Rooster (2026) – recenzja, opinia o serialu [HBO max]. Problemy rodzinne na uniwersytecie
Zostawiony przez żonę, zmęczony życiem, zestresowany życiem miłosnym swojej córki, Greg Russo postanawia przyjąć posadę wykładowcy literatury na uniwersytecie, gdzie pracuje większa część jego rodziny. I jest to jedynie kolejny z wielu błędów, którymi charakteryzuje się jego życie.
Kiedy mało znany aktor, Steve Carell, wystąpił w niewielkiej, acz zabawnej roli Bricka Tamlanda, w klasycznej komedii “Legenda telewizji” z Willem Ferrellem, nikt nie dałby rady przewidzieć, obok jak wielkiej eksplozji, czekającej tylko na swój moment, właśnie stoi. Chwilę później, Steve dostał rolę Michaela Scotta w amerykańskiej wersji serialu “Biuro”, która była... kompletną klapą. Nie przez niego konkretnie, ale przez wzgląd na to, że scenarzyści postanowili po prostu przepisać angielskie scenariusze na amerykańskie postacie. Los chciał, że tuż po pierwszym sezonie, Carell dostał angaż do roli Andy'ego, głównego bohatera “40-letniego prawiczka”. Z dnia na dzień stał się gwiazdą, kolejne sezony “Biura” dostały zielone światło z prędkością, cóż... światła, a on zbudował swoje dziedzictwo na fundamencie ciamajdowatości, umiarkowanego ilorazu inteligencji i serca siedem razy większego niż mózg...
I tak oto doszliśmy do roku 2026 i serialu „Rooster”, w którym Steve zaczyna godzić się ze swoim wiekiem. Nie żeby kiedykolwiek przed nim uciekał, biorąc pod uwagę choćby fakt, że zaczynał swoją światową karierę od filmu z wiekiem w tytule, ale zdecydowanie „Rooster” jest konfrontacją z przemijaniem i związanymi z tym problemami czasów obecnych. Powiedziałbym, że siła serialu nie polega wyłącznie na solidnych gagach sytuacyjnych – których tu nie brakuje – ale przede wszystkim na doskonałym wyczuciu obecnych czasów i bardzo celnym punktowaniu ich wielu dziwactw i niedociągnięć.
Rooster (2026) – recenzja, opinia o serialu [HBO max]. Trochę absurdu, trochę dramy
Greg dostaje pracę na uniwersytecie. Piękna sprawa. Zwłaszcza, że w tym samym miejscu pracuje jego córka (Charly Clive). Trochę mniej fortunny jest fakt, że jej mąż, Archie (Phil Dunster) – za przeproszeniem – puka obecnie jedną ze swoich doktorantek i, owszem, robi to na dokładnie tej samej uczelni. Prócz tego dostajemy również prezydenta uczelni (John C. McGinley) z obsesją na punkcie zdrowego trybu życia, na którego od teraz, dla uproszczenia, będę wołał "dziekan", mimo że nie jest to do końca prawda, i całą klasę przyszłych pisarzy, którzy już teraz nadają się na sesje (liczba mnoga) z psychologiem, psychiatrą i paroma innymi specjalistami. Greg dogaduje się z nimi raczej dobrze, ale czy można powiedzieć, aby był to dobry znak?
Konstrukcja historii nie skupia się za bardzo na małych, jednoodcinkowych fabułach. Oczywiście, każdy odcinek ma jakiś tam swój główny temat, lecz istotniejszy jest szerszy kontekst. Postacie rozwijają się niespiesznie w różnych kierunkach, śledzimy ich życie romantyczne, stan psychiczny. Podoba mi się, z jaką łatwością scenarzyści łączą ze sobą trudne emocjonalnie momenty, w których Greg, jego córka, a nawet wspomniana już doktorantka, Sunny (Lauren Tsai) staczają się blisko dna, a życie traci kolory, z absurdystyczną komedią. Dziekan praktycznie wymusza komplementowanie swojej sylwetki, Greg regularnie przekomarza się ze swoimi studentami, a jeden z nich, Tommy (Maximo Salas), dosłownie się do niego wprowadza – szósty, ostatni z udostępnionych nam odcinków, oferuje prześwietny zwrot akcji z jego udziałem, który sprawia, że nie mogę się już doczekać ciągu dalszego.
Rooster (2026) – recenzja, opinia o serialu [HBO max]. Ciekawie poprowadzona narracja
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki fikcja literacka w świecie serialu miesza się z prawdziwym życiem. Rooster, postać stworzona przez Grega na potrzeby jego książek, to oczywisty analog jego samego, ale znacznie udoskonalony – doskonały mężczyzna, któremu wszystko się udaje, który zdobywa jedną kobietę za drugą. W pewnym momencie, „żywa” postać zaczyna zachowywać się tak, jak jego bohater. Słyszymy książkową narrację, której detale i miejsce akcji nie pokrywają się z tym, co widzimy, lecz już samo zachowanie Grega praktycznie jeden do jednego pokrywa się ze słowami na papierze. Nie dość, że porównywanie wydostawania się z kajdanek z uwalnianiem się od butelek piwa przyklejonych taśmą do dłoni (zabawa w Edward Fortyhands) jest po prostu zabawne, to dodatkowo ucieleśnianie Roostera w interesujący sposób rozwija postać głównego bohatera i pozwala Carellowi pokazać się z bardziej hardej strony.
To, że Steve Carell jest klasą samą w sobie, to oczywista oczywistość, ale fakt, że absolutnie cała reszta obsady daje radę dotrzymać mu kroku, już tak oczywisty nie jest. Phil Dunster, czyli Jamie Tart z „Teda Lasso” gra wykładowcę będącego jednocześnie lekką ciamajdą, jak i absolutnym łajdakiem i kobieciarzem. Z jednej strony trudno go lubić, jako że zrobił krzywdę córce naszego głównego bohatera, z drugiej, jego historia i osobowość, która Dunster wtłacza w postać sprawiają, że ciężko było choć odrobinę z nim nie sympatyzować. Dziekan w wykonaniu McGinleya, czyli doktora Coxa z „Hożych doktorów” to kolejny przykład postaci niby raczej irytującej, ale dzięki świetnemu aktorstwu sprawiającej pozytywne wrażenie. Niezwykle łatwo byłoby zepsuć go kompletnie i zrobić z niego najbardziej znienawidzoną postać w całym serialu. Interesująca rzecz zdaje się dziać z postaciami kobiecymi. Córka Grega, Katie, jest zdecydowanie „naszą” postacią, lecz im dalej w las, tym częściej zdarza się jej zachować w mniej niż przyzwoity sposób. Tymczasem Sunny, która z początku jest bardziej koncepcją, niż w pełni zrealizowaną postacią, ewoluuje w człowieka z krwi i kości, kogoś z kim sympatyzujemy, komu współczujemy.
Przyznam, że nie mam pojęcia, w którą dokładnie stronę zmierza fabuła „Roostera”. Wiem natomiast, że po obejrzeniu sześciu odcinków, jestem w tym serialu absolutnie zakochany i nie mogę się już doczekać ciągu dalszego. Świetny kawałek telewizji. Polecam serdecznie, zwłaszcza fanom Steve'a Carella.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych