Pokemon Scarlet/Violet

Pokemon Scarlet/Violet – recenzja i opinia o grze [Switch]. Początek nowej generacji

Wojciech Gruszczyk | 17.11, 10:00

Nintendo kończy 2022 rok za pomocą najnowszej gry studia Game Freak. Nie jest to jednak kolejna „zwykła” odsłona serii o następcach Asha z Alabastii – Japończycy w końcu rozpoczynają nową generację. Czy jednak Pokemon Scarlet/Violet zapewnia oczekiwane odświeżenie rozgrywki? Przeczytajcie naszą recenzję.

Uniwersum Pokemon nieustannie cieszy się gigantycznym zainteresowaniem, a każda kolejna odsłona serii notuje znakomite wyniki. Japończycy kilka dni temu potwierdzili, że Pokemon Sword/Shield od listopada 2019 roku osiągnęły sprzedaż na poziomie 25,37 mln egzemplarzy, Pokemon Brilliant Diamond/Shining Pearl z listopada 2021 roku zanotowały 14,92 mln sztuk, a gracze od stycznia kupili 13,91 mln egzemplarzy Pokemon Legends: Arceus.... w zaledwie kilka lat trzy produkcje z serii osiągnęły łącznie ponad 54 mln sprzedanych sztuk.

W 2022 roku jesteśmy jednak świadkami ciekawej sytuacji, ponieważ nadciągająca gra rozpoczyna zupełnie nową generację – Pokemon Scarlet/Violet nie tylko zaprasza graczy do nowego świata, jednak to właśnie ten tytuł ma zaprezentować kilka nowych rozwiązań, które wyróżnią przygodę na tle poprzedników. I to faktycznie się udało, ale tym razem przygoda musi mierzyć się nie tylko z wysokimi oczekiwaniami największych fanów IP, a przede wszystkim z ograniczeniami platformy.

Pokemon Scarlet/Violet to trzy opowieści z zaskakującym finałem

Pokemon Scarlet/Violet - recenzja - Liga Pokemon

Recenzowany Pokemon Scarlet/Violet tym razem nie oferuje zwykłej historii kolejnego kandydata na Mistrza Pokemon. Gracze na początku opowieści tworzą studenta, który następnego dnia ma wyruszyć w zależności od wersji gry do Naranja Academy lub Uva Academy, gdzie będzie otrzymywać niezbędną wiedzę na temat świata oraz rozpocznie realizację swoich marzeń. Szybko jednak okazuje się, że nawet podróż na uniwersytet to przygoda i na samym początku opowieści jesteśmy świadkami sytuacji, po której w nasze ręce wpada jeden z legendarnych Pokemonów – Koraidon oraz Miraidon nie służą nam jednak do rozegrania wielu zaciętych pojedynków, ale za ich pomocą możemy eksplorować zupełnie nowy świat.

Game Freak wpadło na bardzo ciekawy pomysł i choć wspomniane stworki ze względu na design nie będą rozpieszczać fanów uniwersum, to jednak Koraidon oraz Miraidon idealnie sprawdzają się w swoim zadaniu – pozwalają nam w bardzo szybkim tempie pokonywać kolejne etapy regionu Paldea. Nie jest to jednak tak, że od samego początku możemy wdrapywać się na ściany, korzystać z wielkiego skoku, szybować lub pływać, ponieważ deweloperzy w miarę postępów fabularnych zapewniają stworkom nowe umiejętności. To z jednej strony stopuje zapędy, by od razu rzucić się na głęboką wodę i próbować sił ze znacznie potężniejszymi przeciwnikami, a jednocześnie w prosty sposób deweloperzy ustawiają naszą drogę – choć i tak w produkcji czujemy znacznie większą swobodę względem poprzednich odsłon.

Temat wspomnianej akademii nie został przez deweloperów wykorzystany w specjalnie rozbudowany sposób, ponieważ bardzo szybko okazuje się, że główny bohater nie musi siedzieć w małej ławce i słuchać kolejnych wykładów, a chwyta w ręce jednego z pierwszych Pokemonów i rozpoczyna walkę o realizację swoich marzeń. Pod względem fabularnym recenzowany Pokemon Scarlet/Violet był dla mnie dużym zaskoczeniem, ponieważ opowieść jest wystarczająco długa i na swój sposób zróżnicowana. Wszystko za sprawą trzech głównych wątków – „Victory Road” to klasyczna „droga do Mistrza Pokemon”, podczas której mamy okazję zawalczyć z ośmioma mistrzami, by ostatecznie sprawdzić swoje umiejętności w Lidze Pokemon. Druga opowieść zatytułowana „Starfall Street” pozwala sprawdzić swoje umiejętności w walce z grupą Team Star, którą reprezentuje pięciu szefów – są to zbuntowani uczniowie wspomnianej akademii. Ostatnia kampania „Path of Legends” pozwala nam zmierzyć się z pięcioma wielkimi Pokemonami, które strzegą tajemniczych Herba Mystica – zioła służą do uzdrawiania.

Pokemon Scarlet/Violet - recenzja - walka z przyjaciółką/rywalką

Najbardziej klasycznym doświadczeniem jest oczywiście Victory Road, ponieważ w tym wypadku musimy dojść do wyznaczonych miejsc na mapie, by po wykonaniu krótkiego testu móc przystąpić do pojedynku o odznakę. Twórcy wpadli na kilka ciekawych pomysłów pokroju szukania Pokemonów w mieście, toczenia wielkiej oliwki lub nawet... zamawiania odpowiedniego jedzenia w restauracji – gdy już zdamy szybki egzamin, rozpoczynamy klasyczną walkę. Inaczej sytuacja wygląda w Starfall Street, ponieważ rywalizacja w obozowiskach została podzielona na dwie części – w pierwszej musimy wyeliminować 30 stworków przedstawicieli Team Stars i w tym celu rzucamy swoje trzy Pokemony na mapę i jesteśmy świadkami automatycznej walki. Dopiero po zdobyciu wyznaczonej liczby punktów, pojawia się lider grupy, z którym rozgrywamy stosunkowo pojedynek. Szczerze mówiąc ten pierwszy etap nie jest specjalnie udany i w zasadzie to wyłącznie wydłużenie czasu rozgrywki – znacznie lepiej prezentują się starcia z szefami, ponieważ w tym wypadku możecie liczyć na kilka wymagających potyczek. Zupełnie inaczej prezentuje się Path of Legends, ponieważ w tym wypadku musimy dotrzeć do lokacji, gdzie pojawia się wielki Pokemon i po prostu go pokonać – szczerze mówiąc tutaj tylko raz miałem problem w walce, a w innych sytuacjach była to tylko formalność.

Gracze mają okazję zebrać łącznie 18 odznak (8 x Victory Road, 5x Starfall Street, 5x Path of Legends), ale na tym przygoda się nie kończy, ponieważ pozostaje jeszcze zakończenie każdego wątku oraz epilog w pewien sposób łączący opowieści i podsumowujący rozgrywkę. Po ukończeniu całej historii otrzymujemy nawet specjalne zadanie związane z regionem Paldea, więc rozgrywka może jeszcze trwać i trwać – szczegółów nie będę zdradzać, by nie zepsuć zabawy graczom, którzy lubią odkrywać wszystkie sekrety. Fabuła w recenzowanym Pokemon Scarlet/Violet mnie pozytywnie zaskoczyła, bo choć nadal trudno tutaj mówić o wyjątkowej historii, to jednak w dwóch momentach poczułem, że deweloperzy wpadli na naprawdę ciekawe pomysły.

Paldea w Pokemon Scarlet/Violet zapewnia miłą swobodę

Pokemon Scarlet/Violet - recenzja - zbieranie herbów

Niemal od początku rozgrywki w Pokemon Scarlet/Violet otrzymujemy dostęp do legendarnych Pokemonów, dzięki którym możemy dynamiczniej przemieszczać się po świecie – wystarczy trochę pograć, by nasz Poke-pojazd działał znacznie sprawniej, co bardzo pozytywnie wpływa na doświadczenie. Deweloperzy przygotowali zdecydowanie największą mapę w historii serii, w której nie brakuje różnych biomów – autorzy pamiętali o kilku jeziorkach, terenach górzystych, dużej pustyni czy też zimowych terenach. Pod koniec gry możemy nawet wdrapywać się na góry, co pozwala w naprawdę ciekawy sposób sprawdzać różne zakątki opracowanego świata – przy pierwszym podejściu nie macie szans na zwiedzenie wszystkich terenów.

Świetnie w Pokemon Scarlet/Violet sprawdza się swoboda działania, bo choć od początku nie możemy dostać się we wszystkie miejsca, to jednak od startu czujemy wolność, która rośnie z każdym kolejnym etapem. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że z tak dużym terenem nie do końca radzi sobie Nintendo Switch – jeszcze przed premierową aktualizacją w kilku miejscach odczuwałem poważniejsze spadki animacji i choć patch zmniejszył niedogodności, to jednak nadal problemem są stale doczytywane przed naszymi oczami elementy otoczenia. Specjalnie nie zwracałbym uwagi na pojawiające się rośliny, ale podczas szybkiej eksploracji bardzo łatwo wpaść na... Pokemony. Stworki potrafią dosłownie pojawić się przed podróżującym bohaterem i to jest już problem. Zdaję sobie sprawę, że autorzy próbują zaradzić i wciąż pracują nad usprawnieniem rozgrywki – premierowy patch naprawdę wpływa znacząco na gameplay i polecam go pobrać przed rozpoczęciem podróży.

Twórcy wpadli na naprawdę dobry pomysł związany z Pokemon Center i sklepami, ponieważ teraz nie musimy wracać do jednego z większych miast lub wiosek, ponieważ podczas przemierzania świata systematycznie natrafiamy na lokacje przypominające stacje benzynowe – to właśnie w tym miejscu możemy uleczyć swój oddział, kupić kolejne pokeballe lub po prostu skorzystać z zupełnie nowego systemu. W recenzowanym Pokemon Scarlet/Violet została dodana opcja tworzenia TM – gracze walcząc z dzikimi Pokemonami zdobywają surowce, które mogą przeznaczyć na stworzenie różnych ruchów. Deweloperzy bardzo dokładnie zaznaczają, które ataki są odpowiednie dla przedstawicieli naszego oddziału, więc możemy łatwo zdecydować, co tak naprawdę nam się przyda. Jest to ciekawe urozmaicenie gry, jednak podejrzewam, że skorzystają z niego wyłącznie doświadczeni i świadomi fani serii, którzy będą doskonale wiedzieć, czego tak naprawdę mogą potrzebować w kolejnych walkach. Stacje służą także za punkty szybkiej podróży oraz pozwalają nam zaprosić do rozgrywki innych graczy.

Pokemon Scarlet/Violet - recenzja - otwarty świat

Game Freak postawiło tym razem na ciekawy pomysł, ponieważ w Pokemon Scarlet/Violet możemy zaprosić do naszego świata maksymalnie trzech znajomych, z którymi biegamy po świecie, by następnie mierzyć się z przeciwnikami. W całym regionie znajdują się specjalne kryształy, które pozwalają uczestniczyć w Tera Raid Battle – zmagania rozpoczynamy z kumplami lub SI. W trakcie pojedynku trenerzy wysyłają do walki po jednej postaci i muszą przed czasem zbić pasek zdrowia Pokemona. Deweloperzy bardzo dokładnie pokazują, ile mamy czasu i jak silny jest przeciwnik – starcia potrafią zapewnić oczekiwanego wyzwanie. W grze nie zabrakło także Poke Portala, czyli funkcji, gdzie możemy błyskawicznie łączyć się w grupy, wyruszać na raidy, wymieniać się Pokemonami lub po prostu brać udział w walkach.

Deweloperzy stawiają na indywidualność postaci, więc zarobioną walutę możemy wydawać na nowe stroje, których w grze jest naprawdę sporo. Ciekawą mechaniką są również pikniki, podczas których przygotowujemy jedzenie dla naszej ekipy – za pomocą tego systemu dbamy o czasowe buffy dla zespołu.

Starcia w Pokemon Scarlet/Violet to klasyka z miłym dodatkiem

Pokemon Scarlet/Violet - recenzja - Ceruledge

Twórcy serii Pokemon już za sprawą Pokemon Legends: Arceus postanowili ubarwić rozgrywkę i sytuacja wygląda podobnie w recenzowanym Pokemon Scarlet/Violet, ponieważ produkcja z jednej strony korzysta z klasycznych rozwiązań, ale deweloperzy pamiętali o kilku mniejszych dodatkach.

Walka tym razem nie odbywa się płynnie, a bohater nie może biegać obok stworów – tła są dynamiczne, widzimy innych trenerów, nawet pojawiają się kolejne Pokemony, ale tym razem trener stoi w jednym miejscu. Ponownie możemy korzystać z kilku ataków, a nawet pojawiają się podpowiedzi, które ruchy będą efektowne lub nie poradzą sobie z przeciwnikiem. W odpowiednim momencie możemy sięgnąć po pokeball, ale tym razem deweloperzy zrezygnowali z funkcji, dzięki której mogliśmy rzucić poke-piłką w swobodnie poruszającego się Poksa – w tym celu musimy zainicjować starcie. Deweloperzy wpadli jednak na ciekawy pomysł i gracze mogą wrzucić do otwartego świata swojego głównego stworka, który błyskawicznie rozpocznie automatyczne pojedynki. System pozwala w ekspresowym tempie rozwijać zespół – choć otrzymujemy mniej punktów doświadczenia względem normalnych walk, to jednak w świecie gry często dzikie Pokemony biegają w grupach, więc nowy system umożliwia walczyć z zespołami składającymi się z nawet 5-8 przeciwników.

Mechanika szybkiej rywalizacji bardzo przypadła mi do gustu, ponieważ znacznie ułatwia to podbijanie poziomu zespołu – deweloperzy ponownie postawili na EXP Share. Mechanika eliminuje także nużące starcia ze słabszymi bestiami, ponieważ cały czas możemy płynnie atakować nawet kilku przeciwników w trakcie minuty. Studio dzięki temu znacznie przyspieszyło rozgrywkę i w moim odczuciu pozytywnie wpływa to na gameplay. Gracze mogą w tej sytuacji skupić się na normalnych walkach z innymi trenerami (tych w świecie gry jest naprawdę sporo), liderami czy też po prostu wybierać odpowiednie dla siebie starcia z Poksami – gdy akurat chcemy je dołączyć do swojej Poke-rodzinki. Muszę na pewno zaznaczyć, że nawet w przypadku szybkiej walki trzeba mierzyć siły na zamiary, ponieważ nasz wojownik może zostać szybko sprowadzony do parteru – choć takie walki nie zużywają ataków.

Pokemon Scarlet/Violet - recenzja - Cyclizar

Poziom trudności w Pokemon Scarlet/Violet to trochę trudny temat, bo choć zawsze narzekam na brak większych wyzwań w tej serii, to tym razem 3-4 razy musiałem się zatrzymać przed ważniejszym starciem, by podbić poziom swojej ekipy – nadal nie jest idealnie i Game Freak powinno podkręcić wyzwania lub zaoferować drugi poziom trudności, ale produkcja szczególnie pod koniec historii może zapewnić przyjemne wyzwanie.

Interesującą mechaniką w przypadku pojedynków okazuje się transformacja Pokemonów – gracze podczas wykonywania ataków mogą wybrać opcję Terastallize, by tymczasowo zamienić stworka w jego wersję Tera. Każdy z wojowników otrzymuje odświeżony wygląd, ponieważ całe ciało postaci lśni niczym klejnot. Po transformacji otrzymujemy mocniejsze ataki, a z samej opcji korzystają także trenerzy, więc w trakcie wielu pojedynków mamy okazję obserwować odświeżony wygląd Pokemonów. Z Terastallize możemy korzystać tylko raz podczas walki, a warto podkreślić, że na mapie oraz podczas raidów również natrafiamy na upiększone okazy. Nie będę zdradzał za wiele, ale zjawisko Terastal zostało ciekawie wytłumaczone w fabule – Game Freak wpadło na dobry pomysł, by połączyć temat z głównym wątkiem i samym regionem.

Żałuję jedynie, że deweloperzy nie zdecydowali się na przywrócenie znakomitego systemu z Pokémon Legends Arceus, który zachęcał graczy do zbierania Pokemonów i uzupełniania Pokedexu – system nie powrócił i podejrzewam, że będzie on pojawiał się wyłącznie w spin-offach... a szkoda, bo koncepcja badania w dobry sposób uzupełniała założenia motywu przewodniego „złap je wszystkie”.

Pokemon Scarlet/Violet to nowa generacja z całą masą ciekawych stworków

Pokemon Scarlet/Violet - recenzja - Klawf Titan

W recenzowanym Pokemon Scarlet/Violet na samym początku wybieramy jeden z nowych starterów – trawiasty Sprigatito, wodny Quaxly i ognisty Fuecoco... ja sięgnąłem po tego ostatniego i do końca nie byłem zadowolony. Choć jego kolejne formy są skuteczne w walce, to jednak pod względem designu znacznie bardziej podobali mi się jego rywale. W samym regionie znajdziecie mnóstwo nowych małych lub większych wojowników, którzy jak to często bywa wyglądają po prostu różnie. Uroczo prezentuje się przypominający małego miśka elektryczny Pawmi, pewnie wielu graczy zakocha się w śwince Lechonku, a przez długą część gry biegałem z Cyclizarem – to połączenie smoka z jaszczurką, który kiedyś był wykorzystywany do transportu. Znakomicie wyglądają Armarouge i Ceruledge, ale już totalnie nie rozumiem projektu Wiglett (taki większy i biały Diglett). Ogólnie w zestawie nowych stworków można znaleźć kilka ciekawych propozycji, a pewnie wielu graczy chętnie dorzuci do swojego zestawu powracające okazy – jest ich naprawdę sporo.

Jeśli nawet design stworów jest dobry, to niestety Pokemon Scarlet/Violet na ekranie Nintendo Switcha wygląda bardzo różnie. W świecie gry ciężko znaleźć zapierające dech w piersiach widoki, bo nawet jeśli mamy okazję skoczyć z wielkiej góry w sam środek jeziora, to... całość prezentuje się biednie. Otoczenie nie wygląda jak współczesna produkcja i łatwo dostrzec, że Nintendo Switch nie był gotowy na tak wielki świat, w którym pojawia się mnóstwo różnorodnych stworków. Odległość rysowania jest bardzo mierna, postaciom poruszającym się w tle zmniejszono płynność, deszcz prezentuje się mizernie i jeszcze te ciągle bijące w oczy pojawiające się tekstury... sprzęt Japończyków aż woła o doładowanie. Zupełnie inaczej produkcja wygląda w momencie, gdy mamy okazję porozmawiać z innymi trenerami lub towarzyszami podróży – Nemona jest teraz rywalką-przyjaciółką, która systematycznie kontaktuje się z naszym bohaterem, by wymienić się spostrzeżeniami na temat świata i oczywiście sprawdzić swoje umiejętności. Arven jest związany z wątkiem Path of Legends, a Penny odgrywa dużą rolę w przypadku Starfall Street – postacie wyglądają dobrze i otrzymały ciekawe historie, które zostały wplątane w główne wątki fabuły. Podobnie zresztą trudno mi narzekać na liderów z Victory Road... choć tutaj pewnie niektórzy będą lamentować na przynajmniej dwa motywy, ponieważ twórcy postanowili zaszaleć w przypadku pochodzenia rywali.

Czy warto zagrać w Pokemon Scarlet/Violet?

Łatwo odpowiedzieć na zadane powyżej pytanie, bo raczej nikt nie powinien mieć w tym miejscu najmniejszych wątpliwości. Pokemon Scarlet/Violet to kolejna odsłona cenionej serii, która cieszy się gigantycznym zainteresowaniem, a przedstawione zmiany są miłymi dodatkami. Nie wszystkie rozwiązania z trzech historii przypadły mi do gustu, ale jest to na pewno duża zmiana względem klasycznych odsłon. Nadal brakuje mi drugiego poziomu trudności, doczytywanie tekstur wpływa na doświadczenie, ale w ostateczności otrzymujemy kolejną solidną pod względem rozgrywki odsłonę, która może nawet zaskoczyć niektórymi rozwiązaniami.

Pokemon Scarlet/Violet w świetny sposób pokazuje założenia nowej generacji i pewnie przedstawia drogę dla całego uniwersum. Wierzę, że w przyszłości deweloperzy kolejny raz zapewnią tak rozbudowaną i ciekawą fabułę, która nie będzie wyłącznie dodatkiem do łapania Pokemonów i kolejnych walk... gra jednak mierzy się z możliwościami sprzętu.

Japończycy zapewnili najbardziej rozbudowaną odsłonę w historii serii, która zapewni graczom rozgrywkę na wiele nieprzespanych nocy. Pokemon Scarlet/Violet to pod względem zawartości naprawdę nowa generacja.

Ocena - recenzja gry Pokemon Scarlet

Atuty

  • 3 historie oferujące zróżnicowaną rozgrywkę,
  • Szybkie walki pozytywnie wpływają na rozwijanie zespołu,
  • Eksploracja świata za pomocą Pokemona-pojazdu zapewnia świetne wrażenia,
  • Świat jest wielki i odpowiednio zróżnicowany,
  • Duża zawartość, która nie kończy się po poznaniu historii,
  • Sporo dobrych i nowych rozwiązań, które pozytywnie wpływają na gameplay.

Wady

  • Doczytywanie tekstur i spadki płynności wpływają na rozgrywkę,
  • Otwarty świat nie prezentuje wyjątkowych barw,
  • Wątek Path of Legends powinien oferować większe wyzwanie.
Wojtek Gruszczyk

Wojciech Gruszczyk

Pokemon Scarlet/Violet zapewnia kilka nowych rozwiązań, dzięki którym poczujecie, że gracie w nową generację Pokemonów. Twórcy wpadli na kilka ciekawych pomysłów, ale od początku do końca przygody będziecie mieć świadomość, że Switch ma już swoje lata.

Galeria

Komentarze (100)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper