Indiana Jones i Wielki Krąg - recenzja i opinia o grze [Switch2]. Wymagająca przygoda
Nintendo Switch 2 cieszy się znakomitym zainteresowaniem, więc wydawcy i twórcy z dużą przyjemnością przenoszą swoje propozycje na mały ekran. Indiana Jones i Wielki Krąg to kolejna wielka przygoda debiutująca na sprzęcie Nintendo. Czy jednak warto sprawdzić to wydanie? Poznajcie nasze wrażenia.
MachineGames przez lata wyrobiło sobie bardzo mocną pozycję dzięki znakomitym odsłonom serii Wolfenstein. To właśnie ten zespół udowodnił, że potrafi połączyć dynamiczną akcję, świetne wyczucie strzelania, mocny klimat i bardzo filmowe prowadzenie historii. Dlatego gdy twórcy otrzymali szansę, by przygotować pełnoprawną przygodę w uniwersum Indiany Jonesa, oczekiwania były naprawdę duże. Z jednej strony mówimy o marce-legedzie, z drugiej o studiu, które doskonale rozumie tempo, napięcie i budowanie charakterystycznych bohaterów.
Najważniejsze jest jednak to, że MachineGames nie poszło po najmniejszej linii oporu. Indiana Jones i Wielki Krąg nie jest prostą próbą zrobienia Uncharted z kapeluszem i biczem, tylko produkcją przygotowaną z własnym pomysłem na eksplorację, zagadki, skradanie i przygodowy klimat. Gracze bardzo dobrze przyjęli już wersje na Xboksach Series X|S i PC, później także wydanie na PlayStation 5, ale bez wątpienia jednym z największych testów dla tej gry jest właśnie najnowsza odsłona przygotowana z myślą o Nintendo Switchu 2. Bo przeniesienie tak dużej, szczegółowej i filmowej produkcji na hybrydowy sprzęt Nintendo od początku brzmiało jak naprawdę ambitne zadanie.
I właśnie dlatego od pierwszych zapowiedzi wiedziałem, że muszę sprawdzić, recenzowany jak Indiana Jones i Wielki Krąg poradzi sobie na Nintendo Switchu 2. Nie ukrywam - podchodziłem do tej wersji z dużą ciekawością, ale też z pewną ostrożnością, bo takie porty potrafią pokazać zarówno ogromny potencjał sprzętu, jak i jego bardzo konkretne ograniczenia. Przygoda znanego archeologa trafiła już na większość platform i potrafiła wymęczyć większość urządzeń... i właśnie z tego powodu chciałem się przekonać, jak gra poradzi sobie na hybrydowej konsoli Nintendo.
Ta historia po prostu działa!

To już moje trzecie podejście do Indiana Jones i Wielki Krąg, więc przed odpaleniem wersji na Nintendo Switcha 2 miałem jedną konkretną obawę: czy ta przygoda nie zacznie mnie po prostu nudzić? W końcu dobrze znałem już najważniejsze wydarzenia, pamiętałem strukturę lokacji i wiedziałem, czego spodziewać się po kolejnych większych momentach. Bardzo szybko okazało się jednak, że niepotrzebnie się martwiłem, bo ta gra nadal ma coś, co naprawdę trudno znaleźć w wielu współczesnych produkcjach - kapitalną atmosferę… i ten klimat jest w pełni odczuwalny także na małym ekranie. Podróże po kolejnych lokacjach, eksploracja ruin, rozmowy, zagadki i ten charakterystyczny przygodowy ton nadal działają naprawdę świetnie.
W telegraficznym skrócie wspomnę, że fabuła recenzowanego Indiana Jones i Wielki Krąg została osadzona między wydarzeniami z „Poszukiwaczy zaginionej Arki” i „Ostatniej krucjaty”. Indy trafia na trop tajemnicy związanej z tytułowym Wielkim Kręgiem, a całość szybko zamienia się w globalną wyprawę pełną starożytnych sekretów, podejrzanych postaci, nazistowskich przeciwników i miejsc, które aż proszą się o dokładne zbadanie. MachineGames świetnie zrozumiało, że w tej marce najważniejsza nie jest wyłącznie akcja, ale przygoda jako całość… tempo, napięcie, humor, filmowe sceny i poczucie odkrywania czegoś większego. Wiem, że wolniejsza akcja nie każdemu przypadła do gustu, ale ja naprawdę nie mogę na nie narzekać. Wręcz przeciwnie: właśnie dzięki niemu Indiana Jones i Wielki Krąg ma tak mocny, przygodowy klimat.

Rozgrywka opiera się na bardzo przyjemnym miksie eksploracji, zagadek, skradania, walki i okazjonalnej, większej akcji. To nie jest produkcja, która co chwilę zasypuje nas strzelaninami... i to jeden z atutów tej gry. Najwięcej frajdy daje tutaj spokojne przeczesywanie lokacji, szukanie przejść, rozwiązywanie łamigłówek, korzystanie z aparatu, bicza i elementów otoczenia. Walka jest dość prosta, czasami wręcz banalna, ale pasuje do charakteru całości - Indy nie jest superbohaterem, tylko awanturnikiem, który improwizuje, obrywa i często wygrywa bardziej sprytem niż siłą.
MachineGames skupiło się przede wszystkim na przygotowaniu konkretnego, pełnoprawnego portu i moim zdaniem była to dobra decyzja. Wydanie na Nintendo Switcha 2 oferuje kompletną wersję gry wraz z wcześniej przygotowanym dodatkiem, więc gracze od razu otrzymują dużą, zamkniętą przygodę, którą można zabrać ze sobą poza dom. Na Nintendo Switchu 2 wszystko to działa dokładnie tak, jak powinno, a nawet twórcy w przyjemny sposób wykorzystali ekskluzywne funkcje konsoli - ekran dotykowy pozwala na przykładowo atakowanie wrogów biczem, możemy korzystać ze sterowanie ruchem, a premierowa aktualizacja zapewni dodatkowo wsparcie sterowania myszką przez Joy-Cony.
Jak Indiana Jones i Wielki Krąg wygląda na Nintendo Switchu 2?

W ostatnich miesiącach Nintendo Switch 2 udowodnił, że może być domem dla ogromnych produkcji, które jeszcze niedawno kojarzyły się wyłącznie ze sprzętem Sony, Microsoftu albo mocnymi PC. Indiana Jones i Wielki Krąg jest pod tym względem bardzo ciekawym przykładem portu, który został odpowiednio przycięty, ale nie stracił swojej duszy. MachineGames nie przeniosło na Switcha 2 najładniejszej wersji tej przygody i trzeba to jasno zaznaczyć, ale udało się zachować to, co najważniejsze: filmowy klimat, przygodową atmosferę, charakterystyczne lokacje i poczucie uczestniczenia w pełnoprawnej wyprawie Indiany Jonesa. To nadal ta sama świetna gra, tylko podana w bardziej kompromisowym, hybrydowym wydaniu.
Pod względem technicznym twórcy celują w 1080p na dużym ekranie i 720p w handheldzie, korzystając z dynamicznej rozdzielczości oraz DLSS. I szczerze? Na małym ekranie często trudno tutaj narzekać, bo obraz potrafi wyglądać naprawdę dobrze. Nie jest tak ostry i czysty jak na PS5 Pro, ale sam format handhelda bardzo pomaga ukryć część niedoskonałości. W niektórych scenach Indiana Jones i Wielki Krąg wygląda nawet lepiej, niż spodziewałem się po takim porcie, a miejscami sprawia wrażenie atrakcyjniejszego od wersji z Xboksa Series S. Problem w tym, że ta jakość nie jest równa przez cały czas.
Najlepiej wypadają zamknięte lokacje. Wnętrza, szczególnie fragmenty w Watykanie, potrafią prezentować się naprawdę świetnie - światło dobrze pracuje, odbicia na powierzchniach robią wrażenie, a całość zachowuje ten elegancki, filmowy sznyt znany z mocniejszych platform. W takich momentach bardzo łatwo zapomnieć, że gramy na hybrydowym sprzęcie. Kapitalnie wygląda też sam Indy, a twarze najważniejszych postaci nadal potrafią zrobić bardzo dobre wrażenie. W zbliżeniach gra broni się zaskakująco dobrze i właśnie wtedy widać, że autorzy portu bardzo mocno pilnowali, by najważniejsze elementy prezentacji nie straciły jakości.

Gorzej bywa jednak na zewnątrz. W większych, bardziej otwartych przestrzeniach znacznie łatwiej zauważyć obniżoną jakość tekstur, uproszczone detale i mniej efektowną roślinność. Drzewa, krzaki oraz dalsze fragmenty otoczenia wypadają wyraźnie słabiej niż na innych platformach, a niektóre powierzchnie wyglądają tak, jakby twórcy musieli naprawdę mocno zejść z jakości, żeby całość utrzymała odpowiednie działanie. Zdarzało mi się też zauważyć doczytywanie tekstur, przez co port potrafi wyglądać nierówno: raz zachwyca szczegółowością i klimatem, a chwilę później przypomina, że mówimy o bardzo wymagającej produkcji przeniesionej na słabszy sprzęt.
Podobnie nierówno wypadają postacie niezależne. Główna obsada prezentuje się bardzo dobrze, twarze kluczowych bohaterów zachowały sporo detali i ekspresji, ale „zwykli” NPC-e potrafią wyglądać już zauważalnie gorzej. W większych lokacjach, szczególnie w Rzymie, czuć również, że autorzy portu musieli bardzo rozsądnie zarządzać możliwościami platformy. To właśnie tam najlepiej widać ograniczenia związane z liczbą mieszkańców, jakością otoczenia i ogólną jakością świata. Nie jest tak, że lokacje nagle stają się puste albo tracą klimat, ale w porównaniu z mocniejszymi wersjami łatwo dostrzec, że pewne elementy musiały zostać ograniczone.
Ostatecznie nadal jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak Indiana Jones i Wielki Krąg wygląda na Nintendo Switchu 2, ale jest to port wyraźnie nierówny. Czasami potrafi wyglądać kapitalnie i przez kilka minut naprawdę trudno oderwać wzrok od ekranu, a innym razem pokazuje kompromisy w teksturach, roślinności, NPC-ach czy doczytywaniu detali.
Jak Indiana Jones i Wielki Krąg działa na Nintendo Switchu 2?

W kwestii płynności od początku było jasne, że nie ma co marzyć o 60 klatkach na sekundę. Indiana Jones i Wielki Krąg to duża, bardzo szczegółowa produkcja, więc MachineGames postawiło na rozsądniejszy cel: 30 FPS. I ogólnie ten wybór ma sens, bo gra nie jest szaloną strzelanką nastawioną na nieustanną akcję, tylko przygodą opartą na eksploracji, zagadkach, skradaniu i spokojniejszym tempie. W takiej formule stabilne 30 klatek byłoby w zupełności wystarczające.
Problem w tym, że nie zawsze udaje się ten poziom idealnie utrzymać. Niemal zawsze recenzowany Indiana Jones i Wielki Krąg działa w zakładanej płynności i podczas standardowej rozgrywki nie miałem większych powodów do narzekania. Nawet w momentach walki z trzema czy czterema przeciwnikami nie czułem, żeby gra nagle traciła responsywność albo zaczynała przeszkadzać w rozgrywce. Starcia nadal są czytelne, ciosy wchodzą poprawnie, a samo sterowanie nie sprawia wrażenia opóźnionego czy nieprzyjemnego. Pod tym względem port naprawdę daje radę.
Skromne problemy pojawiają się raczej podczas eksploracji niektórych lokacji. Mam wrażenie, że są fragmenty, w których gra po prostu potrzebuje jeszcze dopracowania - czasami przy przechodzeniu przez większe przestrzenie albo bardziej obciążone sceny czuć drobne spadki, które nie psują całej zabawy, ale przypominają o ograniczeniach sprzętu. Nie jest to poziom, który nazwałbym niegrywalnym, absolutnie nie, ale kilka miejsc wyraźnie prosi się o dodatkową optymalizację.
Jak gra się w Indiana Jones i Wielki Krąg na Nintendo Switchu 2?

Największe wrażenie w wersji na Nintendo Switcha 2 robi nie to, jak Indiana Jones i Wielki Krąg prezentuje się na dużym ekranie, ale sam fakt, że tak duża, filmowa i rozbudowana produkcja działa w pełnoprawnej mobilnej formie. To jest ten moment, w którym łatwo przypomnieć sobie, po co w ogóle istnieje hybrydowy sprzęt Nintendo. Możliwość odpalenia takiej przygody w dowolnym miejscu, przejścia fragmentu Watykanu, rozwiązania zagadki, sprawdzenia kolejnego sekretu albo rozegrania misji bez siedzenia przed telewizorem naprawdę robi różnicę. I właśnie w takim formacie ta wersja ma najwięcej sensu.
Na dużym ekranie efekt „wow” jest oczywiście dużo mniejszy, bo wcześniej grałem w ten tytuł w znacznie lepszej jakości na PS5 Pro. Tam obraz jest ostrzejszy, detale są bardziej dopracowane, a całość po prostu wygląda nowocześniej i pełniej. Na Switchu 2 różnice graficzne czasami są zbyt łatwe do zauważenia - szczególnie w teksturach, roślinności czy większych przestrzeniach - ale nie zmienia to faktu, że sam gameplay nadal działa. Po chwili człowiek przestaje analizować każdy kompromis i po prostu wraca do eksplorowania, rozwiązywania zagadek oraz przeżywania tej przygody.
Również 30 klatek dość szybko przestaje być problemem. Jasne, nie jest to płynność z mocniejszych platform i nie zawsze wszystko działa idealnie równo, ale charakter gry bardzo pomaga zaakceptować taki standard. Indiana Jones i Wielki Krąg nie jest tytułem opartym na superszybkich reakcjach, tylko na klimacie, eksploracji, skradaniu i przygodowym tempie, więc po krótkim czasie po prostu wchodzimy w ten rytm. I właśnie dlatego mogę napisać, że wersja na Switcha 2 ma sens... nie jako najlepsza technicznie edycja, ale jako bardzo solidny sposób, by zabrać jedną z najlepszych przygód MachineGames ze sobą.
Czy warto zagrać w Indiana Jones i Wielki Krąg na Nintendo Switchu 2?
Indiana Jones i Wielki Krąg to bardzo ambitna produkcja i mam wrażenie, że MachineGames naprawdę musiało się mocno nagimnastykować, by przenieść tę przygodę na Nintendo Switcha 2. Mówimy o dużej, filmowej grze z rozbudowanymi lokacjami, masą detali, zagadkami, eksploracją i klimatem, który w dużej mierze opiera się właśnie na prezentacji świata. Wersja na mały sprzęt Nintendo nie jest najładniejszym ani najpłynniejszym wydaniem tej produkcji, a kompromisy widać gołym okiem - szczególnie w teksturach, roślinności, postaciach niezależnych i okazjonalnych spadkach płynności.
Najważniejsze jest jednak to, że gameplay po prostu nie zawodzi. Fundamenty Indiana Jones i Wielki Krąg są znakomite: świetny klimat przygody, dobre zagadki, przyjemna eksploracja, filmowe prowadzenie historii i ten charakterystyczny urok Indiany Jonesa nadal działają także na Switchu 2. Twórcy bardzo mądrze dostosowali grę do możliwości platformy - przycięli to, co musieli, ale nie zgubili duszy tej opowieści. To nadal pełnoprawna, duża przygoda, którą można zabrać ze sobą i ograć w dowolnym miejscu.
Trzeba tylko jasno powiedzieć: jeśli macie PS5 Pro, Xboksa Series X albo mocnego PC, to tam doświadczycie tej gry w lepszych warunkach. Obraz będzie czystszy, płynność stabilniejsza, a świat bogatszy w detale. Ale jeśli gracie głównie na Nintendo Switchu 2 albo po prostu zależy Wam na mobilności, to Indiana Jones i Wielki Krąg nadal jest bardzo dobrą propozycją. To nierówny, ale udany port, który pokazuje, że nawet tak ambitna produkcja może sprawić mnóstwo frajdy na hybrydowym sprzęcie Nintendo.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Indiana Jones i Wielki Krąg.
Ocena - recenzja gry Indiana Jones i Wielki Krąg
Atuty
- Pełnoprawna, duża przygoda Indiany Jonesa na Nintendo Switchu 2,
- Świetny filmowy klimat i atmosfera oryginału zostały zachowane,
- Gameplay nadal daje dużo frajdy mimo technicznych kompromisów,
- Na małym ekranie gra potrafi wyglądać naprawdę dobrze,
- Wnętrza, odbicia i twarze głównych postaci robią pozytywne wrażenie.
Wady
- Grafika jest nierówna - czasami zachwyca, a czasami mocno pokazuje ograniczenia sprzętu,
- Tekstury, roślinność i dalsze plany wypadają wyraźnie gorzej niż na mocniejszych platformach,
- Zwykłe postacie niezależne prezentują się słabiej od głównych bohaterów.
Indiana Jones i Wielki Krąg na Nintendo Switchu 2 to ambitny i udany port, który mimo widocznych kompromisów zachowuje filmowy klimat, świetną eksplorację i przygodową duszę oryginału. Nie jest to najładniejsza ani najpłynniejsza wersja gry, ale MachineGames mądrze dostosowało produkcję do możliwości hybrydowego sprzętu, dzięki czemu gameplay nadal daje dużo frajdy. Jeśli macie mocniejszą platformę, zagracie w lepszych warunkach, ale fani Nintendo i mobilnego grania mogą bez obaw ruszać z Indym w drogę.
Graliśmy na:
NS2
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (14)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych