Gungrave G.O.R.E.

Gungrave G.O.R.E. - recenzja gry, opinie [PS4, PS5, XOne, XSX, PC]. Klasyk z PlayStation 2 powraca

Igor Chrzanowski | 22.11, 11:33

Chyba nikt nie spodziewał się powrotu jednej z ciekawszych serii z czasów PlayStation 2, która to brała schemat rozgrywki z Devil May Cry i wrzucała go do formuły strzelaniny trzecioosobowej. Czy dziś Gungrave G.O.R.E. robi to tak dobrze jak kiedyś?

Idea stojąca za rozgrywką w stylu Stylish-shootera brzmi świetnie na papierze, ale do dziś chyba tylko seria Gungrave robiła to w jakikolwiek znośny sposób. Teraz po blisko 18 latach kultowy cykl powraca i stara się udowodnić, że taka rozgrywka wciąż ma sens i nadal potrafi bawić tak dobrze jak w 2002 i 2004 roku.

W Gungrave G.O.R.E. czuć ducha PlayStation 2

Gungrave G.O.R.E.

Deweloperzy z Iggymob i Red Entertainment postanowili pójść w dość odważnym kierunku i zamiast przekształcać swoją kultową serię na modłę współczesnych gier-usług czy otwartych światów, stworzyli tytuł w 100% inspirowany klasyką ery PlayStation 2. Recenzowane dziś Gungrave G.O.R.E. jest zatem stylish-shooterem z korzeniami rozgrywki sięgającymi oryginału sprzed dosłownie 20 lat. I czuć to dosłownie na każdym kroku. Ale czy to dobrze? To zależy już od tego jak się na to zapatrujecie. Dla mnie osobiście, jako kogoś kto na PS2 się wychowywał i nadal regularnie ogrywa hiciory z nieśmiertelnej "czarnuli", obcowanie Gungrave G.O.R.E. było przyjemną i nostalgiczną podróżą do szóstej generacji konsol. 

Jeśli jednak przeszkadzają wam swoiste archaizmy tamtych czasów i z ulgą patrzycie na to jak nasza branża rozwinęła się przez te dwie dekady, raczej po dzieło Red Entertainment sięgać nie powinniście. Recenzowane dziś Gungrave G.O.R.E. jest bowiem uosobieniem zarówno tego co było dobre w tamtych czasach jak i wszystkiego tego, co było najgorsze. Fabularnie kontynuujemy tu wydarzenia zakończone w Gungrave Overdose i jako Grave idziemy dalej walczyć z organizacją rozsiewającą po świecie bardzo niebezpieczny narkotyk znany jako SEED. Generalnie jak to bywa w takich akcyjniakach, fabuła jest tylko tłem i pretekstem do dalszych działań, ale jako całość jest nawet znośna.

Gungrave G.O.R.E. to retro pełną gębą

 Gungrave G.O.R.E.

Znacznie ważniejsza jest tu jednak rozgrywka, a ta zdaniem twórców znacząco zmieniła się od tego 2004 roku. Ale czy to prawda? Z jednej strony tak - mamy teraz więcej do czynienia z atakami wręcz z wykorzystaniem zawieszonej na łańcuchach trumny, ale jeśli ktoś od 20 lat nie odświeżał sobie obydwu poprzednich odsłon, może odnieść wrażenie, że to nadal ten sam schemat, aczkolwiek ubrany we współczesną oprawę audio-wizualną. Nasz antybohater naparza w setki wrogów ze swoich pistoletów, wali ich po głowach wspomnianą trumną, a na dodatek używa szeregu umiejętności specjalnych jak na przykład gigantyczny wybuchowy pocisk o działaniu obszarowym.

Jeśli brać pod uwagę to, że Gungrave G.O.R.E. jest stylizowane na grę retro, jest to naprawdę bardzo ok i nie ma powodu, żeby się tu czegokolwiek czepiać - odnoszenie się do ery PlayStation 2 działa tu tak jak powinno i spodoba się takim retro-maniakom jak ja. Aczkolwiek jeśli przyzwyczailiście się już do szalenie dynamicznych produkcji pokroju Nier: Automata, Devil May Cry 5, Vanguish czy najnowsza Bayonetta, poczujecie się tu tak jakbyście grali tępym ociężałym klocem. Poruszanie się naszym zawadiaką jest bowiem strasznie mozolne i powolne, przez co dosłownie można odnieść wrażenie, że odpaliło się grę z PS2. Dodatkowo sama konstrukcja misji również przywodzi na myśl dawno minione już czasy.

Każde zadanie odbywa się w ciasnych korytarzach przedzielanych czasem większymi arenami, gdzie nie ma żadnej ścieżki pobocznej, żadnych znajdziek, czy żadnych ukrytych sekretów - podczas gry dosłownie lizałem każdą ścianę w poszukiwaniu tajnych pokojów wyzwań na wzór DMC, ale na próżno - jedyne co możemy tu zrobić to iść jak po sznurku od punktu A do punktu B. Niestety praktycznie wszystkie misje opierają się o ten schemat, a gdy twórcy starają się przełamać rutynę, robią to w stylu godnym czasów PlayStation 2 - wrzucając frustrującą misję na czas czy też męczącą misję ratunkową. Są tutaj pewnie tacy, którym się to oczywiście spodoba, ale były to elementy, które psuły mi wrażenia z rozgrywki.

Gungrave G.O.R.E. to hołd dla retromaniaków

Ekipa koreańskiego Iggymob starała się przygotować tytuł hołdujący starusieńkim tradycjom czasów PS2 i wyszło im to doskonale - gdyby nie naprawdę całkiem przyjemna dla oka grafika, grając w Gungrave G.O.R.E. miałbym wrażenie, że odpaliłem leciwą konsolkę Sony. Ma to swoje dobre strony, bo recenzowana przeze mnie produkcja jest dobrą odskocznią od gigantycznych otwartych światów usłanych mikropłatnościami, ale żeby czerpać frajdę z obcowania z tym tytułem, trzeba się pogodzić z pewnymi złymi schematami z tamtych czasów. Jeśli nie przeszkadza wam skaczący poziom trudności, ekstremalnie liniowe misje, drewniane cut-scenki, czy pojawiające się od czasu do czasu frustrujące do granic możliwości etapy, będziecie się tu doskonale bawić.

System walki potrafi dać bowiem sporo frajdy, a krwisty i mięsisty styl serii na pewno przypadnie do gustu graczom tęskniącym za czystą i nieskrępowaną niczym rozwałką. Najprostszym i najbardziej obrazującym koreańską grę określeniem będzie chyba to, że Gungrave wyszło z PlayStation 2, ale PlayStation 2 nie wyszło z Gungrave'a.

Ocena - recenzja gry Gungrave G.O.R.E.

Atuty

  • Klasyczna rozgrywka
  • Płynność zabawy
  • Spodoba się wiernym miłośnikom czasów PlayStation 2
  • Trójka grywalnych postaci
  • Świetny soundtrack

Wady

  • Do bólu aż liniowe lokacje
  • Zero znajdziek czy innych aktywności
  • Archaizmy znane z PS2 odrzucą współczesnych graczy
  • Skaczący i nierówny poziom trudności
Igor Chrzanowski

Igor Chrzanowski

Gungrave G.O.R.E. jest grą retro w praktycznie pełnym tego słowa znaczeniu. Seria Gungrave wyszła tym samym z objęć PlayStation 2, ale jednak duch PlayStation 2 nie wyszedł z serii Gungrave.
Graliśmy na: PS5

Galeria

Komentarze (90)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper