Rune Factory: Guardians of Azuma - recenzja i opinie o grze [PS5 XSX, NS, NS2, PC]. Przyjemna zabawa
Farmerskie RPG mają się niezwykle dobrze, ale czy dodanie do nich większej ilości akcji niż zazwyczaj nie psuje ich balansu rozgrywki? Sprawdzamy w recenzji Rune Factory: Guardians of Azuma!
Seria Harvest Moon sprawiła, że miliony graczy na całym świecie pokochało życie farmera. Sadzenie marchewek, pielenie grządek, obrabianie kurnika, czy romanse z lokalnymi mieszkańcami okazały się niezwykle ciekawe, ale nadal wielu osobom brakowało w tym wszystkim nieco nutki fantasy. Dlatego właśnie powstała sub-marka Rune Factory, która to z kolei dziś urosła do miana zupełnie osobnej serii, do której nie trzeba już dodawać dopisku "A Fantasy Harvest Moon", aby ktokolwiek chciał na nią w ogóle pojrzeć.
Po pięciu przyzwoitych odsłonach przyszła pora na spin-off do spin-offu, który to ma nam umilić oczekiwanie na Rune Factory 6. Guardians of Azuma łączy zatem fantastyczny świat stworzony przez Marvelous i dodaje do niego znacznie większy nacisk na walkę oraz akcję, jakimi to karmić mogą się ci, którym mimo wszystko podlewanie ogródka nie do końca wystarcza. Czy było to warte zachodu i powinniście mieć tę grę na swojej liście życzeń? Przekonajmy się!
Rune Factory: Guardians of Azuma - ogrodnikiem być
Jako wielki fan takich relaksujących produkcji, recenzowany dziś tytuł miałem na oku od naprawdę bardzo dawna, dlatego od pierwszych chwil podchodziłem do zabawy dość ochoczo. No i śmiało mogę powiedzieć, że na Rune Factory: Guardians of Azuma się nie zawiodłem, albowiem dzieło Japończyków dostarczyło mi wszystko to czego pragnąłem, wychodząc jednocześnie z pomysłami jakich się nie spodziewałem. Fabularnie jest tu dość klasycznie, ale w takim bardziej wydaniu RPG-owym.
Podczas swojej przygody trafiamy do egzotycznej krainy Azuma, rozdzieranej przez tajemniczą katastrofę zwaną Niebiańskim Upadkiem, która doprowadziła do upadku bogów opiekuńczych i zachwiała równowagą między ludźmi a naturą. Wcielamy się zatem w tajemniczego Wędrowca obdarzonego mocą Przebudzonego Strażnika, przemierzając zniszczone regiony inspirowane japońskim folklorem, odbudowując wioski, pomagając ich mieszkańcom i stopniowo odkrywając prawdę o starożytnym konflikcie między siłami harmonii i chaosu. Fabuła, zgodnie z tradycją serii, łączy lekką, ciepłą codzienność życia w społeczności z coraz poważniejszą opowieścią o odpowiedzialności, poświęceniu i cenie, jaką trzeba zapłacić za przywrócenie świata do równowagi.
Ogólnie rzecz ujmując nie jest to zła historia, ale nie jest też to coś, co można by śledzić z zapartym tchem i podwyższonym tętnem, chociaż bywają takie momenty, gdzie można poczuć miłość, jaką twórcy włożyli w scenariusz. Ale no prawda jest też taka, że mało kto gra w tego typu produkcje dla fabuły - w takim przypadku w Stardew Valley czy Harvest Moona nie zagrałby praktycznie nikt. Tym czym Rune Factory: Guardians of Azuma przyciągnie waszą uwagę jest szalenie przyjemna rozgrywka.
Rune Factory: Guardians of Azuma - walka to czysta frajda
W tym przypadku jak na Marvelous przystało, jest naprawdę dobrze, a nawet i lepiej niż się spodziewałem. Udoskonalana przez pięć poprzednich odsłon farmerska formuła sprawdza się tutaj jak złoto i nie ma co tu dużo gdybać - obok Story of Seasons i Stardew Valley to najlepszy farmerski system na rynku. Sianie upraw, podlewanie, zbieranie, rozwijanie technologii i budowanie zostało zrealizowane po mistrzowsku. Wszystko jest proste, intuicyjne, a z pomocą czarów bardzo cieszy oko. Bardzo dobrze został też zrealizowany system progresji - nigdy nie czułem się podczas swojej rozgrywki gdzieś przyblokowany i nie nakładano za dużego grindowania konkretnych rzeczy.
Wiadomo, że aby zdobyć najfajniejsze potworki do swojej hodowli, trzeba się trochę postarać i zgromadzić spore pokłady prezentów do ich "przekupienia", ale zdecydowanie warto. Nie tylko dla fajniejszych zarobków czy surowców, ale także ze względu na frajdę jaką daje system opieki i rozbudowa farmy o kolejne zagrody czy inne konstrukcje. Tutaj niezwykle przydatny i zaskakująco intuicyjny na padzie okazał się system widoku z góry z rozłożoną siatką. Co ważne, nie będziecie tutaj odbudowywać jednej wioski, ale aż cztery, każda symbolizująca nieco inną porę roku oraz z innym znaczeniem dla historii.
Ponownie ważną rolę odgrywają tutaj romanse - można wejść w związek z najróżniejszymi postaciami, od Hiny czy Ulalaki, aż po męskich towarzyszy włącznie. Oczywiście wszystko to może prowadzić do zakładania rodziny i innych związanych z tym obowiązków, co dodatkowo ładnie urozmaica rozgrywkę. Sam system walki, który jest tutaj dość mocno eksponowany, bazuje nieco na dokonaniach Rune Factory 5, ale jest znacząco rozwinięty. Mamy 5 archetypów postaci, maksymalnie sześciu towarzyszy w drużynie i dynamiczne starcia, których nie powstydziłaby się nawet seria Tales od Bandai Namco.
Wiadomo jednak, że budżet nie jest z gumy, a gdzieś jakieś cięcia zajść musiały, więc mimo wszystko najbardziej "uproszczone" zostało samo hodowanie roślinek, które sprowadzono do bardzo prostych, aczkolwiek przyjemnych czynności, o których wspominałem powyżej. Fajnym bajerem jest także możliwość latania na smoku, ale tutaj chyba można było wycisnąć nieco więcej - zwłaszcza pod kątem sterowania i swobody.
Rune Factory: Guardians of Azuma - czy warto zagrać?
Recenzowane dziś Rune Factory: Guardians of Azuma jest doskonałym przykładem na to, że formuła zapoczątkowana przez serię Harvest Moon nadal doskonale się sprawdza, a do tego jest w niej sporo miejsca na rozwój w nietypowych kierunkach. Takie gry od zawsze miały w sobie trochę akcji i walki, ale to w jakim kierunku poszło dzieło Marvelous, jest naprawdę imponujące. Zrobili z tego fajnego i przyjemnego RPG-a akcji, który świetnie komponuje się z "chillowym" stylem rozgrywki farmerskiej.
Ocena - recenzja gry Rune Factory: Guardians of Azuma
Atuty
- Przyjemna, nie za bardzo zobowiązująca historia
- Bardzo fajny system walki
- Sporo rzeczy do robienia
- Fajna muzyka i niezła oprawa wizualna
Wady
- Od pewnego momentu robi się dość powtarzalna
- Dla niektórych - zbyt duży nacisk na walkę
Rune Factory: Guardians of Azuma to jedna z najprzyjemniejszych przygód z jakimi miałem ostatnio styczność. Potrafi relaksować, dać małego kopniaka adrenaliny, a nawet porządnie rozbawić. Zdecydowanie musisz w to zagrać.
Graliśmy na:
PS5
Galeria
Przeczytaj również
Komentarze (1)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych