanie i potrafi realnie wpłynąć na przebieg starcia. Jedni bohaterowie lepiej radzą sobie z latającymi przeciwnikami, inni potrafią przełamywać zaklęcia albo zatrzymywać szarże wrogów, a gdy wszystko dobrze się zgra, na ekranie pojawiają się widowiskowe, specjalne ataki zespołowe.

Eksploracja jest znacznie bardziej klasyczna, ale dobrze spełnia swoją rolę. Przemierzamy kolejne regiony Dahny, zaglądamy do miast, przeczesujemy bardziej otwarte lokacje, zbieramy surowce, szukamy skrzynek, rozmawiamy z postaciami i podejmujemy się dodatkowych zadań. Nie jest to świat, który próbuje udawać gigantycznego sandboksa, ale w ramach struktury JRPG po prostu działa. Każda kraina ma własny klimat, od bardziej surowych terenów po piękniejsze, bardziej fantastyczne lokacje, a sama podróż cały czas napędzana jest przez chęć sprawdzenia, co czeka za kolejnym przejściem. Na Switchu 2 ten element wypada szczególnie przyjemnie, bo eksplorację można bardzo wygodnie rozbić na krótsze sesje - raz popchnąć fabułę, innym razem po prostu poszukać surowców, zrobić kilka zadań pobocznych albo przygotować drużynę do następnego większego starcia.

Rozwój postaci również daje sporo frajdy, bo Tales of Arise cały czas nagradza gracza nowymi możliwościami. Bohaterowie zdobywają poziomy, uczą się kolejnych Artes, odblokowują pasywne premie i stopniowo pozwalają budować coraz ciekawsze kombinacje pod własny styl gry. Do tego dochodzi ekwipunek, ulepszanie broni, gotowanie i ustawianie strategii dla drużyny, dzięki czemu między walkami zawsze jest coś do dopięcia. Nie jest to może najbardziej rewolucyjny system rozwoju w gatunku, ale szczerze mówiąc trudno się do czegoś przyczepić.

Jak Tales of Arise działa na Nintendo Switchu 2?

undefined

Pod względem płynności Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition na Nintendo Switchu 2 wypada naprawdę bardzo dobrze. Twórcy postawili na 30 klatek na sekundę i choć oczywiście można byłoby marzyć o dodatkowym trybie 40 FPS, który przy ekranie nowej konsoli mógłby być ciekawym kompromisem, to w praktyce trudno mi narzekać na obrany kierunek. Gra działa stabilnie, równo i przez większość czasu daje dokładnie takie wrażenia, jakich oczekiwałbym od dużego JRPG-a przeniesionego na sprzęt hybrydowy. Nie czułem, żeby animacja przeszkadzała w eksploracji albo odbierała przyjemność z bardziej dynamicznych starć.

Obiecane 30 klatek utrzymuje się również wtedy, gdy na ekranie zaczyna dziać się naprawdę sporo. Tales of Arise potrafi przecież zasypać gracza efektami, specjalnymi atakami, szybkimi unikami, combosami i działaniami całej drużyny, więc obawiałem się, że właśnie podczas większych walk Switch 2 zacznie łapać zadyszkę. Na szczęście tak się nie dzieje. Nawet przy bardziej widowiskowych starciach, gdy bohaterowie odpalają kolejne Artes, przeciwnicy zajmują sporą część areny, a ekran na chwilę zamienia się w festiwal świateł, gra nadal trzyma bardzo przyjemny rytm.

Bardzo pozytywnie wypadają też czasy ładowania. Przeskakiwanie między lokacjami, wczytywanie obszarów czy powrót do rozgrywki nie męczą i nie wybijają z przygody, co przy tak długim RPG-u ma naprawdę duże znaczenie. Tales of Arise na Switchu 2 nie sprawia wrażenia portu, który ledwo radzi sobie z materiałem źródłowym - wręcz przeciwnie, to bardzo solidnie przygotowane wydanie, w którym stabilność była wyraźnie ważniejsza niż gonienie za wyższą liczbą klatek. 

Jak Tales of Arise wygląda na Nintendo Switchu 2?

undefined

I nie będę ukrywał, ale w tym miejscu zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony, ponieważ recenzowany Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition na Nintendo Switchu 2 wygląda naprawdę fantastycznie… szczególnie dobre wrażenie robi w trybie przenośnym. Obraz w 1080p na małym ekranie jest czysty, czytelny i bardzo przyjemny dla oka, a charakterystyczna stylistyka pasuje do handheldowego grania. To nie jest produkcja, która próbuje zachwycić realizmem, ale właśnie dzięki temu jej kierunek, wyraziste kolory i efektowne projekty postaci nadal bardzo dobrze się bronią. Alphen, Shionne i reszta drużyny prezentują się świetnie, a w trakcie dialogów czy scenek fabularnych łatwo docenić, jak mocno Bandai Namco postawiło na charakter bohaterów.

Dobrze wypadają też same lokacje. Tales of Arise od początku potrafiło wyróżnić się atmosferą, a na Switchu 2 ten świat nadal ma sporo uroku. Surowe pustkowia, śnieżne krainy, bardziej zielone obszary, miasta, ruiny i monumentalne fragmenty świata robią dobre wrażenie, szczególnie gdy gramy na małym ekranie i nie szukamy na siłę porównań z mocniejszymi platformami. To nie jest port, który wygląda jakby został brutalnie przycięty - lokacje zachowały odpowiedni klimat, światło dobrze buduje sceny, a cała podróż nadal potrafi zachęcać do zatrzymania się na chwilę i rozejrzenia po okolicy.

undefined

Najwięcej dzieje się oczywiście podczas walki i tutaj oprawa bardzo współgra z konsolą. Efektowne Artes, specjalne ataki, kombinacje całej drużyny i duże, dynamiczne animacje sprawiają, że pojedynki nadal wyglądają widowiskowo. Ekran potrafi na moment eksplodować kolorami, uderzeniami i magicznymi efektami, ale gra pozostaje czytelna, co przy takim action RPG-u jest bardzo ważne. To właśnie podczas większych starć najlepiej czuć, że Switch 2 dostał solidnie przygotowaną wersję - nie najładniejszą na rynku, ale zdecydowanie atrakcyjną i bardzo przyjemną w odbiorze.

Po podłączeniu konsoli do docka różnice nie są ogromne i gra nadal prezentuje się solidnie. Oczywiście na większym ekranie łatwiej zauważyć, że to nie jest poziom mocniejszych konsol, ale nie miałem poczucia, że oprawa nagle traci swój urok. Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition najlepiej wypada w handheldzie, bo tam 1080p robi świetną robotę, ale także na telewizorze pozostaje ładnym, dopracowanym i spójnym wizualnie RPG-iem. To nie jest najpiękniejsza gra na najnowszej konsoli Nintendo, jednak tak naprawdę trudno narzekać.

Tales of Arise zaskakuje na… małym ekranie

undefined

Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition świetnie sprawdza się na małym ekranie i mam wrażenie, że właśnie mobilny charakter Switcha 2 bardzo pomaga tej produkcji. To długa, rozbudowana przygoda, która momentami potrafi się dłużyć, ale gdy możemy podzielić ją na krótsze sesje, znacznie łatwiej wejść w jej rytm. Zamiast siedzieć kilka godzin przed telewizorem i czekać, aż fabuła w końcu przyspieszy, możemy odpalić grę dosłownie wszędzie - zrobić kilka walk, popchnąć jeden dialog, zebrać surowce, wykonać krótkie zadanie albo po prostu przejść do kolejnej lokacji.

Bardzo pozytywnie ponownie odebrałem samą walkę. Tales of Arise nadal ma w sobie świetną energię, bo starcia są dynamiczne, efektowne i angażujące, a jednocześnie dobrze pasują do krótszych sesji na handheldzie. Wskakujemy do pojedynku, łączymy ataki, odpalamy Artes, korzystamy ze wsparcia drużyny i… po trzech godzinach widzimy komunikat, że konsola za chwilę się wyładuje. Nawet jeśli sama historia czasami za bardzo zwalnia, gameplay potrafi skutecznie zachęcić do dalszej zabawy, bo każde kolejne starcie daje pretekst, by sprawdzić nowe umiejętności, przetestować bohaterów i jeszcze lepiej wykorzystać drużynę.

Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition na Switchu 2 to naprawdę przyjemna propozycja. To nie jest wersja, która przebije mocniejsze platformy pod względem oprawy czy płynności, ale oferuje coś, co przy tak długim RPG-u jest naprawdę ważne - swobodę rozgrywki. Możliwość zabrania tej historii ze sobą sprawia, że nawet jej wolniejsze fragmenty łatwiej zaakceptować, a eksploracja, rozwój postaci i walka bardzo dobrze działają w przenośnym formacie.

Czy warto zagrać w Tales of Arise na Nintendo Switchu 2?

Recenzowany Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition na Nintendo Switchu 2 to dobry port świetnej gry. Nie ma tutaj wielkich fajerwerków, nie ma próby udowodnienia, że hybrydowy sprzęt Nintendo nagle dogoni najmocniejsze platformy, ale jest dokładnie to, czego oczekiwałbym od takiego wydania: stabilna płynność, ładny obraz w 1080p, szybkie wczytywanie i pełna, długa przygoda, którą można zabrać ze sobą.

Największą siłą tej edycji jest po prostu wygoda. Tales of Arise od zawsze było efektownym, bardzo przyjemnym action RPG-iem, ale też grą, która momentami potrafiła męczyć długością i tempem niektórych wątków. Na Switchu 2 ten problem trochę traci na znaczeniu, bo możemy rozbić przygodę na krótsze sesje.

Nie będę jednak udawał, że każdy powinien wracać do tej historii bez zastanowienia. Jeśli ograliście Tales of Arise na innych platformach i zmęczyło Was tempo opowieści, to wersja na Switcha 2 nie rozwiąże wszystkich problemów. Niektóre wątki nadal są za mocno rozciągnięte, a dodatek Beyond the Dawn nie zmienia całej struktury doświadczenia. Jeśli jednak szukacie długiego, efektownego i dobrze działającego RPG-a na mały ekran, to trudno nie docenić tej edycji: to solidna, kompletna i bardzo przyjemna propozycja dla fanów gatunku.

Ocena - recenzja gry Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition

Atuty

  • Solidny port na Nintendo Switcha 2,
  • Świetnie sprawdza się w trybie przenośnym,
  • Obraz 1080p na małym ekranie wygląda naprawdę dobrze,
  • Stabilne 30 FPS nawet podczas bardziej efektownych walk,
  • Szybkie czasy ładowania,
  • Kompletne wydanie z podstawową grą i dodatkiem Beyond the Dawn,
  • Dynamiczna, efektowna i angażująca walka,
  • Dużo zawartości na dziesiątki godzin zabawy.

Wady

  • Brak opcji 60 lub 40 klatek,
  • Historia momentami jest za mocno rozciągnięta,
  • Beyond the Dawn nie dodaje wielu istotnych nowości mechanicznych.

Tales of Arise: Beyond the Dawn Edition na Nintendo Switchu 2 to solidny port świetnego action RPG-a, który szczególnie dobrze sprawdza się na małym ekranie. Bandai Namco dostarczyło kompletną, długą przygodę z dodatkiem Beyond the Dawn, efektowną walką, ciekawą drużyną i ładną oprawą w 1080p, choć brak 60 klatek może części graczy zniechęcić. To nadal historia, która miejscami potrafi się dłużyć, ale mobilny charakter Switcha 2 bardzo pomaga wrócić do gry.
Graliśmy na: NS2

Wojciech Gruszczyk Strona autora
Miał przyjść do redakcji zrobić kilka turniejów, ale cytując klasyka „został na dłużej”. Szybko wykazał się pracowitością, dzięki której wyrobił sobie pozycję w redakcji i zajmuje się różnymi tematami. Najchętniej przedstawia wiadomości ze świat gier, rozrywki i technologii oraz przygotowuje recenzje gier i sprzętu. Jeśli jest zadanie – Wojtek na pewno się z nim zmierzy. 
cropper