Tactics Ogre: Reborn

Tactics Ogre: Reborn – recenzja i opinia o grze [PS5, PS4, Switch, PC]. Do trzech razy sztuka

Wojciech Gruszczyk | 24.11, 22:30

Square Enix ma w swoim rękawie szereg asów, ale od czasu do czasu Japończycy przypominają sobie o zapomnianych Jokerach. Jedną z takich kart jest seria Tactics Ogre, która nigdy nie otrzymała odpowiedniego rozgłosu. Producent i wydawca postanowił trzeci raz sięgnąć po znakomitą historię, by tym razem za jej pomocą pobudzić tłumy. Czy jednak Tactics Ogre: Reborn może osiągnąć sukces? Przeczytajcie naszą recenzję.

 W 1995 roku Quest Corporation zaoferowało pierwszym graczom Tactics Ogre: Let Us Cling Together i produkcja została doceniona przez wielu fanów przeładowanych taktycznymi walkami RPG-ów, a reżyser, główny projektant i scenarzysta został przejęty przez Square Enix, by rozwijać Final Fantasy Tactics. Yasumi Matsuno był jednym z czołowych deweloperów, który postanowił zmienić firmę, a już w 2002 roku korporacja kupiła całe studio i jednocześnie otrzymała w swoje ręce markę Tactics Ogre. Square zdawało sobie sprawę z siły wspomnianej produkcji, więc w 2010 roku zadebiutował remake Tactics Ogre, który trafił wyłącznie na PlayStation Portable. Konsola Sony cieszyła się dobrym zainteresowaniem, ale japońska pozycja nie podbiła rynku i ponownie na ponad dekadę trafiła do szuflady. Ostatnie lata przyniosły wiele znakomitych powrotów, więc Square Enix zdecydowało się drugi raz sięgnąć po rozbudowaną przygodę. Tactics Ogre: Reborn to ulepszona wersja odrestaurowanej pozycji, która biorąc pod uwagę okoliczności ma największą szansę na sukces.

Tactics Ogre: Reborn zachwyca rozbudowaniem i jakością historii

Tactics Ogre: Reborn - recenzja - walka

Akcja recenzowanego Tactics Ogre: Reborn została umiejscowiona na archipelagu Valeria, a głównymi bohaterami są młody Denam oraz jego siostra Catiua. Rodzeństwo to członkowie rodu Walister, którego przedstawiciele muszą mierzyć się ze sporym problemem – śmierć króla spowodowała koniec spokojnego dobrobytu i zarazem początek wojny domowej pomiędzy trzema grupami. Bakram-Valeria dzięki podpisanemu traktatowi przejęło północno-wschodnią część Valerii, ale Walister od lat próbuje uwolnić się spod jarzma klanu Galgastanów. Krwawa wojna doprowadziła do sytuacji, że słabnący ruch oporu próbuje za wszelką cenę odeprzeć kolejne ataki najeźdźców. Gracze na samym początku nie mają możliwości uczestniczenia w równej bitwie, ponieważ wydarzenia rozpoczynają się w bardzo paskudnym momencie – ruch oporu Walisterów stracił swoją ostatnią nadzieję, ponieważ ich przywódca został schwytany. Sytuacja wydaje się beznadziejna, ale główni bohaterowie się nie poddają, a następne wydarzenia to prawdziwy festiwal zwrotów akcji, który jest najlepszym potwierdzeniem, dlaczego Square Enix kolejny raz zdecydowało się sięgnąć po tę historię.

Yasumi Matsuno nie bez powodu został przejęty przez Square Enix, ponieważ utalentowany Japończyk lata temu opracował opowieść przeładowaną polityką, walką klas i pełną trudnych wyborów, ponieważ przez całą 40-godzinną historię jesteśmy świadkami wielu zaskakujących wydarzeń. Scenariusz w bardzo dobitny sposób pokazuje, że tak naprawdę podczas wojny nie ma dobrych i sprawiedliwych decyzji, a każdy najmniejszy ruch będzie niósł za sobą ogromne konsekwencje – deweloperzy lata temu nie bali się przedstawić mrocznej przygody, która pokazuje, że podczas wielkich konfliktów zbrojnych nie ma dobrych lub złych decyzji, bo zawsze ktoś musi cierpieć. Fabuła Tactics Ogre: Reborn to zdecydowanie jedno z najbardziej dojrzałych spojrzeń na wojnę w naszej branży i bez wątpienia historia jest jednym z powodów, dla których warto sięgnąć po pozycję.

Twórcy najnowszego wydania zdecydowali się wykorzystać ulepszony scenariusz edycji z PSP, a jednym z najciekawszych systemów zastosowanych w Tactics Ogre: Reborn jest bez wątpienia World Tarot – twórcy pierwszego remake'u wpadli na ciekawy pomysł i po ukończeniu głównego wątku pozwalają graczom cofnąć się do ważnych wydarzeń w fabule, by zainteresowani mogli poznać inne zakończenia. Tytuł w pewnym momencie rozgałęzia się na trzy zróżnicowane wątki, dzięki którym możemy poznać zupełnie nowe postacie, mamy okazję rekrutować do zespołu innych bohaterów, a jednocześnie wydarzenia są pełne nowych szczegółów. Japończycy jednak nie chcieli męczyć fanów, by fani musieli poznawać przygodę od początku, a po prostu możemy wykorzystać ten ciekawy system, by znacznie szybciej poznać kolejne sekrety świata. Fani serii nie mogą jednak liczyć na wielkie zmiany w opowieści względem poprzednich wersji – deweloperzy najnowszego wydania bardzo rozważnie podeszli do fabuły i tytuł nie zaskoczy graczy, którzy już wcześniej mieli przyjemność poznać tę historię.

Tactics Ogre: Reborn otrzymał ciekawe ulepszenia

Tactics Ogre: Reborn - recenzja - armia

Pod względem rozgrywki Tactics Ogre: Reborn jest bardzo klasycznym, taktycznym RPG-iem, w którym na początku walki otrzymujemy dostęp do armii, a podczas kolejnych rund musimy wyeliminować wrogów wykorzystując możliwości postaci, zróżnicowane ataki, coraz to potężniejsze zdolności, uwarunkowania terenu oraz oczywiście umiejscowienie przeciwników. Twórcy obładowali pozycję masą zdolności, broni, statystyk oraz różnych zależności, dzięki którym każde starcie od początku staje się prawdziwą taktyczną ucztą – tutaj nie ma miejsca na nudę.

Tactics Ogre: Reborn w tym miejscu otrzymał jednak kilka znaczących ulepszeń względem poprzedników, ponieważ deweloperzy zajęli się pełnym balansem walki, by ataki zadawały odpowiednią liczbę obrażeń, zdecydowano się usunąć niektóre czary, a kolejne zostały dopracowane – wszystko, by mieć pewność, że gracze otrzymają ulepszoną pozycję, która nie będzie frustrować. Nadal niektóre zdolności są mocniejsze od innych, jednak samo odkrywanie zależności oraz możliwości poszczególnych bohaterów jest naprawdę satysfakcjonujące. Dobre wrażenia w samej rozgrywce zapewnia również spory zestaw klas postaci – w grze nie brakuje klasycznego rycerza, czarodzieja, kleryka, rycerza, berserkera, ale możemy także wskoczyć w szaty nekromanty, poskramiacza bestii, fusiliera, łotrzyka, rycerza grozy, czarnoksiężnika czy też lisza. Twórcy zdecydowali się jednak na pewne ograniczenia, ponieważ bohaterowie mogą korzystać jednocześnie wyłącznie z czterech umiejętności, ale każda ze specjalności posiada kilka rodzajów broni, więc podczas rozwijania herosów tworzymy różne zestawy. Świetną zmianą jest znacznie większa otwartość na oręż, ponieważ w najnowszym wydaniu deweloperzy pozbyli się niepotrzebnych i męczących ograniczeń dotyczących sprzętu – teraz od początku możemy korzystać z przykładowo różnych mieczy.

W rozgrywce pojawia się jedna z największych zmian względem ulepszonej wersji z 2010 roku, ponieważ deweloperzy zrezygnowali z kontrowersyjnego i ostatecznie nieprzemyślanego systemu rozwoju opartego na klasach. Teraz każdy z bohaterów zbiera punkty doświadczenia na swój rachunek i nie wpływa to na jedną ze specjalności – poszczególne zdolności aktywne oraz pasywne otrzymujemy automatycznie, zamiast odblokowywać je na wielkiej liście za punkty umiejętności – jest to naprawdę przemyślana zmiana. Deweloperzy zajęli się jednocześnie mocnym odświeżeniem samych skilli, ponieważ niektóre są potężniejsze, inne zostały przeniesione do pasywnych umiejętności, a z kolejnych po prostu zrezygnowano. Wojownicy mogą również znacznie szybciej uczyć się biegłości, a ponadto w tytule pojawiły się czary pozwalające zgarniać dodatkowe XP. Podczas gry łatwo można odnieść wrażenie, że autorzy wsłuchali się w opinie społeczności i recenzowany Tactics Ogre: Reborn zapewnia naprawdę sporo zmian, które ze względu na nagromadzenie decyzji dobrze wpływają na gameplay.

Tactics Ogre: Reborn w kilku miejscach negatywnie zaskakuje

Tactics Ogre: Reborn - recenzja - pojedynek

Nie do końca jestem w stanie zrozumieć, dlaczego deweloperzy zdecydowali się na porzucenie losowych pojedynków, które raczej nikomu nie sprawiały problemów. Twórcy zamiast tego postawili na starcia treningowe, ale nie jestem pewien, czy ta zmiana była dobra – szczególnie biorąc pod uwagę, że w tym wypadku nie możemy zdobywać przedmiotów. Podobnie zresztą odebrałem limit poziomów, który uniemożliwia podbicie LVL postaci, by móc w łatwiejszy sposób wyeliminować kolejnych wrogów – deweloperzy zastosowali Party Level i dopiero po ukończeniu odpowiednich wydarzeń z fabuły możemy dalej rozwijać bohaterów. Podejrzewam, że ta zmiana ma sprawić, że rozgrywka nigdy nie będzie za łatwa, a gameplay będzie w jeszcze mocniejszy sposób skupiać się na taktyce, jednak to bez wątpienia sztuczna blokada.

Autorzy Tactics Ogre: Reborn postanowili również trochę zaszaleć, więc teraz podczas walki możemy natrafić na karty buffów lub debuffów, które mogą znacząco wpłynąć na losy pojedynku – system w pewien sposób urozmaica rozgrywkę i w zasadzie to ciekawa opcja... choć czasami wprowadza trochę chaosu. Twórcy na szczęście poprawili SI, które teraz znacznie lepiej wyszukuje najsłabsze ogniwo zespołu, co pozytywnie wpływa na rozgrywkę, bo nie mamy poczucia, że sztuczna inteligencja negatywnie wpływa na poziom trudności. W grze pojawiły się jeszcze dodatkowe cele zapewniające ciekawe nagrody czy też dopracowano interfejs użytkownika. Gracze mogą również przyspieszyć akcję, co na pewno zostanie docenione przez sympatyków gatunku.

Zmiany w Tactics Ogre: Reborn nie są związane wyłącznie z walką, ponieważ deweloperzy postanowili poprawić grafikę – tutaj jednak trudno zachwycać się każdą sceną, bo choć portrety postaci w wysokiej rozdzielczości prezentują się znakomicie, to jednak bohaterowie na polu walki już nie zachwycają. Na przestrzeni ostatnich miesięcy widzieliśmy kilka odświeżeń klasycznych RPG-ów, których bohaterowie wyglądali znacznie lepiej – dobrym przykładem jest tutaj Live A Live. Square Enix zajęło się również udźwiękowieniem i w produkcji pojawił się całkowicie odświeżony soundtrack zawierający przerobione, oryginalne oraz zupełnie nowe utwory, a ponadto wszystkie dialogi są teraz opatrzone głosem i... efekt jest różny. W kilku przypadkach angielscy aktorzy nie zawodzą, ale część aktorów została fatalnie dobrana przez, co nie mogę mówić o równym dubbingu.

Czy warto zagrać w Tactics Ogre: Reborn?

Square Enix proponuje graczom drugie podejście do Tactics Ogre, a licząc oryginał jest to już trzecia wersja produkcji, którą powinni poznać wszyscy fani strategicznych RPG-ów. Nie wszystkie zmiany odbieram na plus, ale deweloperzy podjęli wiele bardzo mądrych decyzji, dzięki którym zainteresowani z jeszcze większą ekscytacją powinni zagłębiać się w historię oraz mechaniki rozgrywki recenzowanego Tactics Ogre: Reborn. Trudno powiedzieć, czy Japończycy tym razem odniosą sukces, by na stałe wrzucić tę serię do swojego katalogu, ale na pewno najnowsza produkcja zapewni wielu graczom znakomitą zabawę.

Ocena - recenzja gry Tactics Ogre: Reborn

Atuty

  • Znakomicie prowadzona, pełna intryg i fantastycznie prowadzona fabuła, która nie daje o sobie zapomnieć,
  • Kapitalnie zrealizowana walka, która zachęca do rozgrywki,
  • Pozytywne zmiany związane z rozwojem postaci,
  • Sporo mniejszych, pozytywnych zmian potwierdzających, że deweloperzy wsłuchali się w opinie fanów IP.

Wady

  • Twórcy podjęli się kilku niepotrzebnych zmian (limit poziomów, losowe bitwy), które negatywnie wpływają na rozgrywkę,
  • Nierówna grafika – na rynku znajdują się już lepiej wyglądające klasyki.
Wojtek Gruszczyk

Wojciech Gruszczyk

Tactics Ogre: Reborn wyróżnia się z tłumu dojrzałą, ciekawą i rozbudowaną historią, która jest dopełnieniem świetnej, taktycznej rozgrywki. Nie wszystkie zmiany są dobre, ale wielu fanów gatunku będzie zachwyconych.
Graliśmy na: NS

Galeria

Komentarze (27)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper