SKLEP
Arkadiusz Pawłowski 05.02.2018
EA Sports UFC 3 - recenzja gry. Ambitna symulacja, nie jakaś tania mordobitka
3058V

EA Sports UFC 3 - recenzja gry. Ambitna symulacja, nie jakaś tania mordobitka

UFC. Trzy litery, które znaczą tak wiele. Spełnienie marzeń każdego, kto kiedykolwiek wszedł na treningową matę, a później do ringu czy klatki. Realizacja zawodniczych ambicji, szansa na konkretne pieniądze i oczywiście sława czyhająca za rogiem. Uda się nielicznym, a jeszcze mniejsza liczba fighterów będzie mogła uznać swój pobyt w federacji za udany i ugruntować swoją pozycję w świecie MMA. Droga na szczyt jest długa, a spaść z niego można raz, dwa. Na szczęście nie każdy fan dyscypliny musi wkładać rękawice, żeby być blisko akcji i poczuć się jak krewki zabijaka. Wystarczy sypnąć groszem na nowe EA Sports UFC 3 i voila – możesz się naparzać z ludźmi z całego świata nie ruszając czterech liter z kanapy. I o ile ww. cztery litery się nie zmęczą, to dla kciuków będzie to ostra przeprawa.

EA Sports UFC 3
  • Platformy:  PS4   XONE 
  • Data premiery - Polska: 02.02.2018
  • Napisy
  • od lat 16 przemoc

Wcześniejszą odsłonę gry uznałem za bardzo dobrą, głównie ze względu na odwzorowanie całej otoczki towarzyszącej zmaganiom zawodowych wojowników, spędziłem nad nią wiele godzin i paradoksalnie jej największa wada była największą zaletą. Chodziło o nieprzewidywalność i pewną frustrację, irytację, gdy nic nie idzie po naszej myśli i każda obrana strategia okazuje się być tą złą i zostajemy zdominowani przez przeciwnika nie mając nic do gadania. Z jednej strony gracz chce mieć kontrolę nad tym co się dzieje i oczekuje, że po pewnym włożeniu pewnej ilości czasu i trudu w opanowanie sterowania, technik, etc. będzie w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji, z drugiej przecież to walka, podczas której może zdarzyć się wszystko, więc powinien się cieszyć z realizmu... Ale jak tu się cieszyć z tego jak to twórcy dobrze oddali nieprzewidywalność walki kiedy Twój zakapior dostaje oklep w klinczu, albo tapuje po duszeniu?

Życie to walka

Od początku widać, że EA spędziło sporo czasu nad tą częścią gry, co bardzo cieszy, biorąc pod uwagę, że zdarza im się iść na łatwiznę i robić zmiany czysto kosmetyczne i liczyć sobie za „nowy” produkt jak za zboże. Tutaj zmiany są realne i widać je od pierwszego momentu walki. Fani stójki będą w siódmym niebie, bo system walki na stojąco został unowocześniony. Jeśli preferujesz bezczelny i arogancki styl, prowokowanie rywali i ryzykowną grę w kotka i myszkę (albo unikniesz ich ciosu i będziesz miał wolną rękę do ataku, albo źle wyczujesz ich intencję i zostaniesz za to brutalnie skarcony, wiadomo jak to jest, nie ma wytrzymałych, są tylko „źle trafieni”) to będziesz zachwycony. Nowy system oznacza więcej elastyczności, płynności i daje nowe możliwości kombinacji. Możesz cały czas być w ruchu, zbliżyć się do rywala, uchylić się przed ciosem i wyprowadzić swój atak – niby zawsze była taka możliwość, ale dopiero teraz wygląda to spójnie, a nie topornie, budowane klocek po klocku. Nie ma też co ukrywać, że satysfakcja jest ogromna, gdy przeciwnik „nabije się” na cios, który krzywdy by mu nie zrobił, ale przy takim, a nie innym ułożeniu głowy powoduje nokaut. Gorzej, gdy to my się nabijemy – Kali znokautować dobrze, Kalego znokautować źle (prywatne serdeczne pozdrowienia dla naszego Kalego z PE :)).

Jeśli byłeś fanem stójki w UFC 2 to przygotuj się na duże zaskoczenie i ładnych parę godzin treningu żeby ogarnąć podstawy. Nie będzie to czas stracony, a po przestawieniu się na nowy system raczej za starym nie zatęsknisz. W tym roku spędzam najwięcej czasu na pojedynkując się na stojaka, bo jest to zdecydowanie najbardziej satysfakcjonująca metoda walki. Czy to oznacza, że system poddań działa źle? Nie do końca, ale ponownie, tak jak w zeszłym roku, zakładanie i wyrywanie się z dźwigni wydaje się być czasem loterią. Przewiduję, że wielu graczy będzie rzucało padami w ataku frustracji, gdy ich wirtualny odpowiednik będzie klepał w matę, pomimo pozornego zrobienia „wszystkiego jak należy”. Mi osobiście gul skoczył kiedy moja świeża zawodniczka nie dała rady wydostać się z duszenia cokolwiek bym nie robił, a ta sytuacja powtarzała się wielokrotnie i później już świadomie nie wchodziłem w tarzanie się, wolałem wymianę ciosów w stójce. Być może potrzeba po prostu więcej cierpliwości (która ogólnie jest mega mile widziana w tej grze, bo, uwierzcie mi, początki będą naprawdę trudne), ale momentami gracz rzeczywiście może odnieść wrażenie, że wirtualny przeciwnik ma nieuczciwą przewagę. Pozostaje zacisnąć zęby i liczyć, że następnym razem się uda.

Paaaanie, jakie to je piękne!

Mówiąc o nowej jakości jaką niesie ze sobą EA Sports UFC 3 nie można nie wspomnieć o grafice i płynących za nią doznaniach estetycznych. W końcu gale UFC to nie tylko wielkie emocje sportowe, ale i spektakularne widowisko, obok którego nie można przejść obojętnie. Z grą jest podobnie – zarówno samą walkę jak i wszystko co dzieje się przed nią można oglądać z zapartym tchem chłonąc magiczną otoczkę największej federacji MMA na świecie. Naprawdę ciężko będzie się zbliżyć jeszcze bardziej do oryginału– gra wygląda naprawdę świetnie.

Dźwięk oraz ogólny feeling stoją na równie wysokim poziomie – każde uderzenie, trafienie, zbicie, zamachnięcie wyglądają i brzmią bardzo realistycznie. W ciosach jest dużo „mięsa”, czuć ich siłę i widać efekty, jakie wywołują na naszym zawodniku lub przeciwniku. Na samym początku możesz biegać za przeciwnikiem i atakować niczym króliczek z baterią Duracell w tyłku, ale to się bardzo szybko skończy i później największym wrogiem nie będzie Twój oponent, ale siadająca kondycja, bez której będziesz jedynie głaskał przeciwnika zamiast brutalnie na niego napierać. Taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka – to jest gra, w której ustalenie sensownej strategii walki i przygotowanie pod konkretnego rywala jest koniecznością, a przypadkowe mashowanie przycisków przyniesie szybko ujemny rekord dla naszego fightera.

Mocna ekipa to podstawa

Wiemy już mniej więcej jak wyglądają zmagania, ale wiadomo, że nie chodzi tylko o to jak się naparzamy, ale i kim się naparzamy. W tym roku nie ma szału, jeśli chodzi o roster dostępnych zawodników. Ilość co prawda robi wrażenie, ale umiejętności fighterów nie zawsze wydają się być w punkt, chociaż to oczywiście kwestia subiektywna. Tak jak fani WWE będą się kłócić o to, że Brock Lesnar powinien mieć lepsze atrybuty od Romana Reignsa, tak fani NBA będą się kłócić na linii Curry-James, a futbolu na przykładzie pary Ronaldo-Messi. Najwyżej notowany jest Demetrious Johnson (93.5) co jest odzwierciedleniem jego genialnej, rekordowej passy obron pasa mistrzowskiego wagi muszej i z taką wersją wydarzeń ciężko się kłócić.

Jeśli chcesz przynieść dumę naszej ojczyźnie – będziesz miał/a taką okazję. Joanna Jędrzejczyk i  Karolina Kowalkiewicz z kobiet oraz Jan Błachowicz po stronie mężczyzn to skromna, ale sensowna reprezentacja polskiej szkoły MMA. Szczególnie dziewczyny są w grze bardzo mocne i można nimi sporo namieszać. W trybie kariery, o którym więcej za chwilę, grałem właśnie Kowalkiewicz i z całego serca polecam.

Z ciekawostek, w grze można zawalczyć jako Bruce Lee. Obecnie takie dodatki nie robią już wielkiego wrażenia, ale warto o tym wspomnieć i jest to oczywiście dodatkowa, choć krótkotrwała radocha.

Tagi: ea sports EA Sports UFC 3 recenzja

Oceń recenzję
+ -22 -
Przejdź do strony

Miesięcznik PSX Extreme